Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIYO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIYO. Pokaż wszystkie posty

Czerwień z kolcami | Zdobienie

czwartek, 28 stycznia 2016
Witajcie! Co tam u was? Tu wiosna na całego! Gdańsk cieszy oko słoneczkiem, brakiem śniegu no i niestety silnym wiatrem. Korzystam z chwili wolnego, część egzaminów już za mną, jak na razie wszystkie zdane na bardzo dobre oceny, wczoraj miałam urodziny... Ogółem mam świetny humor :D Z tej też okazji na paznokciach kolor... którego nie lubię u siebie na paznokciach, ale w tak pozytywny dzień nawet mi się podobał!

Do zrobienia tego manicure zainspirowały mnie moje nowe błyskotki czyli maleńkie trójkątne ćwieki. Są przeurocze, ale dają się skomponować w manicure z pazurem. Gdy tylko je dostałam wiedziałam, że muszę je połączyć z czerwienią lub czernią. Wybrałam czerwień, głęboką i krwistą ponieważ połączenie czarnego lakieru i ćwieków wydało mi się zbyt oczywiste. Cwieki są małe 2x4mm ale wypukłe. Nie odstają, nie haczą, dobrze się przykleiły. Trochę ciężko się je czyści z resztek lakieru. Kupić je możecie tutaj w cenie prawie 4 dolarów za 20 sztuk, co moim zdaniem jest ceną bardzo wysoką. Trzeba jednak przyznać, że taki podłużny trójkącik jest raczej rzadkim kształtem jeśli chodzi o ozdoby do paznokci.




Oprócz cwieków dostałam też przepiekny pierścionek z rozgwiazdą! [KLIK]





Jak wam się podoba? Lubicie takie zdobienia?
Dzięki i do następnego :*

Instagram | Facebook | Zblogowani | Bloglovin |Nailpolis |
Czytaj dalej »

Mikołaj | Zdobienie

czwartek, 24 grudnia 2015
Witam wszystkich w ten cudowny słoneczny dzień! Dzisiaj post wyjątkowo wcześnie - magiczny wigilijny wieczór spędźcie w gronie najbliższych :) 
U mnie już wszystko prawie gotowe, udekorowane pierniczki i czekają na pierwszą gwiazdkę, prezenty kuszą już pod pięknie przystrojoną choinką... jest pięknie <3 A na paznokciach mikołaj, bardzo łatwy więc jeśli brak wam pomysłu na świąteczne zdobienie to polecam się do zainspirowania!








Do zdobienia użyłam:
-Miyo mini drops 189 red at night
-wibo royal manicue 02
-Hean 407
-Miss Sporty Check Mate 04
-Colour Alike Światło Proszę
-Flormar Matte m01
-Lovely Gloss like Gel 160
-Gosh Matte Top Coat
-Sondy Born Pretty Store
-Złote kuleczki Born Pretty Store


Dajcie znać jak wam się podoba. Wesołych Swiąt!
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Czerwień na bogato!

sobota, 29 listopada 2014
Kto lubi czerwone lakiery? Ja nie przepadam, ale ten wyjątkowo skradł moje serce. Czerwony lakier jest jak czerwona szminka- trzeba znaleźć swój odcień. Żywa jasna czerwień do mnie nie przemawia, o czym już pewnie nie raz wspominałam. Zarówno na ustach jak i na dłoniach wolę ciemniejszą czerwień. Krwistą, wampirzą i niesamowicie elegancką.



Firma/Seria: MIYO minidrops
Odcień: 189 Red at Night
Pojemność: 7 ml
Krycie: 1-2 warstwy
Cena: 3.5 zł
 

