Witrażowe trójkąty | Zdobienie
Witajcie!
Czy tylko ja uważam, że czerń, biel i złoto wyglądają razem bardzo elegancko? Te kolory to mój typowy wybór jesienią, kiedy mam ogromną fazę na ciemne paznokcie, ale lubię też charakterystyczne złote akcenty. Dlatego też właśnie takie kolory wybrałam do zdobienia, które mimo swojej prostoty jest dość trudne w wykonaniu gdyż wymaga sporej precyzji. Mi do wykonania tego zdobienia posłużyły lakiery z serii Nail Art z Golden Rose, które kocham od lat za genialny pigment i fajne pędzelki, którymi naprawdę da się coś zmalować przy odrobinie cierpliwości i pewnej ręki. Zobaczcie jak mi wyszło!
Powiem szczerze, że nie do końca jestem zadowolona ze zdjęć, na żywo ten manicure wyglądał naprawdę efektownie i zbierał mnóstwo komplementów, ale niestety aparat postanowił nie współpracować i zdjęcia nie wyszły tak ładnie jak bym tego chciała. Mimo to mam nadzieję, że Wam się podoba!
Dzięki i do następnego :*
Mat i brokat | Lipart
Witajcie!
Jestem ogromną fanką makijażu ale też typową artystyczną duszą! Uwielbiam nietypowe rzeczy, artystyczne makijaże i dziwne trendy. Kocham na nie patrzeć, a niektóre nawet nosić na co dzień (a kto mi zabroni?). Moja kolekcja kosmetyków rozrosła się do naprawdę pokaźnych rozmiarów, a kolekcję szminek przerasta tylko kolekcja lakierów. Postanowiłam więc trochę poszaleć i zmalować na ustach coś ciekawego, mam nadzieję, że Wam się spodoba mój pierwszy lipart!
Do wykonania tego lipartu użyłam pomadki w płynie Wibo Million Dollar Lips w kolorze numer 3, ozdób do paznokci przyklejonych na klej do rzęs oraz pyłku do hybryd Pink Stardust od Provocater.
Czytaj dalej »
Jestem ogromną fanką makijażu ale też typową artystyczną duszą! Uwielbiam nietypowe rzeczy, artystyczne makijaże i dziwne trendy. Kocham na nie patrzeć, a niektóre nawet nosić na co dzień (a kto mi zabroni?). Moja kolekcja kosmetyków rozrosła się do naprawdę pokaźnych rozmiarów, a kolekcję szminek przerasta tylko kolekcja lakierów. Postanowiłam więc trochę poszaleć i zmalować na ustach coś ciekawego, mam nadzieję, że Wam się spodoba mój pierwszy lipart!
Post udostępniony przez Arnell Nail Art (@arnell_nail_art)
Do wykonania tego lipartu użyłam pomadki w płynie Wibo Million Dollar Lips w kolorze numer 3, ozdób do paznokci przyklejonych na klej do rzęs oraz pyłku do hybryd Pink Stardust od Provocater.
Oczywiście oczu już się malować nie chciało bo i po co :D Moich zdjęć na blogu do tej pory było bardzo niewiele ale chyba dorosłam w końcu do tego żeby nie tylko się pokazać tak publicznie, ale też pokazać się bez makijażu. Bądźcie ze mnie dumni, bo ja z siebie jestem :)
Mam nadzieję, że takie zabawy z makijażem Wam się spodobają i tego typu postów będzie w przyszłości więcej!
Dzięki i do następnego :*
Co planuję kupić w Rossmannie? | Wishlist
Witajcie!
Jak zapewne wiecie zbliża się nasza ulubiona promocja w drogerii Rossmann. Każda z nas będzie mogła upolować swoje ulubione kosmetyki za mniej niż połowę ceny. Łowy zwykle są trudne i czasami przypominają prawdziwą wojnę, ale moim zdaniem na niektóre produkty warto zapolować. Sama planuję małe zakupy na tej promocji i dzisiaj chciałabym pokazać na co konkretnie zamierzam polować.
