Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery na wiosnę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery na wiosnę. Pokaż wszystkie posty
Provocater Cascade of Colours | Swatche
Witajcie moi kochani!
Dawno mnie tu z Wami nie było nad czym bardzo ubolewam, ale jak niejednokrotnie wspominałam końcówka maja i początek czerwca to naprawdę ciężki okres dla studenta. W końcu jednak znalazłam dla Was chwilę i przychodzę z czymś bardzo ekscytującym bo z nową kolekcją lakierów Provocater. Moją opinię o nich możecie poczytać TUTAJ, więc jeśli jeszcze nie wiecie co to za lakiery to zapraszam do lektury
Marka Provocater wyszła ostatnio na rynek z nową kolekcją, w skład której wchodzi aż 12 nowych kolorów w odcieniach idealnych na lato! W moje łapki trafiło 9 kolorów, które w tym wpisie będziecie mogły zobaczyć z bliska oraz pokażę Wam jak wyglądają na paznokciach!
Lakiery z nowej kolekcji niczym nie ustępują tym, które pokazałam wcześniej. Są równie dobrze napigmentowane w wielu przypadkach, nawet przy jasnych kolorach jedna warstwa daje niemal stuprocentowe krycie. Mają również tę samą gęstą konsystencję, która pozwala na długą pracę z lakierem bez obaw, że spłynie czy rozleje się na skórki. Trwałość jest oczywiście kwestią indywidualną i zależy od zbyt wielu czynników by się o niej rozpisywać, ale na moich paznokciach, które nie lubią się z hybrydami trzymają się naprawdę dobrze i pozwalają cieszyć się pięknym kolorem przez długi czas.
Przy moich poprzednich postach pojawiły się też komentarze na temat buteleczek i pytania o ich przechowywanie. Faktycznie ich kształt może być kłopotliwy, ale dla mnie to żaden problem. Zestaw startowy Provocater, o którym możecie poczytać TUTAJ przychodzi w bardzo przemyślanym pudełku, w którym znajduje się sporo miejsca przeznaczonego specjalnie na tworzenie własnej kolekcji lakierów. Pudełko jest solidne i ja swoje lakiery przechowuję właśnie w nim. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie więc jeśli dopiero zaczynacie przygodę z hybrydami to naprawdę polecam ten zestaw.
Przejdźmy jednak do kolorów, bo są one naprawdę udane. Będę je pokazywać w takiej kolejności, w jakiej możecie zobaczyć je na zdjęciach paznokci!
Provocater 95 Neon Orange - jak sama nazwa wskazuje to neonowy pomarańcz. Ognisty i energetyczny odcień pomarańczu wpadającego w czerwień. Prawdziwa petarda dla odważnych dziewczyn. Tym mniej odważnym polecam go na stopy. Takie ogniste pazurki w połączeniu z odkrytymi butami nie przejdą niezauważone!
Provocater 94 Neon Lemon - kolejny neonowy kolor dla odważnych. Fantastyczny żółty neonek z lekkimi zielonymi tonami. Kolor mega energetyczny i zwracający uwagę. Dla fanek neonów będzie to doskonały wybór!
Provocater 93 Green Turf - nazwa jakaś taka niezachęcająca, ale co za wnętrze! Mimo, że lakiery w mojej kolekcji można liczyć w setkach to takiego koloru chyba jeszcze nie miałam. Jest w nim coś nieoczywistego! To taki ciepły, trawiasty zielony, ale jakby ciutkę przybrudzony? Nawet nie wiem jak opisać ten kolor bo w każdym świetle wygląda inaczej, ale muszę przyznać, że jest ciekawy i wygląda bardzo ładnie na dłoniach.
Provocater 99 Emerald Green - od razu powiem, że mój aparat nie lubi takich kolorów. Wszystkie lakiery w takich kolorach na zdjęciu wychodzą jak turkusowy odcień mięty, a to zupełnie inny kolor! To taki bardzo chłodny morski zielony. Na pewno nie jest tak jasny jak na zdjęciu, jest ciemniejszy i bardziej głęboki, nie ma w sobie nic z pasteli. Jest szlachetny i bogaty dlatego jeśli szukacie czegoś letniego, ale bardziej eleganckiego to koniecznie go sprawdźcie!