Kolor:  Krwista, wampirza czerwień. Elegancka, nieco mroczna, bardzo w moim stylu. Świetnie komponuje się ze złotem. Dla mnie to idealny odcień czerwieni. Na zdjęciach wyszedł troszkę jaśniejszy niż w rzeczywistości.
Wysychanie: Błyskawiczne. Za to lubię lakiery MIYO - na moich paznokciach wysychają szybciej niż jakiekolwiek inne. Już po kilku minutach zastyga, a chwilę później możemy zapomnieć, że malowałyśmy paznokcie.
Aplikacja: Bezproblemowa. nieduża nakrętka dobrze leży w dłoni. Pędzelek jest dosyć mały, ścięty na płasko ale elastyczny dzięki czemu łatwo nim operować przy skórkach i na brzegu paznokcia.
Krycie: Na zdjęciach widzicie jedną warstwę. Pewnie gdybym dodała drugą wyglądałoby to jeszcze lepiej, ale na żywo nie widać było żadnych niedociągnięć więc zrezygnowałam z dokładania kolejnej warstwy lakieru.
Inne: Buteleczka jest mała. poręczna i łatwo się przechowuje. Moim zdaniem wygląda bardzo elegancko, niektóre droższe lakiery mają bardziej kiczowate opakowania. Dropsiki wyglądają na półce bardzo efektownie przez swoją prostotę.
Podsumowanie: Jeden zlepszych lakierów jakie miałam. Cudownie się rozprowadza i dobrze kryje. Kolor jest trwały, nie baknie i nie odpryskuje. Ma ciekawą barwę, która pięknie komponuje się ze złotymi dodatkami. Lakier idealny zarówno na jesień jak i na zimę. Cena jest jego dodatkową zaletą.



Użyłam:
*MIYO minidrops 189 Red at Night
*okrągłe złote ćwieki (Allepaznokcie)
*Kwadratowe złote ćwieki (Allepaznokcie)
*Złoty kawior (Allepaznokcie)
*Vipera Polka 66


Jak wam się podoba? Jaki jest wasz ulubiony odcień czerwieni?
Czytaj dalej »

Podsumowanie Miesiąca: Maj 2014

poniedziałek, 2 czerwca 2014
Witajcie dziewczyny! Jak wam minął maj, najpiękniejszy miesiąc w roku? Ja się cieszę, że w końcu zrobiło się ciepło! Było kilka deszczowych dni, ale nadszedł czerwiec, więc będzie już tylko lepiej!
Początek nowego miesiąca to tradycyjnie, na moim blogu czas na podsumowanie zakupów. Czas pochwalić się, co nowego przybyło mi w ostatnim czasie. O dziwo, udało mi się w końcu wprowadzić politykę oszczędzania! Kupiłam mniej, mniej wydałam i jestem z tego powodu strasznie zadowolona :) Zwłaszcza, że wydaje mi się, jakby początek maja był straaaasznie dawno temu. Mam wręcz wrażenie, że produkty kupione przeze mnie na początku miesiąca zalegają w mojej kosmetyczce od zawsze. Kupiłam głównie to, czego potrzebowałam, a nawet jeśli coś było tylko zachcianką to jest w użyciu, nie nawarstwia mi się nowości, które tylko leżą bo nie mam ich kiedy użyć.

No ale nie zamęczając was moim przydługim wywodem, czas na fotki: 

Missha Perfect Cover BB Cream #13
To mój pierwszy krem BB. Od jakiegoś czasu chciałam wypróbować ten wynalazek, jednak nie za bardzo przekonywały mnie zwykłe, drogeryjne kremy BB. Chciałam spróbować czegoś oryginalnego i po nitce dobrych recenzji trafiłam do kłębka w postaci Misshy. Na początek wzięłam małą tubkę najjaśniejszego odcienia i próbkę odcienia średniego. Średni byłby dla mnie dobry jak już się nieco opalę, za to ten, jest po prostu biały jak mleko! Kocham go za ten kolor! No i oczywiście za cudowne właściwości, między innymi SPF 42+++

MIYO mini drops #67 Malachit
Tego maluszka dostałam w gratisie do zakupionych na wyprzedaży blogowej kosmetyków. Ma świetny kolor, głęboki, morski turkus. Już się z nim polubiłam, chociaż na lato wolę intensywniejsze barwy. Uwielbiam całą tę serię lakierów, więc cieszę się, ze w moje łapki wpadł kolejny :)

Revlon Parfimerie #015 Ginger Melon
Ta seria pociągała mnie odkąd zobaczyłam pierwsze zdjęcia. Buteleczki wyglądają bardzo ekskluzywnie, a lakiery mają cudowne kolory. Ten odcień pociągał mnie najbardziej, cudowny, lekko koralowy róż z malinową nutką... Upolowałam go na wyżej wspomnianej wyprzedaży. No i pachnie cudownie <3

Rimmel Salon Pro #500 Peppermint
W Rossmannie skorzystałam z 49% obniżki i zakupiłam między innymi ten lakier. Miałam na niego ochotę już w zeszłe wakacje, ale jakoś nie dane nam było się spotkać. Możliwość przygarnięcia go za pół ceny oczywiście okazała się silniejsza od mojej silnej woli i wpadł do koszyka. Od teraz to moja ulubiona miętka!
 
