Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

Urodzinowy prezent od Sephora | Recenzja

środa, 23 marca 2016
Witajcie! Która z nas nie lubi dostawać prezentów? Myślę, że każda kobieta je uwielbia, zwłaszcza, gdy są to niespodziewane prezenty... i są kosmetyczne! Właśnie dlatego ucieszył mnie urodzinowy prezent od perfumerii Sephora! Kosmetyczny, uniwersalny i świetnej jakości. Do tego zupełnie niespodziewany!


Prezent to trzy miniaturki cieni marki własnej Sephora zapakowane w przeuroczy różowy kartonik. Bardzo malutki i wygodny. Do tego lekki. Wprost idealny na każdy wyjazd, podczas którego ogranicza nas ilość czy waga bagażu. Ja już teraz jestem pewna, że te cienie będą mi towarzyszyły zwłaszcza podczas lotów. 


O cieniach Sephora już kiedyś pisałam, ale od tego czasu znacznie się one zmieniły i to na lepsze. Konsystencja jest lekko puszysta, zdecydowanie bardziej miękka niż kiedyś. Cień doskonale przez to chwyta się zarówno pędzla jak i skóry. Dzięki temu, że pigmantacja jest naprawdę świetna makijaż tymi cieniami to czysta przyjemność. Łatwo się aplikują i dobrze rozcierają. Podczas rozcierania nie tracą koloru, nie robią się w nich dziury i prześwity. Raczej też się nie osypują, może w minimalnej ilości jasny sypnął mi pyłkiem, ale nie mam pewności że to on więc nie obarczam go winą. 


Bardzo podoba mi się to, że te cienie mają naprawdę wielowymiarowe wykończenie. Teoretycznie perłowe. Gdy mocno je rozetrzemy są bardziej satynowe niż perłowe i zdecydowanie subtelniej połyskują. Wklepane w powiekę w większej ilości stają się niemal metaliczne. Nie mają w sobie drobinek brokatu, za co jestem im niezmiernie wdzięczna bo nie przepadam za efektem brokatowej powieki. Nie na każdą okazję. Jeśli się jednak bardzo dobrze przyjrzymy to widać, że w cieniu znajduje się maksymalnie zmielony drobniutki pyłek odbijający światło.


Jeszcze co do aplikacji warto dodać, że ładnie łączą się ze sobą. Płynnie przechodzą jeden w drugi bez zlewania się w brudną plamę jak to mają w zwyczaju niektóre cienie. Trwałość oceniam jako bardzo dobrą, ale pamiętajmy, że u każdego będzie ona inna. Ja nie mam problemów z cieniami, te utrzymały się bez bazy od wyjścia do powrotu do domu więc jakieś 8 godzin. Po tym czasie były nieco wypłowiałe, ale baza zdecydowanie wydłuża ich żywotność. 


Jak już chyba wspomniałam prezent składa się z miniaturek trzech cieni. W eleganckim plastikowym odkręcanym słoiczku znajduje się 0,8g cienia. Cienie dostępne są normalnie w perfumeriach oraz przez internet w pełnym rozmiarze. Wtedy za 3,5g cienia płacimy 39 zł w cenie regularnej. 

W skład tego małego zestawu wchodzą cienie w kolorach (od prawej)

49 Be on the A-list raczej chłodny szarawy brąz. Kolor taupe w perlowym wydaniu. Połyskuje troszkę na różowo, nieco na złoto... Najlepiej jego kolor oddaje trzecie zdjęcie od góry. Ciężko bylo mi go sfotografować na  swatchu.
80 It Bag - Ciepły rudy brąz połyskujący, ale nie aż tak złoto jak na zdjęciu powyżej. Naprawdę piękny karmelowy kolor.
72 Moovie Popcorn On chyba na swatchu wyszedł najlepiej. Jasna, biaława perła połyskująca trochę na szampan trochę na biało. Dla chłodniejszych typów urody niż mój byłby świetny jako rozświetlacz. Na mnie wychodzi dość mroźno więc nie jestem jego fanką.


Znacie pojedyncze cienie marki Sephora? A może dostałyście inne prezenty od perfumerii i chcecie powiedzieć co to było?
Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

NEW IN | Grudzień 2015

czwartek, 14 stycznia 2016
Witajcie! Jak ten czas szybko leci! Dopiero co były święta, a już tyle czasu minęło! A ja dopiero teraz zmobilizowałam się do pokazania Wam swoich grudniowych nowości i prezentów. Zwlekałam z tym bo początkowo chciałam połączyć nowości grudniowe i styczniowe, ale doszłam do wniosku, że wtedy post byłby strasznym tasiemcem! W końcu w grudniu są święta, a w styczniu moje urodziny, same rozumiecie, że byłoby dużo do pokazywania! Także dzisiaj, mimo, że już grudzień daaawno za nami chcę wam zaprezentować nowości i gwiazdkowe prezenty, bo oprócz kosmetyków trafiło do mnie kilka fajnych gadżetów. Niektóre z nich są po prostu bardzo fajne, więc fajnie by wam je polecić, a niektóre będą miały wpływ na moje blogowe życie! 