Provocater 97 Blue Lagoon - no i moje ukochane niebieskości! Odcień błękitu nieba nad spokojnym morzem. Piękny, jasny ale nie przebielony. Fanki niebieskich paznokci na pewno go pokochają bo to wyjątkowo ładny odcień ciemniejszego błękitu.
Provocater 91 Sapphire - kolejny kolor, w którym się zakochałam! Jest nieco mniej kryjący od pozostałych i rzadszy ale te właściwości wpływają na jego niezwykły kolor. Niesamowicie głęboki atramentowy odcień. Przez to że jest lekko transparentny daje na paznokciach efekt bardzo bogatego, królewskiego granatu. Absolutnie przepiękny i elegancki. Intensywny mimo tego, że dość ciemny.
Provocater 92 Purple Euphoria - radosny i żywy fiolet o ciepłych tonach. Raczej z tych ciemniejszych ale na dłoniach wygląda ładnie i świeżo. Będzie cudownie wyglądał na opalonych dłoniach, ale nawet na takich bladych jak moje wygląda ładnie i nie tworzy efektu sinych palców.
Provocater 102 Rinsed Pink - fajny pudrowy kolor. Radosny i dziewczęcy więc spodoba się wielu osobom. Dość podobny do tego, który pokazywałam Wam ostatnio, ale nie aż tak intensywny. Klasyczny wybór, który cudownie odświeży dłonie i podkreśli wakacyjną opaleniznę. Nada się też na co dzień do szkoły czy pracy zamiast zwykłego nudziaka.
Provocater 100 Biscuit Tan - nudziak idealny. Mocno rozbielony odcień nude z wyraźnymi nutami pastelowego różu. Przypomina mi inny bardzo znany lakier, odcień jest podobny ale nie aż tak blady. Dłonie wyglądają w nim czysto i świeżo. Latem będzie pięknie podkreślał opaleniznę. Sprawdzi się też na stopach, którym nada delikatnego, świeżego wyglądu. Będzie z pewnością dobrym wyborem jeśli na co dzień nie możecie poszaleć z kolorami. Dla osób pracujących w biurze czy po prostu dla kogoś, kto nie chce by jego paznokcie przyćmiewały całą stylizację. A dla zdobieniowych maniaczek idealny jako baza pod stempelki czy inne wymyślne wzory!
Jeśli szukacie czegoś ciekawego, co wpisze się w paznokciowe trendy nadchodzącego lata to koniecznie zobaczcie tę kolekcję! W tej feerii barw każdy znajdzie coś dla siebie. Hybrydy to doskonały wybór na wakacje, kiedy nie chcemy martwić się o odpryski czy wytarte końcówki. Jeśli wybór wakacyjnego lakieru jeszcze przed Wami to polecam zapoznać się bliżej z tą kolekcją!
Dzięki i do następnego :*
Provocater | Recenzja i Swatche
Witajcie!
W poprzednim wpisie pokazałam Wam openbox zestawu startowego marki Provocater. Dzisiaj, chciałabym Wam pokazać przepiękne pastelowe lakiery hybrydowe, które do mnie trafiły razem z tym zestawem. Kolory te będą idealnym wyborem na wiosnę dla wszystkich fanek pasteli i nie tylko!
Lakiery Provocater wyróżniają się na tle innych marek już na pierwszy rzut oka. Ich buteleczki znacznie różnią się od klasycznych okrągłych butelek tak popularnych wśród innych firm. Te mają smukły i elegancki kształt łezki. Nakrętka jest długa i zakończona ostrym szpicem. Daje to fajny, drapieżny efekt, zdecydowanie przyciąga wzrok, zwłaszcza, ze szpic nakrętki przypomina mi obcas. Czy może być coś bardziej kobiecego? Od razu widać, że są to lakiery dla kobiet zdecydowanych i pewnych siebie!
