Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienny makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienny makijaż. Pokaż wszystkie posty

7 dni z jedną paletą | MUR 24k Gold

piątek, 23 listopada 2018
Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z drugim już podsumowaniem wyzwania 7 dni z jedną paletą. Ci, którzy śledzą mnie na instagramie na pewno widzieli już część makijaży z tego wyzwania. Jeśli nie wiecie, to przypomnę, że w w tym wyzwaniu chodzi o to, zeby przez 7 dni używać tylko jednej palety z mojej kolekcji i wykonać nią siedem rożnych makijaży. Celem tej serii postów jest nie tylko pokazanie Wam możliwości danej palety, ale też pobudzenie kreatywności i odświeżenie sobie starszych, zapomnianych paletek.



W tym wpisie zaprezentuję Wam siedem makijaży wykonanych przy użyciu palety Makeup Revolution 24k Gold Chocolate, której recenzję możecie przeczytać TUTAJ



Delicate Peach - Na sam początek zdecydowałam się na grzeczny, delikatny makijaż dzienny. Bardzo klasyczny, brzoskwiniowy z rozświetloną powieką. Dla mnie ten makijaż jest wręcz za grzeczny, ale domyślam się, że dla wielu z Was jest to najczęściej wybierany typ makijażu!


Touch of Gold -  przyznam, że z tego makijażu chyba jestem najmniej zadowolona. Myślę, jednak, że klasyczne cieniowanie w matowych brązach i z lśniącym akcentem będzie świetnym rozwiązaniem na makijaż wieczorowy.


Midas Tears - Jeśli chodzi o pracę z cieniami jest to najprostszy makijaż, ale świetnie się bawiłam robiąc go. Bardzo delikatnie wykonturowałam oko matowym brązem, a następnie nałożyłam na to kilka odcieni złota. Łzy to połączenie złotego eyelinera i złotych cieni nakładanych na mokro. Dla mnie ten makijaż jest esencją palety 24k Gold.


Mint Chocolate - Tym razem wybrałam cieniowanie typu Halo. Ciemniejsze kąciki zaznaczyłam matowym ciepłym brązem, a środek powieki rozświetliłam pięknym zielonym cieniem z tej palety. Dodatkowym akcentem jest tutaj brokat na dolnej powiece, ale spokojnie można z niego zrezygnować by makijaż nabrał bardziej użytkowego charakteru.


Rubin - Ten makijaż wymagał sporo pracy i precyzji. Czarnym cieniem wyrysowałam kształt graficznej kreski łączącej się z załamaniem powieki. Rubinowy i złoty błyszczący cień nałożyłam w dużej ilości na ruchomą powiekę. W tym makijażu blendowanie jest bardzo subtelne i tylko lekko widoczne nad załamaniem powieki. Resztę, robi tu precyzyjne wyrysowanie i uzupełnienie kształtów.


Golden Line - Kolejny makijaż w matowych brązach. Tu już trzeba przyłożyć się do blendowania bo to właśnie ten zabieg pozwala na uzyskanie miękkiej brązowej chmurki. Jako dodatku do tego makijażu użyłam złotego linera.


Jadeit - Ten makijaż chyba najbardziej mi się podoba. Po raz kolejny ważna jest precyzja. Kreska przy linii rzęs łączy się z cienką graficzną linią w załamaniu powieki nadając oku dość nietypowy, wydłużony kształt. Zrezygnowałam tu z przyciemniania zewnętrznego kącika, za to całą przestrzeń pod załamaniem wypełniłam zielonym i oliwkowym cieniem. Tutaj jednak, ze względu na dość jasne barwy zdecydowałam się na mocne cieniowanie nad załamaniem i dość ciemną dolną powiekę.