Pierwszy punkt na liście podejrzewam, że będzie bardzo ciężko dorwać. Paletka Wibo Modern urzekła mnie pięknymi, jesiennymi kolorami i koniecznie chcę ją widzieć w swojej kosmetyczce.
Kolejne na liście są cudownie wyglądające produkty do twarzy marki Lovely. Bronzer, róż i rozświetlacz w takich uroczych opakowaniach musza trafić w moje ręce i mam nadzieję, że tym razem okoliczne sklepy nie postanowią schować nowości na czas trwania promocji.
Numeru trzy nie planowałam kupić dopóki nie zauważyłam go przez przypadek na stronie. Uwielbiam matowe pomadki i cieszę się, że jest ich co raz więcej na rynku. Te z Rimmela mają obłędne kolory i mam nadzieję, że warto będzie się na nie skusić.
Korektor Maybelline o długaśnej nazwie jest tak wychwalany na Youtube, że nie mogę sobie odmówić przetestowania go, zwłaszcza, że mój ulubiony Astor zniknął z drogerii.
Punkty 5 i 6 na swojej liście mogę w sumie policzyć jako jedno bo są to matowe pomadki Bell, na które od dłuższego czasu mam ochotę, ale nigdy nie jest mi z nimi po drodze. Pochodzą z dwóch różnych serii i myślę, że skuszę się z ciekawości.
Lista nie jest bardzo długa i mam nadzieję, że do mojego koszyka nie wpadnie zbyt wiele produktów. Początkowo planowałam jak zawsze zaopatrzyć się w podstawowe produkty takie jak tusze do rzęs czy mój ulubiony puder, ale po przejrzeniu kosmetycznych zapasów okazało się, że nie potrzebuję na razie robić zapasów.
Dajcie znać co Wy planujecie upolować!
Dzięki i do następnego :*
Black and nude | Zdobienie
Witajcie!
Jak tylko na dworze robi się chłodniej zaczynam mieć fazę na ciemne paznokcie. W tym roku pokochałam też odcienie nude, których raczej wcześniej unikałam. Te dwa kolory ładnie współgrają ze sobą, ale wiecie, że jednolity kolor szybko mi się nudzi. Postanowiłam więc trochę pokombinować z lakierami i metodą prób i błędów udało mi się uzyskać taki efekt. Na lakier hybrydowy, który miałam akurat na paznokciach nakładałam tusz kreślarski i rozmywałam go pędzelkiem zmoczonym w alkoholu, efekt moim zdaniem wyszedł ciekawy i mam nadzieję, że uda mi się go powtórzyć z innymi kolorami.
Mi się efekt bardzo podoba, mam nadzieję, że wam też przypadł do gustu. Dajcie znać jak Wam się podoba i czy zainspirowałam kogoś do spróbowania takiej metody.
Dzięki i do następnego :*
Neon tips | Zdobienie
Witajcie!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać zdobienie, które mimo, że bardzo proste to bardzo dobrze mi się je nosiło. Jest to zdobienie z tych bardziej aktualnych ale postanowiłam pokazać je najpierw bo idealnie pasuje do panującej obecnie pogody. Dla mnie jesień to czas szarości i ciemnych, stonowanych barw, dlatego chętnie noszę ostatnio ten jasny, szary lakier, który widzicie w zdobieniu. Przełamałam go neonowymi końcówkami w odcieniu soczystej, jaskrawej zieleni.
Mam nadzieję, że takie proste zdobienie przypadło wam do gustu!
Dzięki i do następnego :*
Letnie maczki | Zdobienie
Witajcie!
Mój blog zaliczył dłuższą przerwę w czasie której nie pokazywałam Wam aktualnych zdobień. Dużo się działo więc znacznie rzadziej malowałam paznokcie, ale to nie znaczy, że całkowicie zrezygnowałam z noszenia zdobień! W najbliższym czasie chciałabym Wam pokazać kilka z nich. Będą to jeszcze letnie wzorki, ale na pewno nie zaszkodzi nikomu trochę letnich wspomnień zanim na dobre zanurzymy się w jesienne klimaty.
