Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgundy eyeshadow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgundy eyeshadow. Pokaż wszystkie posty

MUR Chocolate Elixir | Recenzja

wtorek, 14 sierpnia 2018
Witajcie!
Nie będę mówić, że przepraszam za długą przerwę ani że wracam już na dobre, bo za każdym razem, gdy napiszę coś takiego, to wypada mi pilne/ważne/upierdliwe COŚ i powstrzymuje mnie na dłuższy czas. Dlatego po prostu jestem z nowym wpisem, a gdyby ktoś denerwował się na małą liczbę postów i długie przerwy na blogu to zapraszam na Instagram, tam jestem o wiele częściej!

Dziś pokażę Wam jedną z nowych paletek w mojej kolekcji. Pokazałam Wam ją już w zakupach, ale teraz przyszedł czas na opowiedzenie o niej czegoś więcej!


Paletka od Makeup Revolution - a teraz właściwie Revolution Makeup o nazwie Chocolate Elixir jest moim zdaniem jedną z ładniejszych, zarówno pod względem opakowania, jak i zawartości.
Opakowanie standardowo - piękne tłoczenie roztapiającej się czekolady tym razem w kolorze różowego złota w wersji matowej. Moim zdaniem jest przepiękna i gdybym tylko miała miejsce to trzymałabym ją na wierzchu by móc ciągle na nią patrzeć!

Środek wygląda równie ciekawie! W paletce znajdziemy standardowo szesnaście cieni w tym dwa o powiększonej gramaturze. Widziałam, że w najnowszych czekoladkach zostało to zmienione i mamy więcej cieni, ale wszystkie są tego samego rozmiaru. Szczerze mówiąc szkoda, że to zostało zmienione, bo jednak o wiele bardziej praktycznym rozwiązaniem było powiększenie dwóch najczęściej używanych cieni. 

W palecie znajdziemy cienie o trzech wykończeniach - cztery odcienie perłowe/metaliczne, osiem matów i cztery cienie, które teoretycznie na pierwszy rzut oka są matami, ale po bliższym przyjrzeniu się cieniom oraz nałożeniu na skórę okazują się jednak lekko satynowe. 


W palecie przeraża ciepła kolorystyka więc zdecydowanie nie jest to wybór dla osób, które dość już mają tego typu odcieni. Mnie jednak przyciągnęła do siebie właśnie ze względu na te najcieplejsze kolory. Odcienie ceglane, dwa nietypowe odcienie o zgaszonych żółtych tonach no i dwie gwiazdy tej palety - cudowne burgundy występują tu w towarzystwie bardziej neutralnych brązów, złota i beży przez co paletka wydaje mi się idealna zarówno do makijaży dziennych, jak i tych mocniejszych, bardziej odważnych.

Wiele słyszałam o tym, że jakość czekoladowych paletek ostatnio bardzo się poprawiła. Do tej pory miałam kilka czekoladek, ale wszystkie w tej starszej formule. Mimo to, byłam z nich całkiem zadowolona i lubię z nich korzystać. Tym bardziej ciekawa byłam tych nowszych palet, skoro poprzednie dobrze mi się sprawdzały to nowa formuła powinna przypaść mi do gustu jeszcze bardziej!


Nie zawiodłam się! Nowa formuła cieni jest fantastyczna! Cienie perłowe i metaliczne są cudownie masełkowe w dotyku. Przenoszą się taflą na powiekę nie robiąc dziur czy grudek z brokatu. Matowe cienie także poprawiły swoją jakość. Są o wiele mocniej napigmentowane niż te z wcześniejszych paletek i łatwiej się z nimi pracuje. Jak będziecie mogły zobaczyć niżej na swatchach nawet te jasne, pastelowe wręcz odcienie pozostawiły na skórze mocny kolor! 

Muszę jednak powiedzieć, że niektóre cienie różnią się między sobą jakością. Bardzo możliwe, że zależy to od kolorów - niektóre odcienie o wiele trudniej jest wyprodukować i być może dlatego obok świetnych, mięciutkich cieni znalazło się kilka o gorszej, ale nadal nadającej się do pracy jakości. 

