Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja meet beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja meet beauty. Pokaż wszystkie posty

Meet Beauty 2018 | Nowości i #darylosu

niedziela, 29 kwietnia 2018
Witajcie
Nie mogę uwierzyć, że to już tydzień minął od tego fantastycznego Weekendu. Jeśli nie wiecie, poprzedni weekend spędziłam w Warszawie na czwartej edycji konferencji Meet Beauty. Jestem z nimi od samego początku i bardzo się cieszę, za każdym razem gdy mam możliwość uczestniczyć w tym wydarzeniu. Niedługo z pewnością napiszę Wam moją relację i opinię o tegorocznej edycji, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu. Nie chciałabym pominąć niczego istotnego, w niektórych sprawach też chcę przemyśleć swoje stanowisko by nie wydać opinii pod wpływem emocji. 


W końcu jednak udało mi się dobrać na spokojnie do cudownych toreb z prezentami, które przywiozłam z konferencji. Znalazło się w nich mnóstwo fantastycznych produktów, które w najbliższym czasie będę testować. Pozwolę sobie pochwalić się Wam tym, co znalazło się w mojej torbie żebyście mogli dawać mi znać, co Was zainteresowało, co przetestować najpierw i o czym opowiedzieć na blogu lub instagramie (tam jestem o wiele częściej więc wpadajcie!) 


Stoisko Marki Pollena Eva było pierwszym, które odwiedziłam. Tam po zbadaniu stanu mojej skóry przemiłe Panie wybrały dla mnie Termopeeling do mycia ciała, serum tonizujące, którego jestem bardzo ciekawa oraz krem na noc, który natychmiast po powrocie do domu poszedł w ruch! Super, że każda z nas mogła otrzymać produkty przeznaczone do swojego typu cery.  No i nie ukrywajmy, te produkty są po prostu piękne!


W sobotę rano zajrzałam też na stoisko marki Efektima. Do tej pory kojarzyłam tę markę głównie ze słyszenia i z jednorazowej przygody z płatkami pod oczy. Teraz miałam okazję dotknąć cudownie pachnących peelingów do ciała i zdecydowanie jeśli gdzieś zobaczycie ten kokosowy, bierzcie bez zastanowienia!


Na stoisku Mustela i Roge Cavailles otrzymałam próbki łagodnie działających produktów do pielęgnacji skóry oraz wybrałam sobie cudownie pachnący olejek do kąpieli! Już nie mogę się doczekać, kiedy go użyję.


W sobotę brałam też udział w warsztatach organizowanych przez markę Neess. Podczas tych zajęć odbył się mały konkurs, w którym wzięłam udział i przywiozłam do domu dodatkową torbę akcesoriów, wśród których znalazły się szczotko - pędzelki - czy jestem ostatnią osobą na świecie, która ich jeszcze nie próbowała? W torbie znalazła się też gąbka do czyszczenia pędzli na sucho - fajny gadżet, z którego na pewno będę korzystać, ale nie wiem czy kupiłabym to sobie sama. Szczoteczka do mycia i masażu twarzy, naklejki na paznokcie oraz pilniczki także znalazły się w torbie i są miłymi drobiazgami, które na pewno mi się przydadzą.


Niedzielę w większości spędziłam na warsztatach. Pierwszymi tego dnia były warsztaty makijażowe z marką Pierre Rene podczas których obdarowano uczestników kilkoma produktami. Osobiście bardzo cieszę się z pomadek Miyo Lip Me. Uwielbiam takie ciemne, szalone kolory! W mojej paczce znalazł się odcień metalicznego fioletu o nazwie Ursula, a cudny jagodowy odcień  Cruella de Vill dostałam od mojej przyjaciółki Indii, której ten kolor się nie spodobał. Oprócz tego płynny rozświetlacz w ciekawym różowym odcieniu oraz coś, co może stać się hitem czyli płyn Liquid Primer, który według tego, co przeczytałam w internecie ma być czymś w stylu Duraline i po pierwszych testach zapowiada się super ciekawie. No i puder matujący, o którym tylko wspominam, że jest, ale przemilczmy jego odcień...


