Wibo Strobing Make-up Shimmers Kit | Recenzja

poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Witajcie!
Niedawno pisałam Wam o drogeryjnej paletce do rozświetlania twarzy marki Lovely [KLIK]. Dziś pokażę Wam kolejną, bardzo fajną, dostępną w drogerii paletkę tego typu. Została ona wypuszczona przez markę Wibo, a więc spodziewać się można, że będzie to paletka niedroga i łatwo dostępna! Można by się też spodziewać, że nie będzie to produkt wysokiej jakości, ale warto wspomnieć, że Wibo w ostatnim czasie znacznie poprawiło swoją jakość. Ich produkty są co raz fajniejsze, nadążają za obecnymi trendami i pozwalają niedużym kosztem wykonać modny makijaż.


Paletka znajduje się w kartonowym opakowaniu. Może się ono na pierwszy rzut oka wydawać niepozorne, ale moim zdaniem design jest naprawdę nowoczesny i trafiony.  Jasna kolorystyka i prosta kompozycja bez zbędnych, tandetnych dodatków zachęca do sięgnięcia po produkt. Właściwa paletka robi już o wiele większe wrażenie. Design nadal jest bardzo prosty, bo poza logiem marki i nazwą produktu na opakowaniu nie znajdziemy nic więcej. I bardzo dobrze, bo nic więcej nie potrzeba, lustrzana powierzchnia paletki (na upartego można by się pomalować patrząc jedynie w wieczko) broni się sama i nie tolerowałaby konkurencji. Opakowanko jest nie tylko ładne, ale też praktyczne. Zamyka się na magnes więc bardzo wygodnie, nie ma obawy, że mechanizm otwierania się zużyje i paletka niespodziewanie otworzy się w torebce czy kosmetyczce. Paletka jest niewielka, ma kompaktowe rozmiary i jest wykonana z plastiku - a więc jest lekka. 


Do wierzchu paletki można by mieć jednak zastrzeżenia, bo bardzo się "palcuje". Widać na niej każde dotknięcie, każdy odcisk palca. Miałam też obawy, że będzie się rysować, ale do tej pory nie zauważyłam niczego takiego. Być może dlatego, że przechowuję ją w oryginalnym kartonowym opakowaniu. 
Do wnętrza paletki natomiast nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest dobrze zakomponowane, przestrzeń nie marnuje się bez potrzeby, wkłady są ułożone ciasno, ale wygodnie. Dodatkowo w paletce znajdziemy lusterko, które jest nawet niezłej jakości i jest na tyle duże, że można wykonać w nim makijaż. Niestety paletka nie otwiera się "na płasko". Wieczko otwiera się tylko pod kątem 90 stopni i nie da się ułożyć paletki płasko na stole ani nawet wygodniej ustawić przy wykonywaniu makijażu. 
Wewnątrz znajduje się pędzelek, który jak większość dołączanych do paletek aplikatorów, nie jest najlepszej jakości, aczkolwiek nie jest też beznadziejny. Do nałożenia rozświetlacza wystarczy i pewnie sprawdziłby się w podróży, bo nie zajmuje dodatkowo miejsca.


Przejdźmy jednak do samych rozświetlaczy bo pewnie wszystkich najbardziej to interesuje. Wewnątrz znajdziemy cztery odcienie rozświetlających pudrów. Dwa z nich mają piękne uniwersalne kolory, które sprawdzą się na większości cer i będą pasowały do naprawdę każdego makijażu. Kolejne dwa nie mają już tak uniwersalnych kolorów, ale i dla nich znajdzie się zastosowanie. 
Według producenta to właśnie te dwa odcienie mają kremową konsystencję. Nie do końca się zgodzę, moim zdaniem jaśniejsze odcienie są bardziej masełkowe pod palcami.

Wszystkie cztery rozświetlacze dają mocny efekt rozświetlenia. To metaliczna, mokra tafla, w której nie uświadczymy dyskotekowego blasku. Owszem, uparty obserwator dopatrzy się w nich drobinek, ale to naprawdę nie jest straszny chamski brokat,


Konsystencja produktu jest taka jak lubię. Niby pudrowa i sucha, ale pod palcami miękka jak pianka. Myślę, że właśnie dzięki tej konsystencji rozświetlacze tak przyjemnie się aplikują. Nabierają się na pędzel łatwo i w słusznej ilości. Rozkładają się na skórze gładko i różnomiernie bez plam i nieestetycznych dziur. Na przypudrowanej twarzy dają mocny efekt mokrego policzka. Mają świetną pigmentację i mocny blask, ale jednocześnie idealnie się rozcierają. Efekt można też budować - nałożone lekką ręką dadzą subtelny blask i łagodne rozświetlenie imitujące zdrową, nawilżoną skórę. Większa ilość zrobi już efektowną taflę. Warto się jednak przyjrzeć bliżej poszczególnym kolorom.


