Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure hybrydowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure hybrydowy. Pokaż wszystkie posty
Provocater Cascade of Colours | Swatche
Witajcie moi kochani!
Dawno mnie tu z Wami nie było nad czym bardzo ubolewam, ale jak niejednokrotnie wspominałam końcówka maja i początek czerwca to naprawdę ciężki okres dla studenta. W końcu jednak znalazłam dla Was chwilę i przychodzę z czymś bardzo ekscytującym bo z nową kolekcją lakierów Provocater. Moją opinię o nich możecie poczytać TUTAJ, więc jeśli jeszcze nie wiecie co to za lakiery to zapraszam do lektury
Marka Provocater wyszła ostatnio na rynek z nową kolekcją, w skład której wchodzi aż 12 nowych kolorów w odcieniach idealnych na lato! W moje łapki trafiło 9 kolorów, które w tym wpisie będziecie mogły zobaczyć z bliska oraz pokażę Wam jak wyglądają na paznokciach!
Lakiery z nowej kolekcji niczym nie ustępują tym, które pokazałam wcześniej. Są równie dobrze napigmentowane w wielu przypadkach, nawet przy jasnych kolorach jedna warstwa daje niemal stuprocentowe krycie. Mają również tę samą gęstą konsystencję, która pozwala na długą pracę z lakierem bez obaw, że spłynie czy rozleje się na skórki. Trwałość jest oczywiście kwestią indywidualną i zależy od zbyt wielu czynników by się o niej rozpisywać, ale na moich paznokciach, które nie lubią się z hybrydami trzymają się naprawdę dobrze i pozwalają cieszyć się pięknym kolorem przez długi czas.
Przy moich poprzednich postach pojawiły się też komentarze na temat buteleczek i pytania o ich przechowywanie. Faktycznie ich kształt może być kłopotliwy, ale dla mnie to żaden problem. Zestaw startowy Provocater, o którym możecie poczytać TUTAJ przychodzi w bardzo przemyślanym pudełku, w którym znajduje się sporo miejsca przeznaczonego specjalnie na tworzenie własnej kolekcji lakierów. Pudełko jest solidne i ja swoje lakiery przechowuję właśnie w nim. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie więc jeśli dopiero zaczynacie przygodę z hybrydami to naprawdę polecam ten zestaw.
Przejdźmy jednak do kolorów, bo są one naprawdę udane. Będę je pokazywać w takiej kolejności, w jakiej możecie zobaczyć je na zdjęciach paznokci!
Provocater 95 Neon Orange - jak sama nazwa wskazuje to neonowy pomarańcz. Ognisty i energetyczny odcień pomarańczu wpadającego w czerwień. Prawdziwa petarda dla odważnych dziewczyn. Tym mniej odważnym polecam go na stopy. Takie ogniste pazurki w połączeniu z odkrytymi butami nie przejdą niezauważone!
Provocater 94 Neon Lemon - kolejny neonowy kolor dla odważnych. Fantastyczny żółty neonek z lekkimi zielonymi tonami. Kolor mega energetyczny i zwracający uwagę. Dla fanek neonów będzie to doskonały wybór!
Provocater 93 Green Turf - nazwa jakaś taka niezachęcająca, ale co za wnętrze! Mimo, że lakiery w mojej kolekcji można liczyć w setkach to takiego koloru chyba jeszcze nie miałam. Jest w nim coś nieoczywistego! To taki ciepły, trawiasty zielony, ale jakby ciutkę przybrudzony? Nawet nie wiem jak opisać ten kolor bo w każdym świetle wygląda inaczej, ale muszę przyznać, że jest ciekawy i wygląda bardzo ładnie na dłoniach.
Provocater 99 Emerald Green - od razu powiem, że mój aparat nie lubi takich kolorów. Wszystkie lakiery w takich kolorach na zdjęciu wychodzą jak turkusowy odcień mięty, a to zupełnie inny kolor! To taki bardzo chłodny morski zielony. Na pewno nie jest tak jasny jak na zdjęciu, jest ciemniejszy i bardziej głęboki, nie ma w sobie nic z pasteli. Jest szlachetny i bogaty dlatego jeśli szukacie czegoś letniego, ale bardziej eleganckiego to koniecznie go sprawdźcie!
