Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pędzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pędzle. Pokaż wszystkie posty

Wiosenne Rozdanie Pędzli | Konkurs

sobota, 20 lutego 2016
Witajcie! Nie wiem jak u was, ale tutaj pogoda zwiastuje nadejście wiosny! Cieszycie się? Ja bardzo! I z tej okazji chciałabym przygotować dla Was rozdanie! Możecie u mnie wygrać zestaw pędzli do makijażu w przepięknym wiosennym kolorze- różowym!



Nagrodą w rozdaniu jest zestaw, a właściwie dwa zestawy pędzli - Na nagrodę składają się zestawy czterech pędzli do twarzy i pięciu pędzli do oczu, co łączy się w zestaw aż 7 pędzli do makijażu w przepieknym wiosennym kolorze rożu.


By wziąć udział w rozdaniu warunkiem koniecznym jest:

-Obserwowanie bloga Arnell Nail Art przez GFC
- Obserwować Arnell Nail Art na Facebooku lub Instagramie
-Podać swój adres e-mail


Dodatkowo:

-Udostępnić link przekierowujący do mojego bloga w dowolnym miejscu i formie. Może to być udostępnienie informacji o rozdaniu, ogólne polecenie bloga czy link do wpisu, który Ci się spodobał. By zwiększyć swoją szansę na wygraną możesz udostępniać dowolną ilość razy w różnych miejscach w internecie nie tylko linki do bloga ale także moich mediów społecznościowych.
-Obserwować Arnell Nail Art na innej platformie niż podana wyżej w warunkach koniecznych
-Dodać Arnell Nail Art do blogrolla


Regulamin:

-Wygrywa jedna osoba
-Rozdanie trwa od momentu udostępnienia tego posta do 11.03.2016. Zastrzegam sobie prawo do zmiany terminu jeśli zajdzie taka potrzeba.
-Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania
-Na kontakt ze strony zwycięzcy czekam 5 dni
-Wysyłka wyłącznie na terenie Polski
-Osoby, które przestaną obserwować bloga po zakończeniu rozdania tracą możliwość brania udziału w przyszłych zabawach!
-Warunkiem odbycia się rozdania jest zgłoszenie się co najmniej 20 osób.
-Rozdanie nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami)
-Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 poz. 883)

Biorąc udział w rozdaniu akceptujesz niniejszy regulamin! 



Czytaj dalej »

Pędzle Sunshade Minerals | Recenzja

czwartek, 11 lutego 2016
Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was z postem  - recenzją - pędzli, które pojawiły się w moich ulubieńcach 2015 roku [KLIK]. W tamtym poście wspomniałam, że planuję napisać o nich nieco więcej. Długo się zbierałam do tej recenzji, bo jednak chyba pierwszy raz będę opowiadać o pędzlach więc nie mam w tym kompletnie żadnego doświadczenia a chciałabym, żeby wpis był wyczerpujący i rzetelny. 



Jak już wspomniałam kiedyś, pędzle te były prezentem gwiazdkowym z roku 2014, więc mija już ponad rok odkąd je mam. Służą mi codziennie, myję je regularnie i myślę, że mogę już coś-niecoś o nich opowiedzieć. Ogółem podtrzymuję swoją pierwszą opinię, którą wyraziłam w poście z prezentacją zestawu [KLIK]. 


Przejdźmy zatem do recenzji:


Zacznę od czegoś, co w poprzednim poście o tych pędzlach nazwałam "zapchajdziurą". Dwa grzebyki do rzęs lub wyczesywania brwi. Nic nadzwyczajnego więc nie będę się nad nimi rozwodzić. Używam ich czasami, zwłaszcza spiralki. Nie rozpadły się do tej pory.


Płaski skośny pędzelek jest u mnie w użyciu dość często. Nie jest jakiś mega cieniutki, minimalnie mi się "rozlazł" po którymś myciu. Jest minimalnie większy niż pędzelek z Hakuro, ale chyba bardziej go lubię i częściej używam. Sprawdza się do rysowania kreski na powiece czy do malowania brwi, ale nie tylko. Ja lubię używać takich pędzelków do precyzyjnego wyrysowania linii ust, czyszczenia korektorem krawędzi makijażu oraz precyzyjnego podkreślania dolnej linii rzęs.

Puchaty pędzelek do cieni ze spłaszczoną końcówką i dość długim włosiem jest u mnie dość często w użyciu. Daje naprawdę wiele możliwości przy makijażu oka. Przez to, że ma dość długie włosie nie nie wywiera mocnego nacisku na skórę i łatwo nim uzyskać delikatną chmurkę koloru. Można nim fajnie rozdymić krawędzie makijażu, podkreślić załamanie, dolną powiekę, a nawet zmiękczyć kreskę przy linii rzęs. Można nim też wklepać cień na całą powiekę jeśli nie potrzebujemy mocnej pigmentacji. Sprawdzi się też do nakładania rozświetlacza na mniejsze partie twarzy lub delikatnego konturowania noska. 

