Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 24k gold chocolate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 24k gold chocolate. Pokaż wszystkie posty

7 dni z jedną paletą | MUR 24k Gold

piątek, 23 listopada 2018
Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z drugim już podsumowaniem wyzwania 7 dni z jedną paletą. Ci, którzy śledzą mnie na instagramie na pewno widzieli już część makijaży z tego wyzwania. Jeśli nie wiecie, to przypomnę, że w w tym wyzwaniu chodzi o to, zeby przez 7 dni używać tylko jednej palety z mojej kolekcji i wykonać nią siedem rożnych makijaży. Celem tej serii postów jest nie tylko pokazanie Wam możliwości danej palety, ale też pobudzenie kreatywności i odświeżenie sobie starszych, zapomnianych paletek.



W tym wpisie zaprezentuję Wam siedem makijaży wykonanych przy użyciu palety Makeup Revolution 24k Gold Chocolate, której recenzję możecie przeczytać TUTAJ



Delicate Peach - Na sam początek zdecydowałam się na grzeczny, delikatny makijaż dzienny. Bardzo klasyczny, brzoskwiniowy z rozświetloną powieką. Dla mnie ten makijaż jest wręcz za grzeczny, ale domyślam się, że dla wielu z Was jest to najczęściej wybierany typ makijażu!


Touch of Gold -  przyznam, że z tego makijażu chyba jestem najmniej zadowolona. Myślę, jednak, że klasyczne cieniowanie w matowych brązach i z lśniącym akcentem będzie świetnym rozwiązaniem na makijaż wieczorowy.


Midas Tears - Jeśli chodzi o pracę z cieniami jest to najprostszy makijaż, ale świetnie się bawiłam robiąc go. Bardzo delikatnie wykonturowałam oko matowym brązem, a następnie nałożyłam na to kilka odcieni złota. Łzy to połączenie złotego eyelinera i złotych cieni nakładanych na mokro. Dla mnie ten makijaż jest esencją palety 24k Gold.


Mint Chocolate - Tym razem wybrałam cieniowanie typu Halo. Ciemniejsze kąciki zaznaczyłam matowym ciepłym brązem, a środek powieki rozświetliłam pięknym zielonym cieniem z tej palety. Dodatkowym akcentem jest tutaj brokat na dolnej powiece, ale spokojnie można z niego zrezygnować by makijaż nabrał bardziej użytkowego charakteru.


Rubin - Ten makijaż wymagał sporo pracy i precyzji. Czarnym cieniem wyrysowałam kształt graficznej kreski łączącej się z załamaniem powieki. Rubinowy i złoty błyszczący cień nałożyłam w dużej ilości na ruchomą powiekę. W tym makijażu blendowanie jest bardzo subtelne i tylko lekko widoczne nad załamaniem powieki. Resztę, robi tu precyzyjne wyrysowanie i uzupełnienie kształtów.


Golden Line - Kolejny makijaż w matowych brązach. Tu już trzeba przyłożyć się do blendowania bo to właśnie ten zabieg pozwala na uzyskanie miękkiej brązowej chmurki. Jako dodatku do tego makijażu użyłam złotego linera.


Jadeit - Ten makijaż chyba najbardziej mi się podoba. Po raz kolejny ważna jest precyzja. Kreska przy linii rzęs łączy się z cienką graficzną linią w załamaniu powieki nadając oku dość nietypowy, wydłużony kształt. Zrezygnowałam tu z przyciemniania zewnętrznego kącika, za to całą przestrzeń pod załamaniem wypełniłam zielonym i oliwkowym cieniem. Tutaj jednak, ze względu na dość jasne barwy zdecydowałam się na mocne cieniowanie nad załamaniem i dość ciemną dolną powiekę.



Po raz kolejny przekonałam się, że stworzenie aż siedmiu makijaży przy użyciu cieni z tylko jednej palety wcale nie jest takie łatwe. Dodatkowo jest to świetny test dla paletki. Dobra paleta nie powinna mi sprawiać trudności. Spodziewałam się, że paleta 24k Gold będzie o wiele łatwiejsza w pracy niż poprzednia Chocolate Elixir, ponieważ ma bardziej zróżnicowaną kolorystykę, zawiera też czerń, której brakowało mi w poprzednim teście. Niestety mimo bogatej kolorystyki czegoś mi w tej palecie brakowało. Wykonanie siedmiu różnych makijaży wymagało ode mnie dużo więcej kombinowania i myślenia niż poprzednim razem. Być może wynika to z właśnie z faktu, że paleta jest o wiele bardziej zróżnicowana kolorystycznie przez co nie da się robić makijażu "bezmyślnie". Nie każdy cień będzie pasował do każdego. Ostatecznie jednak wyzwanie się udało. Myślę, że zdołałam stworzyć z tą paletą kilka ciekawych makijaży i mam nadzieję, że zainspirowałam Was do własnych eksperymentów! 