Przejdźmy do swatchy, przy któych opowiem Wam więcej o poszczególnych cieniach!
Cienie nakładałam na rękę tak, jak po sobie następują w rządku. Pierwszy cień z lewej w palecie został nałożony jako swatch na samej górze!


Pierwszy rządek cieni. Od góry: Coconut, Icing, Creme Brulee, Candy, Bubble-gum
 Coconut -  jest to jeden z dwóch cieni o powiększonej gramaturze. Teoretycznie matowy, ale po nałożeniu na skórę pokazuje się w nim delikatna satynowa poświata. Jest to bardzo naturalnie wyglądające wykończenie, nie całkiem kredowe, ale też bez przesadnego błysku. Jasny i raczej neutralny więc powinien spodobać się większości osób.

Icing - Jeden z ciekawszych odcieni w palecie. Jasny, zgaszony żółty. Pastelowo-musztardowy - tak bym go określiła. On również ma w sobie delikatnie widoczny satynowy poblask. Nie jest zbyt mocno napigmentowany, ale na bazie da się go ładnie budować. 

Breme Brulee - Śliczny! Perłowy cień w jasnym, różowobeżowym kolorze. Chłodny w tonacji,a le pięknie wygląda na powiece. Jest miękki i masełkowy, ale nie daje mocnego krycia chyba, że nałożymy go dużo. Oprócz spektakularnego błysku pozostawia na skórze delikatną brudnoróżową poświatę więc nadaje się jako toper na inne cienie.

Candy - bardzo nietypowy odcień! Pastelowo-różowo-szary. Trochę brudny i niepozorny, ale ma w sobie coś takiego, że chce się go użyć. Jak widać ma zaskakująco dobrą pigmentację i pozwala się budować. Jeden z niewielu chłodnych cieni w palecie. Z pewnością znajdzie wiele zastosowań w makiażu np jako cień transferowy, do rozcierania mocniejszych odcieni, ale może też wyglądać super jako głowny element makijażu.

Bubble-gum -  Gwiazda paletki. Chłodny, matowy odcień buraka. Nałożony w niewielkiej ilości i roztarty wygląda na lekko zgaszoną fuksję. Mimo, że nie jest najbardziej napigmentowanym cieniem w palecie to daje się nieźle zbudować.

Drugi rządek cieni. Od góry: Sweet, Latte, Chestnut, Carrot Cake, Hot Tea, Sugar

Sweet - pod względem jakości ten cień jest gwiazdą palety. Niesamowicie mięciutki, mocno napigmentowany, jedno dotknięcie wystarczy by kolor na skórze był taki jak w palecie. Perłowy brąz z różowo-miedzianymi refleksami. Wygląda pięknie na skórze i daje dużo satysfakcji w trakcie pracy.

Latte - Matowa formuła i musztardowy kolor. Niestety jest dość suchy i wymaga nieco uwagi by zbudować go do takiej pigmentacji jak widzicie na swatchu. Na dobrej bazie pracuje się z nim całkiem nieźle

Chestnut - Najciemniejszy odcień z palety. Matowy, chłodny brąz w kolorze gorzkiej czekolady. Mimo matowej formuły jest mocno napigmentowany i ładnie przenosi się z pędzla na powiekę. Świetny do przyciemnienia kącika albo do narysowania kreski. 

Carrot Cake - Strasznie podoba mi się ten odcień. Brąz z mocnymi pomarańczowymi tonami. Wygląda świetnie w makijażu, jest bardzo dobrze napigmentowany i ma miłą w pracy, miękką konsystencję.

Hot Tea - Pod względem koloru jest podobny do Latte, ale ma mniej żółtych, a więcej brązowych i pomarańczowych tonów. Jest też lepiej napigmentowany, konsystencją przypomina Carrot Cake. 

Sugar - Fajne jasne złotko w o perłowym wykończeniu. Ładny i dobrze napigmentowany, fajnie się z nim pracuje, daje ładny błysk na oku i ma uniwersalny odcień, nie za żółtego ani nie za bladego złota. Podoba mi się, ale mam już takich cieni mnóstwo więc nie robi na mnie jakiegoś spektakularnego wrażenia.