Puchaty spłaszczony pędzelek, tym razem z krótszym włosiem zdecydowanie lepiej sprawdzi się w precyzyjniejszej pracy. Krótsze włosie pozwala nam wywrzeć mocniejszy nacisk na skórę i daje większą kontrolę. Używam go najczęściej do podkreślania dolnej powieki lub wklepywania cienia na powiekę ruchomą, ale dobrze sprawdzi się też przy precyzyjnym podkreślaniu załamania, rozdymianiu kreski czy do nakładania rozświetlacza np. na łuk kupidyna.


Ten pędzel w domowym zaciszu nazywam "kopytkiem". Jest to nieduży pędzelek w okrągłej skórce ścięty na płasko pod skosem. Chyba jeszcze nigdzie nie widziałam takiego kształtu pędzla. Według producenta sprawdzi się do rozcierania cieni w załamaniu, ale ja najczęściej używam go do korektora pod oczami lub gdy pojawi mi się jakaś większa niedoskonałość. Fajny jest do wklepywania wszelkich kremowych produktów, także znajduje u mnie zastosowanie również przy cieniach kremowych.


Malutki kuleczkowy pędzelek, dość zbity, przez co kładzie mocny nacisk na skórę. Jest moim faworytem jeśli chodzi o mocne roztarcie kreski na powiece. Używam go też do bardzo precyzyjnego podkreślania załamania powieki lub do nakładania jasnego cienia w wewnętrzne kąciki. Sprawdzi się też przy podkreślaniu dolnej powieki. Ponieważ jest syntetyczny można by go użyć także do korektora.


Pędzelek do eyelinera z tego zestawu nie powala. Jak widać nie jest jakiś bardzo cieniutki i precyzyjny, dość ciężko maluje się nim kreskę. Do tego trochę rozcapierzył mi się po kilku praniach. Mimo to nie leży odłogiem. Sprawdzi się do bardzo precyzyjnego nakładania cieni, ale u mnie zazwyczaj jest używany do nakładania kremowego eyelinera na linię wodną oka. Czasem też znajduje zastosowanie przy ukrywaniu ewentualnych niedoskonałości cery. Dzięki tak małemu pędzelkowi możemy nałożyć korektor tylko na nieprzyjaciela a nie centymetr naokoło.


Maleńki pędzelek do cieni. Ma krótkie włosie przez co mamy nad nim dużą kontrolę i jest naprawdę malusieńki. Osadzony w spłaszczonej skuwce sprawdza się do przyciemniania linii rzęs, przy malowaniu dolnej powieki, rozświetlaniu wewnętrznego kącika i przy dosłownie każdej precyzyjniejszej pracy na oku. Uwielbiam go i żałuję, że mam tylko jeden taki model.


Pędzel do blendowania jest standardowo puchaty i okrągły. Ma dość długie włosie przez co łatwo uzyskać nim delikatną chmurkę koloru. Idealny do rozcierania granic w makijażu, ale nie tylko! Ja chętnie używam go do rozświetlacza lub konturowania noska.Jest naprawdę fajny, puchaty i niezbyt mocno zbity.


Pędzel płaski języczkowy. Naprawdę bardzo długo nie mogłam znaleźć dla niego zastosowania. Nie dość, że taki kształt wydawał mi się nieprzydatny to jeszcze jako jedyny ma dziwne włosie. Jest ono grube, sztywne i bardzo śliskie. Wydawało mi się, ze go wyrzucę, ale używam go do nakładania bazy na osobach, które maluję lub do maseczek. Myślę, że może się też przydać komuś, kto lubi mocne konturowanie na mokro. Można by nim wtedy nałożyć bronzer i rozetrzeć gąbeczką czy pędzlem do podkładu. Jako jedyny z całego zestawu już jakiś czas temu mi się rozwalił - skuwka odpadła od trzonka i do tej pory nie chciało mi się go skleić.


Flat top czyli standardowy pędzel do podkładu. Okrągły, ścięty na płasko, na moje oko odpowiednio zbity. Fajnie rozprowadza podkład i przy okazji nie chłonie go dużo. Nie wiem do czego jeszcze można by go użyć, ale jeśli macie pomysły to piszcie w komentarzach. Nie używam go zbyt często bo jednak wolę gąbeczki, ale jeździ ze mną na każdy wyjazd. O wiele łatwiej mi zabrać pędzel niż gąbkę, która może łatwo się zniszczyć.


