Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topper. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topper. Pokaż wszystkie posty
My Secret 230 Poppies and the Blue Sky | Recenzja
Dziś oficjalnie zaczęłam wakacje! Uroczyste zakończenie szkoły, a potem piwko z przyjaciółmi... i już jestem wolna! Co prawda jeszcze przede mną matury, ale przyznam szczerze- wczorajsze pożegnanie z niektórymi nielubianymi osobami napełniło mnie taką energią, że nawet zapał do nauki wrócił z nową siłą! Pozbycie się negatywnych osób ze swojego otoczenia to jednak najlepsza rzecz, jaką człowiek może zrobić sam dla siebie :) A może to wiosenne słońce tak na mnie działa?
Ale dzisiaj miało być o lakierze. I to o takim, który nawet w moją fazę na monochromatyczne kolory wprowadził trochę wiosny :)
Firma/Seria: My Secret Nail Art
Odcień: 230 Poppies and the Blue Sky
Pojemność: 10 ml
Krycie: -
Cena: 6.99
Kolor: Bezbarwna baza a w niej matowe drobiny w trzech kolorach. Najwięcej jest zdecydowanie czerwonych - występują tutaj w postaci dużych i średnich hexów i malutkich piegów. Całkiem sporo jes też błękitnobiałych paseczków. Mimo, że to paseczki to nie wyglądają źle. Najmniej jest niebieskich - tutaj znów hexy w dwóch rozmiarach.
Aplikacja:
Lakier jest dosyć gesty i bardzo mocno naładowany drobinami. brokat bez
problemu chwyta się pędzelka, trochę gorzej łapie się paznokcia ale wprawna ręka nałoży go bez problemu. Przyczepiłabym się do pędzelka, bo
mimo, że jest elastyczny i dosyć duzy to odstają od niego kłaczki.
Gdybym ich nie obcięła, malowanie byłoby strasznie upierdliwe.
Zmywanie: Jak kazdy brokat- bez folii nie da rady.
Inne: Zakochałam się w tym połączeniu kolorów, ktore z pozoru wydaje się dośc krzykliwe i agresywne, ale wypada bardzo pozytywnie. Najładniej wygląda na białej bazie ale myślę, że sprawdzi się też na jasnym błękicie.
Podsumowanie: Kolorowy, radosny, wiosenny. Cudowny topper, wprowadzi życie do każdego, nawet nudnego manicure. Odważne połączenie kolorów daje bardzo oryginalny efekt. Po raz kolejny jednak wspomnę o pędzelku - jest straszny przez te odstające kłaczki!
Dajcie znać co sądzicie o tym połączeniu kolorów i jakie jest wasze ulubione połączenie na wiosnę!
Dzięki i do następnego :*
Dzięki i do następnego :*
Instagram | Facebook | Zblogowani | Bloglovin |
Brokatowa Ruletka czyli Vipera Roulette #46
Witajcie! Na początku chciałabym wam wspomnieć, że post opublikowany jest automatycznie, mam nadzieję, że wszystko działa. Jak za pewne wiecie z Facebooka jestem teraz na plenerze malarskim i dostęp do internetu odzyskam dopiero w środę. Nie chcę jednak, żebyście o mnie zapomniały przez ten czas więc mam dla was mani, które nosiłam już bardzo dawno temu, jednak jakoś tak nie doczekało się wcześniej publikacji. Jedna z najpiękniejszych Ruletek na cudownym pastelowym błękicie od MIYO.
Firma/Seria: Vipera Roulette
Odcień: 46
Pojemność: 12 ml
Krycie: -
Cena: 10,49zł
Kolor: Bezbarwna baza wypełniona jest najpiękniej połączonymi matowymi drobinkami jakie w życiu widziałam! Pływa tu całkiem spora ilość czarnych i fuksjowo różowych kwadracików, oraz maciupeńkie niebieskie piegi. Dla mnie jest to połączenie doskonałe!
Wysychanie: Wysycha szybko i bardzo go za to lubię. Co prawda dość długo pozostaje plastyczny, jednak nie na tyle, żeby przy normalnym funkcjonowaniu zrobić mu krzywdę.
