Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja cery suchej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja cery suchej. Pokaż wszystkie posty
Polska pielęgnacja twarzy
Witajcie!
Pielęgnacja twarzy jest ważna w każdym wieku. Odpowiednio dbając o swoją skórę inwestujemy w swoją i jej przyszłość. Zadbana, dobrze odżywiona i nawilżona skóra odwdzięczy nam się pięknym, promienistym wyglądem i gładkością teraz oraz mniejszą ilością zmarszczek i młodszym wyglądem w przyszłości. Dodatkowo nie zapominajmy, że pielęgnacja jest pierwszym etapem makijażu - na wypielęgnowanej skórze każdy kosmetyk będzie prezentował się o wiele lepiej i dłużej się utrzyma.
Szukając odpowiednich produktów pielęgnacyjnych sięgamy po różne opcje - te tańsze, drogeryjne, wysokopółkowe z przełomowym składem i nietypowymi składnikami, wegańskie, ekologiczne czy naturalne. Wybór na rynku jest ogromny nie tylko pod względem ceny czy składu, ale także pod względem kraju produkcji danego kosmetyku. Osobiście uważam, że jeśli tylko mamy taką możliwość, warto wspierać polskie marki. Często ich nie doceniamy, ale warto wiedzieć, że rodzime marki oferują nam kosmetyki dobrej jakości zwykle w bardzo przystępnych cenach.
Obecnie w mojej pielęgnacji skóry znajdują się wyłącznie polskie produkty. Niektóre z nich poznałam niedawno, inne towarzyszą mi od lat. Wszystkie jednak sprawdzają się bardzo dobrze na mojej suchej i wrażliwej skórze, dlatego myślę, że warto podzielić się z Wami i polecić do wypróbowania.
Pierwszy etap w mojej pielęgnacji to demakijaż i oczyszczanie. W zmywaniu makijażu pomaga mi produkt, który znam od wielu lat i wiem, że jest ulubieńcem naprawdę wielu kobiet. Mowa o płynie micelarnym Be Beauty czyli marki dostępnej w Biedronce. Może tego nie wiecie, ale jest to kosmetyk produkowany w Polsce i nie bez powodu ma tak szerokie grono fanek. Doskonale zmywa makijaż, nawet ten mocniejszy nie podrażniając przy tym skóry twarzy ani oczu. Jest wydajny, tani i łatwo dostępny, bo możemy go chwycić podczas podstawowych zakupów spożywczych więc jeśli jakimś cudem jeszcze go nie próbowałyście to koniecznie sprawdźcie. W tej cenie nie znajdziemy chyba nic równie dobrego.
Po zmyciu makijażu przechodzę do dalszego oczyszczania tym razem przy pomocy żelu Tołpa dermo face physio oraz szczoteczki do twarzy z Mary Kay. Żel ten już kolejny raz gości w mojej łazience co świadczy o tym, że się polubiliśmy. Według producenta nadaje się on do zmywania makijażu, ja jednak nie przepadam za żelami do zmywania makijażu oczu więc stosuję go jako kolejny krok w oczyszczaniu twarzy. Dzięki jego łagodnej formule oraz delikatnemu masażowi szczoteczką pozbywam się z twarzy ewentualnych resztek makijażu i mam pewność, że moja skóra jest czysta i odświeżona.
Po spłukaniu żelu wodą delikatnie osuszam ją ręcznikiem (ważne, żeby do twarzy mieć osobny ręcznik i często go zmieniać!), a następnie przecieram tonikiem. Do tego celu stosuję odżywczy płyn micelarnu-tonik 2w1 marki Vianek. Jego podwójne działanie i naturalny skład skłoniły mnie do zakupu ale jednak do zmywania makijażu ten produkt się u mnie nie sprawdził. Świetnie za to sprawdza się do przecierania buzi po myciu oraz rano. Daje mi on uczucie świeżości i doskonale oczyszczonej skóry, a dodatkowo ma też nawilżać, i chociaż akurat tego w jego działaniu nie zauważyłam to mimo wszystko używam tego produktu z przyjemnością.
Po toniki przychodzi kolej na serum. Obecnie w tej roli występuje u mnie płynna esencja pod krem marki Tołpa z serii dermo face hydrativ. Kosmetyk ten ma wygodną formę aplikacji w postaci pompki, która dozuje odpowiednią ilość esencji. Wklepuję ją w skórę palcami i pozostawiam na chwilę do wchłonięcia. Produkt ten jest lekki i szybko się wchłania w skórę więc stosuję go zarówno rano jak i wieczorem. Mam jednak mieszane uczucia co do tego kosmetyku i chyba nie będę do niego wracać bo jednak oczekuję od serum czy esencji mocniejszego i widoczniejszego nawilżania.
Po zastosowaniu esencji pod krem przychodzi czas - właśnie na kremy. Wieczorem używam kremu Tołpa lipidowy krem regenerująy z serii dermo atopic, który już po kilku użyciach stał się moim ulubieńcem i zdecydowanie będę do niego wracać! Produkt przeznaczony do skóry atopowej doskonale się sprawdza na mojej suchej cerze. Jego bogata konsystencja pozostawia na skórze delikatny film, który według producenta ma zapobiegać utracie wody ze skóry. Wiem, że nie każdy lubi kosmetyki wyczuwalne na twarzy, ja jednak wieczorem uwielbiam to uczucie skóry otulonej dobroczynnymi składnikami. Krem ten już po pierwszym użyciu daje efekt miękkiej, ukojonej i odżywionej skóry oraz wyraźnie łagodzi podrażnienia, a po dłuższym używaniu zauważalnie wpłynął na kondycję cery, a ilość suchych skórek wyraźnie się zmniejszyła.
Rano decyduję się na lżejszy krem czyli Tołpa krem intensywnie nawilżający z serii estetic. Krem ma lekką konsystencję i momentalnie się wchłania pozostawiając skórę miłą w dotyku. Zauważyłam też, że po jego zastosowaniu skóra jest ukojona i przyjemnie nawilżona. Ponieważ krem szybko się wchłania i nie pozostawia nawet najmniejszego filmu na twarzy, idealnie spisuje się pod makijaż. Podkłady się na nim nie ślizgają i nie ważą. Bardzo się z nim polubiłam ale nie wiem czy będę do niego wracać przez mocny zapach, który dość długo się utrzymuje i strasznie mnie drażni.
Oprócz kremów do twarzy stosuję też krem pod oczy. Zarówno rano jak i wieczorem aplikuję odżywczy krem pod oczy z marki Vianek. Lubię jego przyjemną, gęstą konsystencję i piękny zapach. Rano używam go bardzo niewiele i daję mu czas by się wchłonął, ale wieczorem sobie nie żałuję i aplikuję grubą warstwę, która otula moją wrażliwą skórę, pięknie ją nawilża i odżywia. Duży plus dla tego kremu za wygodne opakowanie z pompką i naprawdę fajne działanie. To, oraz naturalny skład i przystępna cena sprawiają, że z pewnością będę wracać do tego kosmetyku.
Można by pomyśleć, że to już wszystko, ale ja nie zapominam też o ustach! Ich pielęgnacja jest dla mnie ważna, bo kocham matowe pomadki, a żadna, nawet najpiękniejsza nie będzie się dobrze prezentować na wysuszonych ustach z ostającymi skórkami. Z tym problemem radzę sobie dzięki kultowej już pomadce z peelingiem Sylveco. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że odkryłam ją niecały rok temu! Dla mnie jest to przełomowy kosmetyk w mojej pielęgnacji bo nie tylko pięknie usta nawilża i pozostawia miękkie, ale także - dzięki zawartym w pomadce drobinkom cukru - peelinguje wargi pozbywając się suchych skórek i poprawiając krążenie wokół ust, przez co wydają się pełniejsze i bardziej jędrne.