Duży pędzel do pudru jest dla mnie pędzlem wyłącznie do pudru. Jest spory i puchaty, niezbyt mocno zbity. Oprusza twarz pudrową chmureczką, ale można nim też wklepać puder w skórę. Czasem używam go gdy przesadzę z różem lub bronzerem bo naprawdę fajnie rozciera wszelkie granice na twarzy.


Pędzelki do pudru właściwie są dwa w tym zestawie, przynajmniej według producenta. O ile jednak ten większy nie nadaje się chyba do niczego innego to ten może znaleźć więcej zastosowań. Jest mniejszy, bardziej zbity i ma krótsze włosie. Nie mam już tego pędzelka bo zostawiłam go mamie, ale moim zdaniem mógłby sprawdzić się do podkładu jeśli ktoś lubi używać takich zaokrąglonych pędzli. Pozwala mocniej wklepać lub wetrzeć puder w skórę, także pewnie miałby szansę sprawdzić się przy kosmetykach mineralnych.


Duży płaski pędzel - krótkowłosy, bardzo zbity i grubiutki. Do czego by tu go użyć? Zdecydowanie do nakładania cienia bazowego na całą powiekę. Jeden ruch i już mamy pokrytą całą przestrzeń. Fajnie wklepuje cienie w większe partie powieki. U mnie najczęściej znajduje zastosowanie przy matowieniu łuku brwiowego lub mocnym utrwalaniu korektora pod oczami. Możliwe, że sprawdziłby się też do rozświetlacza.


Druga mała kuleczka w tym zestawie, tym razem nieco większa, o dłuższym włosiu przez co bardziej puchata. Tak jak jej mniejsza siostra sprawdzi się przy przyciemnianiu zewnętrznego kącika, precyzyjnego podkreślania załamania powieki lub rozświetlania wewnętrznego kącika. Jest fajny także do malowania dolnej powieki.


Jakby ktoś był ciekawy, to tutaj prezentuję różnicę między większą a mniejszą kuleczką z tego zestawu. Wyraźnie widać, ze jedna z nich jest bardziej puchata i dłuższa.


Skośny pędzel trochę mnie zaskoczył. Mam już pędzel tego typu z Hakuro i jest on o wiele większy, grubszy i ma więcej włosia. Ten jest delikatniejszy i rzadszy. No i sporo mniejszy. Nie jest to jednak wada. Gdy chcemy precyzyjniej nałożyć bronzer lub delikatnie musnąć policzki chmurką różu to jego kształt jest bardzo poręczny. U mnie najczęściej występuje do pudrowania pod oczami lub w okolicach nosa - czyli w miejscach, w które duży pędzel może nie dotrzeć tak łatwo. Lubię też nakładać nim rozświetlacz, nakłada zawsze produkty delikatnie i dość precyzyjnie, więc nie świeci mi się cała twarz.


Ostatni pędzel z tego zestawu to znów ciekawy kształt bo jest to maleńki, płaski pędzelek ścięty na skos ale o zaokrąglonych krawędziach. Jest moim ulubieńcem jeśli chodzi o rozcieranie kreski. Często też nakładam nim cienie na dolną powiekę. Jest na tyle precyzyjny, że pozwalam sobie też przyciemniać nim linię rzęs cieniem - kształt jest do tego idealny bo pozwala lekko wyciągnąć cień jakbyśmy chciały namalować jaskółkę, ale wszystko to jest rozdymione i nie ma żadnych widocznych granic.


Jak już wspomniałam wyżej podtrzymuję swoją wcześniejszą opinię na ich temat. Zestaw jest fajnie skomponowany, dobry jakościowo i do tego niedrogi. Oprócz jednego pędzla żaden mi się przez ten rok nie rozwalił, nie gubią włosia, nie mają luzu na skuwkach. Nawet napisy nadrukowane na trzonkach w większości się nie wytarły. Jak za taką cenę nie wahałabym się ani chwili by kupić je ponownie i po cichu rozważam czy nie dokupić kolejnego zestawu z tej firmy. Maja większe i mniejsze zestawy więc nie koniecznie musiałabym chwytać za identyczny komplecik. A gdyby któraś z was chciała się skusić na te pędzle to na pewno znajdzie coś odpowiadającego swoim potrzebom.


Jeśli miałyście te pędzle to podzielcie się ze mną swoją opinią, zwłaszcza jeśli wybrałyście inny zestaw. Jakich pędzli najczęściej używacie? Macie jakąś swoją ulubioną markę?

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Zamówienie z Dresslink

poniedziałek, 7 września 2015
Witajcie w ten okropny wietrzny dzień :P Nie wiem jak u was, ale tutaj pogoda szaleje, wieje, pada, świeci słońce... jednocześnie! A ja siedzę przed komputerem zawinięta w koc i czekam na rozpoczęcie sezonu grzewczego. Na razie rozgrzewam się kawą waniliową i marzeniami o powrocie tropikalnych upałów! No i zakupami, bo co poprawia nastrój bardziej niż zakupy?
No i o tym dzisiaj wspomnę. Jakiś czas temu miałam okazję wybrać sobie coś ze sklepu Dresslink, chcę wam dzisiaj pokazać i powiedzieć kilka słów na temat tych produktów.


