Golden Rose Ice Chic - 86 i 90

sobota, 18 czerwca 2016
Witajcie!
Niedawno pokazywałam wam dwa pastelowe lakiery z najnowszej serii lakierów do paznokci marki Golden Rose  czyli Ice Chic. Wtedy sięgnęłam po pastelowe, wiosenne odcienie mięty i bananowej żółci. Dziś z chęcią przedstawię kolejne dwa kolory a będą to nieco bardziej stonowane kolory w odcieniach nude.



Tym razem do pokazania wybrałam odcienie numer 86 i 90 czyli rozświetlające kolory nude pełne błyszczące  go pyłku, który cudownie łapie i odbija promienie letniego słońca. 


Kolor numer 90 jest odcieniem, który niesamowicie mi się podoba. To taki beż pomieszany z różem. Niezwykle naturalny.  Pięknie podkreśli dłonie i będzie wyglądał zawsze świeżo i delikatnie.


Do pełnego krycia wystarcza mu dwie warstwy co jest zaskakująco dobrym wynikiem jeśli chodzi o tam jasny kolor. Różowo srebrne drobinki w nim zawarte nie są bardzo nachalne ale ładnie łapią promienie słońca. Jest on nieco bardziej wymagający niż kremowe kolory, gdyż wymaga wyrównania płytki paznokcia. Przez swoje rozświetlające wykończenie mógł by podkreślać wszelkie bruzdy i nierówności.


Odcień 86 przypadł mi do gustu nieco mniej. Jest on ciemniejszy od swojego poprzednika. Nadal jest naturalnym kolorem podkreślającym naturalne piękno naszych dłoni jednak wpada o wiele bardziej w brzoskwiniowe to bym które nie do końca pasują do mojego odcienia skóry.


Tak samo jak jego kolega potrzebuje dwóch warstw żeby w pełni pokryć płytkę paznokcia. Różni się trochę kolorem drobinek, które nie są różowe a typowo srebrne. On także wymaga wypielęgnowanej, wygładzonej płytki, ponieważ światło odbijające się od rozświetlających drobinek może wydobywać nierówności paznokcia.


Jak Wam się podobają te dwa lakiery? Co sądzicie o perłowym wykończeniu lakierów, lubicie czy unikacie?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Golden Rose Ice Chic 82 i 85

poniedziałek, 13 czerwca 2016
Witajcie!
Nie tak dawno pokazywałam wam zdjęcia i recenzję  lakierów Golden Rose Ice Chic. Nie pokazałam wtedy zdjęć na paznokciach zapowiadając, że już niedługo będziecie mogły zobaczyć je z bliska w osobnych postach. Z publikacją tej serii wpisów, w której to właśnie zaprezentuję wam poszczególne kolory, wiązała się mała obsuwa czasowa. Planowałam, że posty z prezentacją lakierów pojawią się zaraz lub prawie zaraz po recenzji niestety brak czasu i koszmarny stan moich skórek zmusił mnie do zaczekania z publikacją. Na szczęście już jest lepiej. Nie idealnie, ale lepiej.



Dziś zapraszam na prezentację dwóch z sześciu kolorów, które dostałam. Są to idealne wiosenno-letnie kolory! Delikatne, pastelowe, a  jednocześnie kolorowe i radosne. Mowa oczywiście o kolorach 82 i 85 czyli mięcie i bananowej żółci.

Zacznę od koloru 85 czyli modnego od kilku sezonów odcienia miętowego. To ładny świeży kolor. Taka pastelowa zieleń. Chłodna i nieprzebielona przez co będzie  wyglądała  przepięknie zarówno na dłoniach jak i na stopach. Kolor przywołuje mi na myśl orzeźwiające drinki z miętą serwowane na plaży.


O właściwościach lakierów z tej serii napisałam więcej w poprzednim wpisie na ten temat więc tutaj wspomnę tylko, że ten konkretnie kolor do pełnego krycia potrzebował trzech bardzo cienkich warstw lub jeśli nakładam lakier nieco grubiej;  wystarczą dwie.



