Lovely Peach Desire | Recenzja

wtorek, 12 grudnia 2017
Witajcie!
Trend na ciepłe kolory na powiekach staje się co raz mocniejszy, a na rynku mamy co raz więcej marek oferuje nam palety i cienie zawierające ciepłe barwy. Wybór robi się ogromny i nie wiem jak Was, ale mnie cieszy to bardzo, ponieważ jak zapewne wiele razy wspominałam uwielbiam ciepły makijaż oka. Do tej pory co prawda ograniczałam się do ciepłych brązów i złota, ale czerwienie, pomarańcze i borda robią na mnie co raz większe wrażenie i postanowiłam uzupełnić swoją kolekcję cieni o modne odcienie. Nie wiedziałam co prawda czy tego typu kolory się u mnie sprawdzą, bo do tej pory w moich zbiorach gościło kilka ciepłych bordowych cieni, ale żywszych czerwieni i pomarańczu już mi brakowało. Nie chciałam więc inwestować w drogą paletkę i długo odkładałam zakup na później. Na szczęście wpadła mi w oko nowość od Lovely - paletka Peach Desire oferuje nam kilka cieni w modnych barwach za niewielką cenę, a dodatkowo zbierała rewelacyjne opinie w internecie -  zobaczenie jej na sklepowej półce okazało się doskonałą okazją do wypróbowania kolorów, które od dawna kusiły mnie z instagrama.


Mała paletka wygląda na półce bardzo niepozornie. Wykonana pomarańczowego i przezroczystego, grubego plastiku zawiera w sobie siedem cieni i gąbeczkowy aplikator. Muszę przyznać, że naprawdę jej wygląd może zmylić. Przez ten kolorowy plastik i malutkie opakowanie wygląda jak zabawka. Ale zdecydowanie zabawką nie jest i od razu zdradzę Wam, że powala jakością. 

Jak wspomniałam mamy tu siedem cieni, z czego aż pięć jest matowych. Na pierwszy rzut oka kompozycja kolorystyczna wydaje się bardzo przemyślana i przyjazna użytkownikowi. Mamy tu jasny matowy beż, czyli podstawę każdego makijażu, dwa kolorowe cienie matowe, dwa błyszczące mogące stanowić doskonałe uzupełnienie makijażu o coś ciekawego oraz dwa ciemne matowe kolory. To sprawia, że paletka jest niemal samowystarczalna. Jeśli ktoś lubi tylko ciepłe barwy, to tą paletką będzie w stanie poradzić sobie zarówno z makijażem dziennym jak i mocniejszym wieczorowym. 

Największym zaskoczeniem w tej palecie jest jakość cieni. Pod palcem są bardzo miękkie i pudrowe. Na pędzel nabierają się w solidnej ilości i doskonale przyczepiają się do skóry. Spodziewałam się, że będą się pylić i osypywać pod oko w trakcie aplikacji, ale na szczęście nic takiego nie ma miejsca. W każdym razie nie w ilości nie dającej się znieść bo delikatny osyp, jak przy większości mocno napigmentowanych cieni występuje, ale spokojnie można sobie z nim poradzić. 


Mimo mocnego chwytania się powieki i bardzo mocnej pigmentacji kolory te nie tworzą plam. Dają się bardzo łatwo rozetrzeć jeśli w jakimś miejscu nałożymy za dużo. Dodatkowo pozwalają się budować i łączyć. Cień nakładany jeden na drugi nadal łapie się powieki i nie tworzy prześwitów czy dziur w makijażu. 
Kolory napigmentowane są wprost rewelacyjnie i to naprawdę mnie zaskoczyło, bo jakość jest zdecydowanie z wyższej półki. Życzyłabym sobie, żeby wszystkie moje cienie były tak mocno napigmentowane i tak łatwe w pracy, bo oprócz mocnego pigmentu zaletą tych cieni jest trwałość - wyjątkowo dobra, cienie nie blakną w ciągu dnia i nie znikają z powiek nawet przy wielogodzinnym noszeniu makijażu.


Pierwszy kolor bardzo mi się podoba, chociaż mógłby być jaśniejszy. To ciepły matowy beż o waniliowych tonach. Używam go do zmatowienia łuku brwiowego czy rozblendowania zbyt ostrych granic i do tego sprawdza się świetnie, ale nie rozjaśni nam powieki czy miejsca pod brwią ze względu na swój kolor.