Provocater 97 Blue Lagoon - no i moje ukochane niebieskości! Odcień błękitu nieba nad spokojnym morzem. Piękny, jasny ale nie przebielony. Fanki niebieskich paznokci na pewno go pokochają bo to wyjątkowo ładny odcień ciemniejszego błękitu.
Provocater 91 Sapphire - kolejny kolor, w którym się zakochałam! Jest nieco mniej kryjący od pozostałych i rzadszy ale te właściwości wpływają na jego niezwykły kolor. Niesamowicie głęboki atramentowy odcień. Przez to że jest lekko transparentny daje na paznokciach efekt bardzo bogatego, królewskiego granatu. Absolutnie przepiękny i elegancki. Intensywny mimo tego, że dość ciemny.
Provocater 92 Purple Euphoria - radosny i żywy fiolet o ciepłych tonach. Raczej z tych ciemniejszych ale na dłoniach wygląda ładnie i świeżo. Będzie cudownie wyglądał na opalonych dłoniach, ale nawet na takich bladych jak moje wygląda ładnie i nie tworzy efektu sinych palców.
Provocater 102 Rinsed Pink - fajny pudrowy kolor. Radosny i dziewczęcy więc spodoba się wielu osobom. Dość podobny do tego, który pokazywałam Wam ostatnio, ale nie aż tak intensywny. Klasyczny wybór, który cudownie odświeży dłonie i podkreśli wakacyjną opaleniznę. Nada się też na co dzień do szkoły czy pracy zamiast zwykłego nudziaka.
Provocater 100 Biscuit Tan - nudziak idealny. Mocno rozbielony odcień nude z wyraźnymi nutami pastelowego różu. Przypomina mi inny bardzo znany lakier, odcień jest podobny ale nie aż tak blady. Dłonie wyglądają w nim czysto i świeżo. Latem będzie pięknie podkreślał opaleniznę. Sprawdzi się też na stopach, którym nada delikatnego, świeżego wyglądu. Będzie z pewnością dobrym wyborem jeśli na co dzień nie możecie poszaleć z kolorami. Dla osób pracujących w biurze czy po prostu dla kogoś, kto nie chce by jego paznokcie przyćmiewały całą stylizację. A dla zdobieniowych maniaczek idealny jako baza pod stempelki czy inne wymyślne wzory!
Jeśli szukacie czegoś ciekawego, co wpisze się w paznokciowe trendy nadchodzącego lata to koniecznie zobaczcie tę kolekcję! W tej feerii barw każdy znajdzie coś dla siebie. Hybrydy to doskonały wybór na wakacje, kiedy nie chcemy martwić się o odpryski czy wytarte końcówki. Jeśli wybór wakacyjnego lakieru jeszcze przed Wami to polecam zapoznać się bliżej z tą kolekcją!
Dzięki i do następnego :*
Provocater | Recenzja i Swatche
Witajcie!
W poprzednim wpisie pokazałam Wam openbox zestawu startowego marki Provocater. Dzisiaj, chciałabym Wam pokazać przepiękne pastelowe lakiery hybrydowe, które do mnie trafiły razem z tym zestawem. Kolory te będą idealnym wyborem na wiosnę dla wszystkich fanek pasteli i nie tylko!
Lakiery Provocater wyróżniają się na tle innych marek już na pierwszy rzut oka. Ich buteleczki znacznie różnią się od klasycznych okrągłych butelek tak popularnych wśród innych firm. Te mają smukły i elegancki kształt łezki. Nakrętka jest długa i zakończona ostrym szpicem. Daje to fajny, drapieżny efekt, zdecydowanie przyciąga wzrok, zwłaszcza, ze szpic nakrętki przypomina mi obcas. Czy może być coś bardziej kobiecego? Od razu widać, że są to lakiery dla kobiet zdecydowanych i pewnych siebie!