Jeśli chodzi o kolor 85 to mój ulubieniec spośród kolorów,motor trafiły do mnie w Golden Boxie. Jasny, pastelowy odcień żółtego. Pastelowy i rozbielony. Nie sprawia, że paznokcie wyglądają niezdrowo co nie raz się zdarza przy tego typu odcieniach. Dłonie nim ozdobione wyglądają świeżo i wiosennie. Gdybym miała porównać ten kolor to powiedziałabym, ze jest to kolor orzeźwiającej cytrynowej lemoniady 


Z racji, że jest to bardzo jasny i bardzo pastelowy kolor wymaga on nałożenia trzech warstw, ale jak na pastel to moim zdaniem dobry wynik, biorąc pod uwagę, że nakładamy był na goły paznokieć, bez białej bazy.


Co sądzicie o tych lakierach? Podobają Wam się pastelowe kolory czy na lato wybieracie coś innego?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Kobo Face Sculpting Palette | Recenzja

czwartek, 9 czerwca 2016
Witajcie! Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o produkcie, który jest moim ulubieńcem wyjazdowym. Malutka paletka kupiona podczas promocji w drogerii Natura już po pierwszym użyciu tak mnie zachwyciła, że wróciłam następnego dnia by zakupić pełnowymiarowe opakowania zawartych w niej kosmetyków! O czym mowa? Oczywiście o paletce czterech produktów do konturowania Kobo Face Scuplting Palette.


Opakowania kosmetyków marki Kobo zawsze mi się podobały. Produkty zamknięte są w kwadratowej paletce z grubego, porządnego plastiku. Otwierana i zamykana na klik. Mechanizm działa bez zarzutu! Jak wiecie opakowania z przezroczystym wieczkiem nie należą do moich ulubionych, gdyż nie do końca ładnie wyglądają gdy produkt sięga denka, ale jednocześnie jest to spore ułatwienie podczas zakupów - od razu widzimy co jest w środku - a także podczas szukania paletki w kosmetyczce. Takie kompaktowe rozwiązanie będzie świetne podczas wyjazdów. Paletka zmieści się nawet w najmniejszej kosmetyczce, jest lekka i nie zajmuje wiele miejsca, a w środku znajdziemy wszystko, co do konturowania będzie nam potrzebne.


Wszystkie cztery zamieszczone w tej palecie produkty są matowe i dają ładne, naturalne wykończenie. Mimo tej matowości nie są suche. Bardzo miłe i aksamitne w dotyku. Ich jedwabista konsystencja łatwo i przyjemnie chwyta się skóry ale nie robi plam. Bardzo łatwo jest rozetrzeć nałożony produkt. Dzięki dobrej pigmentacji nakładanie produktów na skórę odbywa się szybko, wystarczy kilka ruchów pędzla i mamy piękny kontur - wyraźny ale nie nachalny, bez plam i ostrych granic.


Aplikacja to czysta przyjemność. Niezależnie od użytego pędzla produkt świetnie chwyta się włosia i doskonale przenosi na skórę. Dla niektórych jej mały rozmiar może stanowić problem podczas użytkowania, ponieważ dużym pędzlem ciężko jest nabrać tylko jeden produkt nie zahaczając o inny, ale jeśli nie używamy ogromnych puchatych pędzelków nie ma z tym kłopotu. Ja na przykład do różu używam popularnego Hakuro H24 i nie zdarzyło mi się nabrać na pędzel kosmetyków po bokach.


Wszystkie oczywiście wiemy, że trwałość jest sprawą indywidualną i zależy od szeregu czynników. Wpływa na nią to, czy dotykamy twarzy w ciągu dnia, typ skóry, a także baza na którą konturowanie zostanie nałożone czyli użyty podkład i puder. Ja na swojej twarzy generalnie nie mam kłopotu z trwałością tego typu kosmetyków więc od siebie mogę powiedzieć, że ta paletka mnie nie zawiodła.

Jeśli chodzi o produkty zawarte w tej palecie to są one to cztery pudrowe kosmetyki, dla wygody użytkownika ponumerowane i nazwane przez producenta: 1- Highlight, 2- Blush, 3 i 4 - Contour. Żeby jeszcze bardziej ułatwić pracę początkującym osobom z tyłu opakowania mamy dość przejrzysty opis produktów i rysunek pokazujący jak ich używać. 