Drugi cień po prostu uwielbiam. To coś pomiędzy żółtym a pomarańczowym, ale w lekko przygaszonym odcieniu. Świetnie się sprawdza do rozblendowywania ciemnych kolorów, cudownie ociepla każdy makijaż. Sprawdza się też na całą powiekę gdy robię bardziej monochromatyczny makijaż w ciepłych brązach. To bardzo nietypowy kolor, nigdy nie spotkałam się z takim odcieniem w żadnej innej palecie.

Kolor numer trzy to prawdziwa gwiazda. Intensywny, niemal neonowy pomarańcz idący bardziej w stronę czerwieni. Bardzo mocno napigmentowany, jest doskonałym akcentem w makijażu. Nałożony na środek powieki bardzo przyciąga wzrok, a rozblendowany z ciemnym brązem daje ciekawy, ognisty efekt.



Kolejny cień jest jednym z perłowych. To takie miedziane złoto. Ślicznie rozświetla powiekę nawet w dość neutralnym makijażu i myślę, że znajdzie wiele zastosowań nawet u osób, które nie lubią pomarańczowych odcieni na powiekach.

Drugi perłowy cień ma kolor pomiędzy czerwienią, a fioletem. To takie bardzo ładne bordo, które dość mocno się mieni. By uzyskać efekt makijażu z instagrama można nałożyć go na środek powieki, najlepiej na ciemny cień, wtedy daje naprawdę ciekawy efekt.

Przedostatni jest ciepły matowy brąz. Taka bardzo ciepła czekolada z ceglanymi tonami. Ładnie prezentuje się w załamaniu w połączeniu z cieniem numer dwa.

Ostatni cień najmniej przypadł mi do gustu bo na oku wychodzi o wiele słabiej niż w palecie.
Wygląda obiecująco, jak taka ciemna, gorzka czekolada z ciepłą nutą, ale w rzeczywitości wychodzi jaśniej i bardziej czerwono. Rozczarował mnie trochę, ale używam go czasami do roztarcia granic, gdy używam dużo czarnego cienia.


Podsumowując: paletka jest na piątkę z plusem. Niewielka, kompaktowa, idealna do zabrania w podróż bo nie zajmuje wiele miejsca w kosmetyczce, a jednocześnie jej kompozycja czyni ją samowystarczalną. Łatwość pracy, trwałość i pigmentacja po prostu zaskakują i to wszystko za niewielką cenę. Jeśli ktoś tak jak ja miał wątpliwości czy będzie się dobrze czuł w modnych ostatnio ciepłych kolorach i chciałby spróbować nie wydając dużo pieniędzy to jest to paletka idealna, bo kosztuje zaledwie 19 zł. Nie wierzę, że komuś by się miała nie sprawdzić ze względu na jakość, ale kolorystycznie nie jest szalenie uniwersalna więc nawet jakby komuś nie spodobały się jednak kolory to za taką cenę nie powinno być nikomu żal.
Czytaj dalej »

Zimowe zwierzątka | Zdobienie

sobota, 9 grudnia 2017
Witajcie!
Zima za oknem świadczy o tym, że święta co raz bliżej! Chłodna zimowa atmosfera skutecznie zachęca do nakładania na paznokcie ciemnych barw, czerwieni czy czegoś z mocnym błyskiem. Zazwyczaj pastele muszą jednak poczekać do wiosny. Ja jednak w tym roku mam szaloną ochotę na pastelowe róże i mięty właśnie teraz. One też mogą wyglądać zimowo i świątecznie, wystarczy dodać do nich odpowiednie zdobienie. Na przykład zimowe zwierzątka takie jak lisek czy miś polarny ubrane w ciepłe kolorowe sweterki! 






Dajcie koniecznie znać co sądzicie o takich zimowych zdobieniach!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Mikołaju byłam grzeczna | Wishlist

wtorek, 5 grudnia 2017
Witajcie!
Już jutro Mikołajki więc corocznym zwyczajem przyszedł czas by napisać list do Mikołaja. Nie wiem czy Mikołaj czyta blogi, ale jeśli on nie przeczyta tego listu, to może zainspiruje on kogoś z Was do zakupienia prezentu sobie lub komuś bliskiemu. Szczerze mówiąc mam jednak wrażenie, że Mikołaj czysta nasze blogowe listy, bo z mojej ubiegłorocznej listy prawie wszystko znalazłam pod choinką. Także, Mikołaju, jeśli to czytasz, dziękuję!