Rimmel Moisture Renew #510 My Fair Red Lady
No oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok szminkowych nowości, ale ta sztuka dosłownie sama wpadła mi do koszyka! Widzicie tę czerwień? TAKĄ CZERWIEŃ? No nie mogłam jej zostawić, jest zbyt piękna. Proszę tylko nie zwracać uwagi na mój krzywy ryj odbijający się w opakowaniu :P


Lovely Extra Lasting #03
Kolejna zdobycz z Rossmannowskiej promocji. Pomadkę z tej serii pokazywałam wam już w zakupach z kwietnia. Okazała się tak świetnym produktem, że zapragnęłam zdobyć wszystkie kolory. Na beż jednak nie udało mi się trafić, więc przygarnęłam tylko ognistą czerwień.

Kryolan Lip Stain Punk
To jagodowe cudo zgarnęłam na wyprzedaży, o której wspominałam wyżej, przy lakierach. Niegrzeczny, punkowy kolor po prostu mnie w sobie rozkochał! Jeszcze nie wiem z czym mogłabym połączyć taki kolor i gdzie go ubrać, zwłaszcza, ze na ustach jest ciemniejszy niż w opakowaniu, ale cieszę się, ze go mam bo bardzo mi się podoba.
Essence Specjal Effect! #02 Circus Confetti
Tego cudaka widziałam gdzieś w internecie i bardzo mi się spodobał! W buteleczce nie wygląda tak pięknie jak na pazurkach, ale ma swój niepowtarzalny urok. Wyjątkowo dobrze spisuje się do kanapkowego mani.
 Maybelline Color Tattoo #05 Eternal Gold
Mój pierwszy kremowy tatuaż. Skusiła mnie niska cena i dobre opinie w internecie. Wszyscy wychwalają je pod niebiosa to i ja postanowiłam sie skusić na jedną sztukę. Wybrałam swoje ukochane złoto, bo to kolor, który u mnie na pewno się nie zmarnuje. Mój ulubiony złoty cień jest już na wykończeniu, więc chciałam sprawdzić, czy ten okaże się jego godnym zastępcą. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobry! Zastrzeżenie mam tylko do tego, że ciężko się go nakłada, szybko zaczyna zasychać i wtedy lepiej go nie dotykać bo się skruszy. Jednak kiedy zastygnie całkowicie ciężko go ruszyć z miejsca! 

Nyc khol eyeliner pencil white
Nie była droga więc jakoś tak mi się kliknęła. Chciałam mieć coś matowego na linię wodną, gdyż jedyna kredka jaką do tego celu posiadam jest perłowa i na co dzień raczej się nie nadaje. Trochę się rozczarowała, gdyż jest dosyć twarda i przy moich wrażliwych oczach malowanie nie jest zbyt przyjemne, ale za tą cenę nie ma co spodziewać się cudu.


Z majowych zakupów jestem naprawdę zadowolona. Nie kupiłam nic głupiego, ani na nic nie wydałam fortuny. Zakupy w tym miesiącu były skromne i jestem przez to z siebie bardzo dumna, w końcu udało mi się zacząć stosować politykę oszczędzania. Nie podam wam w tym miesiącu cen, gdyż jakoś tak umknęło mi notowanie ich razem z zakupionymi produktami, poza tym kilka paragonów mi się zgubiło, więc nie miejcie mi tego za złe. Gdyby ktoś jednak chciał wiedzieć co skąd i za ile pochodzi to chętnie odpowiem w komentarzach podając cenę tak w przybliżeniu. 

Pochwalcie się swoimi zakupami! Kto zaszalał, a kto oszczędzał? :)

Czytaj dalej »

Podsumowanie lutego!

sobota, 1 marca 2014
Luty- najkrótszy miesiąc roku dobiegł końca. Chociaż moim zdaniem wcale nie minął tak szybko. Ostatnio czas mi się strasznie ciągnie, mam wrażenie, że ten miesiąc zaczął się milion lat temu. Może dlatego, że przez choroby miałam w końcu trochę czasu na odpoczynek. No ale choroby nie wykluczają zakupów :P Skoro miesiąc był dla mnie taki długi to i lakierów musiało być odpowiednio dużo :D

Lakierowe podsumowanie lutego, oto chwila prawdy!