Przechodząc już do samych produktów to zacznę może od dwóch pudrów do konturowania. Są to dokładnie te same pudry, które możemy kupić pojedynczo czyli jaśniejszy 308 Sahara Sand i ciemniejszy 311  Nubian Desert. To właśnie po nie pobiegłam następnego dnia po zakupie tej malutkiej paletki. Oba mają kolory odpowiednie do konturowania twarzy. Chłodne ale nie szare dają bardzo ładny efekt cienia na twarzy. Róż ma fajny moim zdaniem kolor, ale niekoniecznie będzie wszystkim pasował. To chłodny, dość mocny i intensywny odcień różu. Na twarzy wygląda ładnie i nawet dość naturalnie ale podejrzewam, że większość z Was tak jak ja, wolałaby coś bardziej brzoskwiniowego i delikatniejszego. 


Na koniec zostawiłam sobie hit czyli rozświetlacz. Wiem, że wiele z Was może to dziwić, ale jest to matowy rozświetlacz bez drobinek i efektu perły. Ma piękny, jasny waniliowy kolor i bardzo mocną pigmentację. Doskonale nadaje się do uwypuklania wybranych partii twarzy, gdy nie chcemy się błyszczeć, ale także świetnie się sprawdza do przypudrowania korektora pod oczami. Cudownie rozjaśnia, jego żółte tony dodatkowo neutralizują sińce pod oczami, a sam produkt zapewnia dodatkowe krycie. Naprawdę żałuję, że ten produkt nie jest dostępny w pełnowymiarowym opakowaniu.


Tak podsumowując jest to świetna paletka na wyjazdy i z takim zamysłem ją kupiłam. Jest to też doskonała opcja dla osób początkujących, dopiero zaczynających przygodę z konturowaniem. Za niewielką cenę mamy wszystko co do pełnego konturowania jest potrzebne, w dodatku doskonałej jakości. Niewielki rozmiar będzie zaletą, jeśli jeszcze nie jesteście pewne, czy taka technika w makijażu przypadnie Wam do gustu lub jeśli używacie jej sporadycznie. 

Dajcie znać czy znacie ten kosmetyk! Jeśli wiecie, gdzie można zdobyć taki żółty matowy rozświetlacz też koniecznie napiszcie mi w komentarzu, zdecydowanie przyda mi się większe opakowanie. 
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Zestaw Pędzelków do zdobień

poniedziałek, 6 czerwca 2016
Witajcie!
Każda lakieromaniaczka i fanka zdobienia paznokci zna na pewno ten problem, kiedy siedzi nam w głowie cudowne zdobienie, którego nie możemy wykonać ponieważ brakuje nam odpowiedniego narzędzia. Jakieś tam pędzelki w zbiorach są, ale to albo za gruby, za szeroki, za krótki albo za długi... Cokolwiek! Sama dość długo zmagałam się z tym kłopotem, ciągle brakowało mi pędzelka, który akurat jest mi potrzebny. 


Do takich dylematów uratował mnie zestaw pędzelków do zdobień z Born Pretty Store. Strona oferuje nam wiele różnych zestawów pędzelków, ale ja wybrałam taki, w którym z pewnością niczego nie brakuje. Ten liczy piętnaście sztuk w różnych kształtach, o pięknych pastelowych trzonkach. Moje są miętowe, ale na stronie znajdziemy także błękitne. Pędzelki są ładnie wykonane, żadnych odstających i niesfornych włosków. Wszytko idealnie przycięte. Długie cienkie trzonki są wygodne w użyciu i nie przeszkadzają podczas malowania. Większością tych pędzelków można stworzyć naprawdę precyzyjne, cieniutkie linie. Włosie jest syntetyczne więc łatwo zmyć z niego resztki lakieru lub farby i stosunkowo dobrze zachowuje się po praniu. Szybko wysychają i nie tracą kształtu już po pierwszym użyciu. Jedyne moje zastrzeżenie do tych pędzelków jest takie, że białe włosie bardzo szybko zafarbowało. Zobaczcie co wchodzi w skład tego zestawu:


1. Malutka sonda z mikroskopijną końcówką
2. Malutki płaski pędzelek ułożony w szpic
3. Bardzo długi cienki pędzelek


1. Płaski mały pędzelek
2. Skośmy pędzelek. Spory, porównywalny do Hakuro H85 do oczu
3. Spory, rzadki wachlarz


1. Kolejny ścięty pędzelek, nieco mniejszy
2. Płaski pędzelek, całkiem spory
3. Cienki długi pędzelek, ale nie ultracienki jak ten wyżej


1. Maluteńki skośny pędzelek
2. Kolejny długi, ultracienki pędzelek.
3. Mały precyzyjny pędzelek 


1.  Spory płaski pędzelek ułożony w szpic
2.  Kolejny płaski ułożony w szpic, nieco mniejszy
3. Precyzyjny pędzelek z nieco dłuższym włosiem

A jakie zdobienia można zrobić tymi pędzelkami?