Przejdźmy jednak do moich tegorocznych życzeń!

1. Zoeva Zoe Bag - ta pozycja pojawiła się na zeszłorocznej liście i znalazła się też pod moją choinką. Gadżet ten sprawdza mi się świetnie i zdecydowanie ułatwia codzienny makijaż, ponieważ mam większość kosmetyków w jednym miejscu - no właśnie, większość. Moja kolekcja rozrosła się dość znacznie i kolejna taka torba pomogłaby mi to wszystko uporządkować!

2. Kobo My Favourite Colours by Daniel Sobieśniewski - marzę o niej okropnie ale nigdzie nie mogę jej upolować. W Gdańsku Natura niestety świeci pustkami, a gdy ogarnęłam się, że ta paleta jest do kupienia online  - już jej nie było. Dlatego liczę na magię świąt i zdolności Mikołajowych elfów z ogromną nadzieją, że znajdę tę paletkę jutro w bucie lub w paczuszce pod choinką!

3. Glambox IV Totalny mat -  najpiękniejsza wizualnie paletka Hani. Wygląda ślicznie i ma w sobie cudownie zapowiadające się cienie. Ostatnio mam ogromną fazę na cienie i mam milion palet na oku, ale ta jest zdecydowanie jedną z pierwszych na mojej liście!

4. Nyx Soft matte lip cream valut II - ogromnie chciałam kupić ten  zestaw rok temu, ale wyprzedał się w mgnieniu oka. Jakoś tym razem mniej mam na niego ciśnienie, ale nadal bardzo mi się podoba i chciałabym go przetestować, zwłaszcza, że z kultowymi już pomadkami Nyx nie miałam jeszcze styczności.

5. Zestaw pędzli do makijażu oka - co raz więcej kombinuję z makijażem oka i zaczyna brakować mi pędzli. Zwłaszcza różnego rodzaju pędzelków do blendowania, małych, precyzyjnych pędzli ołówkowych i skośnych. Fajny zestaw z pewnością sprawiłby mi radość i umilił poranny makijaż.

6. Gąbeczki Blend it - tyle o nich słyszałam, a jakoś nigdy nie jest mi z nimi po drodze. Albo nie mam akurat w planach zakupów przez internet, albo mam inne wydatki, albo jak już robię zakupy to zapominam wrzucić je do koszyka. Nie wiem jak to się dzieje, że tak bardzo mi z nimi nie po drodze, ale może Mikołaj lub jego elfy uwolniłyby mnie od ciągłego zapominania o tych gąbeczkach. No i poza tym spójrzcie na nie - są po prostu piękne!

7. Glambox V Blask i Cienie - muszę ją mieć! Cudowne kolory, obłędne błyszczące brokaty i jeśli wierzyć recenzjom - fantastyczna jakość. Poza tym paletka wygląda po prostu pięknie i bardzo chciałabym mieć ją w swoich zbiorach.

8. Sephora It;s Never Too Much - wiem, że szanse na ten prezent są maleńkie ale po prostu muszę sobie publicznie powzdychać do tego zestawu. Uwielbiam pomadki, zwłaszcza matowe i w niezwykłych, szalonych kolorach. Zestaw 44 odcieni z pewnością zaspokoiłby moje potrzeby na długi czas  tym bardziej, że takie odcienie jak miętowy czy błękitny nie występują jeszcze w mojej kolekcji, a zdecydowanie przydałyby się do lip artów.

9 .Drukarka A3 - ostatnia pozycja jest bardzo praktyczna. Ciągłe bieganie do drukarni robi się męczące, a moje studnia niestety wymagają tony próbnych wydruków. Możliwość wydrukowania potrzebnych materiałów czy zrobienia próbnego wydruku w domu byłaby nie tylko wygodna, ale też przyspieszyłaby znacznie pracę nad projektami.

