Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele. Pokaż wszystkie posty

Provocater Cascade of Colours | Swatche

niedziela, 28 maja 2017
Witajcie moi kochani!
Dawno mnie tu z Wami nie było nad czym bardzo ubolewam, ale jak niejednokrotnie wspominałam końcówka maja i początek czerwca to naprawdę ciężki okres dla studenta. W końcu jednak znalazłam dla Was chwilę i przychodzę z czymś bardzo ekscytującym bo z nową kolekcją lakierów Provocater. Moją opinię o nich możecie poczytać TUTAJ, więc jeśli jeszcze nie wiecie co to za lakiery to zapraszam do lektury



Marka Provocater wyszła ostatnio na rynek z nową kolekcją, w skład której wchodzi aż 12  nowych kolorów w odcieniach idealnych na lato! W moje łapki trafiło 9 kolorów, które w tym wpisie będziecie mogły zobaczyć z bliska oraz pokażę Wam jak wyglądają na paznokciach!



Lakiery z nowej kolekcji niczym nie ustępują tym, które pokazałam wcześniej. Są równie dobrze napigmentowane w wielu przypadkach, nawet przy jasnych kolorach jedna warstwa daje niemal stuprocentowe krycie. Mają również tę samą gęstą konsystencję, która pozwala na długą pracę z lakierem bez obaw, że spłynie czy rozleje się na skórki. Trwałość jest oczywiście kwestią indywidualną i zależy od zbyt wielu czynników by się o niej rozpisywać, ale na moich paznokciach, które nie lubią się z hybrydami trzymają się naprawdę dobrze i pozwalają cieszyć się pięknym kolorem przez długi czas. 



Przy moich poprzednich postach pojawiły się też komentarze na temat buteleczek i pytania o ich przechowywanie. Faktycznie ich kształt może być kłopotliwy, ale dla mnie to żaden problem. Zestaw startowy Provocater, o którym możecie poczytać TUTAJ przychodzi w bardzo przemyślanym pudełku, w którym znajduje się sporo miejsca przeznaczonego specjalnie na tworzenie własnej kolekcji lakierów. Pudełko jest solidne i ja swoje lakiery przechowuję właśnie w nim. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie więc jeśli dopiero zaczynacie przygodę z hybrydami to naprawdę polecam ten zestaw.



Przejdźmy jednak do kolorów, bo są one naprawdę udane. Będę je pokazywać w takiej kolejności, w jakiej możecie zobaczyć je na zdjęciach paznokci!

Provocater 95 Neon Orange - jak sama nazwa wskazuje to neonowy pomarańcz. Ognisty i energetyczny odcień pomarańczu wpadającego w czerwień. Prawdziwa petarda dla odważnych dziewczyn. Tym mniej odważnym polecam go na stopy. Takie ogniste pazurki w połączeniu z odkrytymi butami nie przejdą niezauważone!

Provocater 94 Neon Lemon - kolejny neonowy kolor dla odważnych. Fantastyczny żółty neonek z lekkimi zielonymi tonami. Kolor mega energetyczny i zwracający uwagę. Dla fanek neonów będzie to doskonały wybór!

Provocater 93 Green Turf - nazwa jakaś taka niezachęcająca, ale co za wnętrze! Mimo, że lakiery w mojej kolekcji można liczyć w setkach to takiego koloru chyba jeszcze nie miałam.  Jest w nim coś nieoczywistego! To taki ciepły, trawiasty zielony, ale jakby ciutkę przybrudzony?  Nawet nie wiem jak opisać ten kolor bo w każdym świetle wygląda inaczej, ale muszę przyznać, że jest ciekawy i wygląda bardzo ładnie na dłoniach.


Provocater 99 Emerald Green - od razu powiem, że mój aparat nie lubi takich kolorów. Wszystkie lakiery w takich kolorach na zdjęciu wychodzą jak turkusowy odcień mięty, a to zupełnie inny kolor! To taki bardzo chłodny morski zielony. Na pewno nie jest tak jasny jak na zdjęciu, jest ciemniejszy i bardziej głęboki, nie ma w sobie nic z pasteli. Jest szlachetny i bogaty dlatego jeśli szukacie czegoś letniego, ale bardziej eleganckiego to koniecznie go sprawdźcie!