To już wszystkie kroki w mojej pielęgnacji twarzy. Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki i jak Wam się sprawdziły, a jeśli macie swoich ulubieńców koniecznie podzielcie się nimi ze mną w komentarzach! Być może dzięki Wam odkryję kolejny fantastyczny produkt!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »
Pielęgnacja twarzy jest ważna w każdym wieku. Odpowiednio dbając o swoją skórę inwestujemy w swoją i jej przyszłość. Zadbana, dobrze odżywiona i nawilżona skóra odwdzięczy nam się pięknym, promienistym wyglądem i gładkością teraz oraz mniejszą ilością zmarszczek i młodszym wyglądem w przyszłości. Dodatkowo nie zapominajmy, że pielęgnacja jest pierwszym etapem makijażu - na wypielęgnowanej skórze każdy kosmetyk będzie prezentował się o wiele lepiej i dłużej się utrzyma.
Szukając odpowiednich produktów pielęgnacyjnych sięgamy po różne opcje - te tańsze, drogeryjne, wysokopółkowe z przełomowym składem i nietypowymi składnikami, wegańskie, ekologiczne czy naturalne. Wybór na rynku jest ogromny nie tylko pod względem ceny czy składu, ale także pod względem kraju produkcji danego kosmetyku. Osobiście uważam, że jeśli tylko mamy taką możliwość, warto wspierać polskie marki. Często ich nie doceniamy, ale warto wiedzieć, że rodzime marki oferują nam kosmetyki dobrej jakości zwykle w bardzo przystępnych cenach.
Obecnie w mojej pielęgnacji skóry znajdują się wyłącznie polskie produkty. Niektóre z nich poznałam niedawno, inne towarzyszą mi od lat. Wszystkie jednak sprawdzają się bardzo dobrze na mojej suchej i wrażliwej skórze, dlatego myślę, że warto podzielić się z Wami i polecić do wypróbowania.
Pierwszy etap w mojej pielęgnacji to demakijaż i oczyszczanie. W zmywaniu makijażu pomaga mi produkt, który znam od wielu lat i wiem, że jest ulubieńcem naprawdę wielu kobiet. Mowa o płynie micelarnym Be Beauty czyli marki dostępnej w Biedronce. Może tego nie wiecie, ale jest to kosmetyk produkowany w Polsce i nie bez powodu ma tak szerokie grono fanek. Doskonale zmywa makijaż, nawet ten mocniejszy nie podrażniając przy tym skóry twarzy ani oczu. Jest wydajny, tani i łatwo dostępny, bo możemy go chwycić podczas podstawowych zakupów spożywczych więc jeśli jakimś cudem jeszcze go nie próbowałyście to koniecznie sprawdźcie. W tej cenie nie znajdziemy chyba nic równie dobrego.
Po zmyciu makijażu przechodzę do dalszego oczyszczania tym razem przy pomocy żelu Tołpa dermo face physio oraz szczoteczki do twarzy z Mary Kay. Żel ten już kolejny raz gości w mojej łazience co świadczy o tym, że się polubiliśmy. Według producenta nadaje się on do zmywania makijażu, ja jednak nie przepadam za żelami do zmywania makijażu oczu więc stosuję go jako kolejny krok w oczyszczaniu twarzy. Dzięki jego łagodnej formule oraz delikatnemu masażowi szczoteczką pozbywam się z twarzy ewentualnych resztek makijażu i mam pewność, że moja skóra jest czysta i odświeżona.
Po spłukaniu żelu wodą delikatnie osuszam ją ręcznikiem (ważne, żeby do twarzy mieć osobny ręcznik i często go zmieniać!), a następnie przecieram tonikiem. Do tego celu stosuję odżywczy płyn micelarnu-tonik 2w1 marki Vianek. Jego podwójne działanie i naturalny skład skłoniły mnie do zakupu ale jednak do zmywania makijażu ten produkt się u mnie nie sprawdził. Świetnie za to sprawdza się do przecierania buzi po myciu oraz rano. Daje mi on uczucie świeżości i doskonale oczyszczonej skóry, a dodatkowo ma też nawilżać, i chociaż akurat tego w jego działaniu nie zauważyłam to mimo wszystko używam tego produktu z przyjemnością.
Po toniki przychodzi kolej na serum. Obecnie w tej roli występuje u mnie płynna esencja pod krem marki Tołpa z serii dermo face hydrativ. Kosmetyk ten ma wygodną formę aplikacji w postaci pompki, która dozuje odpowiednią ilość esencji. Wklepuję ją w skórę palcami i pozostawiam na chwilę do wchłonięcia. Produkt ten jest lekki i szybko się wchłania w skórę więc stosuję go zarówno rano jak i wieczorem. Mam jednak mieszane uczucia co do tego kosmetyku i chyba nie będę do niego wracać bo jednak oczekuję od serum czy esencji mocniejszego i widoczniejszego nawilżania.
Po zastosowaniu esencji pod krem przychodzi czas - właśnie na kremy. Wieczorem używam kremu Tołpa lipidowy krem regenerująy z serii dermo atopic, który już po kilku użyciach stał się moim ulubieńcem i zdecydowanie będę do niego wracać! Produkt przeznaczony do skóry atopowej doskonale się sprawdza na mojej suchej cerze. Jego bogata konsystencja pozostawia na skórze delikatny film, który według producenta ma zapobiegać utracie wody ze skóry. Wiem, że nie każdy lubi kosmetyki wyczuwalne na twarzy, ja jednak wieczorem uwielbiam to uczucie skóry otulonej dobroczynnymi składnikami. Krem ten już po pierwszym użyciu daje efekt miękkiej, ukojonej i odżywionej skóry oraz wyraźnie łagodzi podrażnienia, a po dłuższym używaniu zauważalnie wpłynął na kondycję cery, a ilość suchych skórek wyraźnie się zmniejszyła.
Rano decyduję się na lżejszy krem czyli Tołpa krem intensywnie nawilżający z serii estetic. Krem ma lekką konsystencję i momentalnie się wchłania pozostawiając skórę miłą w dotyku. Zauważyłam też, że po jego zastosowaniu skóra jest ukojona i przyjemnie nawilżona. Ponieważ krem szybko się wchłania i nie pozostawia nawet najmniejszego filmu na twarzy, idealnie spisuje się pod makijaż. Podkłady się na nim nie ślizgają i nie ważą. Bardzo się z nim polubiłam ale nie wiem czy będę do niego wracać przez mocny zapach, który dość długo się utrzymuje i strasznie mnie drażni.
Oprócz kremów do twarzy stosuję też krem pod oczy. Zarówno rano jak i wieczorem aplikuję odżywczy krem pod oczy z marki Vianek. Lubię jego przyjemną, gęstą konsystencję i piękny zapach. Rano używam go bardzo niewiele i daję mu czas by się wchłonął, ale wieczorem sobie nie żałuję i aplikuję grubą warstwę, która otula moją wrażliwą skórę, pięknie ją nawilża i odżywia. Duży plus dla tego kremu za wygodne opakowanie z pompką i naprawdę fajne działanie. To, oraz naturalny skład i przystępna cena sprawiają, że z pewnością będę wracać do tego kosmetyku.
Można by pomyśleć, że to już wszystko, ale ja nie zapominam też o ustach! Ich pielęgnacja jest dla mnie ważna, bo kocham matowe pomadki, a żadna, nawet najpiękniejsza nie będzie się dobrze prezentować na wysuszonych ustach z ostającymi skórkami. Z tym problemem radzę sobie dzięki kultowej już pomadce z peelingiem Sylveco. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że odkryłam ją niecały rok temu! Dla mnie jest to przełomowy kosmetyk w mojej pielęgnacji bo nie tylko pięknie usta nawilża i pozostawia miękkie, ale także - dzięki zawartym w pomadce drobinkom cukru - peelinguje wargi pozbywając się suchych skórek i poprawiając krążenie wokół ust, przez co wydają się pełniejsze i bardziej jędrne.