Dajcie znać, który makijaż najbardziej przypadł Wam do gustu, a jeśli zdecydujecie się odwzorować któryś z makijaży koniecznie oznaczcie mnie na Instagramie, żebym mogła podziwiać Wasze prace!
Dzięki i do następnego :*


Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »

MUR 24k Gold | Recenzja

sobota, 22 września 2018
Witajcie!
Poprzedni post z recenzją paletki bardzo się Wam spodobał, dlatego dzisiaj przychodzę pokazać Wam kolejną czekoladową paletkę od Makeup Revolution. Pokażę Wam jedną z nowszych czekoladek, czyli 24k Gold. Trafiła ona do mojej kosmetyczki niedawno, ale sporo już się nią bawiłam, poza tym wybrałam ją jako drugą do wyzwania 7 dni z jedną paletą, więc mogę Wam już sporo o niej opowiedzieć


Opakowanie jak zawsze mnie zachwyca. Niektórzy narzekają na design czekoladek MUR, ja jednak bardzo go lubię. Tym bardziej w tej wersji, bo połączenie ciemnego plastiku z błyszczącym, metalicznym złotem wygląda moim zdaniem bardzo elegancko i wręcz sprawia wrażenie kosmetyku droższego niż jest w rzeczywistości. Może nie jest to najważniejsze przy wyborze kosmetyków, ale ja jednak lubię, gdy produkt wygląda po prostu ładnie.

Ponieważ jest to jedna z nowszych paletek ma ona też nową formułę. Starsze czekoladki były bardzo dobrej jakości, ale te wręcz zachwycają. Cienie są miękkie w dotyku, przyjemne w pracy i ładnie napigmentowane. Nie są zbyt suche przez co fajnie chwytają się powieki i dobrze oddają pigment, ale nie są też przesadnie napigmentowane więc nie tworzą w plam i nie osypują się. Łatwo się z nimi pracuje ponieważ dobrze się łączą, ładnie blendują i można je budować by uzyskać naprawdę mocny efekt. 



Jeśli chodzi o kolorystykę paletki to jest jak dla mnie dość nietypowa. Z jednej strony ciepła, z drugiej ma też w sobie sporo chłodniejszych odcieni.  Paletka ma w sobie siedem matowych cieni, wśród których - oprócz takiej klasyki jak matowy beż i czerń - znajdziemy trzy chłodniejsze, złamane szarością brązy o różnym stopniu jasności, jeden piękny, ciepły, czekoladowy brąz, oraz śliczny brzoskwiniowy cień, który jednak bardziej wpada w pomarańcz niż róż. Jeśli chodzi o maty to kompozycja jest naprawdę udana i uniwersalna. Sprawdzi się do zbudowania bazy wielu makijaży i nie wymaga wspomagania się cieniami z innych palet, co dla mnie jest dużym plusem. Lubię mieć wszystko w jednej palecie.

W przypadku cieni błyszczących jest dużo większy wybór. Cieni o tym wykończeniu jest tu aż dziewięć, a ich przekrój kolorystyczny jest naprawdę zaskakujący. Oprócz czterech odcieni złota - od jasnego, szampańskiego, przez klasyczne aż po złoto wpadające w odcienie oliwki - znajdziemy tu też fajne, czerwonawe brązy, subtelną morelę oraz chłodne, miętowe złoto i metaliczną czerwień. Ta kompozycja z jednej strony pozwala na stworzenie wielu różnorodnych makijaży, ale też wymaga nieco skupienia w trakcie malowania, bo kolory nie zawsze do siebie pasują. 

Pokażę, Wam teraz swatche na ręce, cienie z palety nabierałam od góry, od lewej do prawej. Na ręce jest to od lewej strony w dół, następnie prawa strona w dół. Czyli swatche po lewej stronie do cały pierwszy rządek i trzy pierwsze cienie z drugiego rzędu, a swatche po prawej to trzy ostatnie cienie z drugiego rządka i cały dolny rząd.


Bling - Jeden z dwóch cieni, które mają zwiększoną pojemność. To klasyczny odcień złota, nie przesadnie żółty ale też nie chłodny. Można by powiedzieć, że jest tak klasyczny, że aż nudny, ale myślę, że nie tylko ja lubię takie odcienie.