Po raz kolejny przekonałam się, że stworzenie aż siedmiu makijaży przy użyciu cieni z tylko jednej palety wcale nie jest takie łatwe. Dodatkowo jest to świetny test dla paletki. Dobra paleta nie powinna mi sprawiać trudności. Spodziewałam się, że paleta 24k Gold będzie o wiele łatwiejsza w pracy niż poprzednia Chocolate Elixir, ponieważ ma bardziej zróżnicowaną kolorystykę, zawiera też czerń, której brakowało mi w poprzednim teście. Niestety mimo bogatej kolorystyki czegoś mi w tej palecie brakowało. Wykonanie siedmiu różnych makijaży wymagało ode mnie dużo więcej kombinowania i myślenia niż poprzednim razem. Być może wynika to z właśnie z faktu, że paleta jest o wiele bardziej zróżnicowana kolorystycznie przez co nie da się robić makijażu "bezmyślnie". Nie każdy cień będzie pasował do każdego. Ostatecznie jednak wyzwanie się udało. Myślę, że zdołałam stworzyć z tą paletą kilka ciekawych makijaży i mam nadzieję, że zainspirowałam Was do własnych eksperymentów! 


Dajcie znać, który makijaż najbardziej przypadł Wam do gustu, a jeśli zdecydujecie się odwzorować któryś z makijaży koniecznie oznaczcie mnie na Instagramie, żebym mogła podziwiać Wasze prace!
Dzięki i do następnego :*


Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »

Makeup Revolutiuon - One Million Palette

czwartek, 21 czerwca 2018
Witaj!
Po dłuższej przerwie powracam na bloga z nową energią. Wiosna to zawsze trudny czas, zakańczanie projektów i zbliżająca się sesja zjada mnóstwo czasu i energii, ale zawsze zapowiada nadejście chwili wytchnienia i większej ilości czasu dla Was!
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam paletkę, która totalnie mnie pochłonęła. Mam naprawdę mnóstwo palet z cieniami, a jednak odkąd dorwałam w swoje łapki to maleństwo używam tylko jej. Jest mała, poręczna i mieści się w niedużej kosmetyczce przez co zawsze mam ją pod ręką. Inne palety poszły w odstawkę, bo po co szukać w torbie innej paletki skoro ten maluch jest zawsze obok? 


Czemu Paletka One Million jest taka wyjątkowa?

Chciałabym opowiedzieć o niej kilka słów ponieważ wiem, ze wciąż można ją zdobyć. Paletka ta powstała by podziękować fanom Marki Makeup Revolution za milion obserwujących na instagramie. Piękna liczba prawda? No i piękny ukłon ze strony marki w stronę jej fanów, bo jednak rzadko się spotyka by marka kosmetyczna sprawiła taki prezent swoim klientkom. Pełnowymiarowa paletka z cieniami fajnej jakości za 1 gr? I można narzekać, że trzeba zrobić zakupy żeby ją dostać więc wcale nie jest taka tania. No ale 75 zł to jednak nie jest wielka kwota - zwykle gdy jakaś marka oferuje fajny prezent do zakupów to kwota oscyluje wokół 250 zł -  Weźmy też pod uwagę ceny produktów Makeup Revolution - za te 75 zł można już się nieźle obkupić i wyposażyć swoją kosmetyczkę w kilka ciekawych produktów.

Paletkę tę można dostać za 1 grosz do zakupów produktów Makeup Revolution za kwotę min. 75 zł na stronach: ekobieca.pl, kosmetykizameryki.pl, ladymakeup.pl oraz cocolita.pl. Wiem, że te paletki szybko się rozchodzą, ale warto polować bo widziałam, że co jakiś czas wracają ponownie.


Nie da się ukryć, że ta paletka jest po prostu śliczna. Mi przypomina sztabkę różowego złota. Cudowny kolor i złote, metaliczne napisy - no bądźmy szczere, na instagramie prezentuje się cudownie! Ale to nie opakowanie jest najważniejsze.

W środku mamy osiem cieni z czego tylko trzy matowe. Nie jest to więc idealna, samowystarczalna paletka ponieważ brakuje w niej na przykład jasnego beżu czy bardzo ciemnego cienia, który pomoże zbudować głębię makijażu. Znajdziemy tu jednak kilka fajnych kolorów w odcieniach różowego złota i modnego jakiś czas temu odcienia mauve.