Lakiery nakłada się bardzo dobrze. Dzięki płaskiemu, elastycznemu pędzelkowi mamy pełną kontrolę nad lakierem i możemy nim dojechać do samych skórek. Ciekawa jest też konsystencja, która akurat nie każdemu może się spodobać, mi jednak bardzo przypadła do gustu. Jest ona bardzo gęsta, wręcz przywodzi na myśl żel. Dla mnie jest do duży plus bo pozwala mi pracować z lakierem nawet dłuższą chwilę bez obawy, że spłynie i rozleje się na skórki. W połączeniu z pędzelkiem, który jest idealny do tego rodzaju konsystencji pozwala na dużą precyzję. Trzeba jednak uważać, by nie nałożyć zbyt grubych warstw! Pamiętajmy, że lakiery hybrydowe lepiej nałożyć kilkoma cienkimi warstwami niż jedną grubą!
Zaskoczyła mnie w nich pigmentacja! Mam cztery kolory, wszystkie w jasnych, pastelowych odcieniach, w których jestem absolutnie zakochana! Spodziewałam się jednak, że będą wymagały wielu warstw by uzyskać pełne krycie. Spotkało mnie pozytywne zaskoczenie, bo lakiery Provocater są świetnie napigmentowane i w niektórych przypadkach druga warstwa to tylko formalność!
Nieco inną konsystencję niż lakiery kolorowe ma baza i top. Baza jest dość wodnista, ale nie na tyle by trudno było z nią pracować. W sumie to chyba nawet wolę jeśli baza ma rzadszą konsystencję. Podobnie jest z topem No Wipe. Jest on nieco rzadszy niż lakiery kolorowe ale nie spływa na skórki.
Dodatkowo warto wspomnieć, że baza zawiera w sobie witaminy B5 i E, które korzystnie wpływają na kondycję paznokcia. Top No Wipe jest z kolei idealny do aplikacji pyłków typu lustro lub innych drobniutkich pyłków, które aplikujemy na lakier bez warstwy dyspersyjnej.
Przejdę jednak w końcu do kolorów, bo zdjęcia nie oddają ich wielowymiarowości i muszę się trochę odwołać do Waszej wyobraźni byście mogły w stu procentach docenić ich wielowymiarowość.
Provocater 19 Juicy Naked zagościł na moich paznokciach jako pierwszy. Ma nieco mylącą nazwę bo słowo Naked sugeruje coś cielistego i beżowego. Owszem, jest to kolor delikatny i dzienny, ale beżu w nim nie uświadczymy. To cudowne połączenie pasteli i neonu o barwie soczystej brzoskwini. Bardziej pomarańczowy niż różowy, ale ładnie rozbielony. Mimo to ma w sobie coś intensywnego, przykuwającego wzrok. Wygląda cudownie świeżo na paznokciach. Myślę, że pełnię jego uroku można będzie dostrzec dopiero latem na opalonych dłoniach, pięknie będzie pasował do letniej opalenizny i doskonale ją podkreślał.
Provocater 40 Love Story to kolor równie ciekawy jak powyższy. Ma w sobie jednocześnie coś pastelowego i neonowego. Jest to odcień rozbielonego cukierkowego różu, bardzo słodkiego i uroczego. Nie jest jednak bladym odcieniem pasteli, to kolor dość intensywny. Jednocześnie grzeczny i dziewczęcy ale trochę żarówiasty. Naprawdę niezwykły kolor i tak jak odcień 19 będzie fantastycznie wyglądał na opalonych dłoniach i stopach.
Provocater 45 Light Lavender to kolor, którego trochę się bałam. W buteleczce wygląda na przybrudzony i szarawy. Takie tony w połączeniu z pastelowym, mlecznym fioletem często wyglądają sino i trupio. Jak się okazało nie było się czego bać bo na dłoniach wygląda pięknie i świeżo. Delikatne pastelowe nuty mają zdecydowaną przewagę nad nutami szarości. Jest to odcień zdecydowanie chłodnego fioletu, ale na paznokciach wygląda bardzo dziewczęco.