Aplikacja: Dużo dziewczyn narzeka, że drobinki trzeba łowić, że nie nakłada się ich prawie wcale na paznokieć... Z początku byłam bardzo zniechęcona do tych lakierów właśnie przez te niepochlebne opinie. Teraz, gdy skusiłam się mimo wszystko na dwa numerki, zupełnie nie rozumiem o co chodzi z tym, że źle się nakładają. Moim zdaniem na paznokcie nakłada się standardowa ilość. Na zdjęciach widzicie jedną warstwę. Nie musiałam jakoś specjalnie łowić drobinek. Przyczepiłabym się za to do pędzelka. Co prawda jest dość szeroki, ładnie, równo przycięty, jednak jak dla mnie zbyt twardy i sztywny.
Krycie: Jak widać na zdjęciach, jedna warstwa daje radę.
Zmywanie: Nie jest łatwo, ale znam lakiery, które potrafią zrobić ze zmywania większy dramat.
Inne:
Po pierwsze lakier śmierdzi. Jak dla mnie zbyt mocno.
Po drugie, już milsze, cała seria ruletek ma genialny design. Prosty, minimalistyczny, bez udziwnień. Takie buteleczki lubię najbardziej.
Po trzecie, również miłe, lakier wysycha "na gładko". Nie trzeba na niego nakładać topu bo drobinki nie ostają i nie haczą. Nie odpadają, nie czepiają się ubrań... Całość tworzy jednolitą taflę.
Po trzecie, również miłe, lakier wysycha "na gładko". Nie trzeba na niego nakładać topu bo drobinki nie ostają i nie haczą. Nie odpadają, nie czepiają się ubrań... Całość tworzy jednolitą taflę.
Podsumowanie:Uważam, że za niską cenę dostajemy produkt zdecydowanie godny uwagi. Toppery są bardzo oryginalne i nie odbiegają jakością od droższych lakierów. Mogłyby trochę mniej śmierdzieć i zmienić pędzelki na bardziej miękkie, ale ogólnie to nie ma się czego czepiać. Dostać je można tutaj
lub na wysepkach w centrach handlowych.
lub na wysepkach w centrach handlowych.
A Wy co o tym myślicie? Z jakim kolorem połączyłybyście ten topper?
Kosmiczny topper czyli Golden Rose Galaxy 27
Seria Galaxy od Golden Rose pojawiła się już dość dawno i swój boom na blogach i vlogach już dawno przeszła. Ja z całości czaiłam się w sumie na jeden kolor - tańszą wersję O.P.I. More than a Glimmer - czyli numer 06. Jednak kiedy zobaczyłam ten topper na kilku blogach zakochałam się w nim. Jeszcze bardziej się zakochałam kiedy już pomalowałam nim pazurki.
Firma/Seria: Golden Rose Galaxy
Odcień: 27
Pojemność: 10 ml
Krycie: -
Cena: 12.90 zł
Kolor: Bezbarwna baza wypełniona jest różnokolorowymi drobinkami. Blaroróżowe, czerwone i czarne hexy, czerwone piórka, maleńkie białe piegi i coś co moim zdaniem za bardzo nie pasuje do calości czyli fragmenty folii, wyglądające jak potłuczone lustereczka. Całość ogólnie wygląda świetnie, jednak ciężko dobrać kolor bazowy pod niego - na czerni nikną czarne hexy, na bieli znikają te maleńkie piegi, a do innych kolorów raczej mi on nie pasuje.
Wysychanie: Wysycha o dziwo szybko. Szczerze mówiąc, po lakierach z Golden Rose nie spodziewałam się tak ekspresowego wysychania, a tu taka niespodzianka!
Aplikacja: Aplikacja to istna bajka. Drobinki rozkładają się równomiernie. Dużo nabiera się ich na pędzelek i ładnie przyklejają się do płytki. Nie ma tu problemu, że drobiny trzeba łowić, układać sondą, a jak już się uda coś wyłowić to przyklejają się do pędzelka i nie chcą zostawać na paznokciach. Ten problem tu nie istnieje. Może się zdarzyć, że hexy posklejają się ze sobą, ale stanow to jakiegoś częstego kłopotu.