W niedzielę byłam też na warsztatach paznokciowych z Pierre Rene. Tym razem w paczce znalazł się lakier hybrydowy w nowej, ulepszonej formule w uroczym odcieniu pudrowej lawendy, oliwka do skórek w kropelkach oraz takie drobiazgi jak pilniczki i polerka.

Po konferencji wszyscy uczestnicy otrzymali przepiękne torby z upominkami, do których dopiero teraz miałam czas się dobrać. 


W pierwszej kolejności dobrałam się do cudownie zapakowanej paczki od o2skin. W ślicznej tubie znalazły się kremy na dzień i na noc z 30% zawartością tlenu. Mocno zainteresowały mnie te kosmetyki dlatego nie mogę się doczekać aż rozpocznę testy, a piękna tuba, w którą kremiki były zapakowane na pewno znajdzie zastosowanie w moim domu. Duży plus dla marki za ten pomysł na pakowanie upominków!


Marka O2Skin ma też pod swoimi skrzydłami także markę makijażową So Chic. Nigdy nie miałam styczności produktami tej firmy więc tym bardziej cieszę się, że będę mogła przetestować cztery fajne produkty - tusz do rzęs, lakiery do paznokci oraz fajnie zapowiadającą się matową pomadkę.


Wiecie, że nigdy nie próbowałam żadnych maseczek w płachcie? Pewnie zastanawiacie się w jakiej jaskini się chowałam przez ostatnie kilka lat? Otóż w żadnej, po prostu jakoś nigdy nie miałam okazji i nigdy nie było mi po drodze z takimi produktami dlatego też cieszę się, że marka Mediheal obdarowała mnie aż trzema maseczkami. Zobaczymy, może i ja dołączę do fanów azjatyckich maseczek.


Annabelle Minerals już po raz kolejny pojawiła się na Meet Beauty. Oczarowali mnie ślicznym stanowiskiem i pięknie zapakowanymi kosmetykami - tuby z papieru z recyklingu z uroczymi naklejkami przyciągały wzrok. Fajnie, gdyby więcej marek tak ślicznie opakowywało swoje produkty. Na stoisku otrzymałam olejek do twarzy przeznaczony do mojej suchej skóry. Ten produkt z pewnością będę testować. W torbie z upominkami znalazłam też drugą uroczą tubę. Tym razem w środku znalazły się dwa cienie glinkowe. Jeszcze nie wiem, czy będę ich używać czy znajdę dla nich nowy dom, szczerze mówiąc nie umiem pracować z sypkimi produktami, ale wciąż mam nadzieję, że kiedyś się nauczę.


W paczce od Neess znalazł się lakier hybrydowy -  bardzo się cieszę, że trafiłam na cudowny odcień granatu, bo widząc na instastory Meet Beauty kolor czerwony obawiałam się, ze tylko takie będą znajdowały się w paczkach. Nienawidzę czerwieni na paznokciach, ale uwielbiam kolor niebieski dlatego ogromnie się cieszę, że to właśnie taki lakier do mnie trafił. Oprócz tego otrzymałyśmy też rewolucyjną bazę peel off, o której na pewno Wam więcej opowiem jak już ją dokładnie przetestuję. W paczce znalazło się też kilka drobiazgów takich jak pyłki do zdobień ( które nie załapały się na zdjęcia bo już poszły w ruch), naklejki oraz pilniczki.


Ostatnia paczka to prezent od marki Tołpa. Fajnie, że marka postanowiła obdarować nas swoimi kultowymi kosmetykami i ciekawymi produktami, zamiast wrzucić do paczki cokolwiek. Peeling enzymatyczny muszę przetestować bo jest hitem internetu. Czarna maska z pewnością się przyda do oczyszczenia skóry po zimie, a żel do mycia twarzy to uniwersalny kosmetyk, który każdemu się przyda. W paczce była jeszcze maseczka, ale oczyszczająca w saszetce, ale już została zużyta więc nie załapała się na zdjęcia. 