Cienie są dobrze napigmentowane i jeśli tylko potrzebujemy można nimi zbudować naprawdę nasycony odcień. Łatwo się z nimi pracuje bo zwłaszcza matowe cienie lekko się blendują nie tworząc plam, a do tego dobrze chwytają się pędzla i powieki. Błyszczące cienie nie tracą swojego blasku przy nakładaniu, ale żeby uzyskać najfajniejszy efekt warto aplikować je na lepką bazę albo przy użyciu palca lub zbitego pędzelka. 


Jakie cienie znajdziemy w tej paletce?

Cienie te nie mają nazw więc opisywać je będę w kolejności od lewej do prawej, tak jak znajdują się w palecie lub od góry na swatchach.


Pierwszym cieniem jestem zachwycona. Jeśli czytacie moje wpisy o cieniach do powiek to wiecie, że takie jasne, żółte złotko jest dla mnie obowiązkowym cieniem w palecie.  Uwielbiam takie odcienie w kąciku oka, ale także na kościach policzkowych jako rozświetlacz. Ten cień sprawdzi się w obu tych rolach, gdyż nałożony w większej ilości daje cudowny kolor i błysk, a roztarty do miękkiej chmurki daje niemal transparentną taflę ładnego rozświetlenia. 

Drugi cień w opakowaniu niezbyt mi się podoba bo wygląda na przybrudzone, stare złoto. Na skórze wychodzi o wiele ładniej. Daje efekt ciepłego złota z nutką miedzianych tonów co przepięknie wygląda na środku powieki. Przy rozcieraniu nie gubi blasku i wyobrażam sobie, że byłby przepięknym rozświetlaczem dla ciemnych karnacji.

Trzeciego koloru nawet nie umiem nazwać. Jest boski! W paletce wygląda na miedziany ale na skórze wychodzą z niego tony trochę miedzi, brazu i nieco bordowych nut. Błyszczące wykończenie i ten cudowny kolor sprawiają, że jest jednym z najbardziej wyjątkowych cieni w mojej kolekcji.

Przyszedł czas na pierwszy odcień matowy. Typowy mauve- jasny, pastelowy ale przybrudzony róż z wyraźnym chłodnym tonem. Nie jest takim kredowym matem, mam wrażenie, że widać w min minimalny błękitny poblask przez co wygląda bardzo naturalnie ale też bardziej wielowymiarowo. 



Pomiędzy różem, a kolejnym matowym cieniem znajduje się mój ulubiony błyszczący cień z tej paletki czyli ciemne bordo z minimalnym różowym pyłkiem nadającym cieniowi chłodny połysk. Przy rozcieraniu wychodzą z tego cienia różowo-pomarańczowe tony co w połączeniu z różowymi drobinkami wygląda po prostu ślicznie.

Dochodzimy wreszcie do mojego ulubionego cienia czyli chłodnego bordo złamanego śliwką. Lekko przybrudzony odcień daje na skórze ciekawy efekt. Brakowało mi takiego cienia w zbiorach i bardzo się cieszę, że w tej paletce się taki znalazł bo używam go z prawdziwą przyjemnością. Niestety do jego jedynego mam małe zastrzeżenia jeśli chodzi o pigmentację, ponieważ na skórze wychodzi jaśniej i nie daje się zbudować do aż takiej intensywności jak w paletce.

Przedostatni cień to kolor chłodnej, gorzkiej czekolady. Taki zimny, szarawy brąz, ale z ciekawym efektem w postaci różowych, fioletowych i złotych drobinek. Wygląda cudownie i już wyobrażam go sobie na środku powieki przy ciemnym, chłodnym smoky eye. Powiem jednak szczerze, że nie do końca pasuje mi do tej palety.

No i czas na ostatni cień i jednocześnie ostatni mat w paletce. Ciepły czekoladowy brąz z widocznym czerwoną czerwoną bazą. 



Makijaże z użyciem One Million Palette

Mimo, że paletka nie jest super uniwersalna i nie zawiera w sobie wszystkiego co niezbędne do stworzenia większości makijaży, da się nią stworzyć naprawdę fajne oczko. Pokażę Wam dzisiaj pięć makijaży - do czterech z nich posłużyły mi tylko i wyłącznie cienie z tej paletki. Zaledwie jeden wzbogaciłam o czerń i coś extra!