Pędzelki możecie kupić na dziale Nail Art a konkretnie tutaj Korzystając z mojego kodu rabatowego JJG10 uzyskacie 10% zniżki na zakupy! Pamiętajcie też, że wysyłka jest darmowa na cały świat!




Czytaj dalej »

Mój pomysł na piękne ciało

niedziela, 5 czerwca 2016
Nie ma co ukrywać! Mamy upały, lato, sezon bikini w kwitnie w całej swej okazałości. Gdańskie plaże przepełnione są wypoczywającymi, wszystko wokół sprzyja odkryciu trochę ciałka. Co jednak, kiedy ciało nie jest gotowe na lato? Na diety cud i katorżnicze treningi już trochę za późno, co więc zrobić, żeby ciało wyglądało nieco lepiej nie tylko w sezonie ale przez cały rok?

Cudów nie ma, umówmy się już teraz! Ale na wielki efekt składają się te najdrobniejsze rzeczy więc to od nich warto zacząć i pamiętać każdego dnia.


Nawadniaj swój organizm

Według badań dorosły człowiek potrzebuje około 2 litrów wody dziennie. W czasie upałów warto zwiększyć tę ilość. Wodę powinniśmy przyjmować w niewielkich ilościach ale często czyli po prostu stosować popularną zasadę 8 szklanek wody dziennie. To, że nie chce Ci się pić jeszcze nie oznacza, że Twoje ciało nie potrzebuje płynów. Warto o tym pamiętać i sięgnąć po szklankę wody nawet, jeśli nie odczuwamy pragnienia - w końcu jest to pierwszy znak niewielkiego odwodnienia organizmu. Szybko zobaczysz pozytywne skutki odpowiedniego nawodnienia organizmu - skóra będzie bardziej jędrna, milsza w dotyku i bardziej nawilżona. Picie dużych ilości wody pomoże także w zachowaniu smukłej sylwetki!

Nawilżaj i odżywiaj

W sezonie urlopowym z pewnością spędzamy więcej czasu na świeżym powietrzu, wystawiając swoja skórę na działanie wiatru i słońca. Jeśli wybieramy wypoczynek nad wodą, zwłaszcza nad morzem dodatkowymi czynnikami działającymi na skórę jest woda- często słona i piasek. Wszystko to może przyczynić się do przesuszenia skóry, warto więc uważniej o nią zadbać. Nie zapominajmy o stosowaniu nawilżających i odżywczych balsamów do ciała, a skóra na pewno odwdzięczy nam się pięknym i zdrowym wyglądem.


Peelingi

To ważna część pielęgnacji ciała chociaż często pomijana. Jest to spory błąd ponieważ złuszczanie martwego naskórka pozwala cieszyć się piękniejszą skórą. Skóra po zastosowaniu peelingu jest świeża, bardziej promienna, ma ładniejszy kolor i jest milsza w dotyku. Jeśli borykamy się z problemem celulitu delikatny masaż podczas wykonywaniu peelingu z pewnością poprawi krążenie, a jeśli dodatkowo zastosujemy peeling kawowy - bardzo łatwy do przygotowania we własnym domu - możemy mieć pewność, że skóra zostanie ujędrniona, a zawartość kofeiny pomoże w walce ze skórką pomarańczową na udach.

Racjonalna dieta

Nie da się ukryć! Jeśli stołujemy się w fast foodach to na pewno nie możemy liczyć na cudownie szczupłą sylwetkę. W walce o piękne ciało na wakacje warto racjonalnie zaplanować swój jadłospis by dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników jednocześnie nie pozwalając na odkładanie się zbędnego tłuszczu, którego potem wstydzimy się na plaży. Jedz zdrowo, bądź zdrowa, wyglądaj zdrowo!