Provocater 97 Blue Lagoon - no i moje ukochane niebieskości! Odcień błękitu nieba nad spokojnym morzem. Piękny, jasny ale nie przebielony. Fanki niebieskich paznokci na pewno go pokochają bo to wyjątkowo ładny odcień ciemniejszego błękitu.

Provocater 91 Sapphire - kolejny kolor, w którym się zakochałam! Jest nieco mniej kryjący od pozostałych i rzadszy ale te właściwości wpływają na jego niezwykły kolor. Niesamowicie głęboki atramentowy odcień. Przez to że jest lekko transparentny daje na paznokciach efekt bardzo bogatego, królewskiego granatu. Absolutnie przepiękny i elegancki. Intensywny mimo tego, że dość ciemny.


Provocater 92 Purple Euphoria - radosny i żywy fiolet o ciepłych tonach. Raczej z tych ciemniejszych ale na dłoniach wygląda ładnie i świeżo. Będzie cudownie wyglądał na opalonych dłoniach, ale nawet na takich bladych jak moje wygląda ładnie i nie tworzy efektu sinych palców.

Provocater 102 Rinsed Pink - fajny pudrowy kolor. Radosny i dziewczęcy więc spodoba się wielu osobom. Dość podobny do tego, który pokazywałam Wam ostatnio, ale nie aż tak intensywny. Klasyczny wybór, który cudownie odświeży dłonie i podkreśli wakacyjną opaleniznę. Nada się też na co dzień do szkoły czy pracy zamiast zwykłego nudziaka.

Provocater 100 Biscuit Tan - nudziak idealny. Mocno rozbielony odcień nude z wyraźnymi nutami pastelowego różu. Przypomina mi inny bardzo znany lakier, odcień jest podobny ale nie aż tak blady. Dłonie wyglądają w nim czysto i świeżo. Latem będzie pięknie podkreślał opaleniznę. Sprawdzi się też na stopach, którym nada delikatnego, świeżego wyglądu. Będzie z pewnością dobrym wyborem jeśli na co dzień nie możecie poszaleć z kolorami. Dla osób pracujących w biurze czy po prostu dla kogoś, kto nie chce by jego paznokcie przyćmiewały całą stylizację. A dla zdobieniowych maniaczek idealny jako baza pod stempelki czy inne wymyślne wzory!



Jeśli szukacie czegoś ciekawego, co wpisze się w paznokciowe trendy nadchodzącego lata to koniecznie zobaczcie tę kolekcję! W tej feerii barw każdy znajdzie coś dla siebie. Hybrydy to doskonały wybór na wakacje, kiedy nie chcemy martwić się o odpryski czy wytarte końcówki. Jeśli wybór wakacyjnego lakieru jeszcze przed Wami to polecam zapoznać się bliżej z tą kolekcją! 

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

PasteLove | Zdobienie

środa, 30 marca 2016
Czujecie wiosnę? Jest? Mamy ją? To ją teraz trzeba trzymać zeby nie uciekła. Pastele nadal u mnie królują i zostają na moich paznokciach. Tym razem inne połączenie, bo róż i soczysta mięta. Bardzo proste, aż mi się ręka zatrzęsła gdy wpisywałam w tytule posta "Zdobienie", takie to proste! Dziewczęce i słodkie kropeczki zrobione sondą, paseczki od tasiemek. Nic więcej, a jakoś dobrze mi się to nosiło. Oglądajcie!






Do zdobienia użyłam:
-Flormar Matte M01
-Lovely Gloss like Gel 160
-Golden Rose Rich Color 44
-Sonda do zdobień BPS
-Tasiemka do zdobień 2mm BPS

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Pastel mint studs | BPS

piątek, 24 lipca 2015
Nie będę się dzisiaj rozpisywac o tym co u mnie, bo u mnie nic ciekawego. Przygotowania do wyprowadzki idą pełną parą i przysłaniają cały świat. Nie robię nic, poza pakowaniem się. 
Dlatego manicure, który wam dzisiaj pokażę jest jednym z tych prostszych, które nie wymagają długich godzin spędzonych nad paznokciami. W chwili obecnej decyduję się zwykle na manicure jednokolorowy, ewentualnie coś, co szybko się maluje, potem szybko schnie i możemy wracać do swoich obowiązków. Ten taki jest, a do tego wygląda bardzo wiosennie przez połączenie pastelowej mięty i bieli.