Etui na okulary. Chciałam mieć fajne etui, żeby móc nosić swoje okulary w torebce. Niestety ostatnio mocno je sobie zarysowałam, myślę, że to opakowanie ochroni je przed dalszymi uszkodzeniami. Etui jest duże, porządne i twarde. Ma fajne wypukłe wzory. Moim zdaniem jest śliczne. Dostępne jest różowe i niebieskie.



 Pędzelki. Zmalowana tak je zachwala, że musiałam spróbować! Są fajne, miękkie, zbite. Jak za tą cenę to jakość jest naprawdę zadowalająca! Sprawdzą się zwłaszcza do produktów kremowych. Jeśli ktoś potrzebuje zestawu pędzli za niską cenę, to dla początkujących będzie ok. Są w wielu kolorach, klasyczne czarne, białe, niebieskie, rożowe, każdy znajdzie coś dla siebie



 Karuzela ćwieków z morskimi ozdobami musiała do mnie trafić bo jest przepiękna! To typowa jakość takich ozdób do paznokci. Naprawdę fajna, daje wiele możliwości wykorzystania. Zamówiłam ją ze względu na małe ozdoby, gwiazdki i muszelki, ale od pierwszego wejrzenia zakochałam się jednak w tych dużych, koniki morskie, kotwice... no i te żółwie! Są taakie urocze!



Ogólnie jestem zadowolona z zakupów. Wybrałam takie produkty, żeby nie musieć martwić się o ich jakość i udało się. Wszystkie zamówione przeze mnie rzeczy są fajne i na pewno będę uch używać. Zwłaszcza ozdób do paznokci, mam nadzieję, że już niedługo pokażę wam je w akcji!


Instagram | Facebook | Zblogowani | Bloglovin | Nailpolis |
Post sponsorowany
Czytaj dalej »

GlamGlove | Recenzja

wtorek, 10 marca 2015
 Hej! Chciałabym dzisiaj napisać poruszający do głębi, z zawiłą fabułą i zaskakującym zwrotem akcji wstęp. Niestety nie mam pomysłu, a u mnie nic kompletnie się nie dzieje, poza tym, że Matura za pasem, czas goni! Jak zwykle przypomniało mi się w ostatniej chwili, że jeszcze nie zaczęłam sie uczyć, a do tego życie ostatnio obfituje w różnorodne przyjemności natury prywatnej, pogoda jest co raz piękniejsza i jakoś tak nie chce mi sie uczyć. Ale nie o tym dzisiaj! Dzisiaj bedzie o myciu pędzli. W wersji dla niemających czasu.

 Każda szanująca się makijażomaniaczka ma w swoim zbiorze co najmniej kilka pędzli. I każda na pewno wie, że należy je regularnie czyścić. Nie oszukujmy się- większość z nas nie robi tego "na sztuki". Ja również jak już zasiadam do "prania" to piorę na raz większą ilość. Jeśli ta większa ilość składa się z kilku sztuk to wszystko w porządku. A co gdy mamy w swojej kolekcji kilkadziesiąt... albo kilkaset? Trwa to wtedy strasznie długo, przez dłuższy czas trzymamy dłonie pod bieżącą wodą, skóra robi się po jakimś czasie zmeczona i rozmoknięta, osłabiają się paznokcie, a detergent używany do czyszczenia - zwłaszcza, jeśli ma właściwości dezynfekujące, wysusza dłonie. 

I tu z pomocą, przychodzi nam GlamGlove - czyli rękawiczka przeznaczona do mycia pędzli. Rękawiczka wykonana jest z solidnej, grubej gumy. Nie boję się, że nakładając ją na dłoń uszkodzę ją długimi paznokciami. Jest wystarczająco duża, żeby każda dłoń się w niej czuła swobodnie,  ale nie na tyle duża żeby sprawiać problemy podczas użytkowania. Ma specjalne miejsce na kciuk, co bardzo ułatwia sprawę, jest po prostu wygodnie ją trzymać. Guma jest matowa - co mnie bardzo cieszy bo jakoś nie czuję sympatii do połyskującej gumy w typie taniego lateksu. Do tego ma bardzo fajny kolor, dziewczęcy i energetyczny.