Pozostań w ruchu

To naprawdę nie boli! Nie musisz od razu biegać maratonów czy wylewać z siebie siódme poty na siłowni czy we własnym domu pod czujnym okiem Chodakowskiej. Jeśli chcesz i lubisz to jasne, rób to i czuj się pięknie! Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy chce, nie każdy lubi i nie każdy ma czas. Nic nie szkodzi pod warunkiem, że nie siedzisz cały czas z tyłkiem na fotelu! Idź na relaksujący spacer. Zamiast windy wybierz schody - chociaż jedno piętro! Wracając z pracy czy szkoły wysiądź o jeden przystanek wcześniej lub zaparkuj auto odrobinę dalej niż zwykle. W pracy zrób sobie przerwę na dwuminutowe rozciąganie - i nie mam tu na myśli jogi i skomplikowanych asan, ale zwykłe przeciągnięcie się kilka razu. Sposobów jest mnóstwo, niekoniecznie muszą to być od razu wielkie rzeczy. Zacznij od drobiazgów, a na pewno zobaczysz różnicę!

Czuj się pięknie!

Po prostu czuj się pięknie w swoim ciele, to Twoje ciało i ono jest piękne. Po prostu to poczuj. Zrób to dla mnie! Możesz?


zBLOGowani.pl
Czytaj dalej »

Ulubieńcy niekosmetyczni

piątek, 3 czerwca 2016
Witajcie! Minął miesiąc i czas najwyższy przyjść do Was z kolejną porcją moich ulubieńców. Tym razem będą to ulubieńcy niekosmetyczni, czyli różnego rodzaju rzeczy, które umilały i ułatwiały mi życie w ostatnich miesiącach. Już teraz widzę, że wyszło mi trochę sportowo, ale chyba nic w tym dziwnego, w końcu mamy lato za pasem! 



Moim pierwszym i największym ulubieńcem ostatniego czasu jest butelka filtrująca Dafi, która ratuje mnie i mój kręgosłup. Jest lato i organizm potrzebuje większej ilości wody niż zazwyczaj, a mnie wyjątkowo nie można zarzucić, że mało piję. Butelka ta jest doskonałym gadżetem, gdyż możemy uzupełnić ją w każdej chwili i w każdym miejscu zwykłą wodą kranową. Dzięki temu nie muszę już wozić ze sobą na uczelnię ogromnych butelek wody mineralnej. Oczwiście można wodę dokupić w pierwszym napotkanym sklepie, ale nie wszędzie można płacić kartą. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo rzadko mam przy sobie fizycznie pieniądze, a bankomat nie zawsze jest w pobliżu. Dzięki tej butelce nie muszę się martwić, że nie będę miała przy sobie drobnych i zostanę bez wody!


Kolejna rzecz to bluza. Podpatrzyłam ją na snapchacie u Ewy Red Lipstick Monster. Od razu zakochałam się w napisie, który idealnie do mnie pasuje. Tak, właśnie się wydało, że jestem człowiekiem na stałe podłączonym do internetu. Bluzę upolowałam w Croppie, była akurat przeceniona na niecałe 40 zł więc wykorzystałam tę okazję. Brakowało w mojej szafie porządnej wygodnej bluzy, więc tym bardziej jestem zadowolona z zakupu.



Nie wiem ile z Was jest z małych miejscowości, ale te osoby, które tak jak ja wychowały się w takich miasteczkach na pewno zna fenomen małych niesieciowych sklepików z odzieżą. Zwykle jest ona bardzo tania, nie zawsze rewelacyjnej jakości, ale czesto można upolować tam perełki za naprawdę niską sumkę. Mi udało się w jednym z takich sklepików zakupić rewelacyjnej jakości legginsy. Wykonane z nieprześwitującego, elastycznego materiału, dobrze się piorą, i są rewelacyjną opcją zarówno do chodzenia po domu jak i na jogę! No i kosztowały zaledwie 30 zł za parę!


To by było na tyle jeśli chodzi o moich ulubieńców niekosmetycznych. Dajcie znać, jakie rzeczy Wam przypadły do gustu w ostatnim czasie! 

