NEW IN | Rossmann

sobota, 14 maja 2016
Witajcie! W poście o nowościach tego miesiąca obiecałam Wam wpis o moich zakupach z promocji w drogerii Rossmann. Jest ich tyle, że nie chciałam Was zamęczać nimi w tamtym poście, gdyż nie miałby on końca! Zakupy poczyniłam spore, szykuje się ogromne testowanie! Jeśli jesteście zainteresowane tym co kupiłam i może kilkoma słowami pierwszego wrażenia to zapraszam do dalszej części posta!


Największe zakupy zrobiłam podczas pierwszego tygodnia promocji. Co prawda nie kupiłam wszystkiego co zaprezentowałam na TEJ liście ale nie ze względu na to, że  nie udało się upolować upragnionego kosmetyku, ale przez to, że po obejrzeniu na żywo nie wydawał mi się już tak atrakcyjny. 


W pierwszej kolejności do koszyka wrzuciłam kosmetyk sprawdzony czyli korektor Astor Perfect Stay 24h. Świetna formuła i genialny kolor sprawiają, że z przyjemnością go używam i postanowiłam kupić jeden egzemplarz na zapas.

Z racji, że korektor tak cudownie mi się sprawdza postanowiłam wypróbować także podkład z tej serii. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne niestety kolor ma za ciemny.

Podczas przyglądania się nowym paletkom do konturowania Rimmel postanowiłam dorzucić do koszyka swój ulubiony puder. Nie planowałam tego zakupu ale tuż przed promocją mój egzemplarz sięgnął denka więc jedno opakowanie na zapas nie zaszkodzi. Uwielbiam ten produkt więc na pewno go zużyję.


Najbardziej poszalałam w szafie Wibo. Kupiłam dwie kostki rozświetlające przypominające te z Bobbi Brown. Zbierają super opinie więc postanowiłam wypróbować. Po pierwszych testach jestem  zachwycona pigmentacją. Kolory wyglądają cudownie zarówno pomieszane jak i osobno. Kolory nie wiem czy pasują do mojej twarzy, ale nawet jeśli nie zużyję tych produktów do twarzy to będą super jako cienie do powiek lub do rozświetlania dekoltu latem.

Do mojego koszyka wpadły też kuleczki rozświetlające. Jeszcze nie wiem jak się spisują bo jeszcze nie otworzyłam!

W innej drogerii udało mi się upolować paletkę do konturowania Wibo 3 Steps to Perfect Face. Ciężko było, ale zdobyłam! Pierwsze wrażenie takie pół na pół. Róż jest bardzo ładny ale niestety taki jak we wszystkich paletach. Bronzer jest fajny, chociaż nie powiem, mam lepsze. Za to powalił mnie rozświetlacz. Cudowny, idealnie odbija światło, tworzy gładką taflę na skórze i ma genialny złocisty kolor.

Zdobyłam też róż Wibo Smooth'N Wear w dwóch kolorach, na których mi zależało. 5 jest dość intensywny i różowy za to 6 ma cudowny kolor na co dzień.  Taki nude, lekko beżowy, trochę brudnego różu i brązu. Takiego koloru nie było dotąd w moich zbiorach, a tyle razy widziałam podobne odcienie w tutorialach.


Tydzień drugi od samego początku nie miał być bogaty w zakupy i tak też było. Z mojej listy kupiłam tylko jedną rzecz, czyli cudowną paletkę Wibo Neutral Eyeshadow Palette, która jeszcze przed premierą znalazła się w moim zestawieniu najpiękniejszych paletek nude [KLIK]. Zbierała mieszane opinie w internecie, ale postanowiłam wypróbować ten kosmetyk na własnej skórze i jak na razie bardzo mi się podoba.

Poza planem były dwa matowe eyelinery z Lovely! Mam pastelowe eyelinery z tej firmy z edycji limitowanej z z ubiegłej wiosny, a teraz skusiłam się na coś nieco bardziej stonowanego. Wybrałam brąz i szarość czyli kolory idealne do lżejszych makijaży, gdy niekoniecznie mamy ochotę na głęboką i mocno widoczną czerń.