Lakiery nakłada się bardzo dobrze. Dzięki płaskiemu, elastycznemu pędzelkowi mamy pełną kontrolę nad lakierem i możemy nim dojechać do samych skórek. Ciekawa jest też konsystencja, która akurat nie każdemu może się spodobać, mi jednak bardzo przypadła do gustu. Jest ona bardzo gęsta, wręcz przywodzi na myśl żel. Dla mnie jest do duży plus bo pozwala mi pracować z lakierem nawet dłuższą chwilę bez obawy, że spłynie i rozleje się na skórki. W połączeniu z pędzelkiem, który jest idealny do tego rodzaju konsystencji pozwala na dużą precyzję. Trzeba jednak uważać, by nie nałożyć zbyt grubych warstw! Pamiętajmy, że lakiery hybrydowe lepiej nałożyć kilkoma cienkimi warstwami niż jedną grubą!
Zaskoczyła mnie w nich pigmentacja! Mam cztery kolory, wszystkie w jasnych, pastelowych odcieniach, w których jestem absolutnie zakochana! Spodziewałam się jednak, że będą wymagały wielu warstw by uzyskać pełne krycie. Spotkało mnie pozytywne zaskoczenie, bo lakiery Provocater są świetnie napigmentowane i w niektórych przypadkach druga warstwa to tylko formalność!
Nieco inną konsystencję niż lakiery kolorowe ma baza i top. Baza jest dość wodnista, ale nie na tyle by trudno było z nią pracować. W sumie to chyba nawet wolę jeśli baza ma rzadszą konsystencję. Podobnie jest z topem No Wipe. Jest on nieco rzadszy niż lakiery kolorowe ale nie spływa na skórki.
Dodatkowo warto wspomnieć, że baza zawiera w sobie witaminy B5 i E, które korzystnie wpływają na kondycję paznokcia. Top No Wipe jest z kolei idealny do aplikacji pyłków typu lustro lub innych drobniutkich pyłków, które aplikujemy na lakier bez warstwy dyspersyjnej.
Przejdę jednak w końcu do kolorów, bo zdjęcia nie oddają ich wielowymiarowości i muszę się trochę odwołać do Waszej wyobraźni byście mogły w stu procentach docenić ich wielowymiarowość.
Provocater 19 Juicy Naked zagościł na moich paznokciach jako pierwszy. Ma nieco mylącą nazwę bo słowo Naked sugeruje coś cielistego i beżowego. Owszem, jest to kolor delikatny i dzienny, ale beżu w nim nie uświadczymy. To cudowne połączenie pasteli i neonu o barwie soczystej brzoskwini. Bardziej pomarańczowy niż różowy, ale ładnie rozbielony. Mimo to ma w sobie coś intensywnego, przykuwającego wzrok. Wygląda cudownie świeżo na paznokciach. Myślę, że pełnię jego uroku można będzie dostrzec dopiero latem na opalonych dłoniach, pięknie będzie pasował do letniej opalenizny i doskonale ją podkreślał.
Provocater 40 Love Story to kolor równie ciekawy jak powyższy. Ma w sobie jednocześnie coś pastelowego i neonowego. Jest to odcień rozbielonego cukierkowego różu, bardzo słodkiego i uroczego. Nie jest jednak bladym odcieniem pasteli, to kolor dość intensywny. Jednocześnie grzeczny i dziewczęcy ale trochę żarówiasty. Naprawdę niezwykły kolor i tak jak odcień 19 będzie fantastycznie wyglądał na opalonych dłoniach i stopach.
Provocater 45 Light Lavender to kolor, którego trochę się bałam. W buteleczce wygląda na przybrudzony i szarawy. Takie tony w połączeniu z pastelowym, mlecznym fioletem często wyglądają sino i trupio. Jak się okazało nie było się czego bać bo na dłoniach wygląda pięknie i świeżo. Delikatne pastelowe nuty mają zdecydowaną przewagę nad nutami szarości. Jest to odcień zdecydowanie chłodnego fioletu, ale na paznokciach wygląda bardzo dziewczęco.