Provocater 70 Blue Sky czyli mój ulubieniec. Pastelowy ciepły błękit. Rozgrzewają go delikatne nuty turkusu przez co przypomina mi lazurową wodę na tropikalnej plaży. Dekilatny i pastelowy, ale nie przesadnie rozbielony. Dodaje dłoniom świeżości i myślę, że będzie przepięknie wyglądał na stopach. Przy pierwszym użyciu przypominał mi kultowy lakier innej marki, ale jednak w porónaniu wypada zupełnie inaczej. Jest cieplejszy i bardziej świeży.
Ponieważ paczkę dostałam już jakiś czas temu to miałam okazję przetestować lakiery na wszystkie strony i muszę przyznać, że jestem zadowolona z ich trwałości. Dłonie w nich wyglądały ładnie i świeżo przez długi czas, lakiery nie matowiały i nie zmieniały kolorów przy dłuższym noszeniu. Dobrze zniosły test odporności na zarysowania i na długie moczenie w wodzie. Mimo to nie sprawiały kłopotów przy zmywaniu, dlatego jeśli kolory Wam się podobają i macie ochotę na coś niepowtarzalnego to zdecydowanie polecam!
Przy okazji wspomnę Wam też o pyłkach. W moje ręce trafiły dwa - Pink Stardust i Galaxy Stardust.
Pierwszy z nich to typowa syrenka o różowym zabarwieniu. Zmienia kolor lakieru bazowego i wypada różnie w zależności od tego, na jaki odcień zostanie położona. Moim zdaniem najpiękniej wygląda na jasnych kolorach. Czerń zdecydowanie zjadła jej urok.
Drugi dla odmiany jest stworzony dla ciemnych kolorów. Na jasnych prawie wcale go nie widać. W mocnym słońcu i przy obserwacji z bliska można dostrzec, że nadaje on bardzo delikatny fioletowo-niebieski poblask. Dopiero na czerni pokazał co potrafi. Iskrzył się z daleka milionami niebieskich i fioletowych refleksów przywodząc na myśl rozgwieżdżone niebo!
![]() |
| Pink Stardust na błękicie, bieli i brzoskwini |
![]() |
| Galaxy Stardust na czerni i bieli |
Jeśli lakiery lub pyłki Wam się podobają to koniecznie zajrzyjcie na stronę by dowiedzieć się gdzie je kupić KLIK. Są godne polecenia, więc jeśli jeszcze nie próbowałyście to zdecydowanie zachęcam.
Dajcie znać, który kolor podobał Wam się najbardziej!
Dzięki i do następnego :*
Provocater Starter Set | Openbox
Na wstępie OGŁOSZENIE: bardzo Was przepraszam za kolejną dłuższą przerwę na blogu! Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami, ale jak się okazało mogą człowieka całym stadem dopaść sytuacje losowe różnego rodzaju. Obawiam się niestety, że najbliższy miesiąc również będzie wyglądał dość biednie pod względem wpisów, ale obiecuję dokładać wszelkich starań żeby nie było tu pusto i cicho!
Skoro tę mniej przyjemną część mamy za sobą, to przejdźmy do milszej części czyli do openboxa zestawy startowego Provocater.
Zacznę od tego, że zestaw jest cudownie zapakowany. Duże solidne pudełko mieści w sobie wszystko co potrzebne do wykonania manicure hybrydowego. Koniec z akcesoriami pochowanymi po kątach. Od teraz mam wszystko w jednym miejscu, zapakowane w piękne i wygodne pudło, które mieści wszytstko, łącznie z lampą, a dodatkowo ma przygotowaną przegródkę, w której można stworzyć własną kolekcję lakierów! Rozwiązanie po prostu idealne!