Krycie: Jest to topper wiec o kryciu nie ma co mówić. Chociaż jakby sie uprzeć, to myślę, że 3-4 warstwy dałyby radę.
Zmywanie: Nie spodziewajce się cudów, lakier składa się głównie z brokatu więc będze zmywał sie koszmarnie. Tak to już jest z topperami, no ale dla efektu, który dają warto się przemęczyć.
Inne: Drobinki nie odstają i nie haczą. Lakier sam z siebie pięknie błyszczy wiec topper jest właściwie zbędny. Ładnie sie prezentuje i stanowi świetną ozdobę każdego mani.
Podsumowanie: Z początku nie byłam zainteresowana tym lakiere, ale strasznie się cieszę, że jednak go kupiłam. Wygląda cudownie. Ma mnóstwo zalet i jedyną wadą jest zmywanie. Naprawdę za taką cenę warto go kupić, bo jakość tego lakieru zdecydowanie przewyższa koszty.
Macie swoich faworytów w kolekcji Galaxy? Numer 27 jest jednym z waszych faworytów czy raczej nie wpadł wam w oko?
Zielone pazurki na pierwszy dzień wiosny :)
Zabieram się za tego posta chyba od czterech dni. To po prostu straszne jak bardzo brakuje mi ostatnio twórczej weny. Może to przez pogodę? Słoneczko tak piękne świeci, że nie chce się siedzieć przed komputerem? A może stres związany z kastracją kota (jakbyście chciały to mogę sklecić notkę z moimi przemyśleniami na temat kastracji) nie dawał mi sklecić chociaż kilku zdań? No ale najważniejsze, ze w końcu się zebrałam. Zdobienie jest, zdjęcia są, post też jest! Nareszcie :P
Chciałabym wam pokazać swoje zdobienie poczynione na kupionym w chińczyku lakierze. Weszłam sprawdzić czy nie ma tych ślicznych topperów-śmierdziuszków, a wyszłam z taką cudowną zielenią. Dodatkowo ożywiłam go błyskotkami. Chociaż ćwieki to dla mnie trend typowo jesienny, w połączeniu z tym lakierem nadają się także na wiosnę.
Firma/Seria: UP Girls
Odcień: 62
Pojemność: 16 ml
Krycie: 2 warstwy
Cena: 3.99 zł
Kolor: Kolor jest fenomenalny! Od razu przyciągnął mój wzrok. To ciepła, wiosenna zieleń. Nie wygląda niezdrowo ani blado, jest piękna, soczysta i ciepła. Kojarzy mi się z dojrzałą limonką
Wysychanie: Wysycha tak sobie. Bywały lepsze, bywały też gorsze egzemplarze. Za taką cenę nie będę się czepiać.
Aplikacja: Jestem bardzo mile zaskoczona tym jak przyjemnie się aplikuje. Zakrętka jest bardzo wygodna. Pędzelek ma średnią szerokość, jest idealnie równiutko przycięty i bardzo bardzo elastyczny. W połączeniu z dosyć gęstą konsystencją sprawia, że aplikacja to czysta przyjemność.
Krycie: Ja dałam na pazurki dwie warstwy bo miałam jakiś gorszy dzień do malowania i porobiłam sobie na niektórych pazurkach straszne smugi. Tak naprawdę lakier mógłby uchodzić za jednowarstwowy. Jest dosyć gęsty, doskonale napigmentowany i ma bardzo wygodny pędzelek. Wystarczy wprawna ręka i pokryjemy pazurki na raz.
Zmywanie: Spodziewałam się, ze będzie farbował, albo mazał się przy zmywaniu. Znów się zdziwiłam bo ani nie zafarbował mi płytki, ani skórek ani nie zmywał się opornie... sama w to nie dowierzam bo droższym lakierom się zadarzało.