Te ćwieki to stosunkowa nowość w ofercie Born Pretty Store. I w mojej ocenie jest tańszą opcją dla osób, które marzą zarówno o pastelowych jak i neonowych ćwiekach. W niedużym plastikiowym pojemnijczku znajdują się ćwieki w trzech kształtach - podłużnym, okrągłym i kwadratowym. Każdy z tych kształtów występuje w czterech kolorach, dwóch pastelowych i dwóch neonowych. Ćwieki są niewielkie, mają 2-3 mm średnicy więc są małe i dopasują się nawet to bardzo wypukłych paznokci. Naniosłam je delikatnie na warstwę mokrego lakieru i delikatnie docisnęłam. Utrwalone następnie bezbarwnym lakierem trzymały się aż do zmycia. Po tym czasie delikatnie usunęłam je pęsetą, a następnie oczyściłam brzegi i spód z resztek lakieru przy pomocy patyczka kosmetycznego zamoczonego w zmywaczu. Są oczywiście wielorazowego użytku, więc jeśli ich nie zniszczymy będą nam służyć bardzo długo.




Ćwieki możecie dostać tutaj w atrakcyjnej cenie - $2.86. Pamiętajcie, że używając kodu zniżkowego JJG10 otrzymacie 10% zniżki na całe zakupy. Dodatkowo, wysyłka zawsze jest darmowa, niezależnie od tego, z jakiego kraju zamawiacie!

Co o tym sądzicie? Jak wam się podoba ten manicure i same ćwieki?
Czytaj dalej »

Kolorowe eyelinery na lato!

poniedziałek, 20 lipca 2015
Sporo już lata zleciało ale przecież jeszcze ponad miesiąc przed nami! A przede mną i nawet dwa miesiące! Aczkolwiek będą to pracowite miesiące, za tydzień jadę na wesele, za dwa tygodnie wyprowadzam się do nowego mieszkania i na pewno będzie z tym sporo zamieszania. Ale już od sierpnia będzie można wpaść na mnie w Gdańsku. Są tu jakieś blogerki z Trójmiasta? 
Dzisiaj temat makijażowy, a mianowicie kolorowe eyelinery. Idealny akcent na wiosnę i lato gdy chcemy ożywić swój makijaż, dodać mu wyjątkowości i koloru a jednak obawiamy się kolorowych cieni. Powiedzmy sobie szczerze... kolorowa kreska jest łatwiejsza w opanowaniu niż cienie, których nierozważne użycie może skończyć się totalną klapą i kiczowatym wyglądem. 

Sama długo nie mogłam się przekonać do kolorowych kresek, ale któregoś dnia wpadł w moje ręce fioletowy eyeliner marki Sephora i przepadłam. Od niego zaczęło sie wszystko. 
Jest to najdroższa propozycja ze wszystkich przeze mnie posiadanych, ponieważ za malutki kałamarzyk płacimy około 50 zł. No cóż... w przypadku takiej jakości można sobie pozwolić. Eyeliner ma kolor fioletowy i wypełniony jest migoczącymi błękitnymi drobinkami. Fajnie wygląda w makijażu wieczorowym, rozświetla makijaż i podkreśla wiele kolorów tęczówek. Jako jedyny ze wszystkich posiadanych przeze mnie linerów ten zamiast pędzelka ma ściętą w szpic miękką gąbeczkę. Nie lubię tego rodzaju rozwiązań, niestety kolorowe linery Sephora występują tylko z gąbeczką. Co do jakości to trzyma się świetnie, nie spływa, nie rozmazuje się, nie blaknie. Zaszkodzić mu może tylko gdy np. potrzemy załzawione oko, kilka razy w ten sposób rozmazałam sobie jaskółkę.