Dajcie koniecznie znać co znalazło się na Waszych listach życzeń świątecznych albo czym fajnym planujecie obdarować najbliższych!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Słodkie pierniczki | Zdobienie

niedziela, 3 grudnia 2017
Witajcie!
Oficjalnie zaczynamy grudzień, a tym samym sezon na świąteczne zdobienia! Mam w tym roku tyle pomysłów, że nie wiem kiedy je wszystkie zrealizuję. Jakoś tak tym razem cała ta otoczka okołoświąteczna szalenie mnie inspiruje i już nie mogę się doczekać ubierania choinki! Do tego jednak jeszcze trochę, ale początek grudnia to dobry moment by zacząć piec pierniczki. Jak wiadomo muszą one nieco poleżeć więc należałoby je upiec sporo przed świętami aby zdążyły skruszeć. Ja już niecierpliwie wyczekuję wolnej chwili by się za to zabrać, ale żeby osłodzić sobie i Wam oczekiwanie postanowiłam zmalować pierniczkowe ludziki na swoich paznokciach!




Mam nadzieję, że przypadły Wam do gustu!
Dajcie znać, czy się Wam spodobało moje pierniczkowe zdobienie no i jeśli pieczenie pierniczki koniecznie zdradźcie gdzie kupujecie fajne ozdoby i foremki! 

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Lovely Ombre - kosmetyki do modelowania Twarzy | Recenzja

środa, 29 listopada 2017
Witajcie! 
Ombre i gradienty do mody weszły tyle lat temu, że aż dziwne, iż nadal się nimi zachwycamy. Chociaż może nie powinno to nikogo zaskakiwać bo gładkie przejścia kolorów wyglądają pięknie nie tylko na ubraniach czy gadżetach ale także na kosmetykach. Prostym przykładem na to są nowości do twarzy marki Lovely; wiedziałam, że muszę je mieć odkąd pojawiły się pierwsze zapowiedzi. 
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o tych trzech uroczych maluszkach nieco więcej .


Wszystkie trzy produkty wyglądają bardzo ładnie i przyciągają oko klienta. Plastikowe opakowanie z przezroczystym wieczkiem pokazuje nam jeszcze przed otwarciem uroczy gradient, a złote napisy nie tylko dodają uroku, ale też się nie ścierają co jest dla mnie dużym plusem. 

Zamysł stworzenia gradientowych produktów ma - oprócz wyglądu - tę zaletę, że w jednym opakowaniu mamy trzy rozwiązania. Taki produkt 3w1, ponieważ na twarz możemy nałożyć kolor górny, dolny lub wedle uznania zmieszać je razem i otrzymać trzeci kolor, pośredni. Uważam, że to ogromna zaleta tych produktów. 


Wszystkie trzy produkty mają pod palcami przyjemną pudrową konsystencję, która nie jest sucha i nie pyli się pod pędzlem. W dotyku są lekko kremowe, bardzo aksamitne i mięciutkie. Na palcu pigmentacja może nie powalać, ale na pędzel nabiera sporo produktu, który łatwo przenosi się na twarz przez co nakładanie jest szybkie i łatwe. Jeśli nie przesadzimy i nie nabierzemy na pędzel za dużo, na twarzy otrzymamy widoczny efekt bez konieczności dokładania kolejnych warstw.

Róż i bronzer przy dotknięciu palcem mają średnią pigmentację, ale jak już wspomniałam, na pędzel nabiera się sporo produktu, więc jeśli ktoś ma ciężką rękę to radzę uważać bo można przesadzić. Ja przy pierwszym nałożeniu różu zrobiłam sobie tzw "ruską lalę", na szczęście produkty łatwo się rozcierają, więc nawet jeśli nałoży nam się za dużo można to szybko uratować czystym pędzlem lub odrobiną pudru. Najmocniejszą pigmentację ma rozświetlacz i to widać już przy lekkim dotknięciu palcem. Łatwo uzyskać nim spektakularny efekt mokrego policzka, ale on również daje się łatwo rozetrzeć i uzyskać o wiele naturalniejszy i subtelniejszy efekt bez wyraźnych granic. Mimo wszystko polecałabym go jednak osobom, które lubią mocniejsze rozświetlenie. Poszukującym subtelnego rozświetlenia radziłabym rozejrzeć się za innym produktem lub bardzo delikatnym pędzelkiem. 