Jako paznokciomaniaczka doceniam w tej rękawicy fakt, że nawet trochę nie przemaka, co chroni paznokcie i delikatną skórę dłoni przed kontaktem z wodą i środkami czyszczącymi. Dodatkowo rękawiczka sama w sobie bardzo szybko wysycha. Ja przypinam ją na kilka minut klamerką i to w zupełności wystarczy, po chwili mogę ją już spokojnie schować.
Rękawica z obu stron zawiera wypustki w różnych, ale przemyślanych kształtach. Z łatwością wyczyścimy na nich zarówno większe, jak i mniejsze pędzle, a także odciśniemy z nadmiaru wody opłukany już pędzel. Dzięki temu, że wypustki są sztywne, docierają do wnętrza pędzla i doczyszczają go nawet w głębszych zakamarkach.


Z jednej strony rękawiczki, na środku. mamy duże, okrągłe wypustki przeplatane z maleńkimi kuleczkami- moim zdaniem jest to najlepszy fragment do czyszczenia dużych pędzli do twarzy. Wypustki są na tyle duże, że dotrą w głębsze zakamarki pędzla, a przez swój obły kształt nie uszkodzą struktury włosia.
Na górze znajdują się podłużne, poziome "pasy". To mój ulubiony "wzór" jeśli chodzi o odciskanie mokrych pędzli, zwłaszcza tych dużych. Pod wpływem nacisku woda wydostaje się z pędzla i spływa rowkami zamiast wsiąknąć spowrotem we włosie.
Moim faworytem jeśli chodzi o wypustki na tej rękawicy, są te najmniejsze, które zajmują zdecydowanie największą powierzchnie, gdyż znajdują się zarówno z jednej jak i drugiej strony rękawicy. Są idealne do czyszczenia mniejszych pędzli. Są dosyć miękkie w porównaniu z resztą wypustek, a do tego zakończone na okrągło więc nie boję się nawet o najmniejsze i najdelikatniejsze pędzelki. Nawet jeśli mocniej je doscisnę, nic im sie nie stanie.

Druga strona rękawicy zawiera ten sam wzorek co poprzednia- maleńkie kuleczkowe wypustki więc ich już nie fotografowałam i nie będę się rozpisywać. Wypowiem się za to na temat pozaostałych dwóch wzorów. 
Środkowy na początku zupełnie do mnie nie przemawiał. To małe, ułożone na skos względem siebie nawzajem paseczki. O dziwo stały się jednym z moich ulubionych, ponieważ świetnie wyciągają wszelkie zanieczyszczenia z włosia większych i mniejszych pędzli.
Ostatnim wzorem są fale, które dla odmiany niezbyt przypadły mi do gustu. Moim zdaniem są zbyt mało pofalowane żeby dobrze czyścić zanieszyczenia, chociaż sprawdzają się do odciskania wody z mniejszych pędzelków.

Jak możecie zauważyć, rękawica zwiera także wzory na bokach, co już w ogóle jest dla mnie szokiem! Jeszcze nie spotkałam się, żeby producent tak bardzo dopracowywał szczegóły, żeby zagospodarować także powierzchnię na bokach produktu. Nie używam tych wzorów zbyt często, ponieważ jest to powtórzony wzór małych kuleczek i dość rzadki, łagodny wzorek poziomych pasów, które nie do końca wiem do czego wykorzystać.


Podsumowując- bardzo się cieszę, że mogłam zostać posiadaczką tej rękawicy. Jest naprawdę świetna, dużo łatwiej doczyszcza się z jej pomocą każdego rodzaju zanieczyszczenia z każdego rodzaju pędzli. Jest bardzo przemyślana, świetnie zaprojektowana i wygodna. Nie tylko ułatwia doczyszczenie pędzelków, nawet tych zafarbowanych, ale znacznie przyspiesza mycie. Czas wystawania przy zlewie z mokrymi pędzlami skraca się z pół godziny do kilkunastu minut! To idealny gadżet dla tak zabieganych osób jak ja teraz, dla osób, dla których każda minuta jest cenna i nie mają zbyt wiele czasu na dbanie o swoje akcesoria. Hania odwaliła naprawdę dobrą robotę! Naprawdę mało firm pomyślało o wprowadzeniu do asortymentu tego typu gadżetów, a jeśli już są dostępne, to ceny zwalają z nóg!

Nie wiem jak wy, ale ja cieszę się, że osoba którą podziwiam i uwielbiam oglądać stworzyła coś, co mogę teraz posiadać u siebie i z przyjemnością używać. Dajcie znać, co wy sądzicie o produktach tego typu, czy posiadacie tę rękawicę i co o niej sądzicie. 