Kolejne dwa linery które wpadły w moje łapy gdy pochłonęła mnie miłośc do kolorowych kresek są linery z limitowanej edycji Lovely Butterfly. Cudowna pistacja obłędnie wygląda w połączeniu z brązem, za to niebieski wygląda dobrze zawsze. W cieniowanej kresce z kobaltem, z czernią a także jako akcent np. tylko w wewnętrznym kąciku. Linery mają cudowną konsystencję i są świetnej jakości. Aż dziwne, bo za tą cenę (około 8 zł) spodziewałam się czegoś gorszego. Mają fajny precyzyjny pędzelek i są niemal calkowicie odporne na ścieranie. Wadą jest to, że trochę (bardzo!) barwią skórę na powiekach :P

Na koniec zostawiam sobie liner z którego nie jestem zadowolona. Jest to kobaltowy liner z Wibo. koszztował niewiele, więc nie jestem wściekła, ale nie polecam i nie kupię ponownie. Ma piękny kolor. Taki jak zawsze szukałam, matowy intensywny kobalt, wręcz elektryzujący zwłaszcza przy moim kolorze oczu. Niestety, jest bardzo rzadki i długo zasycha przez co odbija się na powiekach. Ciężko się nim maluje bo robi smugi a prawdziwy ładny intensywny odcień (jak na swatchu niżej) uzyskamy nakładając dwie lub trzy warstwy. W ciągu dnia kruszy się i osypuje pod oko, do tego latwo go rozmazać. Szkoda, bo przepięknie wygląda w połączeniu z błękitem. Jak ktoś zna liner podobny do tego ale lepszej jakości to dajcie znać!

Ostatecznie mało mam tych linerów, ale czaję się na więcej. Pokochałam kolory na oczach i teraz poluję na żółty matowy liner i jakieś intensywne złoto. I może jakąś neonową zieleń? No i biel, która wygląda w makijażu niezwykle futurystycznie.
Co do linerów które posiadam nie polecam tylko tego z Wibo ponieważ sprawia ogromne kłopoty. Linery z Lovely i z Sephory mogę polecić z czystym sumieniem gdyż są świetnej jakości i dobrze mi się sprawdzają. Dla osób, które lubią metaliczne linery mogą sprawdzić się te z Golden Rose, miałam od nich zlocisty metaliczny brąz i byłam oczarowana jakością!


Powiedzcie mi co sądzicie o kolorowych linerach w makijażu. Używacie czy tylko podziwiacie u innych? Polećcie mi swoich kolorowych ulubieńców i koniecznie dajcie mi znać, kto jest z Trójmiasta :D
Czytaj dalej »

Lovely Butterfly Eyeliner | Recenzja

piątek, 19 czerwca 2015
Witajcie dziewczyny! Znów jest mnie mało na blogu, ale staram się jak najlepiej przygotować do egzaminu wstępnego na uczelnię, z tej przyczyny w przyszłym tygodniu prawdopodobnie nie będzie mnie wcale. Ani tu, ani na Waszych blogach. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym wszystkie egzaminy zdała jak najlepiej :)
Lato w pełni więc dzisiaj pokażę wam moje ostatnie nabytki w kwestii kolorowych linerów - kolorowa kreska to fantastyczny akcent w letnim makijażu. Zwłaszcza, jeśli uda nam się znaleźć eyeliner, który jest ładny, trwały i tani! 

 Eyelinery dostępne są - albo były, bo z tego co wiem jest to edycja limitowana -w Rossmannie w szafach Lovely - naszej polskiej firmy. Cena nie jest wysoka bo za jedną sztukę płacimy niecałe 8 zł. Niestety producent oszczędził nam informacji ile produktu znajduje się w środku. 

 Produkt dostajemy w niedużym, podłużnym opakowaniu charakterystycznym dla eyelinerów tej firmy. Wizualnie jest calkiem ładne, proste, w pastelowym kolorze, oryginalne. Wykonane z solidnego plastiku, ktory się jak na razie nie porysował ani nie zdarły się z niego napisy. Odkręca się bez problemów i dokręca się do końca dzieki czemu produkt w środku nie wysycha. Dla mnie jest jednak niepraktyczne. O ile np. eyeliner z Sephory jest szerszy u dołu i stoi stabilnie, tak ten jest w tej kwestii koszmarkiem. Ciężko jest go postawić, muszę poświęcić temu trochę uwagi żeby udało mi się go postawić i żeby sie nie przewrócił, ale nadal o ponownym nabraniu produktu bez przytrzymywania go drugą ręką nie ma mowy. Przez to rzadziej go używam, gdy się spieszę nie chcę się męczyć z opakowaniem.

