Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zblogowani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zblogowani. Pokaż wszystkie posty
Pielęgnacja skóry z Novaclear Atopis | Recenzja
Witajcie!
Wiele razy wspominałam, że moja skóra jest wyjątkowo sucha i wymaga silnego nawilżania by pozostać w dobrej kondycji. Z tego powodu często interesują mnie produkty przeznaczone dla skór atopowych i wrażliwych, które nie tylko nie podrażnią delikatnej skóry ale też zapewnią silne nawilżenie i ładny wygląd mojej cerze. Wielokrotnie polecano mi dla mojej skóry kosmetyki z olejem konopnym, ja jednak czułam pewne opory przed wprowadzeniem tego składniku do swojej pielęgnacji. Impulsem by spróbować stała się możliwość przetestowania kosmetyków Novaclear Atopis.
Zacznę może od kosmetyku, który bardziej przypadł mi do gustu; jest to żel do mycia twarzy i ciała.
Delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbodudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie. Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie.
Już przy pierwszym użyciu rzuciła mi się w oczy delikatna konsystencja produktu i brak zapachu. W przypadku kosmetyków do twarzy jest to dla mnie ogromna zaleta. Stosowałam go samodzielnie jak i ze szczoteczką do mycia buzi i w obu przypadkach dał radę. Oczyścił skórę z zanieczyszczeń, nie podrażnił jej i nie wysuszył, ale nie zostawił też nieprzyjemnego filmu na skórze.
Stosowany do mycia ciała także spełnił swoją funkcję delikatnie i skutecznie myjąc skórę, ale tu już brakowało mi jakiegoś fajnego zapachu. Lubię gdy produkty do ciała ładnie pachną więc raczej zużyję go do mycia buzi chociaż biorąc pod uwagę jego ogromną pojemność i naprawdę świetną wydajność może się okazać, że prędzej mi się przeterminuje niż uda mi się go wykończyć stosując tylko na twarz.
O drugim kosmetyku nie bardzo wiem co napisać. Jest to krem natłuszczający do twarzy i ciała i wiązałam z nim ogromne nadzieje.
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła kremu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę oraz optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody. Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry.
Gęsta, treściwa konsystencja, brak zapachu i to, że jest tłusty, ale w taki przyjemny, kojący sposób kazały mi oczekiwać od niego bardzo wiele. Moje oczekiwania wzrosły po pierwszym użyciu. Oczekiwałam, że silnie natłuści i nawilży skórę twarzy. Przez pierwsze kilka użyć byłam nim zachwycona. Nakładałam krem na noc, a rano moja cera była cudownie miękka, natłuszczona, nawilżona i wyraźnie odżywiona. Niestety... po kilkunastu użyciach dostałam po nim strasznego wysypu na twarzy, który zniknął po odstawieniu kremu i powrócił po ponownym zastosowaniu. Coś w jego składzie nie spodobało się mojej skórze, a szkoda, bo kosmetyk zapowiadał się na ulubieńca. W tej chwili zużywam go do kremowania ciała, co jednak nie do końca mi się sprawdza bo na ciele wolę lżejsze produkty o mniej tłustych konsystencjach.
Podsumowując mam tu jeden bardzo dobry kosmetyk i jeden produkt, który zapowiadał się świetnie ale niestety u mnie się nie sprawdził. Nie znaczy to jednak, że jest to zły kosmetyk, nadal uważam, że zarówno żel jak i krem warto kupić i wypróbować, zwłaszcza jeśli odpowiadają one Waszym preferencjom.
Dajcie znać, co ostatnio testowałyście i co się u Was sprawdziło, zwłaszcza, jeśli tak jak ja macie problem z suchą skórą!
NEW IN | Konferencja Meet Beauty
Witajcie! Dziś przychodzę do Was z postem, którym sama jestem niesamowicie podekscytowana! Część z Was na pewno wie, że w sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji Meet Beauty w Warszawie. Co nie co mogliście już widzieć na moim instagramie (na którego wszystkich serdecznie zapraszam). Tak jak rok temu partnerzy wydarzenia obdarowali blogerki cudownymi prezentami. Jeśli jesteście ciekawe co znalazło się w tych licznych torbach to zapraszam do dalszej części posta.
Pierwsze stoisko, które odwiedziłam to było stoisko Palmer's. Każda z uczestniczek otrzymała od marki próbki balsamów nawilżającego i na rozstępy dla kobiet w ciąży, z także 50 ml miniaturki brązującego balsamu do ciała i balsamu, który o ile dobrze się zorientowałam ma wygładzić skórę i zwalczać przebarwienia. Oprócz tego każda z nas otrzymała pełnowymiarowe opakowanie wybranego przez siebie kosmetyku. Mnie zainteresowało serum z witaminą C.
Kolejne odwiedzone przeze mnie stoisko to stand Glov. Otrzymałam produkt Quick Treat, z czego bardzo się cieszę bo zainteresował mnie ten innowacyjny produkt.
