Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki pielęgnacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki pielęgnacyjne. Pokaż wszystkie posty
Vianek Peeling- maseczka | Recenzja
Witajcie!
Dziś odpoczniemy od nawału zdobień paznokci i opowiem Wam nieco o produkcie do pielęgnacji, który skradł moje serce i bez którego nie wyobrażam sobie swojej kosmetyczki. Mowa o peelingu-maseczce do twarzy marki Vianek - czyli polskiej marki będącej odłamem Sylveco.
Zanim przejdę do swoich zachwytów nad właściwościami tego produktu to opowiem najpierw nieco o sprawach technicznych. Peeling marki Vianek jak już wspomniałam produkowany jest przez firmę Sylveco i należy do pomarańczowej serii odżywczej. Zamknięty jest w wygodnej miękkiej tubie, z której bez problemu wydobędziemy taką ilość produktu, jakiej potrzebujemy. Sam produkt ma konsystencję gęstej pasty pomieszanej z olejem - jest dość zbity ale też tłusty. Dzięki zawartych w nim odżywczych składnikach takich jak olej sojowy, olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, masło kakaowe, masło shea, masło avocado oraz miód ma odżywiać, wygładzać, nawilżać i uelastyczniać skórę pozostawiając ją promienną i pełną blasku. Dodatkowo jest to produkt naturalny, zawiera zioła z ekologicznych upraw i jest nietestowany na zwierzętach.
Peeling ten jest z pomarańczowej serii odżywczej i trafił w moje ręce w naturalnej edycji pudełka JoyBox. Peelingów mechanicznych nie używam lub używam bardzo rzadko więc nie do końca byłam zachwycona tym produktem, jednak uwielbiam maseczki i miałam nadzieję, że skoro jest to produkt dwa w jednym to sprawdzi się także jako maska na twarz. Z jednej strony początkowa niechęć do produktu, z drugiej jednak pokładałam spore nadzieje, gdyż opinie o marce Vianek od samego początku były bardzo pochlebne, ponadto lubię poznawać produkty, które nie tylko są dobre, ale też naturalne i polskie!
Przy pierwszym użyciu zastosowałam ten produkt jako peeling bo wydawało mi się, że to będzie jego główne zadanie. Czytając opis od producenta z tylu tuby spodziewałam się czegoś delikatnego, a on okazał się naprawdę porządnym zdzierakiem. Tutaj składnikiem ścierającym martwy naskórek nie jest cukier czy sól jak w większości naturalnych kosmetyków ale mielone siemię lniane, które nie tylko okazało się dość ostre, ale także nie rozpuszcza się w kontakcie z wodą, więc możemy masować nim twarz tak długo, jak uznamy za stosowne. Efekt jest natychmiastowy - po wykonaniu peelingu skóra jest idealnie gładka, czysta, a suche skórki po prostu przestają istnieć.
Prawdziwa magia dzieje się jednak już po wykonaniu peelingu. Producent zaleca pozostawić produkt na twarzy na około 10 minut i tak też zrobiłam używając go po raz pierwszy. Po zmyciu nie spodziewałam się cudów, obawiałam się, że cera będzie podrażniona i zaczerwieniona po mechanicznym oddziaływaniu na nią. Zaskoczyło mnie jednak, ze skóra była pięknie ukojona, nawilżona i miękka. Odżywcze składniki zawarte w produkcie dały naprawdę satysfakcjonujący i widoczny efekt, wręcz nie mogłam przestać dotykać swojej twarzy.
Po pierwszym użyciu byłam zachwycona, a teraz dosłownie zakochałam się w tym produkcie. Używam go nieco inaczej niż za pierwszym razem, bo nie masuję skóry peelingiem zbyt długo - dosłownie kilka sekund podczas rozprowadzania produktu na twarzy- i pozostawiam na skórze na kilkanaście minut po czym zmywam go ciepłą wodą. Efekt za każdym razem mnie zaskakuje, skóra po tym produkcie jest cudownie miękka w dotyku, nawilżona, odżywiona i gładka. Żaden inny produkt do tej pory nie dał mi tak piorunujących efektów, dlatego jeśli jeszcze nie próbowałyście to koniecznie zapoznajcie się bliżej z tym produktem. Jestem pewna, że nie będziecie żałować!
Napiszcie koniecznie czy znacie ten produkt i jak Wam się sprawdza!