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

NEW IN | Maj 2016

środa, 1 czerwca 2016
Witajcie! Czy tylko mi czas leci tak niesamowicie szybko? Dopiero co zaczął się maj, a już mamy czerwiec! Przed nami bardzo wyraźnie zaczyna malować się wizja urlopów, wakacji, słodkiego lenistwa i relaksu na plaży. Kto w tym roku wybiera się nad piękne Polskie morze? No ale większość z nas musi jeszcze na te upragnione wakacje poczekać. Umilmy sobie więc czekanie i zapraszam na wpis o nowościach maja!


Pierwszym zakupem poczynionym w maju jest coś, co wszyscy zachwalają, a ja się nigdy nie mogłam przekonać. Chodzi oczywiście o Tangle Teezer.  Wszyscy chyba znają tę szczotkę. Mnóstwo dobrego słyszałam o tym gadżecie ale wydawało mi się, że to nie ma prawa działać. Zwłaszcza na takich włosach jak moje - gdy zwykłej szczotce już po pierwszym użyciu brakuje kilku zębów. Do zakupu ostatecznie przekonała mnie siostra, która ma włosy takie same jak moje jeśli chodzi o rozczesywanie. Spróbowała u koleżanki i od razu sobie kupiła twierdząc, że ta szczotka to cud! Jej poleceniu ufam, więc na promocji w drogerii Natura kupiłam swój egzemplarz i czuję różnicę, chociaż nie spektakularną. Wyrywa mniej włosów.

Moja Włosowa Historia


Kolejna rzecz, która trafiła do mnie w maju to wygrana w rozdaniu. Całe pudło przyjemności, nie wszystko jednak załapało się na zdjęcie bo już mi się niektóre rzeczy rozeszły po domu. W tej paczce znalazły się między innymi lakiery Eveline, które mogłyście już zobaczyć. Z tej samej firmy trafił do mnie wysuszacz lakieru oraz serum powiększające usta. Peelingi z Joanny (moje ulubione) i Ziaja liście zielonej oliwki. Pojawił się też cudowny balsam do ust Perfecta znany mi już z wersji miętowej, krem do rąk, cień z Freedom Makeup, oraz mnóstwo drobiazgów takich jak próbki kremu czy naklejki na paznokcie.



W tym miesiącu udało mi się też wygrać konkurs zorganizowany dla uczestników konferencji Meet Beauty przez markę Glov. Udało mi się zdobyć pełnowymiarową rękawicę do demakijażu przy użyciu wody. Na razie mam tyle płynów do demakijażu, że nie używam jej codziennie, ale super mi się sprawdza przy zmywaniu maseczek!

Relacja z Meet Beauty

Upominki z Meet Beauty


Mój pierwszy Golden Box to także przesyłka z tego miesiąca. Po wielu trudach i kłopotach z kurierem nareszcie jest i wstępną recenzję mogłyście już przeczytać TUTAJ. Już niedługo pojawią się posty, w których pokażę lakiery bliżej oraz jak prezentują się na paznokciach. Dajcie mi jednak jeszcze chwilę, gdyż moje skórki żyją własnym życiem i absolutnie nie nadają się do pokazania światu. Przyznacie jednak, że lakiery są cudne, prawda?


Zakupem, który poczyniłam w pełni świadomości, że kupuję bubel jest balsamik z Biedronki w uroczym, kocim opakowaniu. Produkt w środku jest tragiczny, ale ten niebieski kociaczek musiał być mój. Nie będzie jednak tak, że będzie tylko stał na półce i ładnie wyglądał. Zamierzam wydłubać i wyrzucić beznadziejny balsam, który jest w środku i napełnię kotka masełkiem z Nivea, które dla odmiany ma cudowne właściwości ale upierdliwe opakowanie.


Ostatnim majowym zakupem jestem niesamowicie podniecona. Są to oczywiście matowe pomadki Golden Rose z najnowszej linii. Longstay Liquid Matte Lipstick podbiły serca blogerek w przeciągu kilku chwil. Te z Was, które czytają mnie od dłuższego czasu wiedzą, że jestem fanką takiej formy i takiego wykończenia pomadek, dlatego musiałam je mieć. Na początek wybrałam trzy kolory czyli bardzo popularny 03, najciemniejszy jagodowy odcień 05 i neonowy róż 08. Już po pierwszym użyciu żałowałam, że nie wzięłam więcej kolorów. Na tych trzech na pewno nie poprzestanę!


Dajcie znać, jak tam Wasze zakupy z maja?
Dzięki i do następnego :*

Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.