Od Lirene w zamian za wyrażenie chęci testowania produktów otrzymywałyśmy uroczo zapakowane miniaturki. Wygladzajacy krem do rak będzie idealny do torebki. Balsam Be Glam zawiera w sobie złote drobinki więc poczeka na lato. Antycellulitowe serum o działaniu złuszczającym z pewnością nie da się ocenić po zużyciu 30 ml, ale pachnie tak pięknie, ze chyba kupię pełne opakowanie. Dla samego zapachu!
W paczce od Got2Be i Glisskur znalazły się produkty do włosów. Między innymi kultowy lakier który uwielbiam i którym zaraziłam mamę i chłopaka. Oprócz tego puder nadający objętość. Glisskur podarował nam trzy produkty. Eliksir z pielęgnującymi olejkami, którego użyła już na mnie pani fryzjerka, maskę serum intensywne regenerującą oraz ekspresową odżywkę regenerującą w sprayu bez spłukiwania.
Tym razem na stoisku Pilomax otrzymałam szampon głęboko oczyszczający oraz maskę przeciw wypadaniu do włosów ciemnych. Tym razem jednak firma podarowała nam o połowę mniejsze opakowania niż rok temu!
Eveline pozwalało blogerom samodzielnie skompletować swoje paczki. W mojej znalazł się balsam regenerująco-kojący o cudownym zapachu kwiatu wiśni, puder w eleganckiej puderniczce, odżywkę do rzęs z olejkiem arganowym, korektor do brwi w ciemnym brązowym odcieniu, dwa piękne lakiery z wiosennej kolekcji i pomadkę w ładnym naturalnym odcieniu.
Od Indigo dostałyśmy ogromne złote torby. W środku znalazł się zestaw lakierów - mi trafiły się czerwienie, krem do rąk i balsam w wygodnym opakowaniu z pompką, krem do rąk do torebki, oliwkę w sprayu z brokatem, serum do skórek i paznokci z mirrą, odżywkę i top, próbki perfum, zapachy do samochodu, mnóstwo saszetek z kremem do rąk i balsamem do ciała, piękną złotą smycz, oraz coś czym jestem niesamowicie podekscytowana. Podczas warsztatów opowiedziana nam o nowej metodzie odżywiania paznokci - manicure shea. W w paczce znalazły się polerka i słoiczek z masłem Shea którymi można wykonać taki manicure.
Dodatkowo każda osoba, która wzięła udział w warsztacie miała możliwość zapisania się na szkolenie dotyczące manicure hybrydowego. Skorzystałam z tej możliwości i w czerwcu wybieram sięna szkolenie w Gdańsku, o którym chętnie wam opowiem później!
Brałam też udział w warsztacie pielęgnacyjnym z marką Tołpa. Wyszłyśmy stąd z torebką kosmetyków tej marki, w której znalazł się płyn micelarny, miniaturka kremu do rąk z czarną różą oraz dwie saszetki z peelingiem do dłoni.
Po zakończeniu konferencji otrzymaliśmy kolejne torby z niespodziankami.
Od marki Tołpa dostałam lekki krem upiększający na dzień z nowej serii Idealic i kod rabatowy. Jeśli macie chęć zakupić produkty z serii Idealic, na hasło meetbeauty2016 otrzymacie 30% zniżki w sklepie internetowym Tołpa. Kupon jest ważny do 31 mają tego roku.
Anabelle Minerals podarowała blogerom cztery kosmetyki mineralne. Piękny róż w kolorze Rose, waniliowy cień do powiek, puder rozświetlający oraz podkład mineralny w odcieniu Golden fair. Trochę dla mnie za ciemny, ale na lato powinien być dobry.
Od Golden Rose dostałam pomadkę z serii Sheer Shine w kolorze 03 i dopasowany do niej lakier z nowej serii Ice Chic. Przepiękne kolory chociaż liczyłam na nową matową pomadkę w płynie.
Ogromnie liczyłam też na jedną ze swoich ulubionych firm czyli markę Bielenda. W paczce od nich dostałam dwie saszetki z maseczką dotleniająco-nawilżającą, nawilżającą pomadkę do ust, fluid matujący, oraz ogromną butlę balsamu do ciała.
Dodatkowo zostałam też wyróżniona za swoją relację z przygotowań do konferencji. Już na rozpoczęciu w pięknej różowej torbie z zabawną grafiką dostałam planer. Przyda się do planowania postów na blogu! Zupełnie nie spodziewałam się tego wyróżnienia!
To już wszystkie prezenty z konferencji! Naprawdę nie wierzę, ze ten dzień minął tak szybko! Mam nadzieję, że na kolejną edycję też zostanę zaproszona!
Dzięki i do następnego!
Etykiety:
Anabelle Minerals,
Bielenda,
blogmedia,
Eveline,
glisskur,
Glov,
golden rose,
Got2b.,
Indigo,
kosmetyczne prezenty,
Meet Beauty Conference,
Palmer's,
Pilomax,
Tołpa,
upominki z Meet Beauty,
zblogowani