Trzeci rządek. Od góry: Red Velvet, Pumpkin, Roasted, Pink Icing, Vanilla
Red Velvet - to kolejny hit jeśli chodzi o formułę. Jest niesamowicie miękki i fantastycznie napigmentowany. Nawet bez bazy daje bardzo mocny kolor. Ma bardzo ładny odcień, Jest dość ciemnym brązem z wyraźnym czerwonym tonem. Jeśli ktoś lubi bardzo ciepłe odcienie to ten kolor, będzie jednym z najczęściej używanych

Pumpkin - Faktycznie taka trochę przybrudzona dynia. Fajny kolor przejściowy do ciepłych makijaży ale sprawdzi się też do delikatnego ocieplenia chłodnych zestawień kolorystycznych bo nie jest mocno pomarańczowy. Matowy w wykończeniu ale nie jest zbyt suchy dzięki czemu ma niezłą pigmentację.

Roasted - jeden z chłodnych odcieni w palecie. Mocno przyszarzony brąz. Mimo jasnego koloru i matowego wykończenia ma niezłą pigmentację i pozwala się ładnie zbudować. Moim zdaniem bardzo uniwersalny kolor, który znajdzie zastosowanie w wielu makijażach

Pink Icing - Piękny burgund o lekko satynowym wykończeniu. Jest cieplejszy od Bubble-gum, nieco ciemniejszy i ma mocniejszą pigmentację. Podczas rozcierania nie robi się różowy dzięki czemu łatwiej wkomponować go w makijaż.

Vanilla - jeden z cieni o powiększonej gramaturze. Bardzo jasny perłowy cień o przyjemniej konsystecnji. Nałożony w większej ilości ma blady, zmrożony kolor, ale po roztarciu zgrywa się ze skórą i daje efekt jasnego rozświetlenia bez widocznego koloru, dzięki czemu może się sprawdzić jako rozświetlacz.


Podsumowując - jestem zachwycona tą paletką. Cienie podobają mi się zarówno kolorystycznie, jak i ze względu na dobrą jakość. Na bazie pozwalają się zbudować i stworzyć naprawdę intensywny makijaż. Z resztą zamierzam was o tym przekonać w kolejnym wpisie ponieważ wybrałam tą paletkę jako pierwszą do wyzwania o którym przeczytałam na blogu Pauliny. Siedem makijaży jedną paletką - nie będzie łatwo ale jeśli macie ochotę zobaczyć kilka mocnych, szalonych i mniej szalonych makijaży z użyciem tej palety to czekajcie na kolejny wpis!

Dzięki i do następnego :*

Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności
Czytaj dalej »

10 Najpiękniejszych palet ciepłych cieni | Zestawienie

piątek, 10 listopada 2017
Witajcie!
Dawno temu robiłam zestawienie 10 najpiękniejszych paletek nude. Post ten cieszy się dużą popularnością, dlatego postanowiłam zrobić kolejne zestawienie. Tym razem na tapetę biorę najmodniejsze w ostatnim czasie ciepłe odcienie. Makijaże w burgundach i czerwieniach są co raz bardziej popularne na instagramie i youtubie. Widzę też, że co raz więcej dziewczyn sięga po takie odcienie w swoich makijażach, a na rynek wychodzi co raz więcej paletek zawierających cudowne borda i miedziane brązy.


Ja oczywiście uwielbiam ciepłe kolory więc i mnie ten trend chwycił za serce, postanowiłam więc przyjrzeć się temu, co oferują nam marki makijażowe i wybrać te paletki, które moim zdaniem są najpiękniejsze i najgodniejsze uwagi. No bo kiedy będzie lepszy czas na takie kolory jak nie jesienią? Zestawienie jest całkowicie subiektywne, a kolejność paletek losowa.


Colourpop After Hours - W sumie to nie tyle paletka co zestaw sześciu pojedynczych cieni. Zdecydowanie nie jest to zestaw idealny, samowystarczalny, bo brak tu matowych cieni. Mimo to zauroczyły mnie ceglaste brązy i ten cudowny burgund.