Ostatni tydzień promocji to produkty do ust i paznokci. Zawsze wydawał mi się najatrakcyjniejszy, o dziwo tym razem do mojego koszyka nie wpadło zbyt wiele. Na żywo większość produktów na które planowałam polować nie zachwyciło mnie na żywo.

Kupiłam tylko jedną pomadkę z Lovely Creamy Color w dziennym odcieniu. Jakoś nie miałam ochoty na więcej kolorów, sięgnęła tylko po naturalny kolor numer dwa. Na co dzień fajna, ale nie przetestowałam jej jeszcze na tyle, żeby się szerzej na temat tego produktu wypowiedzieć.

Kupiłam też lakier, a dokładniej rozświetlacz top coat z Wibo, który ślicznie połyskuje na różowo i złoto. Taki trochę efekt syrenki na zwykły lakier. Prawdziwe cudo!

Jednak największą przyjemność sprawił mi zakup masełko do ust Nivea. Mam w domu wersję waniliową,  ale zapach trochę mi się już znudził i miałam ochotę na coś bardziej letniego. Wybrałam wersję kokosową, która cudownie pachnie wakacjami w tropikach!



A Wy poszalałyście czy tym razem zakupy z głową?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Wiosenna Kolekcja Lakierów Eveline | Mini rozmiar, Maxi jakość!

czwartek, 12 maja 2016
Witajcie! Za oknem już nawet nie wiosna, a regularne lato. Słońce w pełni swojej urody zagląda w okna i pieści skórę, z szaf znikają grube swetry w smutnych kolorach i ustępują miejsca letnim sukienkom. Oczywiście odmiana dotyczy nie tylko szafy! Nowe stroje to też nowe paznokcie, koniecznie w lekkich kolorach i całe w kwiatowych wzorach bo przecież gdzie wiosna jest piękniejsza niż na kobiecych paznokciach? Dziś chcę pokazać Wam cudowne lakierowe maluczki. Wszystkie w wiosennych, pastelowych kolorach, które pokochałam od pierwszego użycia. Mając taką pogodę za oknem nawet nie patrzę w stronę ciemnych kolorów, a odkąd mam tę czwórkę, o której Wam zaraz opowiem to sięgam tylko po nie i po żadne inne!


Mowa oczywiście o lakierach Eveline miniMAX z najnowszej wiosennej kolekcji. W moje ręce wpadły ostatnio cztery kolory, które jak już wspomniałam zachwyciły mnie do tego stopnia, że nie mam ochoty sięgać po inne lakiery. Ta czwóreczka zachwyciła mnie swoimi właściwościami i kolorystyką dopasowaną do mojego aktualnego nastroju i pogody za oknem.Stoją grzecznie na moim biurku niczym wiosenny bukiet kolorów i jakoś tak same wpadają mi w ręce podczas wykonywania manicure. Lakiery Eveline to jedne z moich ulubionych. Zwłaszcza seria miniMAX, w której znajdziemy cudowne odcienie za niewielką cenę. Dodatkowo w pojemności, która pozwala nam zużyć lakier zanim się przeterminuje. 


Cała seria tych lakierów ma świetne opakowania, które dobrze się przechowuje. Okrągłe z zakrętką o tej samej średnicy co sama buteleczka. Bardzo ładnie to wygląda na półce no i jak już wspomniałam świetnie się je przechowuje! Nie zajmują wiele miejsca ani na półce, ani w szufladzie, ani w walizce czy torebce, jesli chcemy zabrać je na wyjazd czy po prostu mieć zawsze przy sobie. Szeroka, krótka nakrętka jest bardzo wygodna w malowaniu, zdecydowanie wolę takie niż wąskie i długie nakrętki w dziwnych kształatach. 