 W środku znajduje się cienki, precyzyjny pędzelek wykonany z włosia. Moim zdaniem to dużo lepsza opcja niz gąbeczkowy aplikator. Pędzelek jest dość długi, giętki i elastyczny. Łatwo się nim maluje nawet cieniutkie kreseczki, ale przy grubszej już trzeba się namachać. W żadnym z eyelinerów pędzelek nie był uszkodzony, oba są równiutkie i prose, nie odstają im kłaczki, nie odkształcają się, nabierają odpowiednią ilośc produktu, i ładnie rozprowadzają go na skórze.
 Numer dwa skusił mnie dopiero za którymś razem. Początkowo nie byłam do niego przekonana, ale teraz nie żałuję zakupu. To cudowna, pastelowa ale nie rozbielona mięta, może trochę pistacja... Przepiękny kolor, który idealnie współgra ze wszelkimi odcieniami brązu i fajnie ożywi makijaż w odcieniach nude. Dobrze też łaczy się ze złotem i czernią, a nałożony solo na gołą powiekę nadaje spojrzeniu świeżości. Ideał na wiosnę, ale latem też nie będę od niego stronić!

 Numer 3 to kolor ktorego poszukiwałam od dawna. Idealny pastelowy błękit. Wyraźny, nie trupioblady, nie fioletowawy, nie zbyt rozwodniony. Po prostu ładny intensywny pastel w kolorze letniego nieba w południe, tafli czystej wody w słoneczny dzień... Fantastyczny na lato, pięknie wygląda w połączeniu z kobaltem, ale też złotem i klasyczną czernią. Gdy chcemy lekkiego, świeżego makijażu ten cudaczek wystarczy! Nie musimy nakładać nic więcej a i tak zbierzemy mnóstwo komplementów!

 Jeśli chodzi o krycie to nie skłamię mowiąc, że jedna warstwa linera wystarczy, ale ja zazwyczaj nakładam dwie. Umiejętnie posługując się pędzelkiem nie otrzymamy żadnych smug i prześwitów, ale kolor będzie przygaszoną pastelą. Ładną, nadal przyciągającą uwagę, ale bez fajerwerków. Dopiero druga warstwa sprawia, że pastel staje się wręcz neonowy, skupia na sobie wzrok i nie da się przejść obok niego obojętnie. Jest to jednak opcja dla odważnych, naprawdę spektakulatnie wtedy wygląda!

 Największym plusem tego linera jest trwalość.  Naprawdę życzylabym sobie, żeby wszystkie linery miały taką trwałość. Liner naprawdę utrzymuje się cały dzień. Jest oporny na ścieranie, potarcie oka nie kończy się zieloną/niebieską pandą, jedynie lekkim wyblaknięciem koloru. Za to odpowiada też fakt, że liner po prostu wżera się w skórę. Powieka lub dłoń po zeswatchowaniu produktu dosłownie zabarwia się na dany kolor i nawet zmywanie mocnym płynem nie poradzi sobie z tym do końca. Obawiałam się trochę, że może się kruszyć i pękać, ale nic takiego nie ma miejsca w tym przypadku. Nie odbija sie, co będzie dobrą wiadomością dla dziewczyn o tłustych powiekach. Gdyby Lovely wypuściło czerń o takiej samej jakości to eyeliner z Sephory stałby się kosztowną zachcianką!
Podsumowywać chyba nie muszę. To produkt, który każda fanka kolorów w makijażu powinna mieć! Za taką cenę aż żal się nie skusić!

Dajcie znać co sądzicie i tych linerach i czy lubicie kolorowe kreski!

Dzięki i do następnego :*



Czytaj dalej »

Jesień na paznokciach: Szkolny poranek

wtorek, 23 września 2014
Jesień uznaję za rozpoczętą! Mamy co raz bardziej jesienną pogodę, czas na zmianę makijażu i manicure na bardziej jesienny. Najwyższa pora wyciągnąć z szafy jesienne swetry i botki... No i rozpocząć projekt Jesień na Paznokciach, zorganizowany przez Natalię z bloga Fixation Station. W tym tygodniu tematem jest "Szkolny poranek". Prawda, że przyjemny temat? Daje duże pole do popisania się swoją kreatywną interpretacją :) Mi, jako osobie, która nadal chodzi do szkoły temat jest szczególnie bliski. Jak myślicie, od czego zaczynam swój poranek? Wciągam szybko jakąś bluzę, wstawiam wodę na herbatę i zanim jeszcze pomyślę chociażby o ubraniu czy umalowaniu się - pakuję torbę! Za inspirację posłużył mi zeszyt do Historii Sztuki - pastelowy, uroczy z ciekawym napisem: "I am More than You can see" - bo sztuka to nie tylko to co widać :D