Pierwszy makijaż to zwykły dzienniaczek w różowych odcieniach. Do jego stworzenia użyłam tylko trzech cieni i naprawdę najprostszej techniki. Cień numer sześć, czyli matowe bordo nałożyłam na zewnętrzny kącik i nieco roztarłam w załamaniu oraz zerwnętrznym kąciku dolnej powieki. Na resztę powieki górnej i dolnej nałożyłam jasny matowy róż. Tym samym cieniem roztarłam górną granicę ciemniejszego cienia w załamaniu. Na koniec dodałam błyszczący akcent w wewnętrznym kąciku - nałożyłam tu cień numer 1.


Kolejny makijaż jest już nieco mocniejszy. Miałam ochotę pobawić się bordowym smoky więc nałożyłam matowy brodowy cień w wewnętrzny kącik i na załamanie powieki oraz na połowę dolnej powieki. Wzmocniłam efekt odrobiną matowego brązu. Na środek powieki i resztę powieki dolnej, płaskim pędzlem wklepałam błyszczący bordowy cień, a wszelkie granice roztarłam jasnym, matowym różem. Wewnętrzny kącik ponownie rozświetliłam jasnym złotem.


Do trzeciego makijażu wybrałam bardziej stonowane kolory. Zewnętrzne kąciki i załamanie powieki zaznaczyłam matowym brązem. Następnie na resztę powieki oraz na powiekę dolną nałożyłam miedziany cień i rozblendowałam go z brązem. Na sam środek nałożyłam sporą ilość złotego cienia. Górną granicę cieniowania złagodziłam matowym różem, oraz rozświetliłam wewnętrzny kącik przy pomocy jasnego złota.


Ten makijaż był już nieco bardziej skomplikowany. Ciemnym bordowym cieniem oraz brązem wykonturowałam oko - cienie nałożyłam w wewnętrzne kąciki oraz sporą ilość na załamanie. Górną granicę złagodziłam różem. Następnie przy pomocy korektora delikatnie odcięłam powiekę. Na ruchomą powiekę najbliżej zewnętrznego kącika nałożyłam błyszczące bordo, następnie wykonałam gładkie przejście miedzią i złotem. Na cały wewnętrzny kącik oraz blisko odcięcia nałożyłam najjaśniejszy cień. Wzmocniłam odcięcie ponownie nakładając mieszankę borda i brązu precyzyjnym pędzelkiem. Na dolnej powiece stworzyłam gładkie przejście przy użyciu brązu i tych samych błyszczących odcieni co na górnej powiece.


W ostatnim makijażu dodałam od siebie coś extra. Cieniowanie niewiele różni się od poprzedniego makijażu, jednak postawiłam na większą intensywność ciemnych kolorów, najjaśniejszego używając zdecydowanie mniej. Dodatkowo wzmocniłam wewnętrzne kąciki przy pomocy czarnego cienia, a na wewnętrzny kącik (słabo to widać na zdjęciu) oraz w załamanie nałożyłam... pomadkę Holo Lips z Lovely w odcieniu Horn Dust. Żałuję, że ten efekt tak słabo wychodzi na zdjęciach - ujawnia się dopiero gdy złapie odpowiednią ilość światła, ale nakładajac większą ilość pomadki można uzyskać cudowny metaliczny efekt, a ponieważ zastyga sprawdza się idealnie!



Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam nieco tą paletkę i jeśli miałyście wątpliwości czy się na nią skosić to pomogłam Wam w podjęci decyzji. Nie jest to paletka, którą obowiązkowo trzeba mieć w swojej kosmetyczce, ale jeśli lubicie się bawić kolorami i macie w planach większe zakupy z Makeup Revolution to zachęcam by przygarnąć tę paletkę. Kolory są ciekawe, dobrze napigmentowane, łatwo się blendują i przenikają w siebie. Ta mała paletka oferuje nam naprawdę niezłą jakość i wbrew pozorom, mimo, że nie jest najbardziej uniwersalna i samowystarczalna, da się nią zrobić kilka fajnych makijaży!


Mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał i spotkamy się w kolejnym!
Dzięki i do następnego :*
Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »

Maybelline The Nudes

piątek, 7 października 2016
Witajcie!
Z racji trwającej aktualnie promocji na produkty do makijażu oczu chciałabym Wam przedstawić paletkę, którą mam juz od jakiegoś czasu i dość intensywnie używam. Jest to paletka Maybelline The Nudes, którą już kiedyś umieściłam w swoim zestawieniu najpiękniejszych paletek nude! [KLIK] Wątpię, żebyście jej jeszcze nie znały, ale być może komuś ta recenzja przyda się i pomoże podjąć decyzję odnośnie zakupów, zwłaszcza, że nie jest ona tania więc warto kupić ją w promocji!


Cienie zamknięte są w małej, poręcznej paletce z okienkiem. Wykonana jest z dość solidnego plastiku, który niestety trochę się rysuje. Całość jednak wygląda minimalistycznie i gustownie. Mimo długiego używania zamknięcie na klik nadal działa bez zarzutów, tak samo jak zawiasy, które nie wyrobiły się i nie latają luźno.

Najważniejsze jest jednak wnętrze, a w nim znajdziemy 12 cieni o różnych wykończeniach w kolorach, pozwalających wykonać zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. W moim odczuciu kompozycja paletki czyni ją samowystarczalną i uniwersalną, sprawdzi się wielu osobom na różne okazje i nie wymaga wsparcia w postaci innych cieni czy paletek. Znajdziemy tu wszystko, czego potrzeba do wykonania makijażu oka.




Wśród tych cieni przeważa kolorystyka neutralna lub lekko ciepła, ale znajdą się też chłodniejsze kolory. Wśród tych dwunastu cieni znajdziemy trzy wykończenia- perłowe, mocno połyskujące i iskrzące się maleńkimi drobinkami, całkowicie matowe i satynowe, w których znajduje się niewielka ilość odbijających światło drobinek, ale nie tworzą one nachalnego i wyraźnego błysku, a jedynie nadają cieniowy głębi i wymiarowości.



Pierwszy cień w palecie jest chyba moim ulubionym. To perłowy cień na białej bazie, który daje wielowymiarowy blask. Daje taflę złoto-różowego blasku jednocześnie iskrząc się odrobiną niebieskich drobinek. Wygląda naprawdę ciekawie i bardzo go za to lubię. Sprawdza mi się nie tylko do rozświetlania powieki, ale czasem nakładam go też jako rozświetlacz na policzki i nad ustami. To naprawdę piękny i niezwykły cień, chociaż w paletce wygląda dość niepozornie.

Pod nim znajdziemy fajny błyszczący cień w ciekawym kolorze. Jest to kolejny cień, który w palecie wygląda nijak, ale na skórze daje piękny efekt. To ciepły odcień cynamonu, lekko miedziany z połyskiem. Trudno mi określić jakiego koloru są drobinki w nim gdyż w zależności od światła widzę w nim blask srebrny lub złoty.

Trzeci cień, dla odmiany nie przypadł mi za bardzo do gustu, ale nie dlatego, że coś z nim nie tak, ale po prostu nie do końca pasuje mi kolor. To taki chłodny brąz kojarzący mi się z rozpuszczalnym kakao. Ma lekkie różowe tony w sobie i satynowe wykończenie. Znajdują się w nim minimalne ilości srebrnych drobinek.

Czwarty cień to poza cielistym chyba najbardziej uniwersalny cień w palecie. Średni brąz w neutralnej tonacji, całkowicie matowy. Nadaje się zarówno do podkreślania załamania jak i przyciemnienia zewnętrznych kącików. W naprawdę mocnym, czarnym smoky może pełnić rolę cienia do rozcierania granic, a gdy chcemy uzyskać naprawdę delikatny efekt w makijażu może przyciemnić linię rzęs. Dla takiego cienia z pewnością znajdzie się całe mnóstwo zastosowań!


Kolejny to uniwersalny cień, który musi znaleźć się w każdej dobrze skomponowanej paletce. To matowy cielisty beż o raczej neutralnej tonacji. Na skórze (przynajmniej mojej) nie wygląda tak żółto jak w paletce. Nie ma powalającej pigmentacji ale wystarczy by rozetrzeć nim granice cieniowania czy utrwalić bazę na powiece.