Lakiery mają bardzo fajną, rzadką konsystencję. Nie są leiste, ale też nie są "glutkami", które ciężko rozprowadzić na płytce. Nakładają się cienką warstwą i to za jednym pociągnięciem! Tak szybkie pokrycie płytki umożliwia nam szeroki pędzelek. Nie trzeba nim długo pracować by cała płytka paznokcia była pokryta równomierną warstwą lakieru. Jest to o tyle ważne, że lakier szybko wysycha i gdyby nie umożliwienie tak szybkiej pracy z pewnością narobiłybyśmy sobie nieestetycznych prześwitów.


Niesamowita wręcz jest pigmentacja tych lakierów. W zasadzie niezależnie od odcienia (a przypomnę, że mamy tu do czynienia z pastelami, które zazwyczaj wymagają nakładania sporej liczby warstw) lakier kryje już po drugiej warstwie. No może z wyjątkiem jednego - który pokrył mi paznokieć już jedną warstwą absolutnie bez prześwitów! 


Cała czwórka ma wykończenie kremowe, czyli nie posiada żadnych drobinek. Kolor jest piękny, jednolity i niesamowicie lśniący! Wykończenie tych lakierów daje efekt wręcz mokrych paznokci pokrytych płynnym szkłem. Dodatkowo nie ma obaw o matowienie. Swój manicure z użyciem tych maluszków nosiłam bardzo długo - bo aż 5 dni - i wyglądały tak samo pięknie jak zaraz po pomalowaniu. Gdyby nie to, że kolory szybko mi się nudzą, a głowę mam pełną pomysłów na kolejne zdobienia z udziałem lakierów miniMAX, nosiłabym ten manicure jeszcze dłużej!


Odcień 133 to piękna nasycona zieleń ale nadal w pastelowej odsłonie. To kolor świeżej trawy i młodych listków! 


134 to najpiękniejszy bananowy odcień w mojej kolekcji. Idealnie wyważony, nieprzebielony, pastelowy odcień słonecznej żółci.


Odcień 141 to lakier ślubny! Jasny nude z przewagą rozbielonego różu. Sprawia, że dłonie wyglądają świeżo i czysto. Idealna baza pod wszelkiego rodzaju zdobienia.


137 to ten gagatek, który kryje już po pierwszej warstwie. To dość jasny odcień koralowy. Nie jest zbyt neonowy, ale też nie jest mocno rozbielony. Widoczny ale nie krzykliwy.


Podsumowując są to przepiękne wiosenne lakiery dla każdej kobiety. Zwłaszcza tej aktywnej, która nie ma czasu martwić się swoim manicurem gdy pogoda za oknem wręcz nas woła! Niezależnie od tego czy planujesz szybki spacer nad rzekę czy tygodniowy urlop nad morzem miniMAX musi być z Tobą. Wykonasz manicure szybko, bez tracenia czasu na wysychanie lakieru i bez obaw o odpryski! Mini rozmiar, Maxi jakość!


Dajcie znać czy znacie te maleńkie lakiery! Jak Wam się podoba moje zdobienie z ich użyciem?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Eveline Color Edition | Recenzja

wtorek, 10 maja 2016
Witajcie! Przychodzę dziś do Was z recenzją pomadki, która ostatnio zawładnęła moim makijażem dziennym. Wiosną to okres gdy rezygnuję z całkowicie matowych ust w mocnych, ciemnych kolorach i chcę dodać swojemu makijażowi lekkości,  świeżości i rozświetlenia. Produkt, o którym zaraz wam opowiem idealnie wpisuje się w moje aktualne potrzeby makijażowe. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego ta pomadka skradł moje serce w ostatnim czasie to zapraszam do dalszej części posta!