Provocater 70 Blue Sky czyli mój ulubieniec. Pastelowy ciepły błękit. Rozgrzewają go delikatne nuty turkusu przez co przypomina mi lazurową wodę na tropikalnej plaży. Dekilatny i pastelowy, ale nie przesadnie rozbielony. Dodaje dłoniom świeżości i myślę, że będzie przepięknie wyglądał na stopach. Przy pierwszym użyciu przypominał mi kultowy lakier innej marki, ale jednak w porónaniu wypada zupełnie inaczej. Jest cieplejszy i bardziej świeży.
Ponieważ paczkę dostałam już jakiś czas temu to miałam okazję przetestować lakiery na wszystkie strony i muszę przyznać, że jestem zadowolona z ich trwałości. Dłonie w nich wyglądały ładnie i świeżo przez długi czas, lakiery nie matowiały i nie zmieniały kolorów przy dłuższym noszeniu. Dobrze zniosły test odporności na zarysowania i na długie moczenie w wodzie. Mimo to nie sprawiały kłopotów przy zmywaniu, dlatego jeśli kolory Wam się podobają i macie ochotę na coś niepowtarzalnego to zdecydowanie polecam!
Przy okazji wspomnę Wam też o pyłkach. W moje ręce trafiły dwa - Pink Stardust i Galaxy Stardust.
Pierwszy z nich to typowa syrenka o różowym zabarwieniu. Zmienia kolor lakieru bazowego i wypada różnie w zależności od tego, na jaki odcień zostanie położona. Moim zdaniem najpiękniej wygląda na jasnych kolorach. Czerń zdecydowanie zjadła jej urok.
Drugi dla odmiany jest stworzony dla ciemnych kolorów. Na jasnych prawie wcale go nie widać. W mocnym słońcu i przy obserwacji z bliska można dostrzec, że nadaje on bardzo delikatny fioletowo-niebieski poblask. Dopiero na czerni pokazał co potrafi. Iskrzył się z daleka milionami niebieskich i fioletowych refleksów przywodząc na myśl rozgwieżdżone niebo!
![]() |
| Pink Stardust na błękicie, bieli i brzoskwini |
![]() |
| Galaxy Stardust na czerni i bieli |
Jeśli lakiery lub pyłki Wam się podobają to koniecznie zajrzyjcie na stronę by dowiedzieć się gdzie je kupić KLIK. Są godne polecenia, więc jeśli jeszcze nie próbowałyście to zdecydowanie zachęcam.
Dajcie znać, który kolor podobał Wam się najbardziej!
Dzięki i do następnego :*
Golden Rose Ice Chic - 86 i 90
Witajcie!
Niedawno pokazywałam wam dwa pastelowe lakiery z najnowszej serii lakierów do paznokci marki Golden Rose czyli Ice Chic. Wtedy sięgnęłam po pastelowe, wiosenne odcienie mięty i bananowej żółci. Dziś z chęcią przedstawię kolejne dwa kolory a będą to nieco bardziej stonowane kolory w odcieniach nude.
Tym razem do pokazania wybrałam odcienie numer 86 i 90 czyli rozświetlające kolory nude pełne błyszczące go pyłku, który cudownie łapie i odbija promienie letniego słońca.
Kolor numer 90 jest odcieniem, który niesamowicie mi się podoba. To taki beż pomieszany z różem. Niezwykle naturalny. Pięknie podkreśli dłonie i będzie wyglądał zawsze świeżo i delikatnie.
Do pełnego krycia wystarcza mu dwie warstwy co jest zaskakująco dobrym wynikiem jeśli chodzi o tam jasny kolor. Różowo srebrne drobinki w nim zawarte nie są bardzo nachalne ale ładnie łapią promienie słońca. Jest on nieco bardziej wymagający niż kremowe kolory, gdyż wymaga wyrównania płytki paznokcia. Przez swoje rozświetlające wykończenie mógł by podkreślać wszelkie bruzdy i nierówności.
Odcień 86 przypadł mi do gustu nieco mniej. Jest on ciemniejszy od swojego poprzednika. Nadal jest naturalnym kolorem podkreślającym naturalne piękno naszych dłoni jednak wpada o wiele bardziej w brzoskwiniowe to bym które nie do końca pasują do mojego odcienia skóry.