Bardzo cieszę się z wszystkich produktów i dziękuję markom, które były z nami tego dnia.
Wy dajcie mi znać, który produkt macie i znacie, co Was zainteresowało, o czym powinnam napisać, a jeśli byłaś na Meet Beauty koniecznie napisz, z którego prezentu ucieszyłaś się najbardziej!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Szkolenie z manicure Hybrydowego Indigo

sobota, 9 lipca 2016
Witajcie!
Ten post miał pojawić się już dawno, ale coś ciężko mi się było za niego zabrać. W końcu się zmobilizowałam i chciałabym Wam opowiedzieć o szkoleniu z Manicure Hybrydowego na które marka Indigo zaprosiła blogerki podczas konferencji Meet Beauty


Szkolenie odbyło się w salonie Love'n'Nails w Gdańsku i poprowadziła je przesympatyczna Karolina Orzechowska. Dotarcie do tego salonu sprawiło mi nieco kłopotów gdyż znajduje się w tej części miasta, której zupełnie nie znam. Dotarłam na miejsce zmoknięta jak kura. Reszta dziewczyn już była na miejscu, a miejsce naszej pracy było gotowe do działania! Całe mnóstwo lakierów, pyłków z efektami, różnego rodzaju proszków było do naszej dyspozycji! Raj!


Szkolenie zaczęło się od części teoretycznej, podczas której Karolina opowiedziała nam o podstawach poprawnego wykonania manicure. Dowiedziałyśmy się jak przygotować płytkę oraz jakich preparatów i akcesoriów używać by manicure był trwały i piękny! Po tej krótkiej części instruktorka pokazała na jednym z paznokci Pauliny The Cieniu jak manicure hybrydowy wykonuje profesjonalistka. 

Następnie przeszłyśmy do najlepszej części czyli praktyki. Wszystkie te cudowności czekały tylko na to, aż ich użyjemy! Dla mnie było to pierwsze spotkanie z produktami firmy Indigo więc tym bardziej świerzbiły mnie ręce żeby sprawdzić na własnych dłoniach ich jakość. Kilka z nich bardzo mi się spodobało i z pewnością zakupię je w najbliższej przyszłości dla siebie.


Pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła jest Protein Base. Za jej pomocą Karolina pokazała na moim biednym, złamanym pazurku jak przedłużyć odrobinę paznokieć by wyglądał naturalnie. Zakochałam się także w cleanerze Super Shine, który pięknie nabłyszcza zakończony manicure, zmywa lepką warstwę z paznokcia, a jednocześnie nie sprawia, że skórki są suche i szorstkie. Stwierdzam też, że kolekcja hybryd Natalii Siwiec na żywo jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach na snapie.

Podczas szkolenia dowiedziałyśmy się nie tylko jak wykonać manicure hybrydowy od podstaw i przedłużyć naturalny paznokieć. Karolina pokazała nam także jak prawidłowo nakładać efekt syrenki, jak wypełniać i korygować nierówności płytki, a także jak wykonywać zdobienie typu Sugar Effect!

Paznokciowe selfie z Pauliną. Zdjęcie zrobione przez The Cieniu

Całe szkolenie wypłynęło w naprawdę miłej atmosferze. Kameralne grono składające się z czterech kursantek i szkoleniowca pozwalało nie tylko na integrowanie się między sobą i miłe rozmowy, ale także stwarzało Karolinie możliwość podejścia do każdego i indywidualnego komentarza - każdy błąd był od razu wychwycony, skorygowany i wyjaśniony więc na szkoleniu naprawdę dużo można się było nauczyć.

Jestem bardzo wdzięczna marce Indigo za możliwość wzięcia udziału w takim szkoleniu. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie szkolenie i nie ostatnia wizyta w tym salonie!



A Wy macie jakieś szkolenia? Uważacie, że warto czy wolicie szkolić się w domu?
Dzięki i do następnego! :*
Czytaj dalej »

Druga Edycja Meet Beauty | Relacja

piątek, 29 kwietnia 2016
Witajcie! Już chyba wszyscy wiedzą, że w sobotę 23 kwietnia brałam udział w konferencji Meet Beauty. Jakiś czas temu pokazywałam Wam upominki, które przywiozłam z tego wydarzenia, dziś natomiast chciałabym opowiedzieć co nie co o samym wydarzeniu, jak było, co było i co sądzę na temat drugiej edycji. Post będzie długi, ale chciałabym wyczerpująco opowiedzieć o swoich odczuciach, spełnionych oczekiwaniach i rozczarowaniach związanych z całą imprezą, czyli o Meet Beauty subiektywnie, ale bez słodzenia! 