Jednym z takich letnich zdobień były maki, które dzisiaj chciałabym Wam pokazać z nadzieją, że kogoś zainspirują.
Dzięki i do następnego :*
Pielęgnacja skóry z Novaclear Atopis | Recenzja
Witajcie!
Wiele razy wspominałam, że moja skóra jest wyjątkowo sucha i wymaga silnego nawilżania by pozostać w dobrej kondycji. Z tego powodu często interesują mnie produkty przeznaczone dla skór atopowych i wrażliwych, które nie tylko nie podrażnią delikatnej skóry ale też zapewnią silne nawilżenie i ładny wygląd mojej cerze. Wielokrotnie polecano mi dla mojej skóry kosmetyki z olejem konopnym, ja jednak czułam pewne opory przed wprowadzeniem tego składniku do swojej pielęgnacji. Impulsem by spróbować stała się możliwość przetestowania kosmetyków Novaclear Atopis.
Zacznę może od kosmetyku, który bardziej przypadł mi do gustu; jest to żel do mycia twarzy i ciała.
Delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbodudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie. Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie.
Już przy pierwszym użyciu rzuciła mi się w oczy delikatna konsystencja produktu i brak zapachu. W przypadku kosmetyków do twarzy jest to dla mnie ogromna zaleta. Stosowałam go samodzielnie jak i ze szczoteczką do mycia buzi i w obu przypadkach dał radę. Oczyścił skórę z zanieczyszczeń, nie podrażnił jej i nie wysuszył, ale nie zostawił też nieprzyjemnego filmu na skórze.
Stosowany do mycia ciała także spełnił swoją funkcję delikatnie i skutecznie myjąc skórę, ale tu już brakowało mi jakiegoś fajnego zapachu. Lubię gdy produkty do ciała ładnie pachną więc raczej zużyję go do mycia buzi chociaż biorąc pod uwagę jego ogromną pojemność i naprawdę świetną wydajność może się okazać, że prędzej mi się przeterminuje niż uda mi się go wykończyć stosując tylko na twarz.
O drugim kosmetyku nie bardzo wiem co napisać. Jest to krem natłuszczający do twarzy i ciała i wiązałam z nim ogromne nadzieje.
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła kremu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę oraz optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody. Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje swędzenie. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry.
Gęsta, treściwa konsystencja, brak zapachu i to, że jest tłusty, ale w taki przyjemny, kojący sposób kazały mi oczekiwać od niego bardzo wiele. Moje oczekiwania wzrosły po pierwszym użyciu. Oczekiwałam, że silnie natłuści i nawilży skórę twarzy. Przez pierwsze kilka użyć byłam nim zachwycona. Nakładałam krem na noc, a rano moja cera była cudownie miękka, natłuszczona, nawilżona i wyraźnie odżywiona. Niestety... po kilkunastu użyciach dostałam po nim strasznego wysypu na twarzy, który zniknął po odstawieniu kremu i powrócił po ponownym zastosowaniu. Coś w jego składzie nie spodobało się mojej skórze, a szkoda, bo kosmetyk zapowiadał się na ulubieńca. W tej chwili zużywam go do kremowania ciała, co jednak nie do końca mi się sprawdza bo na ciele wolę lżejsze produkty o mniej tłustych konsystencjach.
Podsumowując mam tu jeden bardzo dobry kosmetyk i jeden produkt, który zapowiadał się świetnie ale niestety u mnie się nie sprawdził. Nie znaczy to jednak, że jest to zły kosmetyk, nadal uważam, że zarówno żel jak i krem warto kupić i wypróbować, zwłaszcza jeśli odpowiadają one Waszym preferencjom.
Dajcie znać, co ostatnio testowałyście i co się u Was sprawdziło, zwłaszcza, jeśli tak jak ja macie problem z suchą skórą!