Tak samo jak jego kolega potrzebuje dwóch warstw żeby w pełni pokryć płytkę paznokcia. Różni się trochę kolorem drobinek, które nie są różowe a typowo srebrne. On także wymaga wypielęgnowanej, wygładzonej płytki, ponieważ światło odbijające się od rozświetlających drobinek może wydobywać nierówności paznokcia.
Jak Wam się podobają te dwa lakiery? Co sądzicie o perłowym wykończeniu lakierów, lubicie czy unikacie?
Dzięki i do następnego :*
Golden Rose Ice Chic 82 i 85
Witajcie!
Nie tak dawno pokazywałam wam zdjęcia i recenzję lakierów Golden Rose Ice Chic. Nie pokazałam wtedy zdjęć na paznokciach zapowiadając, że już niedługo będziecie mogły zobaczyć je z bliska w osobnych postach. Z publikacją tej serii wpisów, w której to właśnie zaprezentuję wam poszczególne kolory, wiązała się mała obsuwa czasowa. Planowałam, że posty z prezentacją lakierów pojawią się zaraz lub prawie zaraz po recenzji niestety brak czasu i koszmarny stan moich skórek zmusił mnie do zaczekania z publikacją. Na szczęście już jest lepiej. Nie idealnie, ale lepiej.
Dziś zapraszam na prezentację dwóch z sześciu kolorów, które dostałam. Są to idealne wiosenno-letnie kolory! Delikatne, pastelowe, a jednocześnie kolorowe i radosne. Mowa oczywiście o kolorach 82 i 85 czyli mięcie i bananowej żółci.
Zacznę od koloru 85 czyli modnego od kilku sezonów odcienia miętowego. To ładny świeży kolor. Taka pastelowa zieleń. Chłodna i nieprzebielona przez co będzie wyglądała przepięknie zarówno na dłoniach jak i na stopach. Kolor przywołuje mi na myśl orzeźwiające drinki z miętą serwowane na plaży.
O właściwościach lakierów z tej serii napisałam więcej w poprzednim wpisie na ten temat więc tutaj wspomnę tylko, że ten konkretnie kolor do pełnego krycia potrzebował trzech bardzo cienkich warstw lub jeśli nakładam lakier nieco grubiej; wystarczą dwie.
Jeśli chodzi o kolor 85 to mój ulubieniec spośród kolorów,motor trafiły do mnie w Golden Boxie. Jasny, pastelowy odcień żółtego. Pastelowy i rozbielony. Nie sprawia, że paznokcie wyglądają niezdrowo co nie raz się zdarza przy tego typu odcieniach. Dłonie nim ozdobione wyglądają świeżo i wiosennie. Gdybym miała porównać ten kolor to powiedziałabym, ze jest to kolor orzeźwiającej cytrynowej lemoniady
Z racji, że jest to bardzo jasny i bardzo pastelowy kolor wymaga on nałożenia trzech warstw, ale jak na pastel to moim zdaniem dobry wynik, biorąc pod uwagę, że nakładamy był na goły paznokieć, bez białej bazy.
Co sądzicie o tych lakierach? Podobają Wam się pastelowe kolory czy na lato wybieracie coś innego?
Dzięki i do następnego :*
Co sądzicie o tych lakierach? Podobają Wam się pastelowe kolory czy na lato wybieracie coś innego?
Dzięki i do następnego :*
Golden Rose Ice Chic | Recenzja
Witajcie! Dziś przychodzę do Was z prezentacją i recenzja najnowszej linii lakierów marki Golden Rose, która nosi nazwę Ice Chic. Wszystkie serie lakierów Golden Rose znane są w blogosferze ze świetnej jakości, niskiej ceny i bardzo bogatej gamy kolorystycznej. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że seria Ice Chic zupełnie nie odbiega od poprzednich.
Design uważam za najlepszy jaki dotychczas zagościł w asortymencie Golden Rose. Kwadratowe buteleczki z grubego szkła bardzo ładnie prezentują się na półce czy toaletce. Proste etykiety i czarna nakrętka nie psują ogólnego wyglądu.
