Magnetyczne paski w kolorze morza
Firma/Seria: Essence Nail Art Magnetics
Odcień: 10 witch you were here
Pojemność: 8 ml
Krycie: 1 warstwa
Cena: 8.99 zł
Witch you were here to pięknie mieniący się morski turkus.
Przyjemnie się go aplikuje, nie jest za gęsty ani zbyt rzadki. Jedna grubsza
warstwa wystarcza do pokrycia płytki paznokcia. Nie smuży, nie bąbelkuje.
Schnie dość szybko nawet przy dwóch warstwach. Nakrętka jest dosyć szeroka więc
w dłoni układa się tak sobie, ale pędzelek jest bardzo przyjemny- płaski i dość
szeroki. Nie sprawia problemów przy zmywaniu, nie barwi płytki ani skórek.
Jedyną jego wadą jest dość mocny, nieprzyjemny „lakierowy” zapach.
Do uzyskania paseczków użyłam magnesu tej samej firmy "Magic Stripes"
Zaraz po pomalowaniu należy zbliżyć magnez do mokrego jeszcze lakieru na około 10 sekund. Mnie się udało dopiero po kilku próbach nie dotknąć magnesem do paznokcia. Efekt jest mocny i wyraźny. Obawiałam się że będzie taki nijaki, ale na szczęście paski są dobrze widoczne.
Magnes "Magic Stripes"
7.99 zł
Jak widać na zdjęciach na niektórych paznokciach paseczki mi wyszły trochę na ukos ale niestety nie da się go namagnesować drugi raz a nie miałam już cierpliwości po raz setny zmywać i malować jeszcze raz. Mam nadzieję że mi to wybaczycie :)
Gradient o zapachu mango ;)
Niedawno dorwałam w drogerii Jaśmin zapachowe dropsiki MIYO
Nigdy nie malowałam gradientu, ale słodki owocowy zapach lakieru i sposób w jaki drobinki osadziły się na szkle buteleczki zadziałały na mnie inspirująco.
Oto efekty tej inspiracji:
Nie uważacie, że złote drobinki ułożyły się naprawdę inspirująco?
Lakier sam w sobie jest urzekającą zielenią napakowaną złotym shimmerem. No i pachnie obłędnie.
Gdyby nie to, że już drugiego dnia zapach znika mogłabym go nosić cały tydzień i wąchać. Wyglądałoby to dość dziwnie ale taka słodycz byłaby chyba tego warta :D
Do gradientu użyłam widocznego na zdjęciu MIYO #29 Papaya/mango oraz Lovely Color Mania #409
Co o tym sądzicie? Jak na pierwszy raz to chyba nie ma tragedii, co? :P
Essence Colour & Go - no. 134 Stuck on You
Firma/Seria: Essence Colour & Go
Odcień: 134 - stuck on you
Pojemność: 8 ml
Krycie: 1 warstwa
Cena: 4.99 zł
Stuck on You to zgaszony śliwkowy krem z delikatnym srebrnym
shimmerem. Konsystencja bardzo przyjemna, rzadka ale nie lejąca. Wystarczy jedna warstwa by idealnie pokryć
płytkę paznokcia. Nie widać żadnych smug ani bąbelków. Schnie umiarkowanie, nie
długo ale tez nie superszybko. Bardzo spodobała mi się nakrętka, rozszerzająca
się w górę, lekko spłaszczona, wprost idealnie leży w dłoni. Pędzelek taki jak
lubię, dość szeroki, krótki, ścięty na okrągło. Nie sprawia absolutnie żadnych
problemów przy malowaniu, doskonale się nim manewruje przy skórkach. Zamyka się na "klik". Lubię taki rodzaj zamknięcia bo zmniejsza ryzyko niedokręcenia lakieru. Ze
zmywaniem nie ma najmniejszego problemu, nie rozmazuje się, nie barwi płytki
ani skórek, szybko schodzi.
To mój pierwszy lakier tej firmy i coś mi mówi, że się polubimy. Kolor bardzo jesienny, z pewnością będzie często gościł na moich paznokciach i na pewno jeszcze nie raz sięgnę w drogerii po te lakiery :)
Sephora Marble art
Zu chciała zobaczyć Top Marble Art więc oto i on :)
Firma/Seria: Sephora Top Coat
Odcień: 07 Marble Art
Pojemność: 5 ml
Cena: 19 zł
Korzystając z trwającej w Sephorze promocji zakupiłam między innymi ich nowe Top
coaty. Marble art Działa na podobnej zasadzie jak pękacz. Kilka sekund po
nałożeniu pojawiają się w nim „dziurki”. Wysycha bardzo szybko, po kilku
chwilach jest już suchy. Nowe nakrętki świetnie leżą w dłoni chociaż mogłyby
być nieco dłuższe. Pędzelek jest taki jak lubię – szeroki i ścięty na okrągło. I
chwała mu za to, bo aplikacja i tak jest niezmiernie uciążliwa. Trzeba się
nauczyć malować tym lakierem. Warstwa musi być maksymalnie cienka i nałożona
JEDNYM szybkim ruchem. Inaczej nici z efektownego wzoru. Jeszcze to jednak jest
do przeżycia. Bo jego trwałość jest po prostu koszmarna. Pomalowałam paznokcie
przed pójściem spać a zdjęcia zrobiłam rano. Nie wiem jak, ale w nocy zdarłam
sobie końcówki a zamiast efektu bąbelków wyglądał jak zwykły pękacz. Po dwóch
godzinach w szkole wyglądał już tak żałośnie że starłam go z paznokcia po
prostu pocierając mocniej opuszkiem palca.