Pomadkę Eveline Color Edition otrzymałam od marki podczas tegorocznej edycji Meet Beauty.  Od razu zachwyciła mnie swoim opakowaniem. Wiecie, że lubię wszystko co ładnie wygląda. Ta pomadka wygląda pięknie! Proste, złote opakowanie nieozdobione niczym oprócz logotypu marki i nazwy serii nadrukowanych na zatyczce. Dodatkowym atutem opakowania jest przezroczysty spód wypełniony kolorem odpowiadającym kolorowi samej pomadki. Wygląda to jakby szminka była zatopiona w kostce lodu! Jest to świetne rozwiązanie ponieważ nie tylko ułatwi znalezienie w kosmetyczce odpowiedniego odcienia gdy posiadamy więcej niż jedną sztukę z tej samej serii, ale także pozwoli łatwo wybrać kolor w sklepie bez otwierania opakowania.


Aplikacja produktu na usta jest wygodna. Sztyft ma klasyczny, ścięty pod kątem kształt, którym szybko i precyzyjnie pomalujemy całe usta. Dzieki konsystencji,  która nie jest zbyt masełkowa ale też nie sucha i twarda łatwo nałożyć produkt na usta. Dodatkowo formuła pomadki wzbogacona została o masło aloesowe i witaminę E. To sprawia, że nie tylko pięknie podkreśla usta, ale  też je nawilża i odżywia.


Kolejnym atutem tego produktu jest jego pigmentacja. Możemy uzyskać tą pomadką pełne krycie bez prześwitów i plam.  Jeśli jednak ktoś woli delikatniejszy efekt po nałożeniu cienkiej warstwy lub wklepaniu pomadki palcem otrzymamy usta delikatnie muśnięte kolorem i tylko subtelnie podkreślone.


Bardzo spodobało mi się wykończenie pomadki. Eveline Color Edition daje lekko kremowy, satynowy efekt bez mocnego błyszczykowego blasku jednakże usta pozostaną subtelnie rozświetlone dzięki maleńkim drobinkom w srebrno-różowym kolorze. To efekt idealny na wiosenne i letnie dni gdy słońce odbija się od błyszczącego pyłku optycznie powiększając wargi.


Kolor, który mam to numer 701 Nude Rose. Nazwa świetnie opisuje to, co znajdujemy w opakowaniu. To delikatny odcień zgaszonego różu z subtelną nutą beżu. Coś w stylu "moje usta tylko lepsze" czyli idealny, uniwersalny kolor zarówno na co dzień jak i do mocnego makijażu oka. Nie wybija się na pierwszy plan tylko ładnie podkreśla naturalny kolor warg.


Pomadka dostępna jest między innymi w drogerii Rossmann i kosztuje około 16 zł. W gamie dostępnych jest aż 12 kolorów więc każdy znajdzie coś dla siebie. To bardzo dobra pomadka, nie tylko świetnie wygląda na ustach ale też ma je odżywiać no i przede wszystkim jest trwała! Nie schodzi plamami, dobrze się nosi i nie trzeba się martwić ciągłym poprawianiem.


Dajcie znać  czy znacie te pomadki i jakie są wasze doświadczenia z nią. 
Dzięki i do następnego  :*
Czytaj dalej »

Poranna pielęgnacja cery

niedziela, 8 maja 2016
Witajcie! Od jakiegoś czasu dużo bardziej przykładam się do pielęgnacji swojej cery. Dużo się ostatnio zmieniło w tej kwestii, mam wrażenie, że na lepsze! Zwłaszcza w pielęgnacji porannej, którą wcześniej trochę zaniedbywałam. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym, jakie kroki wykonuję rano i jakich produktów używam. Wszystkie wiemy, że rano każda minuta jest cenna! Chcę więc by moja pielęgnacja była szybka, ale możliwie jak najbardziej efektywna! 




Po pierwsze oczyszczanie...


Ostatnio skupiam się bardzo na oczyszczeniu swojej cery. Nigdy nie miałam kłopotu z niedoskonałościami, jednak ostatnio zauważyłam na swojej twarzy zaskórniki i pojawiające się częściej niż raz w miesiącu maleńkie niedoskonałości. Dotychczas ignorowałam ten etap dbania o skórę skupiając się głównie na nawilżaniu. Teraz wiem, że o cerę trzeba dbać po kolei i nie można się za to zabierać od końca.