Vipera Polka #64 #66 #69 - wygrana u Chilli
 Jakiś czas temu pokazywałam wam zdobienie na konkurs "Zmaluj Chilli dla Chilli", w którym zdobyłam wyróżnienie. Paczuszka, którą otrzymałam bardzo mnie ucieszyła. Znalazłam w niej między innymi te urocze maluszki.

-Aisha B8 - Chińczyk, 2,50 zł
-Golden Rose Carnival #08 - wygrana u Chilli
-Bell Air Flow - Biedronka, 5,99zł
Ta fotka trochę nie po kolei, ale dobrana kolorystycznie. Fioletowy brokat kupiłam w Chińczyku do którego zawitałam w sumie z nudów. I z nudów kupiłam ten lakier, nie ma w nim nic wyjątkowego. 
Carnival był kolejną niespodzianką z paczki od Chilli. Idealnie trafiła w mój gust, matowe fioletowe drobinki to jest to co tygrysy lubią najbardziej :D
Bella zgarnęłam w Biedronce jako pocieszenie po wyjątkowo parszywym dniu. Już go nawet użyłam i jestem mile zaskoczona, jest świetny, a takiego koloru mi brakowało.

MIYO mini drops #74 Orange Soda - osiedlowa drogeria, 3,00zł
Kolejny kupiony z nudów. Kolor w buteleczce jest w sumie całkiem fajny, leciutko opalizujący pomarańcz przypomina kolorem Fantę. Niestety efekt na pazurkach mnie rozczarował, wyszedł z niego brudny rudy. Szkoda, pierwszy raz zawiodłam się na lakierze MIYO.
 -Hean limited edition #212 i #216 - 4,79zł/szt.
Kolor 216 kupiła kiedyś moja kumpela i strasznie mi się u niej spodobał. Jest fenomenalny zarówno solo, jak i jako błyszczący top. 212 jeszcze nie wypróbowałam, ale wygląda ciekawie w buteleczce. 

 -Hean keratin repair - 4,79 zł
-Hean vitamin booster - 4,79zł
Przecena -40% w sklepie internetowym Hean zachęciła mnie nie tylko do zakupu lakierów, ale też odżywek. Moja poprzednia już się skończyła, a używanie codziennie 8w1 nie jest chyba dobrym pomysłem. Jak widać używam ich na zmianę i jestem zadowolona. Niestety różowa nie nadaje się pod lakier bo schodzi płatami.

Hean 401
W gratisie do zakupów dostałam taką pół transparentną biel w maleńkiej buteleczce. Jeszcze nie używałam, ale myślę, że będzie niezły.

 Colour Alike #502, holo top, #496 - 10,99zł, 11,99zł, 10,49zł
Pokochałam wszystkie. Krycie, trwałość, urok osobisty <3
W holo topie zakochałam się najbardziej. Długo marzyło mi się czarne holo z mega błyszczącym efektem. Dzięki niemu mogę każdy lakier zmienić w holograficzne cudo.

China Glaze Cha Cha Cha - oddawajka u Puszki
Niedawno puszka zorganizowała u siebie oddawajkę. Do mnie trafił między innymi opalizujący, zielony China Glaze. Moim zdaniem jest piękny, a wy co sądzicie? 

My Secret #168 oraz Flormar Black Dots 003 - 4 i 8 zł / wyprzedaż u lacquer-maniac
Przez blogosferę gwałtownie przewija się fala blogowych wyprzedaży. Czyżby wiosenne porządki? :P Ja skorzystałam z jednej z nich i przygarnęłam elektryzujący kobalt i obłędny Flormar Black Dots. Marzy mi się co prawda niebieski, ale różem nie wzgardzę. Wczoraj do mnie przybyły, więc to było całkiem miłe zakończenie miesiąca.

W tym miesiącu na lakiery wydałam: 76,12 zł

No, nie jest tak źle. Bywały miesiące większej rozpusty, ale też takie, kiedy prawie nic nowego nie przybyło. 

Pochwalcie się ile wy wydałyście w tym miesiącu :) 
 








Czytaj dalej »

Chyba ostatnie w blogosferze - Ulubieńcy roku 2013

piątek, 14 lutego 2014
Dobra, wiem, jestem chyba ostatnią osobą w blogosferze która publikuje taki post :P W połowie drugiego miesiąca roku... Spóźnialska byłam zawsze, ale chyba przegięłam tym razem.
No ale zabierałam się za ten post jak pies za jeża, no po prostu nie mogłam jakoś się za niego wziąć, nie wiedziałam jak to ugryźć, jak się za to zabrać, ale w końcu się biorę za siebie i za niego. Co ma być to będzie.