No ale nie samym pudełkiem żyje człowiek! Co znajduje się w środku? Wszystko czego potrzeba do wykonania swojego pierwszego manicure hybrydowego. W standardowym zestawie znajdziemy:
- Lakier hybrydowy w odcieniu czerwonym, a więc klasyczny i uniwersalny,
- Base&Top
- Oliwka do paznokci
- Cleaner do odtłuszczania płytki przed wykonaniem manicure
- Remover, którym łatwo usuniemy manicure
- Drewniane patyczki do odsuwania skórek
- Sporą rolkę wacików bezpyłowych
- Bloczek polerski
- Folie do zmywania manicure
- Lampę 24W
Mój zestaw różni się nieco od standardowych gdyż nie znalazłam w nim czerwonego lakieru (na szczęście). Zamiast tego w moje łapki trafiły cztery cudowne pastelowe lakiery, które już niedługo pokażę Wam z bliska, oraz dwa pyłki, które również zasługują na swoją chwilę na blogu.
Jeśli zastanawiacie się nad tym zestawem to ja go bardzo serdecznie polecam. Jest fantastycznie skomponowany. Mamy w nim wszystkie akcesoria potrzebne do wykonania manicure i to w takich ilościach, że wystarczy ich na więcej niż raz. Wszystkie produkty są dobrej jakości i niczego nie trzeba dokupywać osobno.
Zestaw ten nie jest drogi bo kosztuje 289 zł (teraz w promocji za 219zł) i naprawdę jest godny polecenia. Jeśli się nad nim zastanawiacie, chcecie poczynić pierwsze kroki z manicurem hybrydowym i nie wiecie czego będziecie potrzebować, albo szukacie fajnego prezentu dla bliskiej Wam kobiety, to naprawdę warto się zainteresować tym pudełeczkiem.
A nawet jeśli cały zestaw nie jest Wam potrzebny to myślę, ze warto zwrócić uwagę chociażby na samą lampę, która jest niewielka i poręczna, ale jednocześnie ma wystarczającą wielkość by utwardzanie lakieru nie sprawiało kłopotów. 24W to całkiem spora moc i w porównaniu z małym mostkiem, z którego korzystałam dotychczas to nieporównywalnie wyższy komfort pracy. Większa moc i czujnik, który zapala żarówki gdy włożymy dłoń do lampy zdecydowanie skraca czas pracy nad manicurem i pozwala cieszyć się pięknymi paznokciami niemalże bez wysiłku!
Gdyby ktoś z Was był zainteresowany zakupem tego zestawu to można kupić go TUTAJ!
Dzięki i do następnego :*
Lakiery Hybrydowe Pure Color Victoria Vynn cz.2
Witajcie!
W poprzednim wpisie opowiedziałam Wam o moich ulubionych lakierach hybrydowych. Napisałam dlaczego je lubię i co sprawia, że są wyjątkowe. Nie pokazałam Wam jednak kolorów, na to czas przyszedł dopiero teraz. Muszę przyznać, że strasznie długo się zbierałam żeby porobić zdjęcia to tego wpisu. Chociaż lakiery dostałam już jakiś czas temu to sporo czasu przeleżały w pudełku, gdyż dostałam paskudnego uczulenia na dłoniach. Na szczęście po wielu próbach, testach i szczegółowym dochodzeniu okazało się na szczęście (dla lakierów) i nieszczęście (dla mnie), że uczuleniu nie są winne hybrydy, a glina, z którą mam styczność na uczelni. Odkrywszy przyczynę, noszę lakiery Victoria Vynn teraz z dużą przyjemnością i bardzo często. Zwykłe lakiery są super, ale gdy trzeba zmierzyć się z gliną, klejami, rozpuszczalnikami i całym mnóstwem temu podobnych rzeczy, nic nie sprawdzi się tak dobrze jak lakier hybrydowy!
No ale może przejdę wreszcie do kolorów!