Dziękuję i do następnego! :*

Czytaj dalej »

Pędzle Sunshade Minerals | Prezentacja

czwartek, 26 lutego 2015
Witajcie dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z przezentacją i ogólnym opisem zestawu pędzli, który trafił w moje ręce w grudniu. Pędzle to przecież niezbędne akcesorium w kolekcji każdej makijażowej maniaczki! Chyba każdej dziewczynie chociaż raz zamarzyła się wielka kolekcja pędzli, więc na pewno każda chociaż raz pomyślała o zakupie wielkiego zestawu. Jednak większość blogerek odradza kupowanie zestawów, wiele dziewczyn uwaza, że są one niepraktyczne lub kiepskiej jakości, mimo, że wychodzą korzystnie cenowo. Ja na przykładzie tego zestawu przekonałam się, ze niekoniecznie jest się czego bać!
Zestaw przychodzi do nas w skóropodobnym, czarnym etui zamykanym na zamek. Jest ono wykonane dośc solidnie, nie mogę narzekać na jego jakość chociaż przez pewien czas śmierdziało jakimś tanim klejem. Zapach nie przeniósł się na pędzle i w sumie to całkiem szybko zwietrzał więc nie będę się czepiać. Etui wykonane jest z grubego, skóropodobnego materiału, który zarówno z wyglądu jak i w dotyku przypomina prawdziwą naturalną skórę. Jest ono dosyć twarde i sztywne więc doskonale ochroni nasze pędzle przed uszkodzeniami nawet w trudnych warunkach (np. podróż w damskiej torebce).
Na pochwałę zasługuje też jego design - proste, czarne, bez zbędnych ozdób i udziwnień. Znajduje się na nim tylko metalowa blaszka z wytłoczoną nazwą firmy. Moim zdaniem wygląda to bardzo profesjonalnie i mi osobiście kojarzy się  designem np. Zoevy. Nie jest to co prawda wykonanie z mistrzowską dbałością o szczegóły, i widać to na zdjęciach, ale nie wali tandetą z czego jestem bardzo zadowolona. Jedyne do czego bym się przyczepiła w związku z wyglądem tego etui to fakt, że suwak mógłby być sztywniejszy, albo po prostu inaczej wszyty, bo nieatrakcyjnie się "wybrzusza"
Etui zawiera w sobie 18 przegródek na pędzle wykonanych ze sztucznego materiału, który w tym zastosowaniu ma swoje uzasadnienie - jest dosyć sztywny i łatwo się czyści, co będzie ważne jeśli np. malujemy kogoś lub siebie poza domem i brudne pędzle czyścimy dopiero po powrocie. Naturalny materiał na pewno nie czyściłby się tak łatwo.
Przegródki są na tyle luźne, że spokojnie możemy w jednej umieścić dwa pędzelki. Ale oczywiście przy zakupie każdy pędzel umieszczony jest w osobnej przegródce, każdy ma swoje miejsce, jest ładnie wyeksponowany i nienarażony na stykanie się włosiem z innym pędzlem. Niby dobrze, ale jednak część w której znajdują się mniejsze pędzelki wygląda na pustawą.
Zanim jeszcze przejdę do pędzli, warto zaznaczyć, że większe pędzle przychodzą do nas w plastikowych osłonkach, które pomagają zachować kształt włosia i zapobiegną rozcapierzaniu się pędzla podczas przechowywania w etui. Tak samo zabezpieczony jest cieniuteńki pędzelek do eyelinera. Każdemu chyba zależy, żeby taki konkretnie pędzel był jak najbardziej precyzyjny więc zabezpieczenie go osłonką jest dobrym pomysłem.
Przejdźmy teraz do sedna sprawy, czyli samych pędzli. Jak już wspomniałam zestaw zawiera 18 sztuk pędzli, a dokładniej pięć dużych pędzli do twarzy, 11 mniejszych pędzelków o różnym zastosowaniu - do cieni, eyelinera, lub okolic wokół oczu np. korektora, oraz dwie szczoteczki do rzęs lub brwi, które moim zdaniem są tutaj niezbyt potrzebne i stanowią bardziej "zapchajdziurę" niż faktycznie potrzebną rzecz, ale jeśli nie posiadamy jeszcze takiego akcesorium to mogą się przydać.