Dzięki i do następnego :*
Opróżniamy nasze kosmetyczki | Kosmetyki do pielęgnacji twarzy
Witajcie! Jakiś czas temu dołączyłam do wyzwania organizowanego przez portal Trusted Cosmetics. Wyzwanie nazywa się Opróżniamy Nasze Kosmetyczki i jak sama nazwa wskazuje ma na celu pokazanie zasobów kosmetycznych każdej z nas. Wyzwanie dotyczące pielęgnacji twarzy to drugi z tematów. Pierwszym było pokazanie kosmetyków, które używamy - wszystkich! Niestety nie podołałam pierwszemu zadaniu. Ilość używanych przeze mnie produktów - do pielęgnacji, ale przede wszystkim do makijażu po prostu przeraziła nawet mnie. Sfotografowanie (połowy) tego wszystkiego trwało wieki, a napisanie chociażby jednego zdania na temat każdego produktu spowodowałoby, że post byłby nieskończenie długi. Dlatego też wątpię, żeby kiedykolwiek na moim blogu pojawił się wpis pokazujący całość mojej "kosmetyczki" w jednym miejscu- nie jestem typem minimalistki i otwarcie się do tego przyznaję!
Jednak pokazanie wszystkiego w częściach da się zrobić, dlatego drugie zadanie z wyzwania czyli pokazanie produktów do pielęgnacji twarzy nie sprawiło mi większych kłopotów! Zwłaszcza, że jakiś czas temu mogłyście przeczytać mój wpis o porannej pielęgnacji cery [KLIK]- trochę się już ona zmieniła, ale wiele elementów i moich opinii o produktach pozostało niezmienne.
Demakijaż
Jest to pierwszy i podstawowy krok w pielęgnacji cery. Bez niego nie może istnieć cała reszta. Do demakijażu wybieram zazwyczaj płyny micelarne- które delikatnie oczyszczą cerę lub dwufazowe- które poradzą sobie nawet z trudnym, trwałym makijażem. W tej pierwszej kategorii mój wybór pada zazwyczaj na znany wszystkim płyn micelarny Be Beauty z Biedronki. Kosmetyk tani i skuteczny, w wygodnym opakowaniu. Nie trzeba o nim wiele pisać bo z pewnością znany jest każdemu. Ostatnio polubiłam też płyn micelarny z firmy Tołpa. Ma przyjemny skład i doskonale oczyszcza skórę, jednak nie jestem pewna czy jeszcze będę do niego wracać - jest droższy od Be Beauty i nie do końca lubię jego zapach.
Gdy jednak zachodzi potrzeba zmycia mocnego, wodoodpornego makijażu płyn micelarny może nie wystarczyć. Wtedy sięgam po swojego ulubieńca czyli płyn dwufazowy z Sephory - jest to najlepszy kosmetyk do zmywania makijażu. W mgnieniu oka rozpuści wszystko, nie rozmazuje produktów po twarzy i nie pozostawia nieprzyjemnej "mgły" na oku. Próbowałam go z ciekawości zastąpić płynem dwufazowym z Be Beauty, ale ten już nie sprawdza się tak dobrze. Jest mniej skuteczny, potrzebuje więcej czasu na rozpuszczenie kosmetyków i czasem zostawia mgiełkę na oczach.
Oczyszczanie
Wbrew pozorom demakijaż i oczyszczanie to nie to samo. Gdy do swojej pielęgnacji wprowadziłam kosmetyki oczyszczające skórę sama byłam zaskoczona jak wiele zanieczyszczeń pozostaje na skórze po demakijażu. Na mojej łazienkowej półce do oczyszczania znajdują się dwa produkty. Pierwszy to oczyszczająca pianka do twarzy z Nivea. Fajnie się sprawdza rano do zmycia z twarzy resztek kremu czy sebum. Forma pianki jest bardzo przyjemna w użyciu, zwłaszcza rano, masaż twarzy taką puszystą chmurką zachęca by nie pomijać tego kroku. Nie sprawdziła mi się natomiast do używania wieczorem w połączeniu ze szczoteczką elektryczną do oczyszczania skóry twarzy więc na noc stosuję bardzo przyjemny i delikatny dla skóry żel marki Tołpa.
Tonizacja
Wiele osób nie docenia działania toników. To duży błąd. Przywracają one naturalne Ph skórze, zmywają resztki produktów oczyszczających, a wiele z nich ma dodatkowe właściwości pielęgnujące skórę. Tu znów na półce znajdziecie dwa produkty. Jeden z mich to mój ulubiony Super Power Mezo Tonik marki Bielenda. Ja wybrałam wersję nawilżającą i faktycznie widzę, jego działanie. Cudownie odświeża skórę i delikatnie ją nawilża. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków. Drugi tonik to Sylveco hibiskusowy tonik do twarzy. Nie jestem jego fanką przez jego zapach i konsystencję, którą czuję na skórze. Działa dobrze, fajnie nawilża ale nie mam po nim tego cudownego uczucia świeżości, mam wrażenie, że skóra się po nim lekko lepi, z tego powodu wolę używać go na noc.