Pierwszy kolor jaki wypróbowałam to odcień jasnego różu, który przepięknie odświeża dłonie. Wygląda cudownie zarówno solo jak i jako baza pod zdobienia. Idealny na co dzień, nienachalny i pasuje do wszystkiego. Jest to odcień 006 Graceful Pink
Kolejny kolor to już mocniejszy odcień, bardziej odważny i zwracający uwagę. Na zdjęciu nie udało mi się idealnie oddać jego koloru, w rzeczywistości ma w sobie nieco koralowych, cukierkowych nut. Jest też trochę mniej neonowy niż pokazuje to zdjęcie. Mimo, że jest tak wyrazisty to moim zdaniem także nada się do codziennego noszenia. Wygląda na dłoniach bardzo elegancko i jednocześnie soczyście więc będzie przeze mnie katowany latem. Jest to odcień 012 Candy Blush
Trzeci odcień to dla mnie król wczesnej jesieni. Po raz kolejny mój aparat przekłamał kolor na paznokciach, ale idealnie oddaje go to, co widać na nakrętce. To taki morski, trochę butelkowy turkus. Jednocześnie żywy i trochę przygaszony. Jak dla mnie wygląda bardzo... bogato przez swój głęboki i nasycony odcień. Jest to kolor 033 Emerald Ocean i moim zdaniem nazwa idealnie oddaje to, co znajdziemy w buteleczce.
Na punkcie tego koloru po prostu oszalałam! Jest to najpiękniejszy niebieski jaki widziałam i jaki nosiłam na paznokciach. Cudowny intensywny i nasycony błękit z zielonymi tonami. Nie jest blady i trupi, na dłoniach wygląda bardzo świeżo i ma w sobie jakąś egzotyczną energię. Kojarzy mi się z wodą na tropikalnej wyspie. Będzie moim zdecydowanym ulubieńcem latem i wiosną! Jest to kolor 032 Turquoise Island
Ostatni kolor jest bardzo niespotykany wyjątkowy i piękny. Grafitowa szarość z nutami fioletu. Ciemny i urzekający. Przypomina mi lakier, który w ubiegłych latach gościł na moich paznokciach niemal bez przerwy. Ma w sobie coś mrocznego i eleganckiego jednocześnie. Jest to kolor 034 Graphite Sunset.
Dajcie znać, który kolor najbardziej Wam przypadł do gustu!
Dzięki i do następnego :*
Lakiery hybrydowe Pure Color Victoria Vynn
Niesłabnąca popularność lakierów hybrydowych sprawia, że co raz więcej kobiet decyduje się na wykonywanie stylizacji w domowym zaciszu przy użyciu samodzielnie zakupionych produktów, jednak marki oferujące lakiery hybrydowe wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu zasypując potencjalne klientki milionami obietnic i kusząc co raz to nowszymi efektami. Jak wśród tak ogromnego wyboru podjąć właściwą decyzję?
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam mój wybór - testowałam już kilka marek lakierów hybrydowych, także tych bardzo popularnych. Mam porównanie i wiem już czego oczekuję od dobrego lakieru hybrydowego. Jakie warunki musi spełniać, by pracowało się z nim nie tylko dobrze, ale bardzo dobrze. Po rocznych poszukiwaniach trafiłam w końcu na coś, co spełnia moje oczekiwania w 100% - lakiery hybrydowe Victoria Vynn.
Są to nietypowe hybrydy. Zainteresowałam się nimi z powodu ich nietypowego sposobu zdejmowania - hybrydy z serii Pure Color rozpuszczają się w alkoholu. Dzięki tej technice nie ma konieczności moczenia paznokci w acetonie, który jest szkodliwy nie tylko dla dłoni i paznokci ale także dla dróg oddechowych. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że płyn na bazie alkoholu nie tylko jest delikatniejszy dla skóry, ale także ma właściwości antybakteryjne i antyseptyczne!