Teraz przejdziemy natomiast do cienia, który nieco mnie rozczarował. Wiecie na pewno, że uwielbiam ciepłe odcienie złota, błyszczące i metaliczne. Po tym spodziewałam się wiele, niestety wypadł dość słabo. Ma fajny, ciepły odcień i ładnie migocze ale wymaga uwagi przy nakładaniu. Nie tylko potrafi się sypać na policzki ale też słabo chwyta się powieki przy nakładaniu pędzlem.

Następnego cienia jestem ogromną fanką! To kolor, który uwielbiam i szukam takiego w każdej palecie. Ciepły brąz, ciemniejszy, napakowany złotymi refleksami. Ma zabójczą pigmentację

Kolejny cień z zabójczą pigmentacją także bardzo mi się podoba chociaż używam go rzadko.Trudno mi nazwać ten kolor bo w zależności od światła i kąta pod jakim patrzymy wydaje się raz chłodnym ciemnym brązem, a raz ciepłym jesiennym odcieniem z nutami borda. Teraz gdy na niego patrzę widzę w nim lekkie nuty borda lub śliwkowego fioletu i ciepły blask złotych i śliwkowych drobinek.


Następny jest podobny do cienia numer trzy - to kolor rozpuszczonego kakao, chłodny, jasny brąz z brudnymi różowymi tonami, tym razem jednak całkowicie matowy. Idealny do zaznaczenia załamania powieki w lekkich makijażach lub do roztarcia granic w ciemniejszym makijażu.

Kolejny cień także nie okazał się moim faworytem. Jest to perłowy, błyszczący cień na białej bazie z różowym połyskiem. Źle się czuję w takich odcieniach więc nie jest u mnie czesto używany, ale dla chłodnych typów urody i różowych cer sprawdzi się nie tylko do powiek ale także przepięknie będzie wyglądał jako rozświetlacz.

Ostatni z górnej szóstki to matowy brąz w kolorze gorzkiej czekolady. Chłodny i ciemny o mocnej pigmentacji. Sprawdzi się nie tylko w mocnych makijażach wieczorowych ale przyda się także do narysowania delikatnej kreski przy linii rzęs w makijażu dziennym.

Na samym końcu mamy czerń. Nie jest to najczarniejsza czerń jaką w życiu widziałam, ale ma tę zaletę, że nie sypie się na policzki i jest matowa. Wklepana w powiekę da mocny efekt, a na co dzień sprawdzi się do rysowania czy rozcierania kresek na linii rzęs.



Jeśli chodzi o trwałość cieni to jestem zadowolona. Na bazie z Colour Tattoo utrzymują się w dobrym stanie przez większość dnia, a nawet po dłuższym noszeniu nie zbierają się w załamaniach skóry, nie sypią i nie robią plam. Z czasem nieco bledną i tracą na intensywności ale jednak robią to równomiernie więc nie ma obaw, że będziemy wyglądać źle nawet po całym dniu noszenia. Wspomnę jeszcze, że w większości dobrze się nakładają i ładnie blendują. 


Jeśli ta paletka Was interesowała to myślę, że naprawdę warto się z nią zapoznać. 
Dajcie znać, czy ją macie i jakie są wasze odczucia co do niej.
Dzięki i do następnego :*

PS. Zdjęcia na skórze nie oddają idealnie kolorów i wykończeń, trochę lepiej widać niektóre odcienie na ostatnim zdjęciu.
Czytaj dalej »

40 pytań kosmetycznych | TAG

piątek, 16 września 2016
Witajcie! Niedawno wpadł mi w oko fajny tag. Na moim  blogu raczej tagów nie uświadczycie, a  może warto by się za nie zabrać bo osobiście bardzo lubię je czytać. Poza tym wciąż mam kłopot ze znalezieniem czasu na pisanie, fotografowanie i obrabianie zdjęć. Mam nadzieję, że miło Wam się będzie czytało moje odpowiedzi!



1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Dwa, a właściwie trzy. Rano myję swoją buzię pianką z Nivea lub nowością z marki Eveline, a wieczorem stosuję podwójne oczyszczanie, czyli oprócz zmycia makijażu płynem micelarnym doczyszczam ją jeszcze przy użyciu żelu z Tołpy i elektrycznej szczoteczki Mary Kay.