Aplikacja lakierów przebiega wyjątkowo szybko, łatwo i sprawnie. Pędzelek jest ładnie i równo przycięty na płasko, dość wąski i długi. Dzięki temu, ze jest miękki i elastyczny łatwo nim manewrować przy skórkach , bez problemu namalowałam nim gładki łuk. Nieduża nakrętka wygodnie leży w dłoni i nie sprawia użytkownikowi kłopotu. Może to kogoś dziwić, ze wspominam o nakrętce przy okazji mówienia o wygodzie użycia, ale chyba każda kobieta ma w swojej kolekcji taki lakier, za który nie wiadomo jak się zabrać właśnie przez to, że nakrętka jest wielka, toporna albo ma dziwaczny kształt.
Na komfort malowania wpływa także konsystencja lakieru. Jest dość rzadki ale nie lejący. Nie ma obaw, że po nałożeniu na płytkę paznokcia rozleje nam się na skórki. Przez to, ze nie jest zbyt gęsty pozwala przykryć paznokieć cienką równomierną warstwą bez nieestetycznych fałdek spowodowanych nierównomiernym rozłożeniem lakieru.
Po tak rzadkim lakierze spodziewać by się można ze nie będzie zbyt dobrze krył. Nic bardziej mylnego. Nawet jasne kolory pozytywnie zaskakują swoim napigmentowaniem. Zwykle do pełnego krycia wystarczą dwie cienkie warstwy, a mocniejsze kolory spokojnie dają radę już po pierwszej.
Trwałość na moich paznokciach oceniam na piątkę. Nosiłam z powodzeniem lakier przez pięć dni. Mimo, ze nie oszczędzałam rąk w tym czasie dopiero pod koniec noszenia zauważyłam lekko wytarte końcówki. Muszę jednak zaznaczyć że nie użyłam topu. Lakiery przez te kilka dni nie traciły blasku, nie odpryskiwały, kolor się nie wytarł ani nie wypłowiał od słońca.
Jeśli swoją recenzją zaciekawiłam Was i zachęciłam do wypróbowania tych lakierów to poczekajcie do kolejnych wpisów, w których pokażę wam jak lakiery prezentują się na paznokciach.
Dzięki i do następnego :*
Wiosenna Kolekcja Lakierów Eveline | Mini rozmiar, Maxi jakość!
Witajcie! Za oknem już nawet nie wiosna, a regularne lato. Słońce w pełni swojej urody zagląda w okna i pieści skórę, z szaf znikają grube swetry w smutnych kolorach i ustępują miejsca letnim sukienkom. Oczywiście odmiana dotyczy nie tylko szafy! Nowe stroje to też nowe paznokcie, koniecznie w lekkich kolorach i całe w kwiatowych wzorach bo przecież gdzie wiosna jest piękniejsza niż na kobiecych paznokciach? Dziś chcę pokazać Wam cudowne lakierowe maluczki. Wszystkie w wiosennych, pastelowych kolorach, które pokochałam od pierwszego użycia. Mając taką pogodę za oknem nawet nie patrzę w stronę ciemnych kolorów, a odkąd mam tę czwórkę, o której Wam zaraz opowiem to sięgam tylko po nie i po żadne inne!
Mowa oczywiście o lakierach Eveline miniMAX z najnowszej wiosennej kolekcji. W moje ręce wpadły ostatnio cztery kolory, które jak już wspomniałam zachwyciły mnie do tego stopnia, że nie mam ochoty sięgać po inne lakiery. Ta czwóreczka zachwyciła mnie swoimi właściwościami i kolorystyką dopasowaną do mojego aktualnego nastroju i pogody za oknem.Stoją grzecznie na moim biurku niczym wiosenny bukiet kolorów i jakoś tak same wpadają mi w ręce podczas wykonywania manicure. Lakiery Eveline to jedne z moich ulubionych. Zwłaszcza seria miniMAX, w której znajdziemy cudowne odcienie za niewielką cenę. Dodatkowo w pojemności, która pozwala nam zużyć lakier zanim się przeterminuje.
