Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

Nowości Marki Eveline | CZ.1

piątek, 24 marca 2017
Witajcie!
Czujecie wiosnę? U mnie ona zawitała już kilka dni temu. Bardzo się z tego cieszę, gdyż słoneczko dodaje mi mnóstwa energii i chęci do pracy! Wiosna to świetny czas, żeby zabrać się też za odświeżenie swojej kosmetyczki, więc przedstawię Wam dzisiaj kilka nowości marki Eveline, które trawiły do mnie niedawno. Jeśli chcecie się przekonać, które z nich warto wypróbować to zapraszam do czytania dalej!


Zacznę od dwóch nowości do pielęgnacji ciała. Wydaje mi się, że balsamy z serii Slim Extreme są już chyba kultowym produktem w ofercie marki. Sama używałam pierwszego wypuszczonego z tej serii już dobre kilka lat temu, o ile dobrze pamiętam to było na początku gimnazjum. Niedawno do linii dołączyły dwa kolejne warianty tego kosmetyku. O jednym z nich nie opowiem Wam zbyt wiele, gdyż przyszedł do mnie w uszkodzonym opakowaniu, także od razu po zrobieniu zdjęć poleciał do śmieci. Akurat z tego powodu płakać nie będę, gdyż nie lubię chłodzących formuł, zdecydowanie preferuję te rozgrzewające.


Serum Body Detox z zieloną kawą to zabieg polegający na wykorzystaniu jonizacji di eliminacji toksyn poprzez otwarte pory skóry. Stymuluje mikrokrążenie, pobudza metabolizm komórek, zwalcza cellulit i eliminuje obrzęk spowodowany zaburzoną gospodarką lipidową i retencją płynów.Zastosowane składniki aktywne to między innymi ekstrakt z zielonej kawy, kofeina i algi.


Night Lipo Shock Therapy to zaawansowany preparat do 2-tygodniowej intensywnej terapii wyszczuplająco-ujędrniającej, zalecany w okresie diety, zwiększonej aktywności fizycznej jako uzupełnienie dziennej kuracji antycelulitowej. Składniki aktywne zastosowane w w tym serum to między innymi ekstrakt z kasztanowca, guarana i ekstrakt z mięty.
tego serum akurat dość intensywnie używałam na sobie i mogę powiedzieć, że widzę jego działanie. Umówmy się, cellulitu nie zlikwidują nam żadne serum czy balsamy, do tego potrzebna jest dieta i ćwiczenia. Ale działanie z zewnątrz na  pewno nie zaszkodzi. Zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu skóra stała się bardziej miękka, gładsza i bardziej napięta. Wygląda ładniej i jest miła w dotyku. Ode mnie dodatkowy plus za przyjemny rozgrzewający efekt!


Kolejnym nowym produktem w asortymencie marki Eveline jest płyn micelarny z linii Facemed+. Przeznaczony do suchej i wrażliwej skóry. Nie zawiera alkoholu, ale jest wzbogacony o kwas hialuronowy i d-panthenol. Ma nie tylko nie podrażniać skóry ale także ją nawilżać. Bardzo polubiłam się z tym produktem i myślę, że będę do niego wracać. Bardzo fajnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nawet tego mocniejszego. Nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na skórze i tak jak zapewnia producent bardzo fajnie oczyszcza. Ja po zmyciu makijażu zwykle oczyszczam jeszcze skórę elektryczną szczoteczką i zdarzało mi  się wcześniej, że pozostawały na niej jakieś resztki makijażu. Przy tym płynie nie zauważyłam niczego takiego więc jestem bardzo zadowolona z jego działania. Dodatkowo ma u mnie plusa za opakowanie, które jest nie tylko ładnie  zaprojektowane, ale także wygodne. Duża butla (400 ml) wystarczy na wieki bo produkt jest wydajny i skuteczny. No i ma niewielki dziubek, więc na wacik można zaaplikować tyle produktu, ile potrzeba. Niestety nie jestem w stanie ocenić czy nawilża skórę, ale na pewno jej nie wysusza i nie podrażnia.