Dlatego rano zaczynam od oczyszczenia swojej cery. By pozbyć się resztek kremu, maseczki czy serum przebywam twarz przy użyciu pianki z Nivea. Jest to odświeżająca pianka oczyszczająca do cery normalnej i mieszanej. Dzięki Hydra IQ i zawartości witaminy E ma ona nie tylko głęboko oczyszczać skórę, ale też nie powodować wysuszenia Nie sprawdziła mi się ona do końca w połączeniu ze szczoteczką,  ale do porannego oczyszczenia twarzy, gdy nie mam czasu na użycie szczoteczki, sprawdza mi się świetnie. Pompka dozuje fajną ilość pianki, która w połączeniu z wodą ładnie się pieni na skórze. Myślę, ze będę wracać do tego kosmetyku,  ale  chyba następnym razem sięgnę po wersję do cery suchej, bo mam wrażenie ze ta lekko przesusza mi twarz.


Krokiem pośrednim pomiędzy oczyszczaniem a nawilżaniem jest dla mnie przetarcie twarzy tonikiem. Ten, którego używam obecnie jest to Bielenda Super Power Mezo Tonik (czy tan nazwa nie brzmi jak imię jakiegoś superbohatera?). Bardzo ładnie odświeża i oczyszcza z resztek produktów myjących. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków przywracając jej naturalne ph. Według producenta ma też właściwości nawilżające i  - z czym spotkałam się chyba pierwszy raz w toniku - stopniowo złuszcza martwy naskórek! Bardzo ładnie pachnie.

...następnie nawilżanie



Następnym krokiem jaki wykonuję jest aplikacja serum z kwasem hialuronowym. Szybko rozprowadzam je kolistymi ruchami. Serum to bardzo dobrze nawilża skórę. Po jego użyciu skóra jest przyjemnie napięta i miękka. Produkt  ten szybko się wchłania i stanowi genialną bazę pod makijaż.


Czasem wydaje mi się, ze to wystarczy. Wtedy rezygnuję z aplikacji kremu i przechodzę od razu do kremu pod oczy. Jeśli jednak czuję, ze moją cera potrzebuje dodatkowej dawki nawilżenia sięgam po Oeparol Hydrosense intensywnie nawilżający krem ochronny SPF15. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega-6 ma on intensywnie nawilżać i wzmacniać skórę. Ma on przyjemną konsystencję,  świetnie nawilża i szybko się wchłania. Dodatkową jego zaletą jest zawartość filtrów przeciwsłonecznych więc jest idealny do stosowania na dzień.


Krokiem,  którego  nigdy nie pomijam jest aplikacja kremu pod oczy. Ten, którego używam obecnie to Make Me Bio, intensywnie nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z ogórka. Skusił mnie naturalnym składem i obietnicami producenta. Według nich krem ma redukować i zapobiegać powstawaniu zmarszczek, odżywiać i pomagać w regeneracji skóry. Bardzo go lubię i chętnie używam. Niewielką ilość wklepuję pod oko i odrobinkę, która zostanie mi na palcu nakładam też na powiekę. Czy działa przeciwzmarszczkowo nie wiem, ale ekstrakt z ogórka musi działać, bo skóra jest zauważalnie rozjaśniona, delikatna i miękka.

Daje chwilę kosmetykom by mogły się wchłonąć.  Parzę ulubioną kawę,  pakuję do torebki wszystko co będzie mi danego dnia potrzebne. I dopiero wtedy wracam by wykonać makijaż.  Dzięki tej chwili, którą daje kosmetykom na wchłonięcie unikam niepożądanych reakcji produktów pielęgnacyjnych i makijażowych.