2. Jaki masz typ cery?
Suchą, a nawet bardzo suchą.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Wszystkie produkty, które teraz używam bardzo lubię, ale chyba żaden nie skradł mojego serca na tyle, żebym była pewna, że po inny już nie sięgnę. Za to szczoteczkę do mycia twarzy pokochałam od pierwszego razu.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, ale bardzo rzadko. Wspomniana już szczoteczka delikatnie pozwala mi na co dzień pozbywać się martwego naskórka, ale czasem mam ochotę na coś mocniejszego i wtedy sięgam po peelingi.

5. Jakiej marki jest Twój peeling?
Regularnie używam dwóch produktów. Jednym jest peeling-maseczka z marki Vianek, która na pewno na długo zagości w mojej kosmetyczce. Zanim jednak poznałam ten produkt często sięgałam po limonkowy peeling z Ziai.



6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Mam kilka kremów, których używam zamiennie. Wszystko zależy od tego jak danego dnia czuje się moja skóra i czy fundowałam jej jakieś zabiegi. Rano duże znaczenie ma to, ile czasu mam jeszcze zanim będę musiała nałożyć makijaż. Więcej o kremach jakich używam możecie przeczytać TUTAJ

7. Czy masz piegi?
Nie mam, a szkoda bo moim zdaniem delikatne piegi wyglądają słodko.

8. Czy używasz kremu pod oczy?
Tak, w tej chwili jest to naturalny bio krem pod oczy z ekstraktem z ogórka marki Make Me Bio

9. Czy miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Na szczęście nie. Oczywiście jako nastolatka miewałam wypryski, głównie na czole, ale nigdy nie było ich jakoś bardzo dużo. W tej chwili czasem mi coś wyskoczy podczas kobiecych dni lub w reakcji na jakiś kosmetyk.

10. Czy używałaś kiedyś tabletek antytrądzikowych?
Nie.

11. Jakiego podkładu używasz?
Szykuję dla Was wpis z moją kolekcją kosmetyków, więc na pewno podkłady też się tam pojawią. Jest ich kilka, ale moją ulubioną obecnie mieszanką jest Astor Perfect Stay połączony z L'Oreal True Match.

12. Co z korektorem?
Jak dla mnie jest ważniejszy od podkładu. Na bladej cerze bardo mocno widać wszelkie żyłki i zasinienia pod oczami więc bez niego nie wyglądam zbyt dobrze. Mój ulubieniec to obecnie Astor Perfect Stay.

13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra?
W ciepłej i żółtej.

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Pięknie dopełniają makijaż i robią "całą robotę". Na większe wyjścia sama chętnie sięgam po połówki lub kępki, ale nie do końca rozumiem noszenie ich na co dzień.

15. Czy wiesz, że mascary powinno się wyrzucać po 3 miesiącach?
Wiem, ale zazwyczaj sugeruję się terminem ważności od otwarcia. Z drugiej jednak strony mniej-więcej tyle czasu zajmuje mi zużycie jednego opakowania.

16. Jakiej mascary teraz używasz?
W tej chwili jest to GOSH Lash Sculpting Fibre Mascara, ale nie do końca się z nią dogaduję.

17. Sephora czy MAC?
Nigdy nie miałam nic z MAC, ale też nie ciągnie mnie do tych kosmetyków. Zdecydowanie Sephora wygrywa pod względem wielości asortymentu.

18. Masz kartę/karty zniżkowe na kosmetyki jakiejś marki lub sklepu?
Mam nawet kilka. Jeśli tylko mogę korzystać z jakiś programów lojalnościowych to to robię. Mam karty min. do Drogreii Natura, Hebe i Sephory.



19. Jakich narzędzi używasz do nakładania makijażu?
Do nakładania podkładu od jakiegoś czasu używam gąbeczek, za to do reszty kosmetyków mam całkiem sporą ilość pędzli, którymi posługuję się na co dzień. Czasem też korzystam z własnego palca.

20. Czy używasz bazy pod cienie?
Typowej bazy pod cienie nie mam, ale do tej roli świetnie sprawdzają mi się cienie Maybelline Colour Tattoo.