Trwałość ich oceniam jako dobrą, ale pamiętajmy, że tego typu produkty w dużej mierze zależne są od bazowego makijażu twarzy. Na moich ulubionych podkładach trzymają się bez zarzutu przez kilka godzin, a przy noszeniu ich przez długi czas - 10-12 godzin,  zauważyłam lekkie zblaknięcie koloru. Na szczęście jeśli już produkt zaczyna znikać z twarzy robi to równomiernie i nie tworzy nieestetycznych plam. 


Kolory są moim zdaniem przemyślane i dopasowane do potrzeb klientek. Rozświetlacz ma w sobie barwy od jasnej, srebrzysto-białej tafli po ciemniejszy odcień szampańskiego beżu, jaśniejszego niż wydaje się w opakowaniu. Po zmieszaniu razem dają śliczny, uniwersalny szampański kolor, który pasuje większości osób i wygląda na skórze bardzo naturalnie. Produkt ten nie zawiera w sobie drobinek, daje na skórze mokrą, metaliczną taflę.

Róż oferuje nam kolory od ciemnego, truskawkowego różu z delikatną nutą ciepłych, czerwonych odcieni, po jasny, pastelowy, cukierkowy róż w chłodnej tonacji. Razem dają na skórze efekt zdrowego rumieńca. Po zmieszaniu kolor jest neutralny i bardzo naturalny - coś jak skóra poszczypana mrozem. 

Bronzer zachwycił mnie swoim najjaśniejszym odcieniem - chłodny i bardzo jasny, idealny dla bladych osób kolor kawy zbożowej. Po drugiej stronie stoi kolor już o wiele cieplejszy,  mający w sobie sporo pomarańczowych tonów. Po zmieszaniu kolor ładnie ociepla boki twarzy, jednak moim zdaniem jest trochę zbyt ciepły dla mojej jasnej cery. Opalonym osobom z pewnością sprawdzi się lepiej niż bladziochom.


Podsumowując - myślę, że warto kupić te kosmetyki. Ich kolory są bardzo przemyślane i uniwersalne, a jakość dobra mimo niskiej ceny. Zdecydowanie najbardziej polecam rozświetlacz, który wręcz zachwycił mnie swoim intensywnym, metalicznym blaskiem. Róż mi się spodobał i od jakiegoś czasu używam go na co dzień, ale trzeba pamiętać by z nim nie przesadzić i nakładać lekką ręką. Najmniej spodobał mi się bronzer. Nie jestem fanką ciepłych odcieni bronzera, ale muszę przyznać, że jego kolor może przypaść do gustu osobom, które lubią ocieplać twarz i boją się trupio-chłodnych odcieni.

Dajcie znać, czy testowałyście te gradientowe maluchy i jak Wam się sprawdziły!
Dzięki i do następnego ;*
Czytaj dalej »

Night Flowers | Zdobienie

środa, 22 listopada 2017
Witajcie!
Jesienne trendy zmieniają się równie szybko co pogoda za oknem! Mimo, że nie za bardzo znam się na trendach i modzie to jednak lubię eksplorować i inspirować się także tym co aktualnie jest HOT! Jednym z takich jesiennych trendów, który mnie zauroczył jest tzw Night Flowers. Co prawda na ubraniach motywy wielobarwnych kwiatów na ciemnym tle dominowały zdecydowanie rok temu to na paznokciach na dobre rozgościł się niedawno. 
Tropikalne kwiaty w intensywnych barwach wydały mi się świetnym sposobem na ożywienie nudnego, jesiennego manicure przy jednoczesnym zachowaniu jesiennego klimatu  - ciemne paznokcie pokryte matowym topem moim zdaniem pasują do jesieni, ale przecież nie chcemy by było nudno! 





Mam nadzieję, że zdobienie Wam się spodoba i zainspiruje do stworzenia własnych kwiatowych kompozycji. Może razem przyciągniemy jeszcze trochę jesiennego ciepełka!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Błyszczący sweterek | Zdobienie

piątek, 17 listopada 2017
Witajcie!
Jesień i zima to zdecydowanie czas swetrów. W grube warkoczowe sploty przyodziewamy nie tylko siebie, ale też często swoje paznokcie. Matowe lub z użyciem akrylu wzorki na delikatnych barwach wyglądają niezwykle uroczo, ale ja już trochę znudziłam się tym swetrowym matem i postanowiłam swój sweterek okrasić blaskiem. Mam nadzieję, że taka interpretacja sweterkowego zdobienia przypadnie Wam do gustu!