Inne: Ma jedną wadę. Wiecie jak pachnie farba do ścian? Ten lakier pachnie dokładnie tak samo. Śmierdzi emulsją do ścian.
Podsumowanie: Poza tą jedną wadą to jestem bardzo miło zaskoczona. Wracając z poczty wskoczyłam na chwilę do chińczyka i wyniosłam taki fajny lakier! Żałuję, że nie przygarnęłam więcej kolorów bo taka pojemność i taka jakość za tak śmiesznie niską cenę to bardzo rzadkie zjawisko. Dodatkowo lakier bardzo dobrze i długo się trzymał. Na pewno jeszcze wrócę po neonowy koral.
Zdobienie: Do zdobienia użyłam ćwieków z AllePaznokcie, które możecie kupić na ich stronie internetowej za 3.90 za 50 szt. oraz toppera Vipera Polka #69
Podsumowanie: Poza tą jedną wadą to jestem bardzo miło zaskoczona. Wracając z poczty wskoczyłam na chwilę do chińczyka i wyniosłam taki fajny lakier! Żałuję, że nie przygarnęłam więcej kolorów bo taka pojemność i taka jakość za tak śmiesznie niską cenę to bardzo rzadkie zjawisko. Dodatkowo lakier bardzo dobrze i długo się trzymał. Na pewno jeszcze wrócę po neonowy koral.
Zdobienie: Do zdobienia użyłam ćwieków z AllePaznokcie, które możecie kupić na ich stronie internetowej za 3.90 za 50 szt. oraz toppera Vipera Polka #69
Co myślicie? Kupujecie czasem tanie, chińskie lakiery?
Podsumowanie Listopada
Skończył się listopad, zaczyna się grudzień, jest co raz zimniej i teraz nawet na zakupy nie chce się chodzić. Na szczęście listopadowa pogoda była wyjątkowo łaskawa pod względem temperatur, a miesiąc ten obfitował w wizyty w dużych miastach :D
Oto moje lakierowe nowości z listopada :D
Wibo Express Growth 169 - 5,19 Rossmann
Cudowny fioletowo-różowo-złoty lakier. Oglądając go na swatchach od razu wiedziałam, że muszę go mieć
Wibo Glamour sand 04 - 7,69 Rossmann
Tego cudaka musiałam kupić. Był na mojej liście odkąd pojawiły się w sklepach :D Sama osobiście wygrzebałam go z szuflady, bo oczywiście na półce próżno było szukać piasków.
Life 23, 24, 33 - Superpharm 4,99
Tę trójeczkę zgarnęłam w Warszawie. Załapałam się jeszcze na promocję, w której za dwa płaciło się 7.99. Razem z koleżanką wzięłyśmy po 3 :D
Smart Girls Get More 194, 191, 115 - wygrana w konkursie
Tą trójeczkę dostałam jako nagrodę w halloweenowym konkursie na fanpage'u marki. Są to dwa lakiery z jesiennej kolekcji + błyszcząca niespodzianka :P Ta błyszcząca buteleczka to był strzał w dziesiątkę :D Czerwieni niestety nie lubię, ale zawsze je dostaję więc nie zdziwił mnie widok tego koloru :p
Hean edycja limitowana 214, 215 - 5.99 Hean.pl
Cudowne brokatowe toppery. Bardzo je lubię za te nietypowe połączenia :D Identyczny jak 215 można dostać z firmy Sensique. Swoją drogą nie dziwi was, że dwie firmy w podobnym czasie wypuszczają identyczne toppery?