Silver Stars to odcień znajdujący się na dole po prawej stronie. Jest to odcień bardzo uniwersalny i pasować będzie wielu typom urody, chociaż polecałabym go głownie chłodnym karnacjom. Ma chłodny, srebrno-różowy odcień ale nie jest on mocno zauważalny. Świetnie dopasowuje się do skóry. Mimo chłodnego, srebrzystego połysku nie daje mroźnego, lodowego efektu.

Champagne to odcień u góry po prawej. W palecie ciężko go odróżnić od Silver Stars, ale na skórze różnica jest widoczna. To odcień najbardziej uniwersalny i myślę, że spodoba się największej ilości osób. Jest cieplejszy od poprzednika, jest w nim nieco złotawych, żółtych tonów, ale nie wybijają się one bardzo. Wygląda pięknie niezależnie od tego ile go nałożę. Daje mocną taflę lub subtelny miękki efekt. Porównanie odcienia do barwy szampana wydaje się słuszne bo mimo ciepłego podtonu jest bardzo uniwersalny.

Russian Gold totalnie mnie fascynuje. Jak wiecie lubię ciepłe odcienie żółtego złota w makijażu. Ten rozświetlacz ma dokładnie taki kolor. Idealne, płynne złoto. Sprawdzi się głównie jako cień do powiek lub dla ciemnych karnacji, jednak nałożony bardzo lekką ręką da delikatny złocisty połysk, który może sprawdzić się także dla jaśniejszych cer. Pięknie ociepla makijaż!

Shiny Choco jest chyba najmniej uniwersalnym odcieniem z tej palety. Jako rozświetlacz sprawdzi się tylko na bardzo ciemnych karnacjach. Ma piękny ciepły odcień miedzi jakby lekko podszytej różem. Poza stosowaniem na powiekach nie znajdzie szerszego zastosowania wśród polek, chyba, że lekką ręką nałożymy go w miejsce różu. Pięknie wtedy ociepli twarz i ładnie ją rozświetli. Skóra będzie jak muśnięta słońcem, ale naprawdę trzeba uważać by nie zrobić sobie krzywdy.


W kilku słowach podsumowania powiem, że polecam tę paletkę osobom, które lubią bawić się makijażem i znajdą zastosowanie dla nietypowych odcieni. Jakościowo jest naprawdę dobra, ładna, poręczna. Wkłady są świetnej jakości, dają piękny efekt i mokrą taflę na policzkach. Jednak jeśli ktoś chciałby się pobawić makijażem sporadycznie, potrzebuje uniwersalnej paletki i nie chce płacić za wkłady, których nie będzie używać to bardziej polecam paletkę z Lovely - jest tańsza i ma bardziej przyjazne, chociaż podobne odcienie.


Co myślicie o tej paletce? Może ktoś z Was ją ma albo planuje zakup podczas zbliżającej się promocji w Rossmannie? Dajcie znać, co o niej myślicie w komentarzach!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Kometa | Zdobienie

piątek, 7 kwietnia 2017
Witajcie!
Jak Wam mijają te kapryśne pogodowo dni? Ja niestety nie mam ostatnio czasu na cieszenie się krótkimi ciepłymi chwilami w ciągu dnia. Zauważyliście też pewnie, że dawno nie było nowego posta. Ilość pracy na studniach trochę mnie czasami przerasta, więc trzymajcie kciuki za moją wytrwałość i bądźcie wyrozumiali! Naprawdę staram się pisać do Was jak najczęściej! 

Dziś mam Wam do pokazania zdobienie, które zebrało całe mnóstwo komplementów na uczelni. Moja sekretna pasja niedawno znów się obudziła i uderzyła z pełną mocą. Wszechświat znów zachwyca mnie swoim pięknem i przytłacza ogromem fascynujących zjawisk! Stąd też pomysł na namalowanie na paznokciach komety! Może nie jest to idealnie wiosenne zdobienie, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba!









Dajcie znać, czy zdobienie przypadło Wam do gustu!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.