Co sądzicie o takiej interpretacji? Lubicie błysk na paznokciach czy jesienią jednak zostaniecie przy macie?

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Wiewióreczka | Zdobienie

wtorek, 14 listopada 2017
Witajcie!
Chociaż za oknami w wielu miejscach można już odczuć zimę (u kogo padał śnieg, ręka w górę!), to ja paznokciowo siedzę jeszcze w jesieni. Jest coś inspirującego w tej porze roku i mam ochotę malować tylko zdobienia z jesiennymi motywami. Jesienne trendy paznokciowe podpowiadają nam, by skusić się na matowe paznokcie i całkowicie to popieram. Do tego typowe jesienne kolory czyli beże, brązy i złoto, odrobina cierpliwości i można zmalować na paznokciach na przykład coś takiego! Puchatą wiewiórkę.




Mam nadzieję, że motyw wiewióreczki Wam się spodoba!
PS. Przepraszam za zdjęcia ale mój aparat zwariował. Na podglądzie zdjęcia mają ładne kolory, a po zgraniu na komputery wszystko jest szare i płaskie :(
Czytaj dalej »

10 Najpiękniejszych palet ciepłych cieni | Zestawienie

piątek, 10 listopada 2017
Witajcie!
Dawno temu robiłam zestawienie 10 najpiękniejszych paletek nude. Post ten cieszy się dużą popularnością, dlatego postanowiłam zrobić kolejne zestawienie. Tym razem na tapetę biorę najmodniejsze w ostatnim czasie ciepłe odcienie. Makijaże w burgundach i czerwieniach są co raz bardziej popularne na instagramie i youtubie. Widzę też, że co raz więcej dziewczyn sięga po takie odcienie w swoich makijażach, a na rynek wychodzi co raz więcej paletek zawierających cudowne borda i miedziane brązy.


Ja oczywiście uwielbiam ciepłe kolory więc i mnie ten trend chwycił za serce, postanowiłam więc przyjrzeć się temu, co oferują nam marki makijażowe i wybrać te paletki, które moim zdaniem są najpiękniejsze i najgodniejsze uwagi. No bo kiedy będzie lepszy czas na takie kolory jak nie jesienią? Zestawienie jest całkowicie subiektywne, a kolejność paletek losowa.


Colourpop After Hours - W sumie to nie tyle paletka co zestaw sześciu pojedynczych cieni. Zdecydowanie nie jest to zestaw idealny, samowystarczalny, bo brak tu matowych cieni. Mimo to zauroczyły mnie ceglaste brązy i ten cudowny burgund.


Makeup Revolution Rose Gold Chocolate - z tego co wiem paletka nie jest jeszcze dostępna w Polsce, ale ja już wiem, że będzie moja. Przepiękne opakowanie kusi jeszcze przed otwarciem, ale najważniejsze są jednak cienie - mieszanka róży, czerwieni i brązów - nie tylko pięknych w kolorze, ale także o różnorodnych wykończeniach pozwolą stworzyć nią mnóstwo makijaży.


Barry M Fall in Love - Nie wiem czy nie jest to najlepiej skomponowana paletka w całym zestawieniu. Mimo niewielkiej ilości kolorów zawiera w sobie kolory pozwalające wykonać kompletny makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy nie tylko w ciepłych czerwonych kolorach ale też bardziej neutralny. Oprócz ślicznego borda i pomarańczu paletka przyciąga wzrok nietypowym odcieniem żółtego.


Kobo My Favourite Colors - Nowa paletka Kobo, która pchnęła mnie do stworzenia tego zestawienia. Dziewięć cieni, głównie matowych w odcieniach od pomarańczu i czerwieni aż po czerń. Zdecydowanie posłuży do stworzenia modnego makijażu  w ciepłych kolorach, ale szkoda, że nie ma w niej jakiegoś jasnego, bazowego cienia.