 Twarz:

 Bell Long Lasting 01 Beige
Długo miałam problem z dobraniem idealnie jasnego podkładu do swojej mlecznej cery. Wszystkie są dla mnie za ciemne. Ten kupiłam latem i do opalonej cery był idealny, teraz niestety ten też jest za ciemny. Ma bardzo fajną, lekką konsystencję. Przyjemnie się go aplikuje, nie robi smug i ładne wtapia się w skórę. Nie ma jakiegoś powalającego krycia, ale ja też takiego nie potrzebuję. Jedyna wada to trwałość, dość szybko ściera się z twarzy, jednak to mu wybaczam, bo kosztował mnie całe 7 zł. No i opakowanie szybko się brudzi, ale chyba nie ma podkładu, z którym nie byłoby takiego problemu.

Puder Rimmel Stay Matte 03
Puder matujący o bardzo fajnym wykończeniu. Nie daje takiego płaskiego, papierowego matu, a delikatne i trwałe zmatowienie twarzy, utrwala makijaż, niewiele kosztuje i ogólnie zachwycona jestem nim od dawna. Raz zdradziłam go z inglotem i szybko wróciłam do mojego ulubieńca. Nie zawiera żadnych drażniących skórę substancji więc nadaje się dla cery wrażliwej. Kosztuje około 20 złotych za całkiem spore opakowanie i przy codziennym stosowaniu wystarcza na naprawdę długo, a nieco większa ilość wklepana w skórę pozwala ukryć drobne niedoskonałości. Przyczepiłabym się jednak do opakowania, bo może się otworzyć w torebce, a przeźroczyste wieczko w kosmetykach prasowanych moim zdaniem wygląda nieestetycznie gdy już sięgniemy dna.



Usta

Szminka Rimmel Lasting Finish by Kate 16
Śliczny koralowy róż, moim zdaniem bardzo kobiecy. Ma satynowe wykończenie i przyjemną konsystencję. Świetnie nakłada się na wargi równomiernie pokrywając je kolorem. Ktoś pisał, że podkreśla suche skórki i niedoskonałości ust, ja osobiście tego nie zauważyłam, chociaż moje usta zdecydowanie nie są idealne. Duży plus za opakowanie, trwałe, estetyczne, bez zbędnych udziwnień, jedynie napis na zatyczce ma kolor zbliżony do koloru pomadki. No i nie otwiera się w torebce. Mi osobiście bardzo to odpowiada, lubię takie eleganckie minimalistyczne opakowania.

Masełko do ust Nivea lip butter raspberry rose
 Masełko to pielęgnuje moje usta już od pół roku. Chwyciłam za nie na jakiejś promocji w rossmannie i to był strzał w dziesiątkę! Moje usta mają tendencję do bardzo bolesnych, krwawiących pęknięć. Te masełko chroniło moje usta przed wiatrem, mrozem, palącym słońcem i wszystkimi czynnikami zewnętrznymi, które mogłyby im zaszkodzić. Bardzo ładnie pachnie, malinowo bez chemicznych nut. Po raz kolejny będę się czepiać opakowania. Po pierwsze masełko trzeba nakładać palcami co jest bardzo niehigieniczne. Po drugie opakowanie wyrabia się po jakimś czasie i strasznie ciężko je otworzyć, zdarzyło mi się szarpać z nim tak długo, że pękł mi paznokieć :(

Pomadka ochronna Nivea Friuty Shine
Kolejne ochronne mazidełko dla moich spierzchniętych ust. Tym razem o wiele lżejsze. Nie nawilża może tak mocno jak powyższe masełko i nie utrzymuje się tak długo, ale też bardzo je lubię. Nadaje lekki kolor ustom i delikatnie pielęgnuje wargi. Pięknie owocowo pachnie, ma słodki smak, chociaż producent wcale tego nie zapewnia. Pozostawia usta miękkie, gładkie i zmysłowe. Moim zdaniem idealny na randkę ;)