Serum
Dobroczynne działanie serum jest również często pomijane. Są to produkty o dużym stężeniu składników aktywnych i specjalistycznym działaniu. Zwykle serum skoncentrowane jest na jeden problem, dlatego warto posiadać ich więcej niż jedno. W mojej kosmetyczce znajdują się dwa. Jedno to serum z Delia z kwasem hialuronowym, który moja skóra uwielbia. Ma ono fajną, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania przez co doskonale nadaje się pod makijaż i w taki sposób go używam. Drugie serum to oleisty produkt marki Palmer's, o którym możecie poczytać szczegółowo w osobnym poście [KLIK] więc nie będę się tutaj rozpisywać.
Krem do twarzy
Jeśli chodzi o kremy do twarzy to sama przed sobą muszę się przyznać do nałogowego zbieractwa. W mojej kosmetyczce aktualnie znajduje się aż siedem sztuk. Jeśli chodzi o kremy na noc bo moim ulubionym jak na razie jest krem z Biolaven. Jest lekki, szybko się wchłania i dobrze pielęgnuje moją suchą skórę. Przepięknie pachnie lawendą i doskonale utrzymuje makijaż. Poza tym ma świetny skład, więc na pewno będę do niego wracać. Jakiś czas temu zainteresowałam się także działaniem witaminy D i nową serią Lirene Pro Vita D. Z tej serii posiadam zarówno krem na dzień jak i na noc. Z obu jestem zadowolona. Są to raczej lekkie kremy co jest ogromną zaletą na dzień, ale na noc nie zawsze wystarcza mojej skórze. Nie uważam jednak, że jest to krem zły, w dni kiedy moja skóra czuje się lepiej stosuję go z wielką przyjemnością.
![]() |
| klik |
Spory zapas kremów mam także z marki Soraya i ich serii Ideal Beauty. Nie wyrobiłam sobie o nich jeszcze zdania, ale zauważyłam, że krem na noc ma bardzo fajną, bogatą konsystencję. Lekki żelowy krem na dzień to ideał pod makijaż gdyż wchłania się niesamowicie szybko! Bogaty krem-esencja na dzień to moj wybór gdy nie robię makijażu. Faktycznie czuć, że jest bogaty ale jednocześnie nie jest bardzo ciężki więc nawet pod makijaż sprawdziłby się świetnie, chociaż potrzebuje dłuższej chwili na wchłonięcie. Dodatkowo przepięknie rozświetla cerę! Ostatni krem w moim arsenale to dermatologiczny krem z koncernu Oceanic D-vit boost. To chyba mój ulubieniec jeśli chodzi o stosowanie na noc. Ma bogatą konsystencję i zbawienne działanie na skórę. Nie tylko świetnie nawilża i odżywia ale także przyspiesza gojenie wszelkich zmian i drobnych ranek, a mojemu Lubemu widocznie przyspieszył gojenie dość poważnego i rozległego poparzenia delikatnej skóry pod okiem.
Krem pod oczy
Jak juz przebrnęłam przez kremy do twarzy to już będzie z górki! Krem pod oczy mam jeden i jest on z firmy Make Me Bio i zawiera ekstrakt z ogórka. Bardzo lubię ten krem za jego odżywcze właściwości i lekką konsystencję, która nadaje się pod makijaż.
Pielęgnacja uzupełniająca
Moja codzienna pielęgnacja zawiera wiele etapów i wiele produktów, ale sucha skóra wymaga też mocniejszego działania. W mojej uzupełniającej pielęgnacji znajdzie się wiele produktów, gdyż jeśli chodzi o maseczki to chętnie wybieram różne rodzaje i zazwyczaj kupuję i używam to, co mnie zainteresuje lub jest aktualnie na promocji. Są jednak produkty, które mają szczególne miejsce w moich zbiorach. Jest to przede wszystkim oczyszczająca maseczka Pilaten Black Mask, której nie używam zbyt często, ale jest ze mną od lat. Oczyszcza skórę idealnie i ze wszystkich, nawet minimalnych zanieczyszczeń. Równie chętnie, ale o wiele częściej sięgam po peeling-maseczkę z mielonym lnem z firmy Vianek. Zazwyczaj stosuję ją po prostu jako maseczkę nawilżającą i uwielbiam efekt miękkiej, odżywionej i nawilżonej skóry jaki pozostawia. Ogromną miłością darzę też olejki. Moja skóra je uwielbia! Ostatnio fajnie używa mi się olejku Soraya Ideal Beauty, który łączy w sobie zalety wielu drogocennych olejków. Jeśli chodzi o inne maseczki to przewinęły i nadal przewijają się przez moją pielęgnację różne produkty, ale gdy nie wiem co kupić, sięgam po maseczki z Ziai, szczególnie upodobałam sobie zieloną.