Puder sypki Cashmere Mat jest dla mnie ciężkim produktem. Mam do niego mieszane uczucia, bo zwyczajnie nie przepadam za używaniem pudrów sypkich.  Postanowiłam jednak dać mu szansę i muszę przyznać, że spełnił moje oczekiwania. Dał ładny mat bez płaskiego, papierowego makijażu i przyzwoicie utrzymał makijaż podczas długiego i ciężkiego dnia. Przyjemnie się go aplikuje gąbeczką dołączoną do opakowania, która jest miękka i przyjemna. Nie zauważyłam wysuszania skóry nawet gdy nałożyłam większą ilość, nie zmienia też koloru podkładu. Opakowaie jest solidne i nic się z niego nie wysypuje, dodatkowo ma sporą pojemność (20g) i jest wydajny. Jeśli ktoś lubi takie pudry to myślę, że warto się nim zainteresować. Ja nie pokochałam go tylko dlatego, że nie umiem używać sypkich produktów i robię nimi wokół siebie straszny bałagan.



Poczwórna paletka cieni trafiła do mnie w odcieniu 11. Z tego co widzę na stronie dostępnych jest 13 wariantów kolorystycznych naprawdę ładnie i spójnie skomponowanych. Paletka jest mała i poręczna. Wykonana z dość grubego plastiku, więc spokojnie powinna znieść podróże. Zawiera cztery dopasowane do siebie odcienie, w moim przypadku są to chłodne achromatyczne odcienie. Do paletki dołączony jest podwójny, gąbeczkowy aplikator. Większość palet go ma, a większość użytkowniczek zwyczajnie je wyrzuca. Zanim jednak pozbędziecie się tego aplikatorka zwróćcie uwagę na jego ściętą końcówkę. Osobiście lubię tego typu aplikatory do robienia rozdymionej kreski na powiece!


Odcień numer 1 jest połyskującym cieniem na białej bazie. Daje mocny, zmrożony efekt i efektowny blask.
nr 2 to zdecydowanie największy atut tej paletki. Ma odcień srebra z delikatną stalową nutką i jest niesamowity! Nałożony na bazę daje mocny, metaliczny efekt. Myślę, że na mokro będzie prawdziwą petardą!
Trójka to ciemniejsza szarość. Błyszczczący, ale nie metaliczny jak jego poprzednik. Ma srebrny połysk i dość ciemną, stalową bazę.
Nr 4 trochę mnie zawiódł bo w opakowaniu wygląda jak rozgwieżdżona noc - matowa czarna baza wypełniona lśniącymi drobinkami. Po nałożeniu na powiekę efekt trochę ginie, co nie zmienia faktu, że nadal jest piękny!


Ostatni produkt, który Wam dzisiaj pokażę, to baza pod cienie. Zamknięta w opakowaniu przypominającym błyszczyk, ma w środku mały, gąbeczkowy aplikator. Według producenta ma przedłużać makijaż do 24 godzin. Oprócz zwykłych zadań, jakie wykonuje baza pod cienie czyli przedłużenia trwałości i podbicia intensywności cieni, ma ona także odżywiać i nawilżać dzięki zastosowaniu składników aktywnych, takich jak kwas hialuronowy, wyciągi ze świetlika i jedwabiu oraz witaminy.


Baza ma beżowy kolor przez co już na jej etapie ukrywany ewentualne zaczerwienienia i żyłki na powiekach. Nie wiem czy przedłuża makijaż do 24 godzin, gdyż nigdy nie zdarzyło mi się nosić cieni tyle czasu, ale nie da się ukryć, że wyraźnie podbija kolor cieni, co widać na zdjęciu wyżej! Wygodnie się ją aplikuje na powiekę i wystarczy niewielka ilość by spełniła swoją rolę! Pamiętajcie by nie nakładać bazy za dużo, bo może obciążyć delikatne powieki i dać efekt odwrotny od oczekiwanego!

To jeszcze nie wszystkie nowości! Największe smaczki zostawiłam na kolejny wpis, także czekajcie na niego cierpliwie i nie zapomnijcie o zostawieniu komentarza!

Dzięki i do następnego! :*
Czytaj dalej »

Dermokosmetyki Oeparol | Recenzja

piątek, 20 maja 2016
Witajcie! Dziś pragnę przestawić Wam trzy produkty pielęgnacyjne. Wiem, że na moim blogu niewiele jest wpisów na ten temat, ale postanowiłam od czasu do czasu dzielić się z Wami sprawdzonymi produktami. Dzisiejsza trójka pochodzi z firmy, którą sama jestem zaskoczona. Do niedawna żyłam w przekonaniu, że Oeparol posiada jedynie suplementy diety, a tu takie zaskoczenie! W ich ofercie znajdziemy także produkty pielęgnacyjne do twarzy i ciała!