Mimo nietypowego sposobu zmywania hybrydy nadal są wyjątkowo trwałe. Powiedziałabym nawet, ze trwalsze niż jakiekolwiek inne, które stosowałam. Zwykle sylizacja hybrydowa na moich dłoniach wytrzymywała maksymalnie tydzień, czasem lakier potrafił odejść jeszcze tego samego dnia. Myślałam, że moje paznokcie po prostu nie lubią się z hybrydami, ale seria Pure Color od Victoria Vynn przekonała mnie, że wcale nie musi tak być! Te hybrydy jako jedyne trzymają się na moich paznokciach nawet 3 tygodnie w nienagannym stanie!
Dodatkową zaletą jest komfort aplikacji. Nawet jasne kolory są doskonale napigmentowane, więc wystarczą dwie cienkie warstwy by uzyskać pełne krycie. Paznokieć po nałożeniu lakieru nie staje się nienaturalnie gruby i brzydki. Lakiery też świetnie się poziomują, trzeba by się naprawdę postarać aby utworzyły się nieestetyczne fałdki i nierówności.
Aplikację uprzyjemnia także pędzelek. Wyjątkowo krótki i elastyczny. Świetnie się nim operuje przy skórkach jak i przy wolnym brzegu. Mam nad nim dużą kontrolę więc łatwo mi dojechać do każdego zakamarka paznokcia, nie mam obaw, że nie dojadę dokładnie do skórek lub zaleję sobie skórę po bokach. Odkąd mam hybrydy Victoria Vynn nie umiem już malować żadnymi innymi hybrydami.
Nie mogę też nie wspomnieć o tych przeuroczych buteleczkach! Spójrzcie tylko na nie! Bardzo zgrabne i wygodne w przechowywaniu dzięki temu, ze już na zakrętce widać jaki kolor znajduje się w buteleczce. Wąska zakrętka jest także atutem podczas malowania, gdyż wygodnie leży w ręce. Kwadratowe buteleczki mienią się perłowym, syrenkowym blaskiem i zdecydowanie pozytywnie wyróżniają się na tle prostych czarnych buteleczek innych firm.
Mają tylko jedną wadę - w ofercie są zaledwie 72 kolory, co wydaje się sporo, bo każdy może znaleźć coś dla siebie, jednak ja, maniaczka wymyślnych kolorów czekam na nowe odcienie w kolekcji Pure Color. Mimo to - dla mnie to będzie ulubieniec roku 2016 i pewnie wielu kolejnych!
Jeśli ktoś z Was miał do czynienia z lakierami z tej lub innej serii marki Victoria Vynn koniecznie podzielcie się doświadczeniami. Być może skuszę się też na inne serie.
Dzięki i do następnego :*
Lato w kolorze Cafe del Mar
Lato ma się ku końcowi ale to jeszcze nie jest jego koniec! Wciąż możemy korzystać z przepięknej pogody i cieszyć się letnim manicure! A na wakacyjny urlop nad morzem nie ma nic lepszego niż manicure hybrydowy, którym będziemy cieszyć się przez wiele dni bez obaw o odpryski czy wytarte końcówki! Najpiękniejsze letnie kolory znajdziemy w kolekcji Indigo by Natala Siwiec. Cudowne, delikatne pastele, świeże, podkreślające opaleniznę kolory to wybór wprost idealny na ostatnie dni lata. Moim faworytem musiał być oczywiście delikatny błękit Cafe del Mar, w którym zakochałam się od pierwszego spojrzenia na zapowiedzi nowej kolekcji, a gdy zobaczyłam go na żywo podczas szkolenia z marką Indigo po prostu przepadłam! To najpiękniejszy odcień błękitu jaki mogłam sobie wymarzyć!
Niebieski to mój kolor! Zwłaszcza tego lata gościł nie tylko na moich paznokciach, ale także w szafie, makijażu, dodatkach i... na włosach! Nie mogłam sobie więc odmówić manicure inspirowanego moją ulubioną letnią koszulą w kolorach błękitu wykonanego między innymi cudownym błękitem Cafe del Mar!