Oczy

 Tusz Sephora Atomic Volume
Mam go aż dwa opakowania. Tak naprawdę nie wiem czym się różnią poza faktem że jedno opakowanie jest błyszczące, a drugie matowe. Tusz z pierwszego opakowania ma chyba bardziej intensywną, głęboką czerń, ale nie jestem pewna czy to fakt, czy tylko siła autosugestii. Ten tusz jest moim ideałem ze względu na szczoteczkę, a raczej gumowy grzebyczek o wypustkach różnej długości. Fantastycznie rozczesuje rzęsy, nie pozwala im się sklejać i nie daje brzydkiego efektu pajęczych nóżek. Rzęsy są idealnie rozdzielone i pogrubione. Moje są z natury długie, ale cienkie a Już jedna warstwa daje na nich efekt sztucznych rzęs! Według producenta działa również jak odżywka i pielęgnuje rzęsy.

 Sephora Eyeliner Longue Tenue

Ten liner występuje w dwóch wersjach; precyzyjnej z cienkim pędzelkiem oraz o przedłużonej trwałości z gąbeczkowym aplikatorem. Mam obie wersje, ale jak widać jeden jest z tej starej wersji. Dużej różnicy między nimi nie widzę, poza oczywiście aplikatorem. Zdecydowanie wygodniejszy do malowania jest pędzelek z wersji precyzyjnej. Jest mięciutki i elastyczny, zupełnie inny niż np. w linerach wibo. Kosmetyk jest w płynnej formie, bardzo łatwo go precyzyjnie nałożyć i zmalować nawet najbardziej wymyślną kreskę. Szybko zasycha na powiekach, ma intensywny głęboki kolor i matowe wykończenie. Gdy zaschnie na powiece nic go z niej nie ruszy. Przyznam się, że kiedyś po powrocie z imprezy w nocy położyłam się spać w pełnym makijażu i gdy wstałam po dobrych kilku godzinach snu kreska wciąż była idealna, jakbym dopiero co ją namalowała. Ten precyzyjny raczej nie ustępuje mu trwałością, jednak nie testowałam go w aż tak ekstremalnych warunkach.Nie kosztuje mało, bo 30-40 zł, ale jest mega trwały i mega wydajny.

 L'oreal SuperLiner Blackbuster

Jeden z tych linerów wygrałam w wakacje w konkursie na fanpage firmy. Pomimo moich niezbyt dobrych wspomnień z tą marką liner zasługuje na miejsce w Ulubieńcach. Gdybym pisała jego recenzję raczej nie byłaby ona zbyt pochlebna bo liner ma niezbyt intensywny kolor i przy używaniu go do takich makijaży jakimi go reklamowano byłby kompletnym niewypałem. Bardzo nierównomiernie się nakłada, robią się "smugi" na kresce (jeśli wiecie o co mi chodzi) i na pewno przy takim użytkowaniu wystarczyłby na najwyżej kilka użyć. Ja jednak używałam go na co dzień, do cienkiej, delikatnej kreseczki. Wtedy jego niezbyt intensywny kolor stawał się atutem, wydajność znacznie się zwiększyła, bo służył mi około 3 miesięcy, a smugi nie były widoczne. Duży plus za trwałość bo chociaż nie dorównywał Sephorze trzymał się nieźle nawet gdy zdarzyło się mi potrzeć oko. No i znów przyczepię się opakowania. Na zdjęciu widzicie zupełnie nowy egzemplarz oraz ten po kilku miesiącach używania. Widzicie jak paskudnie wygląda? Napisy ścierają się już po dwóch tygodniach i wygląda to bardzo nieestetycznie. Za tą cenę wymagałabym żeby produkt nie wyglądał jak chińska tanizna z bazaru.


 Sephora Cień do powiek

Pojedynczy cień do powiek w solidnym okrągłym opakowaniu. Piękna, matowa, głęboka czerń. Cień jest bardzo miękki i dobrze napigmentowany. Gładko i równomiernie się rozprowadza, nie osypuje i jest wyjątkowo trwały. Dobrze się rozciera i łączy z innymi kolorami. Można go nałożyć zarówno na mokro jak i na sucho, co daje całkiem fajne możliwości wykorzystania cieni. Naprawdę jestem z niego bardzo zadowolona. Mam z tej serii także zielony opalizujący cień, który jest równie dobry jakościowo i równie wydajny, jednak bardzo rzadko go używam.