A jak Wy dbacie o swoją cerę rano?  
Dzięki i do następnego  :*
Czytaj dalej »

Nude z koronką | Zdobienie

piątek, 6 maja 2016
Witajcie! Dzisiaj pokażę wam zdobienie, które myślę, ze całkiem nieźle mi wyszło jak na pierwszy raz! Czarna koronka na lakierze w odcieniu nude zawsze bardzo mi się podobała, ale brakowało mi wystarczająco precyzyjnego narzędzia by wykonać tak subtelny i delikatny wzór. W końcu znalazłam takie narzędzie i mogę zaprezentować Wam moją pierwszą koronkę na paznokciach!








Jak Wam się podoba?
Dzięki i do następnego :*

Czytaj dalej »

Ulubieńcy kosmetyczni

środa, 4 maja 2016

Witajcie! Dziś przychodzę do Was z kolejną porcją moich ulubionych kosmetyków! Zaprezentuję Wam złotą trójkę, która sprawdzała się u mnie w ubiegłym miesiącu, ale nie tylko! Kosmetyki te mam już od dłuższego czasu i bardzo często po nie sięgam!


Pierwszy z nich będzie podobny do prezentowanego w poprzednim wpisie na ten temat. Pokazuję Wam paletkę Makeup Revolution Naked Chocolate, ale nie chodzi mi tu o całą paletkę tylko o konkretny cień! Jest to cień Way czyli duży, rozświetlający cień perłowy. Ma odcień jasnego złota, które ja po prostu uwielbiam! Niezależnie od tego po jaką paletkę sięgałam podczas makijażu zawsze to on lądował w wewnętrznym kąciku oka. I nie tylko tam! Często używam go jako rozświetlacza. Co prawda rzadko się rozświetlam w pełnym znaczeniu tego słowa, ale często aplikuję coś jasnego i połyskującego nad górną wargą. Ten cień jest moim ideałem do tego celu ponieważ przy wielu innych produktach rozświetlających mam wrażenie... jakbym miała nad ustami siwy wąsik! Tutaj nie zauważam takiego efektu. 


Drugi ulubieniec będzie z pewnością Wam znany. Jest to cień w kremie z Maybelline - Colour Tattoo w odcieniu On and On Bronze. Po raz kolejny używam kosmetyku w nietypowy sposób. Nieczęsto używam tego koloru do nakładania na powiekę. Za to świetnie mi się sprawdza jako liner! Za pomocą precyzyjnego pędzelka rysuję nim kreskę na linii rzęs. Moim zdaniem efekt jaki uzyskuję w ten sposób jest idealny na dzień. Oko jest ładnie podkreślone i wyciągnięte, ale nie mamy wyraźnej czarnej kociej kreski, która nie jest najlepszym pomysłem do pracy czy szkoły.


Ostatni ulubieniec to róż. Znacie moją słabość do tego rodzaju kosmetyków. Mam ich mnóstwo i codziennie mogłabym sięgać po inny więc jeśli, któregoś używam przez dłuższy czas codziennie to musi się on znaleźć w ulubieńcach. Tym razem jest to Wibo Smooth'n Wear Blusher w odcieniu numer 1 czyli delikatny dzienni koral. Kupiłam go jesienią podczas promocji w Rossmannie i tak zachwyciłam się jego jakością, że dokupiłam kolejne kolory. Produkt ten jest bardzo tani, ale jakościowo nie odbiega od tych droższych. Ma ładne satynowe wykończenie, dobrą pigmentację i niezłą trwałość. 