To już wszystkie kroki w mojej pielęgnacji twarzy. Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki i jak Wam się sprawdziły, a jeśli macie swoich ulubieńców koniecznie podzielcie się nimi ze mną w komentarzach! Być może dzięki Wam odkryję kolejny fantastyczny produkt!
Dzięki i do następnego :*
Pielęgnacja skóry z Novaclear Atopis | Recenzja
Witajcie!
Wiele razy wspominałam, że moja skóra jest wyjątkowo sucha i wymaga silnego nawilżania by pozostać w dobrej kondycji. Z tego powodu często interesują mnie produkty przeznaczone dla skór atopowych i wrażliwych, które nie tylko nie podrażnią delikatnej skóry ale też zapewnią silne nawilżenie i ładny wygląd mojej cerze. Wielokrotnie polecano mi dla mojej skóry kosmetyki z olejem konopnym, ja jednak czułam pewne opory przed wprowadzeniem tego składniku do swojej pielęgnacji. Impulsem by spróbować stała się możliwość przetestowania kosmetyków Novaclear Atopis.
Zacznę może od kosmetyku, który bardziej przypadł mi do gustu; jest to żel do mycia twarzy i ciała.
Delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbodudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie. Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie.
Już przy pierwszym użyciu rzuciła mi się w oczy delikatna konsystencja produktu i brak zapachu. W przypadku kosmetyków do twarzy jest to dla mnie ogromna zaleta. Stosowałam go samodzielnie jak i ze szczoteczką do mycia buzi i w obu przypadkach dał radę. Oczyścił skórę z zanieczyszczeń, nie podrażnił jej i nie wysuszył, ale nie zostawił też nieprzyjemnego filmu na skórze.
Stosowany do mycia ciała także spełnił swoją funkcję delikatnie i skutecznie myjąc skórę, ale tu już brakowało mi jakiegoś fajnego zapachu. Lubię gdy produkty do ciała ładnie pachną więc raczej zużyję go do mycia buzi chociaż biorąc pod uwagę jego ogromną pojemność i naprawdę świetną wydajność może się okazać, że prędzej mi się przeterminuje niż uda mi się go wykończyć stosując tylko na twarz.
O drugim kosmetyku nie bardzo wiem co napisać. Jest to krem natłuszczający do twarzy i ciała i wiązałam z nim ogromne nadzieje.
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła kremu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę oraz optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody. Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry.
Gęsta, treściwa konsystencja, brak zapachu i to, że jest tłusty, ale w taki przyjemny, kojący sposób kazały mi oczekiwać od niego bardzo wiele. Moje oczekiwania wzrosły po pierwszym użyciu. Oczekiwałam, że silnie natłuści i nawilży skórę twarzy. Przez pierwsze kilka użyć byłam nim zachwycona. Nakładałam krem na noc, a rano moja cera była cudownie miękka, natłuszczona, nawilżona i wyraźnie odżywiona. Niestety... po kilkunastu użyciach dostałam po nim strasznego wysypu na twarzy, który zniknął po odstawieniu kremu i powrócił po ponownym zastosowaniu. Coś w jego składzie nie spodobało się mojej skórze, a szkoda, bo kosmetyk zapowiadał się na ulubieńca. W tej chwili zużywam go do kremowania ciała, co jednak nie do końca mi się sprawdza bo na ciele wolę lżejsze produkty o mniej tłustych konsystencjach.
Podsumowując mam tu jeden bardzo dobry kosmetyk i jeden produkt, który zapowiadał się świetnie ale niestety u mnie się nie sprawdził. Nie znaczy to jednak, że jest to zły kosmetyk, nadal uważam, że zarówno żel jak i krem warto kupić i wypróbować, zwłaszcza jeśli odpowiadają one Waszym preferencjom.
Dajcie znać, co ostatnio testowałyście i co się u Was sprawdziło, zwłaszcza, jeśli tak jak ja macie problem z suchą skórą!
Vianek Peeling- maseczka | Recenzja
Witajcie!
Dziś odpoczniemy od nawału zdobień paznokci i opowiem Wam nieco o produkcie do pielęgnacji, który skradł moje serce i bez którego nie wyobrażam sobie swojej kosmetyczki. Mowa o peelingu-maseczce do twarzy marki Vianek - czyli polskiej marki będącej odłamem Sylveco.
Zanim przejdę do swoich zachwytów nad właściwościami tego produktu to opowiem najpierw nieco o sprawach technicznych. Peeling marki Vianek jak już wspomniałam produkowany jest przez firmę Sylveco i należy do pomarańczowej serii odżywczej. Zamknięty jest w wygodnej miękkiej tubie, z której bez problemu wydobędziemy taką ilość produktu, jakiej potrzebujemy. Sam produkt ma konsystencję gęstej pasty pomieszanej z olejem - jest dość zbity ale też tłusty. Dzięki zawartych w nim odżywczych składnikach takich jak olej sojowy, olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, masło kakaowe, masło shea, masło avocado oraz miód ma odżywiać, wygładzać, nawilżać i uelastyczniać skórę pozostawiając ją promienną i pełną blasku. Dodatkowo jest to produkt naturalny, zawiera zioła z ekologicznych upraw i jest nietestowany na zwierzętach.
Peeling ten jest z pomarańczowej serii odżywczej i trafił w moje ręce w naturalnej edycji pudełka JoyBox. Peelingów mechanicznych nie używam lub używam bardzo rzadko więc nie do końca byłam zachwycona tym produktem, jednak uwielbiam maseczki i miałam nadzieję, że skoro jest to produkt dwa w jednym to sprawdzi się także jako maska na twarz. Z jednej strony początkowa niechęć do produktu, z drugiej jednak pokładałam spore nadzieje, gdyż opinie o marce Vianek od samego początku były bardzo pochlebne, ponadto lubię poznawać produkty, które nie tylko są dobre, ale też naturalne i polskie!
Przy pierwszym użyciu zastosowałam ten produkt jako peeling bo wydawało mi się, że to będzie jego główne zadanie. Czytając opis od producenta z tylu tuby spodziewałam się czegoś delikatnego, a on okazał się naprawdę porządnym zdzierakiem. Tutaj składnikiem ścierającym martwy naskórek nie jest cukier czy sól jak w większości naturalnych kosmetyków ale mielone siemię lniane, które nie tylko okazało się dość ostre, ale także nie rozpuszcza się w kontakcie z wodą, więc możemy masować nim twarz tak długo, jak uznamy za stosowne. Efekt jest natychmiastowy - po wykonaniu peelingu skóra jest idealnie gładka, czysta, a suche skórki po prostu przestają istnieć.
Prawdziwa magia dzieje się jednak już po wykonaniu peelingu. Producent zaleca pozostawić produkt na twarzy na około 10 minut i tak też zrobiłam używając go po raz pierwszy. Po zmyciu nie spodziewałam się cudów, obawiałam się, że cera będzie podrażniona i zaczerwieniona po mechanicznym oddziaływaniu na nią. Zaskoczyło mnie jednak, ze skóra była pięknie ukojona, nawilżona i miękka. Odżywcze składniki zawarte w produkcie dały naprawdę satysfakcjonujący i widoczny efekt, wręcz nie mogłam przestać dotykać swojej twarzy.
Po pierwszym użyciu byłam zachwycona, a teraz dosłownie zakochałam się w tym produkcie. Używam go nieco inaczej niż za pierwszym razem, bo nie masuję skóry peelingiem zbyt długo - dosłownie kilka sekund podczas rozprowadzania produktu na twarzy- i pozostawiam na skórze na kilkanaście minut po czym zmywam go ciepłą wodą. Efekt za każdym razem mnie zaskakuje, skóra po tym produkcie jest cudownie miękka w dotyku, nawilżona, odżywiona i gładka. Żaden inny produkt do tej pory nie dał mi tak piorunujących efektów, dlatego jeśli jeszcze nie próbowałyście to koniecznie zapoznajcie się bliżej z tym produktem. Jestem pewna, że nie będziecie żałować!