Wszystkie pędzle wykonane są z włosia syntetycznego. Jest ono całkiem dobrej jakości, włoski są cienkie, ale jest ich dużo. Nie możemy narzekać, że pędzle są zbyt rzadkie. Włosia jest odpowiednio dużo, w zależności od rodzaju i kształtu pędzla. Pędzelki są odpowiednio zbite. Włosie jest miękkie i elastyczne. Nie drapią powiek, ładnie chwytają produkty sypkie i prasowane, a kremowych czy płynnych nie pochłaniają w nadmiarze.
Dodatkowo włosie bardzo ładnie się układa. Samo z siebie nie traci kształtu, utrzymuje się tak, jak zostało ułożone w skuwce. Pędzle w okrągłych skuwkach troszeczkę się rozcapierzają, ale nie tak, zeby tracić kształt, po prostu w naturalny sposób włosie się rozluźnia, a przy takim kształcie pędzli to zaleta. Dodatkowo muszę przyznać, że włosie jest bardzo ładnie ścięte. Włoski są równe, kształt zachowany, nie ma tutaj żadnych niekontrolowanych "wyrw" czy dziur.
Przyjrzyjmy się teraz designowi samych pędzli. Rączki wykonano z twardego drewna, które pomalowane zostało perłową farbą w szarobrązowym odcieniu. Maja one nietypowy kształt, wybrzuszają się w jednym miejscu, a następnie zwężają ku końcowi. Powiem szczerze, że nie mam wyrobionego zdania na temat takiego kształtu trzonka, ani mi to w niczym nie przeszkadza ani nie pomaga. Może tylko względy estetyczne trochę tu do mnie trafiają, bo wydaje mi się, że pędzel wydaje się smuklejszy i delikatniejszy dzięki takiemu "rzeźbieniu". 
Trzonki w zależności od pędzla i długości jego włosia, mierzą ok. 12-18 cm. Cały pędzel ma więc około 20 cm, chociaż muszę zauważyć, że pędzelki nie są jednakowej długości - różnią się pomiędzy sobą długością, między co niektórymi modelami różnica ta jest znaczna i wyraźnie widoczna.
Na trzonku nadrukowana jest nazwa firmy, prostą czcionką, bez dodatkowych ozdób. Szkoda, ze nie jest wytłoczona bo pewnie będzie się ścierać, ale z drugiej strony nie ma tutaj numerków więc to, czy napis się zetrze nie ma większego znaczenia. Nie mniej, używam tych pędzli codziennie i jak na razie nie zauważyłam, żeby na którymś napis zaczął się ścierać.
Włosie osadzone jest w skuwce wykonanej z grubego metalu o ciemnostalowej barwie. Skuwka jest twarda, zwężająca się ku końcowi, porządnie osadzona na trzonku. Żaden z pędzelków "nie lata" w miejscu łączenia i jak na razie żaden się nie rozkleił. Tak samo z włosiem - z niektórych pędzelków wyszły pojedyncze włoski, ale ogólnie włosie trzyma się na swoim miejscu.
Podoba mi się to, że wszystkie pędzelki są tak samo farbowane. Jasne, ciemniejące na końcach by na sanych koniuszkach stać się białe. Zwłaszcza w pędzlach do cieni się to sprawdza bo zawsze widzimy czy pędzelek jest brudny i do jakiego koloru był ostatnio używany. Nie dość, ze praktyczne to jeszcze ładnie wygląda. Ładnie wyglądają już tylko czyste, białe pędzle, ale jak wszyscy wiemy- ciężko takie doprać.
Jak już przy praniu jesteśmy to wspomnę o tym, że pędzelki prałam już kilkanaście razy. W ciepłej wodzie z mydłem. Przyznam, że miałam pewne obawy przy pierwszym praniu jednak zupełnie niepotrzebnie. Pędzelki ładnie się dopierają, pod wpływem wody i mydła wypłukują się z nich wszystkie pozostałości kosmetyków a także nie ma problemu z wypłukaniem z nich mydlanej piany.
W trakcie suszenia pędzle nie tracą kształtu, nie odkształcają się, nie tracą włosia. Zupełnie nic się z nimi nie stało, włoski pozostały nadal miękkie i przyjemne w dotyku, nie rozmoczyły się w miejscu klejenia włosia, nie poodpadały im skuwki. Nawet duże pędzle nie wymagały suszenia w osłonkach ani jakiegokolwiek specjalnego traktowania. Przyczepiłabym się jedynie, że w porównaniu z pędzlami innych firm, to długo schną. Dłużej niż inne pozostają wilgotne po praniu, zdarza się, ze duże pędzle nie zdążą wyschnąć nawet przez noc.