Lustre - zaskoczeniem w tej palecie jest to, że matowy beż jest w małej pojemności, a nie tak jak we wcześniejszych paletkach w większej. Ma ładny, jasny, neutralny kolor bez wyraźnych żółtych czy różowych tonów. Niestety jako jedyny jest dość suchy i nie powala pigmentacją

Spirit - Przyznam, że nie za bardzo mi się podoba. W palecie jest to jasny, szaro-brązowo-różowy cień, który na skórze wygląda bardziej różowo i pastelowo. Jak na tak jasny kolor ma dobrą pigmentację, ale zdecydowanie nie jest to odcień, po który będę sięgać.

Spice - Kolejny klasyk. Średni brąz o chłodnych tonach. Wyraźnie przełamany szarością i może minimalną ilością fioletu. Mimo chłodnego odcienia uważam, że jest ładny i będzie dobry do konturowania powieki, zwłaszcza, że ma świetną pigmentację.

Glided - Świetny odcień, którego wręcz nadużywam gdy sięgam po tę paletę. Jasny odcień kojarzący mi się z karmelowym cappucino. Trochę przybielony, trochę przyszarzały, a jednak ma w sobie wyraźne, ciepłe tony. Świetny do rozcierania bo nie jest za mocny, świetnie łączy się z innymi kolorami i pozwala uzyskać bardzo naturalnie wyglądające roztarcie granic makijażu.

Flare - Mam kłopot z określeniem tego koloru. W palecie wygląda na dość ciemny ciepły brąz. Na skórze wychodzi jednak jaśniej i bardziej jak ciemna miedź, ale w odpowiednim świetle widać w nim dość mocne czerwone pobłyski. 

Stun - kolejny odcień złota, tym razem ciemniejszy i cieplejszy. Jest miękki jak masełko i na powiece wygląda przecudnie. 

Real - ostatni w lewym rządku swatchy. Kolejny błyszczący brąz, który na skórze ujawnia sporo czerwonawych tonów. Tym razem jest to jednak chłodniejsza czerwień z jaśniejszym, srebrnawym blaskiem.


Moonlit - pierwszy u góry z prawej strony. Ten odcień ma cieplejszą, brzoskwiniową bazę, ale na skórze wychodzi dość chłodno przez swój srebrzysty blask. Fajny do dziennych, rozświetlonych makijaży.

Glacier - W palecie dość intensywna zieleń, na skórze jednak nieco przygaszona i chłodniejsza. Ciekawy kolor, który sprawdzi się w jesiennych makijażach

Solitaire - Lśniące, oliwkowe złoto. Na skórze wypada cieplej niż w palecie, ale i tak nie da się w nim przeoczyć brązowo-zielonkawych tonów

Rock - To miał być mój hit tej palety. Głęboka, ciemna, winna wręcz czerwień o matalicznym wykończeniu, na skórze nie wypada już aż tak głęboko i więcej w niej pomidorowych, niż winnych tonów.

Stone - Dość jasny, matowy kolor w odcieniach brzoskwini. Mieszanka różu z pomarańczem, jednak więcej w nim ciepłych niż chłodnych tonów.

Satellite - Matowa czerń. Dość dobrej jakości czarny cień, raczej z tych czerni na bazie granatu czy grafitu niż brązu. Wygląda przez to na intensywną, ale niezbyt ładnie się rozciera. Zdecydowanie warto rozcierać ją odrobiną brązu niż po prostu czystym pędzlem bo może wyglądać brudno

Gem - Ostatni cień błyszczący. Ten również ma większą pojemność, więc w palecie mamy aż dwa duże, błyszczące cienie. Myślę, że będzie miał wiele fanek, bo jest to odcień dość jasny, szampański, o neutralnych tonach. Sprawdzi się nie tylko na powiekach, ale też jako rozświetlacz.

Podsumowując - to fajna paletka, która zawiera w sobie uniwersalny, samowystarczalny zestaw matów i sporo błysków pozwalających zaszaleć z makijażem. Moim zdaniem super się sprawdzi do jesiennych makijaży przez swoją nietypową kolorystykę. Trochę mnie zawiodła tym, że wiele cieni wypada na skórze inaczej niż w palecie, ale nie mogę napisać, że jest złą paletką. Dobrze się z nią pracuje i pozwala na sporo szaleństwa, dlatego jeśli lubicie takie jesienne kolory i szukacie palety, która zaoferuje wam nieco różnorodności to warto się nią zainteresować.



Dajcie znać, co sądzicie o tej palecie. Jeśli ją macie to koniecznie podzielcie się w komentarzu swoją opinią na jej temat!