Zacznę od samej podróży, która była chyba najgorsza w moim życiu! Podróż z Gdańska do Warszawy zajęła mi 7,5h i była to najdroższa wycieczka do stolicy ever! Po całym tym stresie to cud, że jeszcze nie osiwiałam! 180 kilometrów za Gdańskiem na środku autostrady pękła w samochodzie uszczelka, cały olej wyciekł i... zanim zdążyliśmy się zorientować zatarliśmy silnik. Po przymusowym postoju w zatoczce dla tirów byliśmy już pewni, że dalej nie pojedziemy! Samochód trzeba było ściągnąć z autostrady, na szczęście do najbliższej bramki było niedaleko bo około 10 km. Wylądowaliśmy na stacji paliw w jakimś zapomnianym przez cywilizację miejscu, nie wiedząc kompletnie gdzie jesteśmy. I tu zdarzył się cud, bo spotkaliśmy kolegę mojego chłopaka, który zaoferował nam holowanie do naszego rodzinnego miasta. Przejechaliśmy więc na lince holowniczej 70 kilometrów, dotarłam do domu i byłam już niemal pewna, że na konferencję nie dotrę bo najbliższy autobus dojeżdżał do Warszawy w południe. Kolejny cud sprawił, że udało się pożyczyć samochód i do Warszawy dotarłam o 2:30 rano!


O godzinie 6.00 wstałam ponieważ o 8.00 byłam umówiona z Pauliną the Cieniu i kilkoma innymi dziewczynami w Centrum. Wlałam więc w siebie kilka kaw i napojów energetycznych, ogarnęłam się i pognałam na spotkanie (to, że nie dostałam zawału po tym całym stresie i takiej ilości kofeiny to jest kolejny cud!). Tu już na szczęście było z górki bo dziewczyny, które poznałam były przesympatyczne, a cała podróż metrem wyjątkowo szybka i bezproblemowa (swoją drogą nie macie wrażenia, że Warszawa zawsze, ale to zawsze jest nieprzejezdna z powodu jakiegoś biegu czy innego strajku?).


Wspomnę tutaj kilka słów o miejscu. Tym razem cała impreza odbywała się w przestrzeni konferencyjnej na Stadionie Narodowym. Duży plus za lokalizację. Jest to takie miejsce, że nawet dla osoby, która nie jest z Warszawy będzie ono łatwe do znalezienia. Ten punkt znają chyba wszyscy miejscowi, więc wystarczy zapytać o drogę (na przykład tak jak ja poprosić o pomoc patrol policji) i bez problemu uzyskamy informację, w którym kierunku się udać i jakim środkiem transportu będzie najszybciej! Zupełnie inaczej było na poprzedniej edycji, gdzie błądziłam po okolicy bardzo długo zanim znalazłam miejsce imprezy.


Ogólna organizacja była jeszcze lepsza niż na pierwszej edycji. Mimo licznych stanowisk partnerów imprezy i większej liczby uczestników miejsca wciąż było dużo, żadnego tłoku! Wykłady i Warsztaty odbywały się w osobnych salach, świetnie wyciszonych tak, że dźwięki z sąsiedniej sali nie przeszkadzały w odbiorze wiedzy, którą chcieli nam przekazać prowadzący. A jeśli ktoś potrzebował więcej przestrzeni dla siebie na chwile oddechu między kolejnymi dawkami atrakcji mógł wyjść na korytarz i spokojnie napić się kawy, herbaty lub wody, których nie zabrakło przez cały czas trwania imprezy.

Od samego wejścia przystojni panowie w szlafroczkach próbowali zaciągać blogerki do łóżka! Jak to skutecznie zrobić? Wystarczy ścianka należąca do AccorHotels, atrakcyjny konkurs, zabawne gadżety i kilku przystojnych panów! Ta ścianka znajdowała się naprzeciw recepcji więc nie dało się jej przegapić! Powstało na niej całe mnóstwo zabawnych zdjęć!