Makeup Revolution Rose Gold Chocolate - z tego co wiem paletka nie jest jeszcze dostępna w Polsce, ale ja już wiem, że będzie moja. Przepiękne opakowanie kusi jeszcze przed otwarciem, ale najważniejsze są jednak cienie - mieszanka róży, czerwieni i brązów - nie tylko pięknych w kolorze, ale także o różnorodnych wykończeniach pozwolą stworzyć nią mnóstwo makijaży.


Barry M Fall in Love - Nie wiem czy nie jest to najlepiej skomponowana paletka w całym zestawieniu. Mimo niewielkiej ilości kolorów zawiera w sobie kolory pozwalające wykonać kompletny makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy nie tylko w ciepłych czerwonych kolorach ale też bardziej neutralny. Oprócz ślicznego borda i pomarańczu paletka przyciąga wzrok nietypowym odcieniem żółtego.


Kobo My Favourite Colors - Nowa paletka Kobo, która pchnęła mnie do stworzenia tego zestawienia. Dziewięć cieni, głównie matowych w odcieniach od pomarańczu i czerwieni aż po czerń. Zdecydowanie posłuży do stworzenia modnego makijażu  w ciepłych kolorach, ale szkoda, że nie ma w niej jakiegoś jasnego, bazowego cienia.


Sephora Pro Palette - niedostępna w Polsce. Strasznie mnie to wkurzyło bo zakochałam się w tej palecie. Ogromny wybór cieni w różnych wykończeniach i kolorach od jasnych, bazowych i uniwersalnych po modne burgundy i ceglaste brązy. Zdecydowanie daje ogrom możliwości i pozwoli na wykonanie niemal każdego makijażu oka - od lekkich i codziennych po mocne smoky.


Nabla Dreamy - kolejna paleta, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Niesamowite opakowanie i zestaw kolorów dość wyjątkowy w tym zestawieniu ponieważ zawiera nie tylko ciepłe, ale też chłodniejsze kolory. Bardzo uniwersalna i dająca wiele możliwości paletka pełna pięknych odcieni.


Revealed Matte - piękna, ale z drugiej strony trochę bez sensu paleta. Pierwszy rząd cieni to kolory tak podobne do siebie, że moim zdaniem gdyby zostawić z nich tylko jeden lub dwa, nadal nikt nie odczułby braków. Za to drugi rząd... Cudne ceglane kolory o matowym wykończeniu dające możliwość wykonania tylu cudownych makijaży, że aż żałuję, że nie jest dostępna w Polsce.


Natasha Denona Sunset - Paleta tak potwornie droga, że aż Wam nie powiem ile kosztuje bo jak ktoś ma słabe serce to może nie wytrzymać ( no dobra powiem - 255 dolarów!) Mimo to uważam, że to przepiękna paleta. Dobrze skomponowane cienie w różnorodnych kolorach i wykończeniach pozwolą wykonać wiele makijaży bez wspomagania się innymi cieniami. Do tego piękne opakowanie... żeby tylko nie ta cena.


Beauty Creations Irresistible -  Strasznie przypomina mi paletkę z Wibo. Być może dlatego, że jest okrzyknięta zamiennikiem dla palety Modern Renessanse z ABH. Zawiera cienie błyszczące i matowe, ładnie skomponowane kolorystycznie o modnych, ceglanych i burgundowych odcieniach. No i nie jest droga, ale z tego co wiem nie jest dostępna w Polsce i nie znalazłam jej na żadnej stronie internetowej.


Maybelline The Burgundy Bar -  Wciąż niedostępna w Polsce, ale możemy liczyć, że tak jak The Nude kiedyś pojawi się w naszych drogeriach. Nietypowa paletka w tym zestawieniu bo zamiast czystych ciepłych barw mamy tu przewagę błyszczących, odcieniu brązu i burgundu w przybrudzonej, jesiennej odsłonie. Myślę, że wielu osobom przypadłaby do gustu, gdyż takie przydymione odcienie są bezpieczniejsze i łatwiejsze w obsłudze niż te czyste.

To by było na tyle! Mimo szalonej mody na takie odcienie w internecie wcale nie jest tak łatwo trafić na ładną, dobrze skomponowaną paletkę. Mam jednak nadzieję, że podzielicie się w komentarzach swoimi typami i ulubionymi paletami na jesień.
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.