Sephora Pro Palette - niedostępna w Polsce. Strasznie mnie to wkurzyło bo zakochałam się w tej palecie. Ogromny wybór cieni w różnych wykończeniach i kolorach od jasnych, bazowych i uniwersalnych po modne burgundy i ceglaste brązy. Zdecydowanie daje ogrom możliwości i pozwoli na wykonanie niemal każdego makijażu oka - od lekkich i codziennych po mocne smoky.


Nabla Dreamy - kolejna paleta, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Niesamowite opakowanie i zestaw kolorów dość wyjątkowy w tym zestawieniu ponieważ zawiera nie tylko ciepłe, ale też chłodniejsze kolory. Bardzo uniwersalna i dająca wiele możliwości paletka pełna pięknych odcieni.


Revealed Matte - piękna, ale z drugiej strony trochę bez sensu paleta. Pierwszy rząd cieni to kolory tak podobne do siebie, że moim zdaniem gdyby zostawić z nich tylko jeden lub dwa, nadal nikt nie odczułby braków. Za to drugi rząd... Cudne ceglane kolory o matowym wykończeniu dające możliwość wykonania tylu cudownych makijaży, że aż żałuję, że nie jest dostępna w Polsce.


Natasha Denona Sunset - Paleta tak potwornie droga, że aż Wam nie powiem ile kosztuje bo jak ktoś ma słabe serce to może nie wytrzymać ( no dobra powiem - 255 dolarów!) Mimo to uważam, że to przepiękna paleta. Dobrze skomponowane cienie w różnorodnych kolorach i wykończeniach pozwolą wykonać wiele makijaży bez wspomagania się innymi cieniami. Do tego piękne opakowanie... żeby tylko nie ta cena.


Beauty Creations Irresistible -  Strasznie przypomina mi paletkę z Wibo. Być może dlatego, że jest okrzyknięta zamiennikiem dla palety Modern Renessanse z ABH. Zawiera cienie błyszczące i matowe, ładnie skomponowane kolorystycznie o modnych, ceglanych i burgundowych odcieniach. No i nie jest droga, ale z tego co wiem nie jest dostępna w Polsce i nie znalazłam jej na żadnej stronie internetowej.


Maybelline The Burgundy Bar -  Wciąż niedostępna w Polsce, ale możemy liczyć, że tak jak The Nude kiedyś pojawi się w naszych drogeriach. Nietypowa paletka w tym zestawieniu bo zamiast czystych ciepłych barw mamy tu przewagę błyszczących, odcieniu brązu i burgundu w przybrudzonej, jesiennej odsłonie. Myślę, że wielu osobom przypadłaby do gustu, gdyż takie przydymione odcienie są bezpieczniejsze i łatwiejsze w obsłudze niż te czyste.

To by było na tyle! Mimo szalonej mody na takie odcienie w internecie wcale nie jest tak łatwo trafić na ładną, dobrze skomponowaną paletkę. Mam jednak nadzieję, że podzielicie się w komentarzach swoimi typami i ulubionymi paletami na jesień.
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Sweterek w Paski | Zdobienie

wtorek, 7 listopada 2017
Witajcie!
Jesień w pełni rozpieszcza nas sweterkową pogodą zapowiadając już nadejście zimy. Wszystko jest szare i zimne więc żeby nie popaść w depresję zanim doczekamy się piękniejszych, śnieżnych dni rozświetlonych blaskiem choinek należy ubrać w ciepły sweterek nie tylko siebie, ale też swoje paznokcie. Postanowiłam zainspirować się jednym ze swoich ulubionych swetrów i odtworzyć jego prosty wzór na paznokciach. Wyszło bardzo prosto, ale myślę, że to zdobienie ma coś w sobie i mimo monotonnych barw wygląda bardzo efektownie. 