21. Czy używasz bazy pod makijaż?
Na co dzień nie, wydaje mi się, że najlepszą bazą jest wypielęgnowana skóra.

22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Złocisty, ciepły brąz. Takich znajdziecie u mnie najwięcej.

23. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Zdecydowanie eyeliner w płynie. Z kredkami jakoś się nie dogaduję, więc na co dzień kreskę robię po prostu cieniem.

24. Czy zdarzyło Ci się zrobić sobie krzywdę podczas makijażu?
Fizycznie nie, ale jeśli chodzi o szkody wyrządzone własnemu obliczu to na pewno wiele razy. Makijażowe początki dla nikogo nie są łatwe.

25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Uważam, że są piękne i dają niesamowite efekty, ale ja kompletnie nie umiem posługiwać się sypkimi produktami.



26. Czy używasz kosmetyków mineralnych?
Mam kilka kosmetyków mineralnych Anabelle Minerals i uważam, że wyglądają na skórze cudownie, ja jednak za nic nie umiem w codziennym makijażu posługiwać się sypkimi produktami więc nieczęsto po nie sięgam.

27. Ulubiona szminka?
Biorąc pod uwagę, że mam tyle szminek, że pewnego dnia się w nich utopię to będzie naprawdę trudny wybór... Taką najbardziej ulubioną chyba będzie Lovely Extra Lasting w kolorze 01, a ostatnio także Golden Rose Liquid Matte Lipstick w odcieniu 03.

28. Ulubiony błyszczyk?
Nie używam błyszczyków.

29. Ulubiony róż?
To moja kolejna miłość i razem z lakierami do paznokci i szminkami stanowią moją prawdziwą obsesję. Naprawdę ciężki wybór ale chyba najbardziej polubiłam się jednak z Orgasmem z NARS.

31. Czy lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak. Mam całe mnóstwo drogeryjnych kosmetyków i są wśród nich prawdziwe perełki.



30. Czy kupujesz kosmetyki z e-bay/allegro?
Nigdy jeszcze mi się nie zdarzyło. Wolę dokonać zakupu z bardziej zaufanego źródła.

32. Czy kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
NIE! Pod żadnym pozorem. Nigdy nie wiadomo czy te produkty były właściwie przechowywane, czy ich termin ważności nie upłynął dawno temu ani tak na prawdę nie wiemy co kupujemy nawet, jeśli na opakowaniu jest logo znanej marki. W takich miejscach kupuję czasem ozdoby do paznokci.

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Bardzo! Jestem samoukiem i ogromną przyjemność sprawiłoby mi doskonalenie swoich umiejętności pod okiem profesjonalisty.

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Mam nadzieję, że nie, ale nie mogę ręczyć za makijaże wykonywane o 6 rano kiedy jeszcze połowa mojej świadomości smacznie śpi.

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Brwi, czarne grube, kanciaste krechy wyglądające jak wykonane grubym flamastrem przy użyciu ekierki.



36. Lubisz kolorowe makijaże?
Uwielbiam, ale nie noszę zbyt często. Rzadko zdarzają się okazje do noszenia papuzich makijaży, a na co dzień chyba nie czułabym się w takim make-upie swobodnie. No chyba, że jakiś jeden mocny kolor jako przełamanie delikatnego, codziennego looku.

37. Która gwiazda ma według Ciebie zawsze idealny makijaż?
Nie mam pojęcia! Gwiazdy raczej mnie nie interesują i nawet nie wiem kogo ewentualnie mogłabym wskazać. Lubię te gwiazdy na niebie ale one się nie malują

38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co to by było?
Korektor.

39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak i nie mam z tym większego kłopotu jeśli idę na zakupy czy na spacer. Jednak do szkoły czy pracy uważam, że warto się trochę pomalować żeby wyglądać na bardziej profesjonalną i zadbaną.

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Myślę, że tak. Nie wstydzę się tak wychodzić, a ludzie nie uciekają z krzykiem na mój widok.




To by było na tyle, koniecznie podzielcie się ze mną swoimi odpowiedziami, chociaż na niektóre pytania!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.