 Rimmel Glam'eyes mono 500 Posh Peacock

Jeden z niewielu cieni, które sama sobie kupiłam. Trafił do mnie latem, kiedy chętnie podkreślałam dolną powiekę intensywnymi kolorami. Cień ma doskonałą pigmentację. Głęboki opalizujący kobalt uzyskujemy na oku już po pierwszym pociągnięciu pędzelka. Jest trwały, nie osypuje się, nie roluje i jest odporny na ścieranie. Spokojnie utrzymywał się na oku cały dzień, nawet przy dużym upale.


 Inglot Soft Precision Eyeliner 34

Ze względu na konieczność temperowania kredek mam obecnie tylko tę jedną, służącą mi do podkreślania linii wodnej. To śliczna perłowa biel. Bardzo miękka kredka, nie drapie oka ani nie podrażnia. Nie zauważyłam by po jej użyciu oczy szczypały bądź łzawiły. Jest dosyć wydajna, mam ją już pół roku a zużyłam może 1/3. Bardzo ładnie rozjaśnia kąciki oczu oraz linię wodną. Dosyć długo się utrzymuje, bo jeśli pomaluję się rano to o godzinie 16 wciąż ją widzę, więc to moim zdaniem zadowalający wynik. Duży plus za zatyczkę z trwałego, grubego plastiku, która nie zsuwa się z kredki ani nie popękała, dzięki temu kredka nie wala się po kosmetyczce luzem i nie brudzi opakowań innych kosmetyków, jak to często zdarzało mi się z innymi kredkami.


 Zapachy

 Lacoste Touch of Pink

Perfumy, którym jestem wierna od zawsze. Seksowny, magnetyczny, z charakterem, a jednak przekornie grzeczny. Tak bym opisała ten zapach! Połączenie kwiatu pomarańczy, jaśminu i wanilii daje naprawdę niezwykłe połączenie i zwraca uwagę, zwłaszcza męską ;) Do tego bardzo intensywnie pachnie, więc nie trzeba wylewać na siebie zbyt dużych ilości i naprawdę długo się utrzymuje. Nie pryskam nim na ubrania tylko odrobinę na włosy i na gołe ciało, a mimo to ubrania przesiąkają zapachem tak, ze można go wyczuć nawet po praniu.

 
 Avon Pure O2

Jak się zapewne domyślacie Lacosta odrobinę za droga by używać jej na co dzień, do szkoły czy wyjście do sklepu. Rolę jego zastępcy pełni więc o wiele delikatniejszy (i tańszy) zapach z Avonu. I nie odkryłabym go gdyby nie moja mama. Osobiście Avonu nie cierpię i nic od nich nie chcę i nie kupuję, więc gdy pokazała mi ten zapach za nic nie chciałam uwierzyć skąd pochodzi. A jednak, nawet w Avonie coś dobrego może się trafić. Ma podobny skład zapachowy do Touch of Pink (porównajcie sobie w internecie, różnią się naprawdę odrobinę) jednak jest dużo subtelniejszy.



 Lakiery:

 MIYO mini drops

Z tego miejsca chciałabym wyróżnić nie jeden produkt, a całą markę. Lakiery MIYO mini drops to zdecydowanie moje ulubione lakiery. Kosztują grosze, mają świetne kolory, szybko schną, czego chcieć więcej? No dobra, trwałością nie dorównują lakierom z wyższych półek, ale też nie są z wyższej półki. Moja kolekcja tych lakierów liczy 18 sztuk (na zdjęciu jest mniej bo robiłam je już trochę czasu temu) i ciągle się powiększa, bo gama kolorystyczna jest naprawdę bogata, a cena 3.49zł za 7 ml to po prostu marzenie. To moje ulubione lakiery nie tylko tego, ale i poprzednich lat.

Hean limited edition
Teraz chciałabym wyróżnić nie markę, ale kolekcję lakierów. Hean wypuścił pod koniec roku świetną kolekcję karnawałową. Na zdjęciu znajdują się tylko trzy, ja posiadam pięć z sześciu brokatów i bardzo je sobie chwalę. Fantastycznie ożywiają manicure i gościły na moich paznokciach od października bardzo często :)


Mam jeszcze pytanie do was, macie, znacie, polecacie jakiś niedrogi, jasny podkład? Nie musi być bardzo kryjący, ani wybitnie trwały. Wystarczy, że utrzyma się przez 3-4 godziny i nie będzie robił ciemniejących smug.