Co sądzicie o takich zdobieniach? Lubicie czy wolicie szalone manicure? 
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Moje ulubione jesienne trendy | Wishlist

piątek, 3 listopada 2017
Witajcie!
Czy jest tu ktoś, kto nie lubi zakupów? Jeśli tak, to niech się przyzna jak to robi, bo dla mnie zakupy to uzależnienie. Co prawda najbardziej uzależniona jestem od kupowania kosmetyków, ale są momenty, kiedy nowa kolekcja w perfumerii schodzi na drugi plan na rzecz zakupów ubraniowych. Dla mnie takim okresem jest jesień. Latem często nie przywiązuję większej wagi do tego, co mam na sobie bo jednak większość czasu spędzam wtedy w domu/na wsi/na plaży. Poza tym jest gorąco i zamiast spędzać czas przed szafą wolę korzystać z ciepełka. Jesienią jest inaczej, zaczyna się rok akademicki, trzeba wrócić na uczelnię, wyjść do ludzi i jakoś się prezentować. Poza tym nie lubię jesieni, ale uwielbiam zakupy więc to chyba mój sposób na umilenie sobie tego okropnego, szarego czasu i jesiennej depresji. 
Co roku w okolicach października robię sobie listę rzeczy, które chciałabym kupić na nadchodzący sezon. Tym razem postanowiłam się z Wami podzielić swoją listą z nadzieją, że nie tylko kogoś zainspiruję, ale także że to Wy zainspirujecie mnie.
1 2 3 
Sznurowania modne są już od jakiegoś czasu, rok temu prawie każdy miał w swojej szafie sweterek ze sznurowanym dekoltem - oprócz mnie oczywiście, bo do tej pory nie udało mi się znaleźć swetra idealnego.  W tym roku sznurowania nie ograniczają się tylko do dekoltów, ale przeniosły się też na plecy i rękawki.


1 2
Ombre nie wychodzi z mody od kilku lat, ale tym razem przybrało ciekawą formę pozornie nieuporządkowanych kropeczek lub lśniących mazajek. Taka szalona forma w ciemnych barwach o wiele bardziej mi odpowiada niż gładkie gradienty więc sweterki na pewno prędzej czy później znajdą się w mojej szafie.


1 2 3
Miękkie, grube swetry z wyraziście plecionymi warkoczami. Nie ma chyba trendu, który bardziej kojarzyłby mi się z jesienią i zimą. Grube sploty od zawsze przywodziły mi na myśl drewniany domek w górach i ogień płonący w kominku...  Mimo miłych skojarzeń lubię ten trend z bardziej przyziemnych powodów - takie sweterki są po prostu bardzo ciepłe.


 1 2 3
Przyznaję się bez bicia- mam fioła na punkcie butów. To moja ulubiona część garderoby i uwielbiam je kupować. Zwłaszcza workerów mogłabym mieć całą szafę. Motocyklowy styl i mnóstwo ćwieków bardzo mnie przekonują i z jednej strony cieszę się, że moda na nie sprawiła, ze wybór jest ogromny, ale z drugiej mam kłopot z wyborem i totalnie nie mogę się zdecydować, które wybrać. 


1 2 3 4
W tym roku dałam się przekonać też do topowego koloru sezonu czyli borda, ale nie w ubraniach - bo tu zdecydowanie preferuję czerń i czerń-  tylko w butach. Botki w tym kolorze wyglądają cudownie i jakoś tak... szlachetnie. 



Ale jak jest mowa o kolorach to nie byłabym sobą, gdybym zapomniała wspomnieć o granacie. To obok czerni mój ulubiony kolor. Stonowany i elegancki, a jednak coś więcej niż czerń. Mam mnóstwo ubrań w tym kolorze więc nabrałam też ochoty na buty w moich ulubionych odcieniach.


1 2 3 
Nie wiem jak to się stało ale w ubiegłym roku nie kupiłam sobie kocyko-szalika. Podobają mi się szalenie, były do kupienia wszędzie, każdy miał taki szalik, a ja jakoś nie nabyłam ani jednej sztuki. Muszę koniecznie nadrobić swój błąd i w tym sezonie wybrać dla siebie coś ładnego.



Większość moich jesienno-zimowych zachcianek właśnie zobaczyłyście. Oprócz tego chciałabym jeszcze znaleźć ciepłą kurtkę i wysokie kozaki, ale na razie nie znalazłam nic, co odpowiadałoby mojemu poczuciu estetyki. Dużo z pokazanych przeze mnie propozycji pochodzi z sieciówek, jednak jako fanka zakupów przez internet pokazuję Wam też sporo rzeczy dostępnych w sklepach internetowych i na Zaful, gdzie aktualnie można upolować fantastyczne zniżki na ciuchy!

Koniecznie dajcie znać jakie są Wasze plany zakupowe na jesień! 
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.