Co sądzicie o tym manicure? Czy takie świeże, wiosenne pastele wpisują się jeszcze w klimat początku jesieni? :)
Czytaj dalej »

Mięta idealna czyli Rimmel Salon Pro #500 Peppermint

sobota, 7 czerwca 2014
Witajcie! Jak wam mija sobotnie popołudnie? Ja w końcu nadrabiam zaległości na bloggerze i Youtubie. Miałam ostatnio strasznego pecha, bo moje pazurki się połamały i muszę chwilowo zrezygnować z malowania i zregenerować je. Na szczęście mam kilka fotek w zapasie, i dzisiaj pokażę wam pięknego miętuska, na którego polowałam od zeszłego roku, odkąd przeczytałam, że może być zamiennikiem Essie Mint Candy Apple. Mowa oczywiście o lakierze Rimmel w kolorze Peppermint. 



Firma/Seria: Rimmel Salon Pro
Odcień: 500 Peppermint
Pojemność: 12 ml
Krycie: 2 warstwy
Cena: ok 18 zł

 
Kolor:  To idealny miętowy odcień. Lekko pistacjowy, lekko błękitny. Świeży, czysty, pastelowy. Nadaje dłoniom ładny wygląd. Mimo zielonych tonów nie wygląda niezdrowo. Moim zdaniem to świetny kolor na ciepłe dni.
Wysychanie: Wszystkie lakiery z tej serii wysycają u mnie po prostu godzinami. Ten odbiega od tej niekorzystnej normy. Nie wiem od czego to zależy, ale ten lakier wysychał na moich pazurkach w przyzwoitym, standardowym tempie.
Aplikacja: Duzy plus należy mu sie za przyjemną aplikację. Bardzo kremowa formuła nie rozlewa się na skórki i nie robi paskudnych smug. Do tego mamy piękny, płaski pędzelek ścięty na okrągło co bardzo ułatwia manewrowanie przy skórkach. Pędzelek jest elastyczny i ładnie dopasowuje się do kształtu płytki. Dzieki temu możemy pomalować paznokcieć doslownie dwoma pociągnięciami.
Krycie: Zwykle z pastelami jest ten problem, że słabo kryją. Tutaj nałożyłam dwie standardowe warstwy i tyle w zupełności wystarczy. Lakier ładnie pokrył płytkę, nie robił prześwitów. Ma u mnie za to plusa, gdyż nie trzeba było specjalnie uważać przy nakładaniu.
Zmywanie:  Przykładamy na kilka sekund wacik ze zmywaczem i już go z nami nie ma :P
Inne: Podobają mi się buteleczki lakierów z tej serii, Ładnie prezentują się na półce, tak ekskluzywnie i do tego dzięki ściętej nakrętce wyróżniają się spośród innych lakierów.
Podsumowanie: Dla mnie to ideał na wiosnę. Bardzo ładnie kryje i szybko wysycha. Trwałośc jest kwestią indywidualną, jednak u mnie utrzymał się 3 dni - po tym czasie mi się znudził i po prostu go zmyłam. Jest bardzo wygodni w aplikacji - dzięki kompilacji sprzyjających czynników malujemy paznokcie raz-dwa! Bez specjalnego wczuwania się malowanie i maczania pędzelka milion razy w emalii. Nie jest tani, ale ma dużą pojemność i zdecydowanie wart swojej ceny. Nie da się go nie pokochać.






Co myślicie o tym miętusku? Spodobał wam się? Stawiacie latem na świeże kolory, czy wolicie coś bardziej rażącego? :)
Czytaj dalej »

Colour Alike - Trele Pastele - 510 Lilianka

czwartek, 29 maja 2014
Dziś czas na kolejną porcję pastelowego holo. Ostatnio pokazywałam wam różową Watę Cukrową, a teraz czas na delikatną Liliankę. Taki optymistyczny, wiosenny akcent w ten deszczowy dzień. Czemu pogoda tak szybko się psuje? :( Ja zdecydowanie wolałam gdy było ciepło i pięknie! Nie lubię deszczu i zimna.