Napiszcie koniecznie czy znacie ten produkt i jak Wam się sprawdza!
Dzięki i do następnego :*
Nowości marki Eveline
Witajcie! Znów mnie nie było ale jakoś ostatnio mam kłopot żeby wyłuskać choć odrobinę czasu. Nie obiecuję, że już wracam na stałe do regularnego pisania, ale mam nadzieję, że to już koniec ciągłego bycia w biegu i będę pisać częściej.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać nowości wypuszczone niedawno na rynek przez markę Eveline. Pokażę Wam co ciekawego pojawiło się w ofercie i napiszę kilka słów na temat tych produktów, a co ciekawszych wyczekujcie w osobnych postach wraz z szerszą recenzją!
Pierwsza nowość jak dla mnie jest najciekawsza! Nie mogło to być nic innego jak matowe pomadki i już teraz powiem, że czekajcie na recenzję, w której pokażę Wam wszystkie kolory! Wygodny, płaski aplikator pozwala precyzyjnie nałożyć produkt na całe usta i ładnie wyrysować kontur. Pomadka w konsystencji jest przyjemnie kremowa i łatwa w aplikacji, ma konsystencję lekkiego musu. Po kilku chwilach na ustach zastyga dając piękne matowe wykończenie, ale nie powoduje uczucia suchych i ściągniętych ust ponieważ nie zastyga na całkowity, kredowy mat. Daje welwetowe, jedwabiste wykończenie i utrzymuje się na ustach naprawdę bardzo ładnie.
Drugiej nowości nie spodziewałam się, że mi się spodoba. Jest to pielęgnujący olejek do ust. Ja mam wersję waniliową, która w opakowaniu ma piękny złocisty kolor, ale na ustach wygląda na bezbarwną. Przywodzi mi na myśl gęsty błyszczyk, ale nie skleja ust. Pozostawia je pięknie błyszczące, miękkie i nawilżone. Sama nie mogę tego potwierdzić, ale podobno ten olejek jest niezłym zamiennikiem bardzo sławnego i potwornie drogiego olejku z Clarins. Ma tylko jedną wadę - nie nadaje się do noszenia w torebce, bo jak widać na zdjęciu napisy się ścierają, a poza tym trzeba naprawdę mocno zakręcić opakowanie, w innym przypadku może się delikatnie rozlewać.
Kolejne dwie nowości również przypadły mi do gustu ponieważ są do paznokci! Lakier w numerze 96 to piękne, ciemne wino, idealne na nadchodzącą porę roku. Dużym pędzelkiem łatwo się maluje, zwłaszcza, gdy się spieszymy bo pozwala pokryć paznokieć niemal jednym pociągnięciem pędzelka. By utrwalić efekt i nadać paznokciom połysk producent zaleca używanie topu X-treme Gel Effect, który ma trzykrotnie wydłużać trwałość manicure. Czy wydłuża aż tak - nie wiem, gdyż nie noszę jednego lakieru zbyt długo, ale muszę przyznać, że faktycznie pięknie nabłyszcza lakier i chroni przed wycieraniem się koloru.
Mascara Wonder Show ma nadawać naszym rzęsom spektakularną objętość. Mimo, ze użyłam jej zaledwie kilka razy (nie malowałam się ostatnio zbyt często) to wiem, że z przyjemnością wykończę to opakowanie. Sylikonowa szczoteczka o przekroju trójkąta pokrywa rzęsty wyraźną warstwą tuszu, ale pozwala też wyczesać ewentualne posklejane rzęski. Jest to ten typ szczoteczki, które lubię - dość duża, gruba z długimi włoskami. Sam tusz nadaje się do użycia od razu po otwarciu. Jest wystarczająco gęsty by dać ładny efekt pogrubienia więc polecałabym go osobom, które mają długie, ale cienkie rzęsy.
Od producenta: Krem do twarzy pod prysznic na bazie inteligentnej formuły zastępującej kilka kosmetyków oczyszczających i pielęgnacyjnych, delikatnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż, łagodzi podrażnienia i eliminuje zaczerwienienia, intensywnie nawilża skórę oraz tworzy doskonałą bazę pod makijaż. Technologia MULTI-SMART FACE CARE na bazie kwasu hialuronowego , olejku migdałowego i alg laminaria identyfikuje i regeneruje mikrouszkodzenia w strukturze skóry oraz zapewnia jej całodniową ochronę przed czynnikami inicjującymi powstawanie zmarszczek. Kompleksowo odpowiada na wszystkie potrzeby młodej cery, dzięki czemu codzienną pielęgnację możesz ograniczyć do dosłownie kilku sekund rano i wieczorem
Do kolejnej nowości podchodziłam jak pies do jeża. Express Fece Care krem do twarzy pod prysznic 2w1 mleczko oczyszczające i krem nawilżający. Jak wskazuje ta długaśna nazwa jest to kremowy produkt to mycia buzi, który nie tylko ma twarz oczyścić (a nawet wykonać demakijaż) ale także nawilżyć na tyle, żebyśmy nie miały potrzeby używania kremu. Nie stosowałam tego produktu do demakijażu, boję się trochę o swoje wrażliwe oczy, ale używałam go do mycia buzi rano i faktycznie nieźle mi się go używa. Zastąpił mi moją piankę, której używałam do tej pory ale miałam wrażenie że wysusza mi twarz. Ten produkt faktycznie nieźle zmywa z twarzy wszelkie nocne zanieczyszczenia i pozostawia skórę miłą w dotyku. W dni gdy bardzo się spieszyłam i nie miałam czasu nałożyć kremu dawał wystarczające nawilżenie i przygotowanie skóry do makijażu. Także dla zabieganych osób takie rozwiązanie może być na plus.
Następne dwie nowości to coś, co tygryski lubią najbardziej - maseczki. Tutaj mamy Ekspresowy zabieg bankietowy do każdego typu cery, nadaje skórze idealną gładkość, wyrównuje koloryt i niweluje odznaki zmęczenia. Ucieszyłam się z tego produktu i przetestowałam go w pierwszej kolejności. Dzień po tym jak otrzymałam paczkę wybierałam się na wesele - doskonała okazja do wypróbowania takiego kosmetyku. Wszystkie na pewno wiemy, że żaden makijaż nie będzie wyglądał spektakularnie na niewypielęgnowanej, zmęczonej cerze, a jeśli odpowiednio zadbamy o pielęgnację nasz makijaż będzie wytrzyma o wiele dłużej bez poprawek.
Druga maseczka to Zabieg Głęboko Oczyszczający - także składa się z dwóch etapów - peelingu i maseczki. Skierowana jest głównie do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej, gdyż ma wygładzać niedoskonałości, oczyszczać i matowić. Moja cera zdecydowanie nie jest tłusta, niedoskonałości także mi nie dokuczają, więc niestety nie mogłam docenić w 100% jej działania, ale muszę przyznać, że fajnie chłodziła twarz, a zawartość kwasu hialuronowego i aloesu przypadła do gustu mojej cerze.
Jedyną rzeczą, która mi się nie spodobała jest odżywczo-regenerujący balsam do ust. Do plusów trzeba zaliczyć wygodną formę sztyftu dzięki czemu aplikacja jest bardziej higieniczna oraz SPF 10. Niestety kompletnie nie przypadł mi do gustu zapach, a lekkie nawilżenie było stanowczo za małe dla moich ust. Konsystencja i działanie produktu przypomina mi Carmex w sztyfcie - wiem, że wielu osobom się sprawdza, ja go niestety nie znoszę. Szybko znalazłam dla pomadki nową właścicielkę
To oczywiście tylko część nowości marki Eveline, ale to będzie na tyle jeśli chodzi o produkty, które miałam okazję przetestować. Jestem zadowolona z zawartości mojej przesyłki, prawie wszystkie produkty mi się sprawdziły i z przyjemnością ich używam. Pamiętajcie jednak, że są to moje subiektywne opinie i to, co nie sprawdziło się u mnie dla kogoś innego może okazać się hitem!