To by było na tyle, jeśli chodzi o mój rytuał dbania o skórę. Mimo młodego wieku wymaga ona szczególnej uwagi.
Dajcie znać jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji cery i jak wiele etapów ma wasza pielęgnacja!
Dzięki i do następnego :*
Poranna pielęgnacja cery
Witajcie! Od jakiegoś czasu dużo bardziej przykładam się do pielęgnacji swojej cery. Dużo się ostatnio zmieniło w tej kwestii, mam wrażenie, że na lepsze! Zwłaszcza w pielęgnacji porannej, którą wcześniej trochę zaniedbywałam. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym, jakie kroki wykonuję rano i jakich produktów używam. Wszystkie wiemy, że rano każda minuta jest cenna! Chcę więc by moja pielęgnacja była szybka, ale możliwie jak najbardziej efektywna!
Po pierwsze oczyszczanie...
Ostatnio skupiam się bardzo na oczyszczeniu swojej cery. Nigdy nie miałam kłopotu z niedoskonałościami, jednak ostatnio zauważyłam na swojej twarzy zaskórniki i pojawiające się częściej niż raz w miesiącu maleńkie niedoskonałości. Dotychczas ignorowałam ten etap dbania o skórę skupiając się głównie na nawilżaniu. Teraz wiem, że o cerę trzeba dbać po kolei i nie można się za to zabierać od końca.
Dlatego rano zaczynam od oczyszczenia swojej cery. By pozbyć się resztek kremu, maseczki czy serum przebywam twarz przy użyciu pianki z Nivea. Jest to odświeżająca pianka oczyszczająca do cery normalnej i mieszanej. Dzięki Hydra IQ i zawartości witaminy E ma ona nie tylko głęboko oczyszczać skórę, ale też nie powodować wysuszenia Nie sprawdziła mi się ona do końca w połączeniu ze szczoteczką, ale do porannego oczyszczenia twarzy, gdy nie mam czasu na użycie szczoteczki, sprawdza mi się świetnie. Pompka dozuje fajną ilość pianki, która w połączeniu z wodą ładnie się pieni na skórze. Myślę, ze będę wracać do tego kosmetyku, ale chyba następnym razem sięgnę po wersję do cery suchej, bo mam wrażenie ze ta lekko przesusza mi twarz.
Krokiem pośrednim pomiędzy oczyszczaniem a nawilżaniem jest dla mnie przetarcie twarzy tonikiem. Ten, którego używam obecnie jest to Bielenda Super Power Mezo Tonik (czy tan nazwa nie brzmi jak imię jakiegoś superbohatera?). Bardzo ładnie odświeża i oczyszcza z resztek produktów myjących. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków przywracając jej naturalne ph. Według producenta ma też właściwości nawilżające i - z czym spotkałam się chyba pierwszy raz w toniku - stopniowo złuszcza martwy naskórek! Bardzo ładnie pachnie.
...następnie nawilżanie
Następnym krokiem jaki wykonuję jest aplikacja serum z kwasem hialuronowym. Szybko rozprowadzam je kolistymi ruchami. Serum to bardzo dobrze nawilża skórę. Po jego użyciu skóra jest przyjemnie napięta i miękka. Produkt ten szybko się wchłania i stanowi genialną bazę pod makijaż.
Czasem wydaje mi się, ze to wystarczy. Wtedy rezygnuję z aplikacji kremu i przechodzę od razu do kremu pod oczy. Jeśli jednak czuję, ze moją cera potrzebuje dodatkowej dawki nawilżenia sięgam po Oeparol Hydrosense intensywnie nawilżający krem ochronny SPF15. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega-6 ma on intensywnie nawilżać i wzmacniać skórę. Ma on przyjemną konsystencję, świetnie nawilża i szybko się wchłania. Dodatkową jego zaletą jest zawartość filtrów przeciwsłonecznych więc jest idealny do stosowania na dzień.