O 9 rozpoczęła się rejestracja uczestników, podczas której każda z nas otrzymała identyfikator z nazwiskiem i adresem bloga. Planowo o 10, praktycznie jednak z minimalnym poślizgiem konferencja rozpoczęła się oficjalnym powitaniem zebranych 299 blogerek i 1 blogera! Podczas tej części wyróżniono także 10 osób, za ich relacje z przygotowań do konferencji w mediach społecznościowych. Zupełnie nie spodziewałam się, że ja także znajdę się wśród wyróżnionych osób! Bardzo dziękuję!



Po zakończeniu tej części szybko tylko rzuciłam okiem na salę, w której znajdowały się stoiska firm i zaraz wróciłam na salę główną by wysłuchać wykładu, na którym bardzo mi zależało pt. "Content is the King" prowadzonego przez fantastycznego Tobiasza Kujawę czyli znanego chyba wszystkim FreestyleVoguing. Pan Tobiasz jest niesamowicie pozytywną i sympatyczną osobą, z ogromną przyjemnością się go słuchało i naprawdę żałuję, że wykład trwał tak krótko! A jeszcze bardziej żałuję, że nie miałam odwagi podejść po wykładzie i chociażby pogratulować świetnego wystąpienia.


Po tym wykładzie udałam się na stanowiska firm pobuszować w nowościach, kosmetykach i porozmawiać z przedstawicielami marek. Pierwsze jakie odwiedziłam było to stoisko Palmer's - nie mogłam wybrać inaczej bo wokół tego stolika unosił się tak cudowny, czekoladowo-kokosowy zapach! Na tym stoisku sympatyczne Panie powiedziały o kosmetykach tej marki. Bardzo się cieszę, że mogłam z nimi porozmawiać, ponieważ kompletnie nie znałam wcześniej tej marki i nawet nie wiedziałam co mają w ofercie, co polecają i co jest godne wypróbowania. Dzięki pomocy i uwadze poświęconej mi przez te Panie wybrałam sobie do testów serum z witaminą C i ogromnie zainteresowałam się kilkoma innymi produktami, które z pewnością zakupię w przyszłości by móc zapoznać się z nimi jeszcze bliżej.


Kolejne odwiedzone przeze mnie stoisko należało do Lirene, gdzie dowiedziałam się sporo o ich nowości z witaminą D, a także otrzymałam przeuroczo zapakowane próbki ich kosmetyków. Te paczuszki były naprawdę przesłodkie i chociaż najmniejsze to jakoś to właśnie otwarcie tej paczuszki zostawiłam sobie na koniec, na deser po powrocie z konferencji.


Bardzo zniesmaczyła mnie natomiast marka Glov. Na standzie można było porozmawiać z przedstawicielką marki i obejrzeć ich kolorowe nowości. Teoretycznie każda z blogerek na konferencji powinna otrzymać od tej marki ich miniaturową rękawiczkę do demakijażu wyłącznie przy użyciu wody i mieć możliwość wzięcia udziału w konkursie. Tak niestety nie było, marka zachowała się moim zdaniem bardzo nieprofesjonalnie, ponieważ niektóre dziewczyny otrzymały nie tylko miniaturki ale także pełnowymiarowe rękawice z kolorowej kolekcji, a inne zostały odesłane ze stoiska z niczym. Bardzo słabo z ich strony i po takiej wtopie marka nie wzbudza mojego zaufania.