Firma/Seria: Colour Alike
Odcień: 510 Lilianka
Pojemność: 8 ml
Krycie: 2 warstwy
Cena: ok 11.99 zł


Kolor:  Cała ta kolekcja ma wyjątkowe kolory, jednak ten jest dla mnie największym zaskoczeniem. To delikatny, pastelowy fiolet. Holograficzna lawenda. Piękna, subtelna, niezwykła. Co mnie tak zaskoczyło? To, że ten kolor absolutnie nie robi "Trupich dłoni". Rzadko się to zdarza w przypadku takich kolorów.
Wysychanie: Każdy, kto ma choć jeden lakier CA wie, że one wysychają ekspresowo. Nie wiem jak to się dzieje, ale nawet dwie warstwy lakieru są suche po kilkunastu minutach.
Aplikacja: Płasko ścięty pędzelek jest bardzo miękki i giętki. Nabiera idealną ilość lakieru i łatwo się nim manewruje. Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa, lekka. Świetnie się pracuje z tymi lakierami.
Krycie: To chyba mój pierwszy lakier CA, który potrzebuje dwóch warstw. Nie przeszkadza mi to zupełnie, bardzo bym się zdziwiła, gdyby tak łagodny kolor krył na raz.
Zmywanie:  Nie farbuje paznokci ani skórek. Zmywa się jak zwykły krem.
Inne: Po raz kolejny będę się zachwycać buteleczką. Jest piękna!
Podsumowanie:Dla mnie jest to prawdziwy fenomen wśród pastelowych lakierów. Naprawdę jestem nim zaskoczona. Wygląda schludnie, nie tworzy "trupka", ma wyjątkowy kolor. Jestem zachwycona!





Co sadzicie o tym lakierze? Was również urzekł, czy wolicie ciemniejsze holo? :)
Czytaj dalej »

Słodka Wata Cukrowa - Colour Alike #511

poniedziałek, 26 maja 2014
Jeeeej, czy u was też jest taka pogoda? <3 Słoneczko grzeje, dni są co raz dłuższe i po prostu robi się lato! No właśnie, lato się robi a ja jeszcze nie pokazałam posiadanych przeze mnie holosiów z wiosennej kolekcji Colour Alike! Dzisiaj czas na pierwszy z nich - holograficzny róż czyli #511 Wata Cukrowa. Swoją drogą tym razem przeszły całkiem znośne nazwy, bywało nieraz o wiele gorzej :P


Firma/Seria: Colour Alike
Odcień: 511 Wata Cukrowa
Pojemność: 8 ml
Krycie: 1 warstwa
Cena: ok 11.99 zł
 

Kolor:  Naprawdę niezwykły. Piękny słodki róż, kojarzy mi się jednak bardziej z kwiatami niż watą cukrową. Na zdjęciach wyszedł całkiem realistycznie, ale kto ma ten lakier, ten wie, że odcień ma w sobie coś niezwykłego, wyjątkowego. Lakierów mam sporo, dużo lakierów widziałam, a takiego odcienia nie spotkałam po prostu nigdy.
Wysychanie: Jak we wszystkich holo Colour Alike po kilku minutach można zapomnieć, że malowałyśmy paznokcie. To jeden z lakierów awaryjnych na szybkie wyjścia. Malujemy i po 5 minutach możemy wychodzić.
Aplikacja: Idealnie przycięty pędzelek, do tego bardzo miękki i elastyczny. Niezbyt szeroki, więc łatwo manewruje się nim przy skórkach. Konsystencja jest przyjemna, nie za rzadka i nie za gęsta. Jak dla mnie idealna.
Krycie: Wiem, że ciężko w to uwierzyć. Sama jestem w szoku! Ale wystarczy jedna warstwa ! Naprawdę, jedna średnia warstwa kryje paznokieć całkowicie!
Zmywanie:  Absolutnie bez problemu. Nie farbuje, nie rozmazuje się, nie stawia czynnego oporu.
Inne: Design buteleczki zachwyca mnie za każdym razem. Uwielbiam je za to, jak pięknie prezentują się na półce!
Podsumowanie:Pastelowe holo to nie jest coś, co śniło mi się po nocach, ale widząc ten kolor wiedziałam, że musi być mój. Jest naprawdę wyjątkowy, a jakością nie odbiega od innych lakierów CA. Dla mnie to Must Have na wiosnę. Liczę jednak na letnią kolekcję holosi w bardziej intensywnych barwach.



Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.