Dajcie znać, co miałyście ciekawego z tej marki
Dzięki i do następnego :*
40 pytań kosmetycznych | TAG
Witajcie! Niedawno wpadł mi w oko fajny tag. Na moim blogu raczej tagów nie uświadczycie, a może warto by się za nie zabrać bo osobiście bardzo lubię je czytać. Poza tym wciąż mam kłopot ze znalezieniem czasu na pisanie, fotografowanie i obrabianie zdjęć. Mam nadzieję, że miło Wam się będzie czytało moje odpowiedzi!
1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Dwa, a właściwie trzy. Rano myję swoją buzię pianką z Nivea lub nowością z marki Eveline, a wieczorem stosuję podwójne oczyszczanie, czyli oprócz zmycia makijażu płynem micelarnym doczyszczam ją jeszcze przy użyciu żelu z Tołpy i elektrycznej szczoteczki Mary Kay.
1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Dwa, a właściwie trzy. Rano myję swoją buzię pianką z Nivea lub nowością z marki Eveline, a wieczorem stosuję podwójne oczyszczanie, czyli oprócz zmycia makijażu płynem micelarnym doczyszczam ją jeszcze przy użyciu żelu z Tołpy i elektrycznej szczoteczki Mary Kay.
2. Jaki masz typ cery?
Suchą, a nawet bardzo suchą.
Suchą, a nawet bardzo suchą.
3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Wszystkie produkty, które teraz używam bardzo lubię, ale chyba żaden nie skradł mojego serca na tyle, żebym była pewna, że po inny już nie sięgnę. Za to szczoteczkę do mycia twarzy pokochałam od pierwszego razu.
Wszystkie produkty, które teraz używam bardzo lubię, ale chyba żaden nie skradł mojego serca na tyle, żebym była pewna, że po inny już nie sięgnę. Za to szczoteczkę do mycia twarzy pokochałam od pierwszego razu.
4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, ale bardzo rzadko. Wspomniana już szczoteczka delikatnie pozwala mi na co dzień pozbywać się martwego naskórka, ale czasem mam ochotę na coś mocniejszego i wtedy sięgam po peelingi.
Tak, ale bardzo rzadko. Wspomniana już szczoteczka delikatnie pozwala mi na co dzień pozbywać się martwego naskórka, ale czasem mam ochotę na coś mocniejszego i wtedy sięgam po peelingi.
5. Jakiej marki jest Twój peeling?
Regularnie używam dwóch produktów. Jednym jest peeling-maseczka z marki Vianek, która na pewno na długo zagości w mojej kosmetyczce. Zanim jednak poznałam ten produkt często sięgałam po limonkowy peeling z Ziai.
Regularnie używam dwóch produktów. Jednym jest peeling-maseczka z marki Vianek, która na pewno na długo zagości w mojej kosmetyczce. Zanim jednak poznałam ten produkt często sięgałam po limonkowy peeling z Ziai.
6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Mam kilka kremów, których używam zamiennie. Wszystko zależy od tego jak danego dnia czuje się moja skóra i czy fundowałam jej jakieś zabiegi. Rano duże znaczenie ma to, ile czasu mam jeszcze zanim będę musiała nałożyć makijaż. Więcej o kremach jakich używam możecie przeczytać TUTAJ
Mam kilka kremów, których używam zamiennie. Wszystko zależy od tego jak danego dnia czuje się moja skóra i czy fundowałam jej jakieś zabiegi. Rano duże znaczenie ma to, ile czasu mam jeszcze zanim będę musiała nałożyć makijaż. Więcej o kremach jakich używam możecie przeczytać TUTAJ
7. Czy masz piegi?
Nie mam, a szkoda bo moim zdaniem delikatne piegi wyglądają słodko.
Nie mam, a szkoda bo moim zdaniem delikatne piegi wyglądają słodko.
8. Czy używasz kremu pod oczy?
Tak, w tej chwili jest to naturalny bio krem pod oczy z ekstraktem z ogórka marki Make Me Bio
Tak, w tej chwili jest to naturalny bio krem pod oczy z ekstraktem z ogórka marki Make Me Bio
9. Czy miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Na szczęście nie. Oczywiście jako nastolatka miewałam wypryski, głównie na czole, ale nigdy nie było ich jakoś bardzo dużo. W tej chwili czasem mi coś wyskoczy podczas kobiecych dni lub w reakcji na jakiś kosmetyk.
Na szczęście nie. Oczywiście jako nastolatka miewałam wypryski, głównie na czole, ale nigdy nie było ich jakoś bardzo dużo. W tej chwili czasem mi coś wyskoczy podczas kobiecych dni lub w reakcji na jakiś kosmetyk.
10. Czy używałaś kiedyś tabletek antytrądzikowych?
Nie.
Nie.
11. Jakiego podkładu używasz?
Szykuję dla Was wpis z moją kolekcją kosmetyków, więc na pewno podkłady też się tam pojawią. Jest ich kilka, ale moją ulubioną obecnie mieszanką jest Astor Perfect Stay połączony z L'Oreal True Match.
Szykuję dla Was wpis z moją kolekcją kosmetyków, więc na pewno podkłady też się tam pojawią. Jest ich kilka, ale moją ulubioną obecnie mieszanką jest Astor Perfect Stay połączony z L'Oreal True Match.
12. Co z korektorem?
Jak dla mnie jest ważniejszy od podkładu. Na bladej cerze bardo mocno widać wszelkie żyłki i zasinienia pod oczami więc bez niego nie wyglądam zbyt dobrze. Mój ulubieniec to obecnie Astor Perfect Stay.
Jak dla mnie jest ważniejszy od podkładu. Na bladej cerze bardo mocno widać wszelkie żyłki i zasinienia pod oczami więc bez niego nie wyglądam zbyt dobrze. Mój ulubieniec to obecnie Astor Perfect Stay.
14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Pięknie dopełniają makijaż i robią "całą robotę". Na większe wyjścia sama chętnie sięgam po połówki lub kępki, ale nie do końca rozumiem noszenie ich na co dzień.
Pięknie dopełniają makijaż i robią "całą robotę". Na większe wyjścia sama chętnie sięgam po połówki lub kępki, ale nie do końca rozumiem noszenie ich na co dzień.
15. Czy wiesz, że mascary powinno się wyrzucać po 3 miesiącach?
Wiem, ale zazwyczaj sugeruję się terminem ważności od otwarcia. Z drugiej jednak strony mniej-więcej tyle czasu zajmuje mi zużycie jednego opakowania.
Wiem, ale zazwyczaj sugeruję się terminem ważności od otwarcia. Z drugiej jednak strony mniej-więcej tyle czasu zajmuje mi zużycie jednego opakowania.
16. Jakiej mascary teraz używasz?
W tej chwili jest to GOSH Lash Sculpting Fibre Mascara, ale nie do końca się z nią dogaduję.
W tej chwili jest to GOSH Lash Sculpting Fibre Mascara, ale nie do końca się z nią dogaduję.
17. Sephora czy MAC?
Nigdy nie miałam nic z MAC, ale też nie ciągnie mnie do tych kosmetyków. Zdecydowanie Sephora wygrywa pod względem wielości asortymentu.
Nigdy nie miałam nic z MAC, ale też nie ciągnie mnie do tych kosmetyków. Zdecydowanie Sephora wygrywa pod względem wielości asortymentu.