Krokiem, którego nigdy nie pomijam jest aplikacja kremu pod oczy. Ten, którego używam obecnie to Make Me Bio, intensywnie nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z ogórka. Skusił mnie naturalnym składem i obietnicami producenta. Według nich krem ma redukować i zapobiegać powstawaniu zmarszczek, odżywiać i pomagać w regeneracji skóry. Bardzo go lubię i chętnie używam. Niewielką ilość wklepuję pod oko i odrobinkę, która zostanie mi na palcu nakładam też na powiekę. Czy działa przeciwzmarszczkowo nie wiem, ale ekstrakt z ogórka musi działać, bo skóra jest zauważalnie rozjaśniona, delikatna i miękka.
Daje chwilę kosmetykom by mogły się wchłonąć. Parzę ulubioną kawę, pakuję do torebki wszystko co będzie mi danego dnia potrzebne. I dopiero wtedy wracam by wykonać makijaż. Dzięki tej chwili, którą daje kosmetykom na wchłonięcie unikam niepożądanych reakcji produktów pielęgnacyjnych i makijażowych.
A jak Wy dbacie o swoją cerę rano?
Dzięki i do następnego :*
Pielęgnacyjne hity początku roku | Ulubieńcy
Witajcie! Zauważyłam, że post z Ulubieńcami jednak przypadł Wam do gustu, więc postanowiłam kontynuować tę serię. Wasze zdania co do częstotliwości były podzielone, ja szczerze mówiąc też mam mieszane uczucia co do obu zaproponowanych form publikacji. Zdecydowałam więc, że ulubieńcy będą pojawiali się co miesiąc. Z jednym ale! Nie będą to ulubieńcy za każdym razem z tej samej kategorii. Na tę chwilę najwygodniejszym rozwiązaniem wydaje mi się publikowanie ulubieńców makijażowych, pielęgnacyjnych - i tu mam zamiar pokazywać Wam wszelkie kosmetyki, które nie mieszczą się w kategorii "kolorówka", a sprawdziły mi się w ostatnim czasie. Oprócz tego co jakiś czas pojawią się Ulubieńcy- gadżety urodowe, czyli wszystko inne co przy dbaniu o wygląd się przydaje i sprawdza. W związku z tym każda kategoria powinna pojawiać się mniej-więcej co sezon i będzie to zazwyczaj drugi post w danym miesiącu.
Make Me Bio Krem pod oczy
Krem z witaminą E i ekstraktem z ogórka ma redukować oznaki zmęczenia, zapobiegać powstawaniu zmarszczek, nawilżać i odżywiać. Używam go już od dłuższego czasu i widzę, że moja skóra bardzo się z nim polubiła. Po jego użyciu jest bardziej miękka i elastyczna. Wygodne opakowanie, przyjemna konsystencja. Używam go na noc i rano pod makijaż, w tym celu też świetnie się sprawdza. Zdecydowanie będę do niego wracać.
Delia Serum do Twarzy
Duet, który widzicie na zdjęciu to mój ulubieniec od pierwszego użycia. Złote Serum ma ma fajną oleistą konsystencję i świetnie sprawdza się na noc. Niebieskie jest bardziej gęste, ale bardzo szybko się wchłania. Jest idealną bazą pod makijaż. Dzięki pipecie wygodnie się je aplikuje. Do tej pory nie miałam chyba żadnego kosmetyku w tej formie. Odkąd je kupiłam codziennie nie mogę się doczekać ich użycia. O kremie mogę zapomnieć, o serum - nigdy!
Maska złuszczająca do stóp z Biedronki
Kupiłam z ciekawości skuszona niską ceną i fajnymi opiniami w internecie na temat podobnego produktu. Początkowo myślałam, że to bubel. Po niecałej godzinie trzymania na stopach zaczęła mnie strasznie piec i swędzieć skóra więc je zdjęłam. Po tygodniu nic się nie zadziało więc spodziewałam się, że efektów nie będzie żadnych, jednak maska zadziałała. Spektakularnej metamorfozy moje stopy nie przeżyły, gdyż dbam o nie cały rok, ale zależało mi na złuszczeniu przebarwień po obtarciach i ten efekt udało mi sie uzyskać.
To moja trójka ulubieńców pielęgnacyjnych z początku tego roku. Dajcie znać jakie są Wasze ulubione produkty pielęgnacyjne, z chęcią potestuję i może odkryję jakąś perełkę! A jeśli miałyście, któryś z tych produktów śmiało dzielcie sie opiniami w komentarzach!
Dzięki i do następnego :*