Hean City Fashion kolekcja jesienna 185 Saphirre Night - 5.99 Hean.pl
Kolejny Hean, tym razem cudowna czerń z shimmerem. Tak jak toppery upolowana na tygodniu lakierowym kiedy wszystkie lakiery kosztowały tylko 5.99
Hean Colour Obsession Red - prezent od hean.pl
A oto kolejny dowód na to, że mam pecha i zawsze trafia mi znienawidzona czerwień :P To jest gratis do zamówienia, druga czerwień w tym miesiącu :P
L'oreal 303 lush tangerine i 821 copper cuff - prezent
Jeszcze w wakacje wygrałam w konkursie L'oreal na makijaż w stylu Wings. Nagroda nie przychodziła, e-maile pozostawały bez echa, w końcu się wkurzyłam i w kilku słowach napisałam do firmy co myślę o takim traktowaniu klienta. Te dwa lakiery były dodatkiem w ramach "rewanżu" za to, że musiałam czekać 3 miesiące na swoją nagrodę! Niezbyt mnie ugłaskali, nagrodą miały być 2 linery, tusz do rzęs i czwórka cieni. Tusz dostałam inny niż ten o który walczyłam w konkursie, linner był tylko jeden i ogólnie to jestem bardzo rozczarowana podejściem firmy.
Essence colour &go 157 my fortune cookie - 6.99 Superpharm
Essence colour &go 165 here's my number - 5.99 Hebe
Pierwszy z nich to idealne złoto! Naprawdę prawdziwie złoty lakier. Strasznie mi się podoba co chyba widać po zużyciu :D
Drugi to cudowny piasek z holograficznymi drobinkami. Piękny, ale kapryśny :)
MIYO mini drops 144 viola passion i 152 magic in the evening - Netto 3.99
Kolejne dwa dropsiki z jesiennej kolekcji. O ile ze 152 jestem zadowolona tak 144 strasznie mnie rozczarował. Na paznokciu nie wygląda już tak uroczo jak w buteleczce, ze ślicznego fioletu zmienia się w brudny fioleto-brąz.
Essence nail art special effect! topper 10 - Natura 6.35
Cudowny niebieski topper z milionami lśniących drobinek. Pstrokaty ale ładny :D
W tym miesiącu na lakiery wydałam: 64,19 zł
A co wy kupiłyście w listopadzie? :D Chciałybyście coś z tych rzeczy zobaczyć w najbliższym czasie? :)
Etykiety:
Hean,
lakier piaskowy,
lakierowe zakupy,
limited edition,
mini drops,
MIYO,
podsumowanie listopada,
podsumowanie miesiąca,
topper,
z drobinkami,
zakupy
Topper (prawie) idealny czyli Cairuo 21
Na moich króciurkich pazurkach nic ciekawego nie da się zmalować, na szczęście zachowało się jeszczcze kilka folderów ze zdjęciami lakierów których nie pokazywałam, więc jakieś zapchajdziury na czas odrastania pazurków się znajdą :)
Tego cudaka dorwałam w "Chińczyku". Wzięłam tylko jeden, na spróbowanie i żałuję tego okropnie, bo mogłam zabrać ze sobą jeszcze kilka innych kolorów :D Jest to topper niemal idealny :)
Firma/Seria: Cairuo
Odcień: 21
Pojemność: 14 ml
Krycie: -
Cena: 3.99 zł
Kolor: W bezbarwnej bazie zatopione są duże, granatowe
hexy dość specyficznie odbijające światło, oraz grantaowe i holograficzne
piegi. Z pozoru wydają się one najpierw srebrne, ale mienią się na wszystkie
kolory tęczy, zwłaszcza na różowo i zielono. Kolorystyka jest stonowana i
bardzo dopasowana, ale dzięki połyskującym drobinkom ma swój niepowtarzalny
charakter.
Wysychanie: Czas schnięcia jest taki przeciętny, jak
to zwykle wysychają toppery. Za to efekt po wyschnięciu jest już godny uwagi.
Lakier staje się bardzo twardy i całkowicie odporny na wszelkie uszkodzenia.
Drobinki przylegają płasko do płytki, nie odstają i nie haczą. Paznokcie nawet
bez użycia topu są gładkie w dotyku. W dodatku błyszczy niczym szklana tafla.