18. Masz kartę/karty zniżkowe na kosmetyki jakiejś marki lub sklepu?
Mam nawet kilka. Jeśli tylko mogę korzystać z jakiś programów lojalnościowych to to robię. Mam karty min. do Drogreii Natura, Hebe i Sephory.
Mam nawet kilka. Jeśli tylko mogę korzystać z jakiś programów lojalnościowych to to robię. Mam karty min. do Drogreii Natura, Hebe i Sephory.
19. Jakich narzędzi używasz do nakładania makijażu?
Do nakładania podkładu od jakiegoś czasu używam gąbeczek, za to do reszty kosmetyków mam całkiem sporą ilość pędzli, którymi posługuję się na co dzień. Czasem też korzystam z własnego palca.
Do nakładania podkładu od jakiegoś czasu używam gąbeczek, za to do reszty kosmetyków mam całkiem sporą ilość pędzli, którymi posługuję się na co dzień. Czasem też korzystam z własnego palca.
20. Czy używasz bazy pod cienie?
Typowej bazy pod cienie nie mam, ale do tej roli świetnie sprawdzają mi się cienie Maybelline Colour Tattoo.
Typowej bazy pod cienie nie mam, ale do tej roli świetnie sprawdzają mi się cienie Maybelline Colour Tattoo.
21. Czy używasz bazy pod makijaż?
Na co dzień nie, wydaje mi się, że najlepszą bazą jest wypielęgnowana skóra.
Na co dzień nie, wydaje mi się, że najlepszą bazą jest wypielęgnowana skóra.
22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Złocisty, ciepły brąz. Takich znajdziecie u mnie najwięcej.
Złocisty, ciepły brąz. Takich znajdziecie u mnie najwięcej.
23. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Zdecydowanie eyeliner w płynie. Z kredkami jakoś się nie dogaduję, więc na co dzień kreskę robię po prostu cieniem.
Zdecydowanie eyeliner w płynie. Z kredkami jakoś się nie dogaduję, więc na co dzień kreskę robię po prostu cieniem.
24. Czy zdarzyło Ci się zrobić sobie krzywdę podczas makijażu?
Fizycznie nie, ale jeśli chodzi o szkody wyrządzone własnemu obliczu to na pewno wiele razy. Makijażowe początki dla nikogo nie są łatwe.
Fizycznie nie, ale jeśli chodzi o szkody wyrządzone własnemu obliczu to na pewno wiele razy. Makijażowe początki dla nikogo nie są łatwe.
25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Uważam, że są piękne i dają niesamowite efekty, ale ja kompletnie nie umiem posługiwać się sypkimi produktami.
Uważam, że są piękne i dają niesamowite efekty, ale ja kompletnie nie umiem posługiwać się sypkimi produktami.
26. Czy używasz kosmetyków mineralnych?
Mam kilka kosmetyków mineralnych Anabelle Minerals i uważam, że wyglądają na skórze cudownie, ja jednak za nic nie umiem w codziennym makijażu posługiwać się sypkimi produktami więc nieczęsto po nie sięgam.
Mam kilka kosmetyków mineralnych Anabelle Minerals i uważam, że wyglądają na skórze cudownie, ja jednak za nic nie umiem w codziennym makijażu posługiwać się sypkimi produktami więc nieczęsto po nie sięgam.
27. Ulubiona szminka?
Biorąc pod uwagę, że mam tyle szminek, że pewnego dnia się w nich utopię to będzie naprawdę trudny wybór... Taką najbardziej ulubioną chyba będzie Lovely Extra Lasting w kolorze 01, a ostatnio także Golden Rose Liquid Matte Lipstick w odcieniu 03.
Biorąc pod uwagę, że mam tyle szminek, że pewnego dnia się w nich utopię to będzie naprawdę trudny wybór... Taką najbardziej ulubioną chyba będzie Lovely Extra Lasting w kolorze 01, a ostatnio także Golden Rose Liquid Matte Lipstick w odcieniu 03.
28. Ulubiony błyszczyk?
Nie używam błyszczyków.
Nie używam błyszczyków.
29. Ulubiony róż?
To moja kolejna miłość i razem z lakierami do paznokci i szminkami stanowią moją prawdziwą obsesję. Naprawdę ciężki wybór ale chyba najbardziej polubiłam się jednak z Orgasmem z NARS.
To moja kolejna miłość i razem z lakierami do paznokci i szminkami stanowią moją prawdziwą obsesję. Naprawdę ciężki wybór ale chyba najbardziej polubiłam się jednak z Orgasmem z NARS.
31. Czy lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak. Mam całe mnóstwo drogeryjnych kosmetyków i są wśród nich prawdziwe perełki.
Tak. Mam całe mnóstwo drogeryjnych kosmetyków i są wśród nich prawdziwe perełki.
30. Czy kupujesz kosmetyki z e-bay/allegro?
Nigdy jeszcze mi się nie zdarzyło. Wolę dokonać zakupu z bardziej zaufanego źródła.
Nigdy jeszcze mi się nie zdarzyło. Wolę dokonać zakupu z bardziej zaufanego źródła.
32. Czy kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
NIE! Pod żadnym pozorem. Nigdy nie wiadomo czy te produkty były właściwie przechowywane, czy ich termin ważności nie upłynął dawno temu ani tak na prawdę nie wiemy co kupujemy nawet, jeśli na opakowaniu jest logo znanej marki. W takich miejscach kupuję czasem ozdoby do paznokci.
NIE! Pod żadnym pozorem. Nigdy nie wiadomo czy te produkty były właściwie przechowywane, czy ich termin ważności nie upłynął dawno temu ani tak na prawdę nie wiemy co kupujemy nawet, jeśli na opakowaniu jest logo znanej marki. W takich miejscach kupuję czasem ozdoby do paznokci.
33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Bardzo! Jestem samoukiem i ogromną przyjemność sprawiłoby mi doskonalenie swoich umiejętności pod okiem profesjonalisty.
Bardzo! Jestem samoukiem i ogromną przyjemność sprawiłoby mi doskonalenie swoich umiejętności pod okiem profesjonalisty.
34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Mam nadzieję, że nie, ale nie mogę ręczyć za makijaże wykonywane o 6 rano kiedy jeszcze połowa mojej świadomości smacznie śpi.
Mam nadzieję, że nie, ale nie mogę ręczyć za makijaże wykonywane o 6 rano kiedy jeszcze połowa mojej świadomości smacznie śpi.
35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Brwi, czarne grube, kanciaste krechy wyglądające jak wykonane grubym flamastrem przy użyciu ekierki.
Brwi, czarne grube, kanciaste krechy wyglądające jak wykonane grubym flamastrem przy użyciu ekierki.
36. Lubisz kolorowe makijaże?
Uwielbiam, ale nie noszę zbyt często. Rzadko zdarzają się okazje do noszenia papuzich makijaży, a na co dzień chyba nie czułabym się w takim make-upie swobodnie. No chyba, że jakiś jeden mocny kolor jako przełamanie delikatnego, codziennego looku.
Uwielbiam, ale nie noszę zbyt często. Rzadko zdarzają się okazje do noszenia papuzich makijaży, a na co dzień chyba nie czułabym się w takim make-upie swobodnie. No chyba, że jakiś jeden mocny kolor jako przełamanie delikatnego, codziennego looku.
37. Która gwiazda ma według Ciebie zawsze idealny makijaż?
Nie mam pojęcia! Gwiazdy raczej mnie nie interesują i nawet nie wiem kogo ewentualnie mogłabym wskazać. Lubię te gwiazdy na niebie ale one się nie malują
Nie mam pojęcia! Gwiazdy raczej mnie nie interesują i nawet nie wiem kogo ewentualnie mogłabym wskazać. Lubię te gwiazdy na niebie ale one się nie malują
38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co to by było?
Korektor.
Korektor.