Podobne odczucia mam co do zachowania marki Pilomax. Tu po raz kolejny można było skorzystać z badania skóry głowy, na które ja się ostatecznie nie zdecydowałam. Gdy stanęłam w kolejce jedna z Pań z tego stoiska zaproponowała czekającym na badanie blogerkom, że nie muszą brać udziału w badaniu, wystarczy opisać jej swój problem  i ona dobierze nam kosmetyki do testów. Zrezygnowałam więc z tego badania, brałam w nim udział rok temu, moje włosy nie zmieniły się dużo od tego czasu więc nie czułam potrzeby zajmowania miejsca w kolejce osobom, które jeszcze nie miały okazji skorzystać z takiego badania, a mają ochotę. W tym momencie nie miałabym zastrzeżeń gdyby nie to, że ta marka również zachowała się bardzo niefajnie. Niektóre osoby odeszły z tego stanowiska jedynie z maleńką paczuszką, a inne otrzymywały pełne torby produktów, po kilka masek itp. Nie wiem czy markom wydaje się, że nie czytamy i nie oglądamy siebie nawzajem i nie dowiemy się, że ktoś został potraktowany lepiej od innych?


Ogromny plus dla odmiany dla marki Golden Rose. Chyba wzięli do siebie to, że po ostatnim razie wiele osób było niezadowolonych i tym razem każdy dostał identyczną paczuszkę już na zakończenie konferencji. Za to na stoisku można było skorzystać z porad manicurzystki, wizażystki (tej samej co rok temu, nie zdecydowałam się do niej podejść po poradę bo jak przypomniało mi się jak rok temu malowała kilka osób tym samym brudnym pędzlem  to zrobiło mi się słabo), porozmawiać z przedstawicielką marki i pomacać ich produkty w tym także najnowsze produkty do brwi i matowe pomadki w płynie! Dodatkowo dzięki uprzejmości Golden Rose całą imprezę uświetniał swoją obecnością Pan Lakier!


Jednym z mniejszych stoisk było stoisko Bielenda. Na stoliku wystawione były ich produkty, które można było pomacać, obejrzeć i dowiedzieć sie co nie co na ich temat od przedstawicielki marki. Okazało się później, że na koniec produkty były rozdawane, szkoda, że o tym nie wiedziałam bo uwielbiam te produkty i z przyjemnością przetestowałabym coś nowego.


Stoisko Gliss Kurr było naprawdę rozbudowane! Tam można było również skorzystać z badania włosów i to ponoć bardzo dokładnego, bo nie tylko przy skórze ale na całej długości włosa! Szkoda, że dowiedziałam się o tym dopiero później i nie skorzystałam z badania. Były tam też dwa stoiska fryzjerskie, gdzie można było poprosić o ułożenie włosów z czego z przyjemnością skorzystałam. Chyba pierwszy raz miałam tak cudownie uniesione od nasady włosy! To na tym stoisku mogłyśmy otrzymać torby z produktami do testów Gliss Kurr i Got2b.


Na standzie Indigo niestety nie byłam bo było ciągle oblegane. Nic dziwnego! Można tam było poprosić o wykonanie manicure hybrydowego, i to bardzo ładnego z tego co widziałam u osób, które na tym stoisku z tej usługi skorzystały, oraz zrobić sobie zdjęcie na najpiękniejszej ściance świata! Chcę taką w domu! Wystawione tam też były ich produkty, można było przyjrzeć się co marka ma w swojej ofercie ciekawego. Z tego stoiska odchodziłyśmy bogatsze o kilka kilogramów produktów zapakowanych w niesamowicie zwracającą uwagę złotą torbę. To chyba będzie moja ulubiona torba na zakupy latem! 


Stoisko, do którego była cały czas największa kolejka to stanowisko firmy Eveline. Tam blogerki wspólnie z przesympatyczną Panią Martą same dobierały sobie zawartość swoich paczuszek. Marka Eveline nie popełniła jednak tego samego błędu co Golden Rose ostatnim razem, każdemu została poświęcona uwaga, a Pani Marta przez cały czas promieniała uśmiechem i pozytywną energią. Mimo, że dotarłam do tego stoiska na sam koniec konferencji panowała tam wciąż cudowna atmosfera!


Oczywiście podczas konferencji oprócz wykładów i możliwości zapoznania się z produktami wystawców można było wziąć udział w warsztatach. Do wyboru były makijażowe z marką Lirene, paznokciowe z Indigo i pielęgnacyjne z marką Tołpa. Bardzo chciałam wziąć udział w dwóch ostatnich i udało mi się na nie zapisać bez problemu.