W takim ogólnym podsumowaniu muszę przyznać, że mamy tutaj porządny zestaw w atrakcyjnej cenie. Za niespełna 140 zł dostajemy 18 dobrej jakości pędzli w solidnym etui. Przyznam, że spodziewałam się, że będą one gorszej jakości, a jak na razie to nie ustępują dużo pędzlom np. Hakuro.
W najbliższym czasie planuję dla was jeszcze jeden post o tych pędzlach, w którym pokażę wam z bliska poszczególne modele, opisze je ze strony technicznej i opowiem jak się sprawdzają w swoich rolach.
Jeśli miałyście jakieś pędzle tej marki napiszcie jak wam się sprawdzały, dajcie też znać, jakie jeszcze dobre pędzle w rozsądnej cenie polecacie, jakie firmy lubicie najbardziej.

Czytaj dalej »

Kosmetyczne Skarby: Pędzle

piątek, 11 lipca 2014
Mamy piątek, więc przyszedł czas na pokazanie kolejnej części moich kosmetycznych zbiorów. Tydzień temu pokazałam wam perfumy, dzisiaj, będziecie mogły zobaczyć moje pędzelki. Są dobre na początek bo ich ilość również jest raczej stała - a raczej będzie, niedawno kupiłam mały zestawik Hakuro i kolejnych zakupów nie planuję, chyba, że poczuję nagłą potrzebę posiadania. Jest to jednak wątpliwie prawdopodobny scenariusz. Kupiłam pędzle raczej z ciekawości niż z potrzeby. Do tej pory wystarczał mi pędzel do pudru i odgrzebany z dna szuflady chowany pędzelek - kupiłam sobie róż, więc czymś trzeba było go aplikować :P Z całą resztą makijażu radziłam sobie przy użyciu palców i wydawało mi się, że tak jest OK. No, ale ciekawość jest jedną z moich sztandarowych cech, toteż musiałam sobie kupić jakieś pędzelki. Zrobiłam research na YouTube i po obejrzeniu kilkunastu filmików byłam zdecydowana na konkretne egzemplarze. Nie czuję się jeszcze na siłach by je opisywać, ale wspomnę kilka słów o każdym z nich.

To mój mały zestawik pędzelków do oczu. Jak widać, aż cztery z nich są z Hakuro. 
Pierwszy z nich to H76. Malutka kuleczka zakończona delikatnym czubeczkiem. Idealna do malowania dolnej powieki, lub precyzyjnego zaznaczania załamania. Można nią też nałożyć rozświetlacz pod łuk brwiowy i w zewnętrzne kąciki. Pędzelek, którego używam do podkreślania brwi to H85. Maluśki skośny pędzelek z syntetycznego włosia. Jest cienki w przekroju i precyzyjny więc czasem używam go do rysowania kreski cieniem w kremie. Kolejny pędzelek jest już większy. To H70, mój grubasek do nakładania cienia na całą powiekę. Jest sporych rozmiarów jak na pędzelek do oczu, szybko przykrywa dużą powierzchnię cieniem. Jako jedyny minimalnie gubi włoski. H79 to mój zdecydowany faworyt wśród pędzli. Nadaje się zarówno do nakładania cieni jak i do blendowania. Ostatni to dawno temu kupiony maluszek z Donnegal. Moim zdaniem do oczu zupełnie się nie nadaje, jest sztywny i nabiera mało cienia. Używam go czasami do aplikowania szminki.

Pędzli do twarzy nadal mam niewiele. Dokładnie dwa.
Ten rozcapierzony to Face Blender z Bobbi Brown i był przeze mnie używany do pudru. Jest tak stary, że dziwię się, że jeszcze się nadaje do czegokolwiek. Kiedyś tata kupił go mamie, jednak ona woli używać puszka i przed długie lata niszczył się w ciasnej kosmetyczce. Adoptowałam go więc i od kilku lat służy mi wiernie.
Do różu używam H24. Zdecydowałam się na syntetyczny pędzelek, ze względu na to, że podobno mniej kruszy produkty niż jego naturalny braciszek. To był jedyny pędzelek, który kupiłam z potrzeby, a nie z powodu zachcianki - do różu z NARS nie chciałam używać twardego i ostrego pędzla z Sephory.


No i to są właśnie te dwa chowane pędzelki z Sephory. To były pierwsze pędzle jakie miałam. Dostałam je kiedyś od cioci, która pracowała w Sephorze. Razem z kilkoma produktami z serii dla dzieci trafiły do mnie jako prezent świąteczny. Używałam ich do pudru, a później do różu. W podróży nadal mi do tego służą. Sa wygodne gdy trzeba je spakować na wyjazd, ale zauważyłam, że strasznie kruszą produkty swoimi sztywnymi włoskami. Puder starcza mi na dużo dłużej odkąd przestałam ich używać codziennie.

Na koniec postanowiłam pokazać gąbeczkę - Real Technique Miracle Sponge. Nie jest ona pędzlem, ale jest zamiennikiem dla pędzla do podkładu. Kupiłam ją z ciekawości bo nie wierzyłam za bardzo, w jej magiczne właściwości szeroko opiewane w internecie. No i zdziwiłam się mocno! Ona naprawdę jest warta całego szumu wokół niej! Podkład zużywa się w odrobinę większych ilościach, ale skóra wygląda na kompletnie nagą przy jednoczesnym wyrównaniu kolorytu.


Kompletnie się nie znam na pędzlach, ale nie żałuje zakupu. Nie oddałabym ich już za żadne skarby! Fantastycznie się ich używa i nie wiem jak ja mogłam bez nich funkcjonować?! Powiedzcie mi, czy wy używacie pędzli i jakie macie o nich zdanie? Dokupiłybyście jakieś konkretne kształty/typy/egzemplarze na moim miejscu? No i kolejny raz oceńcie co ze zdjęciami? Lepiej, gorzej?
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.