39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak i nie mam z tym większego kłopotu jeśli idę na zakupy czy na spacer. Jednak do szkoły czy pracy uważam, że warto się trochę pomalować żeby wyglądać na bardziej profesjonalną i zadbaną.
Tak i nie mam z tym większego kłopotu jeśli idę na zakupy czy na spacer. Jednak do szkoły czy pracy uważam, że warto się trochę pomalować żeby wyglądać na bardziej profesjonalną i zadbaną.
40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Myślę, że tak. Nie wstydzę się tak wychodzić, a ludzie nie uciekają z krzykiem na mój widok.
To by było na tyle, koniecznie podzielcie się ze mną swoimi odpowiedziami, chociaż na niektóre pytania!
Dzięki i do następnego :*
Myślę, że tak. Nie wstydzę się tak wychodzić, a ludzie nie uciekają z krzykiem na mój widok.
To by było na tyle, koniecznie podzielcie się ze mną swoimi odpowiedziami, chociaż na niektóre pytania!
Dzięki i do następnego :*
Opróżniamy nasze kosmetyczki | Kosmetyki do pielęgnacji twarzy
Witajcie! Jakiś czas temu dołączyłam do wyzwania organizowanego przez portal Trusted Cosmetics. Wyzwanie nazywa się Opróżniamy Nasze Kosmetyczki i jak sama nazwa wskazuje ma na celu pokazanie zasobów kosmetycznych każdej z nas. Wyzwanie dotyczące pielęgnacji twarzy to drugi z tematów. Pierwszym było pokazanie kosmetyków, które używamy - wszystkich! Niestety nie podołałam pierwszemu zadaniu. Ilość używanych przeze mnie produktów - do pielęgnacji, ale przede wszystkim do makijażu po prostu przeraziła nawet mnie. Sfotografowanie (połowy) tego wszystkiego trwało wieki, a napisanie chociażby jednego zdania na temat każdego produktu spowodowałoby, że post byłby nieskończenie długi. Dlatego też wątpię, żeby kiedykolwiek na moim blogu pojawił się wpis pokazujący całość mojej "kosmetyczki" w jednym miejscu- nie jestem typem minimalistki i otwarcie się do tego przyznaję!
Jednak pokazanie wszystkiego w częściach da się zrobić, dlatego drugie zadanie z wyzwania czyli pokazanie produktów do pielęgnacji twarzy nie sprawiło mi większych kłopotów! Zwłaszcza, że jakiś czas temu mogłyście przeczytać mój wpis o porannej pielęgnacji cery [KLIK]- trochę się już ona zmieniła, ale wiele elementów i moich opinii o produktach pozostało niezmienne.
Demakijaż
Jest to pierwszy i podstawowy krok w pielęgnacji cery. Bez niego nie może istnieć cała reszta. Do demakijażu wybieram zazwyczaj płyny micelarne- które delikatnie oczyszczą cerę lub dwufazowe- które poradzą sobie nawet z trudnym, trwałym makijażem. W tej pierwszej kategorii mój wybór pada zazwyczaj na znany wszystkim płyn micelarny Be Beauty z Biedronki. Kosmetyk tani i skuteczny, w wygodnym opakowaniu. Nie trzeba o nim wiele pisać bo z pewnością znany jest każdemu. Ostatnio polubiłam też płyn micelarny z firmy Tołpa. Ma przyjemny skład i doskonale oczyszcza skórę, jednak nie jestem pewna czy jeszcze będę do niego wracać - jest droższy od Be Beauty i nie do końca lubię jego zapach.
Gdy jednak zachodzi potrzeba zmycia mocnego, wodoodpornego makijażu płyn micelarny może nie wystarczyć. Wtedy sięgam po swojego ulubieńca czyli płyn dwufazowy z Sephory - jest to najlepszy kosmetyk do zmywania makijażu. W mgnieniu oka rozpuści wszystko, nie rozmazuje produktów po twarzy i nie pozostawia nieprzyjemnej "mgły" na oku. Próbowałam go z ciekawości zastąpić płynem dwufazowym z Be Beauty, ale ten już nie sprawdza się tak dobrze. Jest mniej skuteczny, potrzebuje więcej czasu na rozpuszczenie kosmetyków i czasem zostawia mgiełkę na oczach.
Oczyszczanie
Wbrew pozorom demakijaż i oczyszczanie to nie to samo. Gdy do swojej pielęgnacji wprowadziłam kosmetyki oczyszczające skórę sama byłam zaskoczona jak wiele zanieczyszczeń pozostaje na skórze po demakijażu. Na mojej łazienkowej półce do oczyszczania znajdują się dwa produkty. Pierwszy to oczyszczająca pianka do twarzy z Nivea. Fajnie się sprawdza rano do zmycia z twarzy resztek kremu czy sebum. Forma pianki jest bardzo przyjemna w użyciu, zwłaszcza rano, masaż twarzy taką puszystą chmurką zachęca by nie pomijać tego kroku. Nie sprawdziła mi się natomiast do używania wieczorem w połączeniu ze szczoteczką elektryczną do oczyszczania skóry twarzy więc na noc stosuję bardzo przyjemny i delikatny dla skóry żel marki Tołpa.
Tonizacja
Wiele osób nie docenia działania toników. To duży błąd. Przywracają one naturalne Ph skórze, zmywają resztki produktów oczyszczających, a wiele z nich ma dodatkowe właściwości pielęgnujące skórę. Tu znów na półce znajdziecie dwa produkty. Jeden z mich to mój ulubiony Super Power Mezo Tonik marki Bielenda. Ja wybrałam wersję nawilżającą i faktycznie widzę, jego działanie. Cudownie odświeża skórę i delikatnie ją nawilża. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków. Drugi tonik to Sylveco hibiskusowy tonik do twarzy. Nie jestem jego fanką przez jego zapach i konsystencję, którą czuję na skórze. Działa dobrze, fajnie nawilża ale nie mam po nim tego cudownego uczucia świeżości, mam wrażenie, że skóra się po nim lekko lepi, z tego powodu wolę używać go na noc.
Serum
Dobroczynne działanie serum jest również często pomijane. Są to produkty o dużym stężeniu składników aktywnych i specjalistycznym działaniu. Zwykle serum skoncentrowane jest na jeden problem, dlatego warto posiadać ich więcej niż jedno. W mojej kosmetyczce znajdują się dwa. Jedno to serum z Delia z kwasem hialuronowym, który moja skóra uwielbia. Ma ono fajną, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania przez co doskonale nadaje się pod makijaż i w taki sposób go używam. Drugie serum to oleisty produkt marki Palmer's, o którym możecie poczytać szczegółowo w osobnym poście [KLIK] więc nie będę się tutaj rozpisywać.
Krem do twarzy
Jeśli chodzi o kremy do twarzy to sama przed sobą muszę się przyznać do nałogowego zbieractwa. W mojej kosmetyczce aktualnie znajduje się aż siedem sztuk. Jeśli chodzi o kremy na noc bo moim ulubionym jak na razie jest krem z Biolaven. Jest lekki, szybko się wchłania i dobrze pielęgnuje moją suchą skórę. Przepięknie pachnie lawendą i doskonale utrzymuje makijaż. Poza tym ma świetny skład, więc na pewno będę do niego wracać. Jakiś czas temu zainteresowałam się także działaniem witaminy D i nową serią Lirene Pro Vita D. Z tej serii posiadam zarówno krem na dzień jak i na noc. Z obu jestem zadowolona. Są to raczej lekkie kremy co jest ogromną zaletą na dzień, ale na noc nie zawsze wystarcza mojej skórze. Nie uważam jednak, że jest to krem zły, w dni kiedy moja skóra czuje się lepiej stosuję go z wielką przyjemnością.