Jednak kolekcja Indigo by Natalia Siwiec nie kończ się na pastelowym błękicie! Znajdziecie tu całe mnóstwo innych kolorów! Cudowna, świeża mięta, delikatne fiolety czy pudrowy róż, który razem z Cafe del Mar stworzy najmodniejsze w tym roku połączenie kolorów! Brzmi kusząco? Lećcie sprawdzić, co jeszcze Indigo przygotowało dla swoich klientek, ale UWAGA! Grozi zakochaniem! <3 p="">3>
Dajcie znać jakie są wasze ulubione letnie kolory! Jeśli tak jak na zakochałyście się już w lakierach hybrydowych Indigo, które oprócz cudownych kolorów kuszą doskonałą jakością to chętnie się dowiem, jakie kolory polecacie!
Dzięki i do następnego :*
Glass Effect Nails | Zdobienie | Hybrydy
Witajcie! Przepraszam że tak długo nie było nowych postów. Ostatnio miałam niewiele czasu w tygodniu, a weekend spędziłam bawiąc się na weselu. Teraz odpoczywam po nocnej zabawie, leniuchuje i mam czas przygotować dla Was nowy post. Wspominałam, że moje pazurki są w kiepskim stanie, ale jednak wesele to wesele i kiedy zakładam elegancką sukienkę, szpilki i robię wieczorowy makijaż to wypadałoby nie zapominać o zadbanych dłoniach, bo to one są wizytówką kobiety. Samodzielnie przedłużyłam swoje paznokcie Hardem i to raczej więcej niż zalecane przez producenta 5 mm, więc wybaczcie wszystkie niedociągnięcia, nie jestem w tym mistrzynią.
Lakier hybrydowy Semilac 031 Black Diamond to piękna, głęboka czerń z błyszczącym wykończeniem. Ładnie kryje i dobrze się rozprowadza. Nie jest jednak tak do końca zwyczajna, gdyż czarny jest kolorem wymagającym. Trzeba nakładać bardzo cienkie warstwy. Gdy nałożymy za dużo może się zmarszczyć pod lampą. Trzeba go też utwardzać dwa razy dłużej niż inne kolory. Nie wiem dlaczego, być może z powodu dużej ilości pigmentu, wiem natomiast, że po jednym utwardzeniu lakier jest z pozoru utwardzony ale pod warstwą utwardzoną jest rzadki jeszcze lakier.
Z folii holograficznej nie jestem do końca zadowolona. Jak pewnie wiecie nie lubię zielono-pomarańczowych tonów w błyskotkach. Moim zdaniem wygląda to bardzo tanio. Specjalnie więc mając do wyboru kilka kolorów folii wybrałam tę, ktora połyskiwała na niebiesko i różowo, nie zdradzając przy tym zielonkawych ani pomarańczowych tonów. Jak widać, po nałożeniu na lakier kolor folii zmienił się na dokładnie taki, jakiego nie chciałam.
Folia ta przychodzi do nas w postaci jednego kawałka zwiniętego w rulon i zapakowanego w plastikowy flakonik zamknięty korkiem. Bardzo wygodne przechowywanie. Folia jest cieniutka i łatwa do pocięcia. Praktycznie przezroczysta, połyskuje tylko w świetle na różne kolory. Dostępna jest w czterech wersjach kolorystycznych. Ja wybrałam numer 2, który z założenia jest błękitno-różowy, na czarnej bazie jednak wyszedł zupełnie inaczej. Ciekawa jestem, czy folia o innym kolorze również zmieniłaby się tak drastycznie. Żeby przykleić folię wystarczy delikatnie docisnąć do paznokcia. Przy większych kawałkach ważne jest by dokładnie docisnąć brzegi, chociaż myślę, że wszystko zależy od folii. Ta jest tak cienka, że nie podejrzewałabym jej o możliwość odstawania.
Ozdoby możecie kupić na dziale Nail Art a konkretnie tutaj Korzystając z mojego kodu rabatowego JJG10 uzyskacie 10% zniżki na zakupy! Pamiętajcie też, że wysyłka jest darmowa na cały świat!
Podoba Wam się ten trend czy jednak nie jesteście jego fankami?
Dzięki i do następnego :*