Cała seria tych lakierów ma świetne opakowania, które dobrze się przechowuje. Okrągłe z zakrętką o tej samej średnicy co sama buteleczka. Bardzo ładnie to wygląda na półce no i jak już wspomniałam świetnie się je przechowuje! Nie zajmują wiele miejsca ani na półce, ani w szufladzie, ani w walizce czy torebce, jesli chcemy zabrać je na wyjazd czy po prostu mieć zawsze przy sobie. Szeroka, krótka nakrętka jest bardzo wygodna w malowaniu, zdecydowanie wolę takie niż wąskie i długie nakrętki w dziwnych kształatach.
Lakiery mają bardzo fajną, rzadką konsystencję. Nie są leiste, ale też nie są "glutkami", które ciężko rozprowadzić na płytce. Nakładają się cienką warstwą i to za jednym pociągnięciem! Tak szybkie pokrycie płytki umożliwia nam szeroki pędzelek. Nie trzeba nim długo pracować by cała płytka paznokcia była pokryta równomierną warstwą lakieru. Jest to o tyle ważne, że lakier szybko wysycha i gdyby nie umożliwienie tak szybkiej pracy z pewnością narobiłybyśmy sobie nieestetycznych prześwitów.
Niesamowita wręcz jest pigmentacja tych lakierów. W zasadzie niezależnie od odcienia (a przypomnę, że mamy tu do czynienia z pastelami, które zazwyczaj wymagają nakładania sporej liczby warstw) lakier kryje już po drugiej warstwie. No może z wyjątkiem jednego - który pokrył mi paznokieć już jedną warstwą absolutnie bez prześwitów!
Cała czwórka ma wykończenie kremowe, czyli nie posiada żadnych drobinek. Kolor jest piękny, jednolity i niesamowicie lśniący! Wykończenie tych lakierów daje efekt wręcz mokrych paznokci pokrytych płynnym szkłem. Dodatkowo nie ma obaw o matowienie. Swój manicure z użyciem tych maluszków nosiłam bardzo długo - bo aż 5 dni - i wyglądały tak samo pięknie jak zaraz po pomalowaniu. Gdyby nie to, że kolory szybko mi się nudzą, a głowę mam pełną pomysłów na kolejne zdobienia z udziałem lakierów miniMAX, nosiłabym ten manicure jeszcze dłużej!
Odcień 133 to piękna nasycona zieleń ale nadal w pastelowej odsłonie. To kolor świeżej trawy i młodych listków!
134 to najpiękniejszy bananowy odcień w mojej kolekcji. Idealnie wyważony, nieprzebielony, pastelowy odcień słonecznej żółci.
Odcień 141 to lakier ślubny! Jasny nude z przewagą rozbielonego różu. Sprawia, że dłonie wyglądają świeżo i czysto. Idealna baza pod wszelkiego rodzaju zdobienia.
137 to ten gagatek, który kryje już po pierwszej warstwie. To dość jasny odcień koralowy. Nie jest zbyt neonowy, ale też nie jest mocno rozbielony. Widoczny ale nie krzykliwy.
Podsumowując są to przepiękne wiosenne lakiery dla każdej kobiety. Zwłaszcza tej aktywnej, która nie ma czasu martwić się swoim manicurem gdy pogoda za oknem wręcz nas woła! Niezależnie od tego czy planujesz szybki spacer nad rzekę czy tygodniowy urlop nad morzem miniMAX musi być z Tobą. Wykonasz manicure szybko, bez tracenia czasu na wysychanie lakieru i bez obaw o odpryski! Mini rozmiar, Maxi jakość!
Dajcie znać czy znacie te maleńkie lakiery! Jak Wam się podoba moje zdobienie z ich użyciem?
Dzięki i do następnego :*
Top 10 lakierów: Wiosna 2014
Nigdy nie robiłam takiego zestawienia, a bardzo lubię je czytać u innych. Co tam, że późno :P Ważne, że jest! Moje wybory pewnie nie będą dla nikogo zaskoczeniem, sezon wiosenny należy do pastelowych barw i takie też goszczą u mnie najczęściej w tym sezonie.