Intensywnie nawilżający krem ochronny do twarzy SPF 15 [klik]

Krem do stosowania na dzień zawierający kompleks HialuRose. Dzięki połączeniu oleju z wiesiołka i kwasu hialuronowego ma intensywnie nawilżać i wzmacniać skórę. Krem tworzy na twarzy barierę, która zapobiega utracie wody i pozwala zatrzymać ją wgłębi skóry. Skóra staje się mniej podatna na podrażnienia, pobudzona jest jej naturalna zdolność do regeneracji i reguluje się proces złuszczania. Dodatkowo zawartość filtrów UVA i UVB chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.


O tym kremie wspominałam Wam już przy okazji wpisu o mojej codziennej porannej pielęgnacji TUTAJ. Już wtedy byłam zachwycona jego działaniem. Skóra po jego użyciu jest zauważalnie bardziej miękka i sprężysta. Przyjemna formuła - nie zbyt gęsta ale także nie bardzo leista - sprawia, że aplikuje się go bardzo przyjemnie, a dodatkowo wchłania się bardzo szybko więc idealnie nadaje się pod makijaż. Efekty działania są widoczne od pierwszego nałożenia. Nawet w gorsze dni pozwalał mojej skórze czuć się komfortowo - niwelował nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i swędzenia spowodowane przesuszeniem. Sięgam po niego z wielką przyjemnością także przez opakowanie, które jest oryginalne i po prostu urocze. Wygląda jak zabawka, cudownie prezentuje się w mojej łazience. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zapach, który nie do końca mi się spodobał, przywodzi mi na myśl kredkę świecową.


Płyn Micelarny do demakijażu [klik]

Dzięki łagodnym substancjom myjącym nie powoduje zaczerwienień i zapewnia skórze poczucie komfortu. Dzięki oczyszczającym micelom makijaż jest zmyty szybko i skutecznie zarówno z twarzy jak i oczu oraz ust. Produkt nie powoduje podrażnienia delikatnej skóry twarzy, nie szczypie w oczy i zapobiega przesuszeniom.


Jest to naprawdę fajny produkt. Szybko i skutecznie usuwa makijaż. Nie wymaga tarcia skóry, wystarczy przyłożyć mokry wacik np. do oka i chwilę odczekać. W tym czasie produkt rozpuści nasz makijaż a my będziemy mogły cieszyć się łagodnie oczyszczoną skórą. Produkt został przebadany nie tylko dermatologicznie ale także okulistycznie więc mamy pewność, że jest dobry dla oczu, nawet tych wrażliwych. Nawet jeśli odrobina produktu dostanie się do oka nie powoduje to pieczenia ani uczucia "mgły" na oku. Dzięki swojej skuteczności i temu, że łatwo jest na wacik wylać tyle produktu ile potrzebujemy a nie pół butelki - jest wydajny. Pachnie bardzo intensywnie co nie każdemu może się spodobać. 


Wygładzająco-nawilżający jedwab do ciała [klik]

Balsam nadaje się do stosowania na wrażliwą skórę ze skłonnością do przesuszania. W tym kosmetyku ponownie spotykamy się z kompleksem HialuRose. Połączenie nawilżającego kwasu hialuronowego i bogatego w kwasy omega-6 oleju z wiesiołka sprawia, że balsam intensywnie nawilża skórę, odbudowuje barierę hydrolipidową skóry dzięki czemu ogranicza utratę wody ze skóry. Dodatkowo zawartość masła Shea regeneruje skórę, sprawia, że staje się gładka i elastyczna, a proteiny jedwabiu intensywnie wygładzają.


Balsam zamknięty jest w bardzo wygodnej tubie co pozwoli nam na zużycie go do ostatniej kropli. Ma lekką konsystencję, którą łatwo rozprowadzić na skórze cienką warstwą. Niemal natychmiast się wchłania pozostawiając skórę niesamowicie miękką i gładką. Przyjemnie nawilża, ale nie pozostawia tłustej warstwy . Świetnie nadaje się do stosowania po porannym prysznicu. Już kilka chwil po nałożeniu możemy się swobodnie ubrać chociaż biorąc pod uwagę jak cudownie wygładzona jest skóra po jego użyciu ja wcale nie mam ochoty się ubierać. Pachnie delikatnie i nienachalnie, nawet ładnie.

Wszystkie kosmetyki Oeparol Hydrosense zostały przetestowane dermatologicznie, są hipoalergiczne i nie zawierają parabenów. Więcej dermokosmetyków z tej i innych serii marki Oeparol możecie zobaczyć na stronie producenta [KLIK]


Jeśli znacie i polecacie inne kosmetyki z tej firmy to koniecznie dzielcie się wrażeniami w komentarzach!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.