![]() |
| klik |
Spory zapas kremów mam także z marki Soraya i ich serii Ideal Beauty. Nie wyrobiłam sobie o nich jeszcze zdania, ale zauważyłam, że krem na noc ma bardzo fajną, bogatą konsystencję. Lekki żelowy krem na dzień to ideał pod makijaż gdyż wchłania się niesamowicie szybko! Bogaty krem-esencja na dzień to moj wybór gdy nie robię makijażu. Faktycznie czuć, że jest bogaty ale jednocześnie nie jest bardzo ciężki więc nawet pod makijaż sprawdziłby się świetnie, chociaż potrzebuje dłuższej chwili na wchłonięcie. Dodatkowo przepięknie rozświetla cerę! Ostatni krem w moim arsenale to dermatologiczny krem z koncernu Oceanic D-vit boost. To chyba mój ulubieniec jeśli chodzi o stosowanie na noc. Ma bogatą konsystencję i zbawienne działanie na skórę. Nie tylko świetnie nawilża i odżywia ale także przyspiesza gojenie wszelkich zmian i drobnych ranek, a mojemu Lubemu widocznie przyspieszył gojenie dość poważnego i rozległego poparzenia delikatnej skóry pod okiem.
Krem pod oczy
Jak juz przebrnęłam przez kremy do twarzy to już będzie z górki! Krem pod oczy mam jeden i jest on z firmy Make Me Bio i zawiera ekstrakt z ogórka. Bardzo lubię ten krem za jego odżywcze właściwości i lekką konsystencję, która nadaje się pod makijaż.
Pielęgnacja uzupełniająca
Moja codzienna pielęgnacja zawiera wiele etapów i wiele produktów, ale sucha skóra wymaga też mocniejszego działania. W mojej uzupełniającej pielęgnacji znajdzie się wiele produktów, gdyż jeśli chodzi o maseczki to chętnie wybieram różne rodzaje i zazwyczaj kupuję i używam to, co mnie zainteresuje lub jest aktualnie na promocji. Są jednak produkty, które mają szczególne miejsce w moich zbiorach. Jest to przede wszystkim oczyszczająca maseczka Pilaten Black Mask, której nie używam zbyt często, ale jest ze mną od lat. Oczyszcza skórę idealnie i ze wszystkich, nawet minimalnych zanieczyszczeń. Równie chętnie, ale o wiele częściej sięgam po peeling-maseczkę z mielonym lnem z firmy Vianek. Zazwyczaj stosuję ją po prostu jako maseczkę nawilżającą i uwielbiam efekt miękkiej, odżywionej i nawilżonej skóry jaki pozostawia. Ogromną miłością darzę też olejki. Moja skóra je uwielbia! Ostatnio fajnie używa mi się olejku Soraya Ideal Beauty, który łączy w sobie zalety wielu drogocennych olejków. Jeśli chodzi o inne maseczki to przewinęły i nadal przewijają się przez moją pielęgnację różne produkty, ale gdy nie wiem co kupić, sięgam po maseczki z Ziai, szczególnie upodobałam sobie zieloną.
To by było na tyle, jeśli chodzi o mój rytuał dbania o skórę. Mimo młodego wieku wymaga ona szczególnej uwagi.
Dajcie znać jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji cery i jak wiele etapów ma wasza pielęgnacja!
Dzięki i do następnego :*
Poranna pielęgnacja cery
Witajcie! Od jakiegoś czasu dużo bardziej przykładam się do pielęgnacji swojej cery. Dużo się ostatnio zmieniło w tej kwestii, mam wrażenie, że na lepsze! Zwłaszcza w pielęgnacji porannej, którą wcześniej trochę zaniedbywałam. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym, jakie kroki wykonuję rano i jakich produktów używam. Wszystkie wiemy, że rano każda minuta jest cenna! Chcę więc by moja pielęgnacja była szybka, ale możliwie jak najbardziej efektywna!
Po pierwsze oczyszczanie...
Ostatnio skupiam się bardzo na oczyszczeniu swojej cery. Nigdy nie miałam kłopotu z niedoskonałościami, jednak ostatnio zauważyłam na swojej twarzy zaskórniki i pojawiające się częściej niż raz w miesiącu maleńkie niedoskonałości. Dotychczas ignorowałam ten etap dbania o skórę skupiając się głównie na nawilżaniu. Teraz wiem, że o cerę trzeba dbać po kolei i nie można się za to zabierać od końca.
Dlatego rano zaczynam od oczyszczenia swojej cery. By pozbyć się resztek kremu, maseczki czy serum przebywam twarz przy użyciu pianki z Nivea. Jest to odświeżająca pianka oczyszczająca do cery normalnej i mieszanej. Dzięki Hydra IQ i zawartości witaminy E ma ona nie tylko głęboko oczyszczać skórę, ale też nie powodować wysuszenia Nie sprawdziła mi się ona do końca w połączeniu ze szczoteczką, ale do porannego oczyszczenia twarzy, gdy nie mam czasu na użycie szczoteczki, sprawdza mi się świetnie. Pompka dozuje fajną ilość pianki, która w połączeniu z wodą ładnie się pieni na skórze. Myślę, ze będę wracać do tego kosmetyku, ale chyba następnym razem sięgnę po wersję do cery suchej, bo mam wrażenie ze ta lekko przesusza mi twarz.
Krokiem pośrednim pomiędzy oczyszczaniem a nawilżaniem jest dla mnie przetarcie twarzy tonikiem. Ten, którego używam obecnie jest to Bielenda Super Power Mezo Tonik (czy tan nazwa nie brzmi jak imię jakiegoś superbohatera?). Bardzo ładnie odświeża i oczyszcza z resztek produktów myjących. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków przywracając jej naturalne ph. Według producenta ma też właściwości nawilżające i - z czym spotkałam się chyba pierwszy raz w toniku - stopniowo złuszcza martwy naskórek! Bardzo ładnie pachnie.
...następnie nawilżanie
Następnym krokiem jaki wykonuję jest aplikacja serum z kwasem hialuronowym. Szybko rozprowadzam je kolistymi ruchami. Serum to bardzo dobrze nawilża skórę. Po jego użyciu skóra jest przyjemnie napięta i miękka. Produkt ten szybko się wchłania i stanowi genialną bazę pod makijaż.
Czasem wydaje mi się, ze to wystarczy. Wtedy rezygnuję z aplikacji kremu i przechodzę od razu do kremu pod oczy. Jeśli jednak czuję, ze moją cera potrzebuje dodatkowej dawki nawilżenia sięgam po Oeparol Hydrosense intensywnie nawilżający krem ochronny SPF15. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega-6 ma on intensywnie nawilżać i wzmacniać skórę. Ma on przyjemną konsystencję, świetnie nawilża i szybko się wchłania. Dodatkową jego zaletą jest zawartość filtrów przeciwsłonecznych więc jest idealny do stosowania na dzień.
Krokiem, którego nigdy nie pomijam jest aplikacja kremu pod oczy. Ten, którego używam obecnie to Make Me Bio, intensywnie nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z ogórka. Skusił mnie naturalnym składem i obietnicami producenta. Według nich krem ma redukować i zapobiegać powstawaniu zmarszczek, odżywiać i pomagać w regeneracji skóry. Bardzo go lubię i chętnie używam. Niewielką ilość wklepuję pod oko i odrobinkę, która zostanie mi na palcu nakładam też na powiekę. Czy działa przeciwzmarszczkowo nie wiem, ale ekstrakt z ogórka musi działać, bo skóra jest zauważalnie rozjaśniona, delikatna i miękka.
Daje chwilę kosmetykom by mogły się wchłonąć. Parzę ulubioną kawę, pakuję do torebki wszystko co będzie mi danego dnia potrzebne. I dopiero wtedy wracam by wykonać makijaż. Dzięki tej chwili, którą daje kosmetykom na wchłonięcie unikam niepożądanych reakcji produktów pielęgnacyjnych i makijażowych.
A jak Wy dbacie o swoją cerę rano?
Dzięki i do następnego :*