Widzicie tu całą złotą dziesiątkę. Zakrólowała mięta oraz pastele, jednak żeby nie było nudno, w różnych wykończeniach. Jest tu chyba wszystko kremy, piasek, marmurki, holo, lakier termiczny... waszym zdaniem czegoś brakuje? :P
Rimmel Salon Pro Kate #705 Reggae Splash
Chyba najbardziej żywy z całego zestawienia. Soczysta, lekko rozbielona brzoskwinka. Solo wygląda nudno, ale w połączeniu z czymś bardziej intensywnym daje taki efekt! Ma wygodny pędzelek i rewelacyjną jakość. Idealnie sprawdzi się też latem, o opalonej skóry. Mam jeszcze jeden taki lakier, nie otwierany, zdublował mi się jakimś cudem więc jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem lub wymianką to niech się odezwie :)
Eclair Chameleon #01
Mogłyście go podziwiać tutaj. Moim zdaniem to świetny lakier na wiosnę! Koral zmieniający się w pastelową żółć to lakier idealny na wiosnę. Zwłaszcza kiedy pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie wraz z lakierem :P
LeMax Zielony Marmurek
Wkurzają mnie te braki numerków. Jednak marmurków nie mogło zabraknąć w zestawieniu. Są oryginalne i po prostu piękne. Ten przywodzi na myśl świeży koktajl z kiwi i chociaż to owoc tropikalny i letni, to dla mnie ideał na wiosnę.
LeMax Marmurek Ciepły róż
Pastelowy ciepły róż okraszony czarnymi drobinkami również zajmuje wysoką pozycję jeśli chodzi o częstotliwość używania wiosną. Truskawkowy Shake? Tak, poproszę!
A może truskawkowy sorbet? Ten piasek skojarzenie budzi we wszystkich chyba takie samo, piaskowa truskawka to must have na sezon wiosenny. Pyszna słodycz i zero kalorii!
Colour Alike #510
Colour Alike uszczęśliwiło nas na wiosnę pastelowymi holo :) I jesteśmy im bardzo za to wdzięczne, prawda? Lakier jeszcze nie ma nazwy, ale dla mnie to jak zachód słońca w tropikach! Ruszamy w rejs z tym wspaniałym lakierem?
Colour Alike #511
Najpiękniejsza lawenda Ever! Nie robi efektu trupich dłoni, jest delikatna, subtelna i pięknie migocze! Jaka nazwa wygra konkurs dla tego lakieru? Jestem bardzo ciekawa bo jest wyjątkowy.
My Secret #148 Mint
Mięta to chyba najbardziej oczywisty wybór. W pierwszej kolejności sięgam po tą! Cudowny, błękitny odcień miętowego lakieru, najbardziej rozbielony i świeży ze wszystkich które mam. Kolejny Must Have!
Mięta to chyba najbardziej oczywisty wybór. W pierwszej kolejności sięgam po tą! Cudowny, błękitny odcień miętowego lakieru, najbardziej rozbielony i świeży ze wszystkich które mam. Kolejny Must Have!
Kolejna mięta, ale tym razem mniej oczywista, bo przepełniona czarnymi drobinkami! Jak lody z kawałkami czekolady. Bo przecież nikt nie powiedział, że pastele muszą być nudne!
Golden Rose Rich Color #44
Całe zestawienie zamyka mój pierwszy miętowy lakier. Do tej pory mam do niego sentyment, chociaż nie jest to taka typowa mięt. W porównaniu z innymi jest dość intensywny i przez to bardzo ciekawy. Aparat zjadł z niego zielone tony, w rzeczywistości jest bardiej zielony niż niebieski.
Późno ale jest :P Na przekór wichurze i deszczom, zaklinam ciepłe dni ;) Wiosno przybywaj!
Całe zestawienie zamyka mój pierwszy miętowy lakier. Do tej pory mam do niego sentyment, chociaż nie jest to taka typowa mięt. W porównaniu z innymi jest dość intensywny i przez to bardzo ciekawy. Aparat zjadł z niego zielone tony, w rzeczywistości jest bardiej zielony niż niebieski.
Późno ale jest :P Na przekór wichurze i deszczom, zaklinam ciepłe dni ;) Wiosno przybywaj!