Jacy są Wasi ulubieńcy?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

NEW IN | Kwiecień 2016

poniedziałek, 2 maja 2016
Witajcie!  Kwiecień minął jak mgnienie oka! Doprawdy nie wiem gdzie uciekło mi te 30 dni! Chociaż jak wiadomo czas szybciej płynie gdy dobrze się go spędza, a dla mnie ten miesiąc był pełen atrakcji! Odwiedziłam dwukrotnie swoje ukochane miasto  - Warszawę.  Na początku miesiąca pojechałam z siostrą na koncert Hollywood Undead, siedzenie pięć godzin pod klubem Stodoła, w którym odbywał się koncert się opłaciło, siostra stała pod samą sceną! Ja przez chwilę też, ale jednak lepiej ogląda się koncert stojąc z tyłu, za starą już jestem na skakanie pod sceną. Drugi raz w Warszawie byłam pod koniec miesiąca na konferencji Meet Beauty.  O tym wydarzeniu nie będę się teraz rozpisywać ponieważ pojawił się już wpis poświęcony moim przemyśleniom na temat tego wydarzenia [KLIK]. Oprócz wyjazdów piękna pogoda zachęca do spędzania aktywnie czasu!


Mimo, ze miesiąc zdawał mi się  jednym dniem to  zrobiłam w tym czasie  dość duże zakupy wiec polecam zrobić sobie herbatę do tego posta!



Pierwszą nowością z tego miesiąca jest gadżet: elektryczna szczoteczka do oczyszczania twarzy Mary Kay. Ma piękne wiosenne kolory. Cudownie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu.


Wcześniej nie przykładałam większej uwagi do oczyszczania, wiec w mojej łazience brakowało oczyszczających kosmetyków. Zaopatrzyłam się więc najpierw w piankę z Nivea.  Fajny kosmetyk, ale jednak nie do końca sprawdzał się w połączeniu ze szczoteczką. W związku z tym wybrałam się na poszukiwania czegoś innego. Na promocji w Naturze znalazłam żel do mycia twarzy i oczu Tołpa. O wiele delikatniejszy i przyjemniejszy w użyciu. Kupiłam też tonik z Bielendy. Ten, który miałam wcześniej już sięgał dna poza tym znudził mi się i miałam ochotę spróbować czegoś innego, a Bielenda była akurat na promocji, poza tym jest to marka, którą bardzo lubię.


W połowie miesiąca trafiła do mnie paczka z produktami Oeparol i La Luxe Paris. W paczce znalazły się między innymi kosmetyki do makijażu: podkład, lakiery do paznokci w pięknych kolorach, tusz do rzęs, którego używam w tej chwili bez przerwy,  eyeliner w płynie - ten gagatek to mój ulubieniec z tej paczki, masakra do brwi i błyszczyk. 


Oprócz tego Oeparol obdarował mnie także dermokosmetykami. Tę firmę znałam do tej pory jedynie z suplementów diety, dlatego bardzo się cieszę, że mogę zapoznać się z ich kosmetykami. Jedwab do ciała, krem do twarzy i płyn do demakijażu. Wszystkich tych kosmetyków używam aktualnie. Wkrótce będziecie mogły poczytać więcej o tych produktach.


Duża promocja w drogeriach Natura zaowocowała także zakupem kosmetyków do makijażu,  głównie do konturowania.  Planuję wpis na ten temat więc po raz kolejny polecam zaglądać na bloga. Skusiłam się na nowość - trójki do konturowania z Sensique [KLIK]. Chwyciłam też konturówkę do ust w ślicznym pomarańczowym kolorze, oraz paletkę czterech produktów do konturowania z Kobo. Po pierwszym użyciu zakochałam się w zawartych w tej palecie pudrach konturujących więc wróciłam by dokonać zakupu pełnowymiarowych opakowań.


O tym, jakie upominki przywiozłam z Warszawy i konferencji Meet Beauty już mogliście poczytać  TUTAJ, natomiast zakupy z Rossmanna chyba zawrę w osobnym poście bo jest ich sporo już teraz, a to jeszcze nie koniec promocji!


To by było na tyle chociaż mam ochotę powiedzieć,  że to aż tyle bo naprawdę dużo tego wszystkiego.  Możecie się w najbliższym czasie spodziewać licznych recenzji.  Chętnie się dowiem co w kupiłyście fajnego,  zwłaszcza w podczas promocji w drogeriach Natura i Rossmann.
A jeśli jakiś produktów jesteście ciekawe to zachęcam do pisania w komentarzach!
Dzięki i do następnego  :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.