Macie jakieś z tych produktów? Podzielcie się swoimi opiniami na ich temat :)
Czytaj dalej »

Podsumowanie Listopada

środa, 4 grudnia 2013
Skończył się listopad, zaczyna się grudzień, jest co raz zimniej i teraz nawet na zakupy nie chce się chodzić. Na szczęście listopadowa pogoda była wyjątkowo łaskawa pod względem temperatur, a miesiąc ten obfitował w wizyty w dużych miastach :D

Oto moje lakierowe nowości z listopada :D

 Wibo Express Growth 169 - 5,19 Rossmann
Cudowny fioletowo-różowo-złoty lakier. Oglądając go na swatchach od razu wiedziałam, że muszę go mieć
Wibo Glamour sand 04 - 7,69 Rossmann
Tego cudaka musiałam kupić. Był na mojej liście odkąd pojawiły się w sklepach :D Sama osobiście wygrzebałam go z szuflady, bo oczywiście na półce próżno było szukać piasków.

 Life 23, 24, 33 - Superpharm 4,99
Tę trójeczkę zgarnęłam w Warszawie. Załapałam się jeszcze na promocję, w której za dwa płaciło się 7.99. Razem z koleżanką wzięłyśmy po 3 :D
 Smart Girls Get More 194, 191, 115 - wygrana w konkursie
Tą trójeczkę dostałam jako nagrodę w halloweenowym konkursie na fanpage'u marki. Są to dwa lakiery z jesiennej kolekcji + błyszcząca niespodzianka :P Ta błyszcząca buteleczka to był strzał w dziesiątkę :D Czerwieni niestety nie lubię, ale zawsze je dostaję więc nie zdziwił mnie widok tego koloru :p
 Hean edycja limitowana 214, 215 - 5.99 Hean.pl
Cudowne brokatowe toppery. Bardzo je lubię za te nietypowe połączenia :D Identyczny jak 215 można dostać z firmy Sensique. Swoją drogą nie dziwi was, że dwie firmy w podobnym czasie wypuszczają identyczne toppery?
Hean City Fashion kolekcja jesienna 185 Saphirre Night - 5.99 Hean.pl
Kolejny Hean, tym razem cudowna czerń z shimmerem. Tak jak toppery upolowana na tygodniu lakierowym kiedy wszystkie lakiery kosztowały tylko 5.99
 Hean Colour Obsession Red - prezent od hean.pl
A oto kolejny dowód na to, że mam pecha i zawsze trafia mi znienawidzona czerwień :P To jest gratis do zamówienia, druga czerwień w tym miesiącu :P
 L'oreal 303 lush tangerine i 821 copper cuff - prezent
Jeszcze w wakacje wygrałam w konkursie L'oreal na makijaż w stylu Wings. Nagroda nie przychodziła, e-maile pozostawały bez echa, w końcu się wkurzyłam i w kilku słowach napisałam do firmy co myślę o takim traktowaniu klienta. Te dwa lakiery były dodatkiem w ramach "rewanżu" za to, że musiałam czekać 3 miesiące na swoją nagrodę! Niezbyt mnie ugłaskali, nagrodą miały być 2 linery, tusz do rzęs i czwórka cieni. Tusz dostałam inny niż ten o który walczyłam w konkursie, linner był tylko jeden i ogólnie to jestem bardzo rozczarowana podejściem firmy.

 Essence colour &go 157 my fortune cookie - 6.99 Superpharm
Essence colour &go 165 here's my number - 5.99 Hebe
Pierwszy z nich to idealne złoto! Naprawdę prawdziwie złoty lakier. Strasznie mi się podoba co chyba widać po zużyciu :D
Drugi to cudowny piasek z holograficznymi drobinkami. Piękny, ale kapryśny :)
 MIYO mini drops 144 viola passion i 152 magic in the evening - Netto  3.99
Kolejne dwa dropsiki z jesiennej kolekcji. O ile ze 152 jestem zadowolona tak 144 strasznie mnie rozczarował. Na paznokciu nie wygląda już tak uroczo jak w buteleczce, ze ślicznego fioletu zmienia się w brudny fioleto-brąz.
Essence nail art special effect! topper 10 - Natura 6.35
Cudowny niebieski topper z milionami lśniących drobinek. Pstrokaty ale ładny :D

W tym miesiącu  na lakiery wydałam: 64,19  zł

A co wy kupiłyście w listopadzie? :D Chciałybyście coś z tych rzeczy zobaczyć w najbliższym czasie? :)
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.