Podczas warsztatów z marką Indigo zostałyśmy zapoznane z ich autorską alternatywą dla manicure japońskiego czyli manicure shea. Metoda ta ma polegać na wcieraniu w paznokieć sporej ilości masełka shea co ma odżywić i wzmocnić paznokcie oraz zmiękczyć skórki. Ta część wykładu bardzo mi się podobała i była niezwykle ciekawa. Trochę mniej podobała mi się druga część warsztatów polegająca na omówieniu najczęstszych problemów z manicurem hybrydowym i ich najpopularniejszych przyczyn. Moim zdaniem ta gadana część warsztatu trwała nieco za długo i zaczynałam się nudzić.

Wszystkie osoby uczestniczące w warsztatach miały możliwość zapisania się na darmowe warsztaty z manicure hybrydowego i ja z tej możliwości skorzystałam. Moje szkolenie odbędzie się 11 czerwca w Gdańsku i z pewnością Wam już po wszystkim opowiem o swoich wrażeniach.


O godzinie 14 przewidziana była przerwa na lunch, co mnie niesamowicie ucieszyło ponieważ nie zdążyłam ze śniadaniem. Od godziny 6 rano napędzały mnie jedynie potężne dawki kofeiny. Po raz kolejny jestem bardzo zadowolona z tego, jak poczęstunek został zorganizowany. Mogłyśmy przekąsić przepyszne kanapeczki lub jeśli ktoś miał ochotę na ciepły posiłek to dostępne były kremowe zupy z grzankami. Ja miałam ochotę spróbować kremu z pomidorów i papryki i szczerze? Nich mi ktoś da na to przepis!


Po przerwie uczestniczyłam w warsztatach pięgnacyjnych z marką Tołpa. Bardzo lubię tę markę, a Pani, która prowadziła te warsztaty była przesympatyczna i pełna energii mimo, że godzina była już niezbyt wczesna. Mimo to mam mieszane uczucia co do tego warsztatu. Początkowo chciałam z niego zrezygnować bo temat wydał mi się absurdalny - jak kupować mniej? Na konferencji dla blogerek w większości uzależnionych od kupowania? Mimo wszystko jednak się wybrałam z nadzieją, że dowiem się czegoś ciekawego. Początek wykładu bardzo mi się podobał, Pani prowadząca z wielką pasją opowiadała o mądrym kupowaniu, świadomości swoich potrzeb i układaniu planu pielęgnacji. Niestety dużo czasu zabrała nam - moim zdaniem zbędna i niewiele wnosząca - praca w grupach, przez którą zabrakło czasu na dokończenie wykładu. Wychodziłam z sali z poczuciem, że przez ten czas mogłam się dowiedzieć czegoś bardziej wartościowego, i lekkim niedosytem.

Na zakończenie obsługa stadionu pozwoliła nam wejść na trybuny żeby zobaczyć murawę... której nie było! Mimo to fajnie było tam wejść i zobaczyć na żywo jaki to ogromny obiekt!

Po oficjalnej części przewidziano After Party w klubie Capitol. Miałam tam być i ogromnie się cieszyłam, niestety, pożyczony samochód trzeba było zwrócić o określonej godzinie, dodatkowo cała impreza została przesunięta z 21 na 22 więc nie miałabym szans iść tam nawet na chwilę. Szkoda, bo zapowiadało się świetnie!

Cudowny zespół, to dzięki nim ten dzień był dla nas tak wspaniały!

Także podsumowując jestem niesamowicie zadowolona, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu. Z całego serca dziękuję organizatorom za zaproszenie! Dziękuję także prelegentom, za dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, a sponsorom za liczne upominki i uświetnienie eventu swoją obecnością. Niestety pewne marki pokazały się z bardzo nieprofesjonalnej strony i pozostawiły po sobie spory niesmak co jest dla mnie bardzo przykre. gdyż nie lubię tego uczucia, gdy jako konsument tracę zaufanie do danej marki.

Dziękuję też osobom, które poznałam, zwłaszcza Indii, bez której byłoby nudno! Koniecznie zobaczcie jej filmik o Meet Beauty [KLIK]<3 p="">
Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.