Dzięki i do następnego :*



Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »

Nowości ostatnich miesięcy!

poniedziałek, 2 lipca 2018
Witajcie!
Dawno nie było posta pokazującego moje kosmetyczne zakupy. Przez dłuższy czas nie robiłam większych zakupów, ale ostatnio nieco zaszalałam. Kupiłam kilka cudownych produktów i chciałabym się z Wami podzielić swoją radością. Niektóre z tych produktów już testowałam, inne wciąż czekają na swoją kolej więc jeśli macie je w swoich kosmetyczkach, śmiało dzielcie się opiniami w komentarzach!


Nie, że się tłumaczę, ale ostatnio mam szał na palety cieni. W jednym zamówieniu zgarnęłam aż cztery sztuki. Naprawdę nie wiem jak to się dzieje, ale nie potrafię sobie odmówić. No ale trzeba się czasem rozpieścić, prawda? Zwłaszcza po ciężkiej sesji, zasłużyłam na nagrodę i to jest oficjalna wersja wydarzeń. A prawda... no cóż, to było silniejsze ode mnie!


Pierwszy zakup ostatniego czasu wpadł mi w ręce zupełnie nieplanowanie. Wracając do domu wpadłam po zel pod prysznic i przysmaki dla kota, a w koszyku wylądowała pomadka, której byłam ciekawa już od długiego czasu. Holo Lips od Lovely co prawda nie jest prawdziwym Holo i na ustach mam do niego dziwne odczucia. Konturówka mi się nie podoba, ale ten błyszczący toper czasem mnie zachwyca, innym razem kompletnie do mnie nie przemawia. Ma jednak jedno rewelacyjne zastosowanie - obłędnie wygląda na powiekach i świetnie się na nich trzyma przez to, że zastyga.



To, że uwielbiam czekoladowe paletki od Revolution Makeup nie jest żadną tajemnicą. Mam w swojej kolekcji już kilka, a słyszałam, że w najnowszych jakość jest jeszcze lepsza! Robiąc zamówienie musiałam wrzucić do koszyka chociaż jedną! Na jednej się nie skończyło i wybrałam dwie, które akurat wtedy najbardziej przemawiały do mnie kolorystycznie. 24K Gold i Chocolate Elixir mają nie tylko cudowne kolory, ale też po prostu przepięknie prezentują się na toaletce!


Czekoladki czekoladkami, ale prawdziwy powód mojego zamówienia wygląda o tak! Zakochałam się w tej palecie od pierwszego wejrzenia, ale nie dość, że miałam inne wydatki, to jeszcze była ciągle niedostępna. W końcu jednak udało mi się ją upolować i chociaż wiem, że wiele osób już nie może na nią patrzeć to muszę to powiedzieć: KOCHAM TĄ PALETĘ!!!. Jest nie tylko świetnej jakości, ale też po prostu przepięknie wygląda. Nie dziwię się, że stała się takim hitem!


Przy okazji zamówienia skorzystałam też z promocji i do mojego koszyka wpadła śliczna paletka Revolution Makeup One Million Palette. Przeżyłam małą obsesję na jej punkcie, ale więcej o niej możecie przeczytać we wpisie, w którym nie tylko mówię o jakości, ale także pokazuję aż pięć makijaży z jej użyciem! 



Na koniec drobiazgi. O pierwszym z nich wspomnę krótko bo jest to gratis do zamówienia. Niepozorny drobiazg. Maseczka na usta marki Pilaten. Nie spodziewałam się, że tak fajnie nawilży usta. Przyjemnie się jej używało i chyba zrobię zapas, zwłaszcza, że jest to produkt w cenie około 2 zł! 


Na sam koniec wspomnę jeszcze o moim zamówieniu z donegal. Całe zakupy pokazywałam Wam na instastory, gdzie dzieliłam się z Wami też kodem na -40% na produkty tej marki. Tu wspomnę tylko o tych pędzelkach - są śliczne, niedrogie i dobrej jakości więc zachęcam by się nimi zainteresować!

To już wszystkie nowości! Niby teraz nie wydaje się tego bardzo dużo, ale jednak uznałam, że warto podzielić się z Wami i wspomnieć o fajnych produktach! Dajcie znać co ostatnio kupiłyście nowego, co z pokazanych rzeczy macie i jak Wam się sprawdzają?
No i napiszcie koniecznie jak Wam się podobają nowe zdjęcia, ostatnio bardzo się do nich przykładam i sporo się uczę więc mam nadzieję, że widać poprawę w jakości i estetyce!



Dzięki i do następnego :*
Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.