Trochę się zawiodłam. Sephora zawsze była dla mnie symbolem
świetnych jakościowo produktów i z tylko takimi kojarzyłam tę perfumerię.
Niestety ten top im się nie udał. Uważam, że nie jest wart tych pieniędzy i za
taką cenę nie kupiłabym go drugi raz.
Skłamałabym jednak mówiąc, że żałuję zakupu. Efekt jaki daje zdecydowanie rekompensuje ciężką aplikację, a kwestię trwałości powinien załatwić dobry lakier nawierzchniowy ;)
No i jeszcze bonus :D
Moje maleństwo rośnie jak na drożdżach :D No i dostał w końcu imię, mama ochrzciła go Brutus na cześć jej ulubionej postaci z filmu "Asterix na olimpiadzie" :D
Podsumowanie Sierpnia
Od założenia bloga notuję wszystkie zakupione lakiery wraz z cenami i tak oto na blogu pierwsze
Lakierowe podsumowanie miesiąca
-Lovely Gloss like gel #133
-Wibo Express Growth #482
5,69zł i 4,99zł -Rossmann
-Pierre Rene #226 Mint
-La Joie #209
(Prezent)
MIYO mini drops #96 Night Flower i #97 Snowflakes
mała drogeria- 3,49zl
Pierre Rene Nail Xpert: Good bye Cuticles oraz Natural Repair
tutaj - 9.99
-Wibo Jeans Club #01
-Vollare Parfum Nail #26
Sklep "wszystko po 5 złotych" - 2,50zł każdy
Pierre Rene #244 Fresh Citron
Pierre Rene Sand Effect #10
gratis do zakupów/tutaj - 9.99zł
Editt Thermo Color Change #6 i #16
Editt Light Night #1
Sklep "wszystko po 5 złotych" - 4.99 za 3 szt.
Sephora Top Coats: Marble Art, Gold Fever, Tie dye
Perfumeria Sephora 19 zl/szt.
(skorzystałam z trwającej promocji "3 w cenie 2")
Lovely Nail (bez numerka)
"Chińczyk" - 2zł

Miss Sporty #510
Mała drogeria - 5,10zł
Rimmel 60 Seconds #825 High Sky
(prezent)
Wibo So Matte #05
Rossmann - 6,12 zł
Bezimienny Marmurek
Top Market - 4,99
A tu cała sierpniowa rodzinka w komplecie :)
łącznie 23 szt.
W tym miesiącu na lakiery wydałam: 114,83 zł
Większości nie zdążyłam jeszcze użyć, co polecacie na następny post? :)
Etykiety:
Czarny,
granat,
lakier,
lakier piaskowy,
lakier top flex,
Lovely,
Miss Sporty,
MIYO,
Night Flower,
Pierre Rene,
podsumowanie sierpnia,
Rossmann,
sand effect no. 10,
Sephora,
Sierpnień
Wczorajszy wypad na zakupy :)
Podczas wczorajszych zakupów wpadłyśmy z koleżanką do Dauglas'a, a tam bardzo sympatyczna pani zaproponowała nam malowanie paznokci za kilkuzłotową opłatą :)
To chyba oczywiste, że musiałam skorzystać? :P
Wybrałam lakier, nad którego zakupem się zastanawiałam - Inglot 309
w butelce wyglądał nieziemsko, ciemny, głęboki niebieski opalizujący na fioletowo.
Oto co miła pani zmalowała na moich pazurkach :)
Lakier zmienia kolor, zależnie od kąta padającego światła raz jest bardziej niebieski, raz bardziej zielony, innym razem wpada we fiolet. Niestety bardzo słabo krył, na paznokciach mam aż 3 warstwy.
EDIT: Nałożyłam na niego matujący top i teraz naprawdę mi się podoba :D
EDIT: Nałożyłam na niego matujący top i teraz naprawdę mi się podoba :D
Pierre Rene lakier piaskowy nr 10
Firma/Seria: Pierre Rene sand effect
Odcień: 10
Pojemność: 11 ml
Krycie: 2 warstwy
Cena: 9.99 zł
Pierre Rene nr 10 to granatowy piasek z mnóstwem drobinek- butelkowozielonym shimmerem oraz srebrnymi piegami. Konsystencja jest, rzadka, przyjemna, nie rozlewa się na skórki. Nie smuży i nie bąbelkuje. Pierwsza warstwa jest pół-transparentna, druga daje już idealne krycie. Efekt piasku jest wyraźny, lekko drapiący jednak nie zahacza się o ubrania. Schnie bardzo szybko, już po kilku chwilach jest odporny na uszkodzenia. Podłużna nakrętka
wygodnie leży w dłoni. Pędzelek jest średniej grubości, ścięty na płasko. Ja osobiście wolałabym pędzelek ścięty na okrągło, ale to zależy od indywidualnych upodobań. Na moich paznokciach gościł 3 dni bez żadnych uszkodzeń czy odprysków. Ku mojemu zaskoczeniu nie sprawiał większych problemów przy zmywaniu.
Z czystym sumieniem mogę polecić ten lakier. Efekt jaki daje na paznokciach jest zachwycający, ja na pewno skuszę się na inne piaski tej firmy :)







