Aplikacja: Aplikacja przebiega bezproblemowo. Na pędzelek
nabiera się dużo drobinek, nie trzeba ich łowić, trzymają się płytki (nie
przyklejają do pędzelka jak np. w ostatnio pokazywanych Heanach 214 i 215) i
równiutko rozprowadzają. Jedna warstwa daje efekt jaki widzicie na zdjęciach
czyli moim zdaniem w zupełności wystarczy. Jedynie można by się przyczepić
dziwacznej zakrętki, ale mimo niespotykanego kształtu operowało mi się nią dość
swobodnie :)
Krycie: Krycia 100% nie próbowałam uzyskać, ale podejrzewam, ze przy takiej ilości brokatu jest to możliwe do zrobienia.
Zmywanie: Tu się
nie ma co rozpisywać. Brokat jak to brokat, zmywa się koszmarnie i bez folii
można popaść w depresję przy czyszczeniu paznokci.
Inne: Wszystkim jestem zachwycona. Naprawdę,
uważam go za idealny i chciałabym żeby każdy lakier dawał takie efekty, taką
trwałość, twardość i połysk. Niestety… niemiłosiernie śmierdzi! Zapach
rozpuszczalnika pomieszanego z klejem do drewna, koszmar!
Podsumowanie: Topperowy ideał. Fantastyczny kolor, idealny
połysk i trwałość. Przyjemne dla oka zestawienia kolorystyczne, chociaż gama
nie jest zbyt szeroka. Jedynym minusem jest zapach. Wrażliwym nosom może się
bardzo nie spodobać, aczkolwiek nie ma co narzekać, bo za niską cenę dostajemy
świetnej jakości produkt :)
Co o nim sądzicie? :) Ja jestem zakochana i żałuję że nie wpadło do mojego koszyczka trochę więcej tych brokacików :)
Cyrk na paznokciach czyli Hean 214
Skojarzenie z cyrkiem uczepiło się mnie przez Zu :P To ona pokazując ten lakier napisała o cyrku i jakoś skojarzenie przeszło na mnie :P Teraz patrząc na kolodowe drobiny pływające w buteleczce nie umiem nazwać go inaczej jak "cyrkowy" :)
Firma/Seria: Hean limited edition
Odcień: 214
Pojemność: 7 ml
Krycie: -
Cena: 7.99 zł
Kolor: Tak jak w pokazywanym wcześniej 215, w bezbarwnej bazie zatopione są różnorodne drobinki. W tym przypadku są to białe i czarne kwadraty, czerwone paseczki, niebieskie, żółte oraz blade żółto-zielone hexy. Całkiem oryginalne połączenie kolorów, raczej w żadnym innym topperze nie spotkamy się z taka różnorodnością :)
Wysychanie: W poprzednim poście napisałam, że toppery dość długo pozostają plastyczne. Teraz zwracam im honor, nie wiedzieć czemu na różnych bazach różnie wysychają. Mam wrażenie, że nieco rozpuszczają niektóre lakiery. Same z siebie (czyli na gołym paznokciu) wysychają w standardowym tempie.
Aplikacja: Brokatu nie
trzeba go łowić, jednak tak samo jak u jego poprzednika, brokat uparcie trzyma się pędzelka. Sam pędzelek jest wygodny, elastyczny i dość gęsty.
Krycie: -
Zmywanie: Jak każdy brokat- zmywa się koszmarnie. Ale kto zna brokat który da się zmyć bez poszarpania wacika i nerwów? :P
Inne: Drobinki gładko przylegają do płytki, a po wyschnięciu szkliście błyszczy. Ja jednak pokryłam go topem matującym, gdyż stwierdziłam, ze tak lepiej widać drobiny na zdjęciach.
Podsumowanie: Jestem nim oczarowana! Do samego konca nie byłam do niego przekonana, ale postanowiłam go kupić i nie żałuję. Jest naprawdę uroczy :D
Wybaczcie mi połamane paznokcie, naprawdę nie wiem co się ostatnio z nimi stało :( Ścięłam je na krótko (chlip, chlip) i czekam aż odrosną. Na szczęscie mam jeszcze kilka obfotografowanych lakierów więc na razie porzerwy na blogu nie będzie.
Jak podoba wam się kolejny Hean? :) Jeśli jeszcze nie macie go w swoich zbiorach to gorąco polecam :D


