Sephora Brilliant Makeup Palette - paleta to kosmetyczny prezent od mojego ukochanego mężczyzny. Zaraz po świętach napisałam dla was dwa posty o tej palecie więc jeśli chcecie zobaczyć prezentację palety to zapraszam TUTAJ a jeśli interesują was swatche 130 produktów, które znajdują się w palecie to zapraszam TUTAJ.

Makeup Revolution Salted Carmel & Pink Fizz - paletki to moje marzenie odkąd zobaczyłam pierwsze zapowiedzi. Marzenie spełnione przez rodziców, bo paletki Mikołaj przyniósł mi ich rękami. O obu już pisałam więc o Pink Fizz możecie poczytać TUTAJ, a o Salted Carmel TUTAJ

Samsung Galaxy Tab 3. Tablet to Mikołajkowy prezent od ukochanego M. Zawsze zastanawiało mnie po co komu taki gadżet ale już wiem! Bardzo pomocny do noszenia ze sobą tekstów na studia (żegnajcie ciężkie książki) i do rozwijania blogowego życia! Od niedawna możecie znaleźć mnie na SnapChacie (@arnell_nailart) i jeszcze częściej na Instagramie (@arnell_nail_art)!

Parker - miałam kiedyś zestaw pióro i długopis tej firmy, ale pióro w końcu po kilku latach się zniszczyło a długopis zgubiłam. W święta Najlepsza Ciocia Świata sprezentowała mi taki różowiutki gadżecik. Tak wiem, cena pewnie odstrasza wiele z was, ale powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś nie gubi długopisów to warto zainwestować w porządny bo różnica jest naprawdę odczuwalna.

Kalendarz - to prezent od siostry, naprawdę fajny kalendarz. Nie jestem jakoś zagorzałą fanka gwiezdnych wojen ale motyw tęczowego akwarelowego szturmowca ujął moje serducho, zwłaszcza, ze kalendarz w środku jest fantastycznie i przejrzyście zaprojektowany. Od teraz mam gdzie planować kolejne posty, treningi (zapisuję się w tym roku na jogę), ważne wydarzenia i  będę bardziej zorganizowaną studentką.

Hybrydy Semilac - Kolejny prezent od rodziców, ale tym razem w formie "wybierz sobie co chcesz w tej kwocie". Lubię takie prezenty. W Sklepie Semilaca wybrałam sobie trzy lakiery - 001 Strong White, 032 Biscuit i Semi Hardi Milk. 

Róż Born Pretty Store - zakupiony za punkty bo jak wiecie mam fioła na punkcie róży. Jak nazbieram punktów to kupie jeszcze drugi odcień bo jestem mile zaskoczona, róż jest fajny a do tego ma elegancko wyglądające opakowanko, naprawdę nie pomyslalabym ze pochodzi z chińskiej stronki 




W tym miesiącu nie szalałam z zakupami. Wolne pieniążki wolałam zainwestować w prezenty dla bliskich, siebie w końcu obkupuję cały rok :) Chętnie dowiem się jakie nowości zagościły u was, może coś mi polecicie?

Dzięki i do następnego :*

Instagram | Facebook | Zblogowani | Bloglovin | Nailpolis |

Czytaj dalej »

Sephora Brilliant Makeup Palette | Swatches

poniedziałek, 4 stycznia 2016
Witajcie! W poprzednim poście [KLIK] pokazałam wam prezent gwiazdkowy od mojego ukochanego. Nie znalazły się w nim swatche bo post byłby strasznym tasiemcem.  Widziałyście produkty dostępne w tej palecie na zdjęciach, więc macie ogólny pogląd na to, jak ona się prezentuje i jakie kolory w niej znajdziemy. Mimo to myślę, że warto pokazać je na skórze i wspomnieć kilkoma słowami o każdym, pojedynczo, bo mimo, iż wszystkie są tej samej marki i znajdują się w tej samej palecie to różnica w jakości niekiedy jest kolosalna! 

Wszystkich elementów, jak już wspomiałam jest 130 w najróżniejszych wykończeniach. Pokazywać będę rządkami. Od lewej do prawej za każdym razem zaczynając od odcienia u góry i koncząc na odcieniu na dole. Czyli: rządki od lewej do prawej, odcienie z góry na dół:


Skrzydełko lewe: ciepłe odcienie, dzienne kolory

-Blado złoty brokacik o bardzo zbitej konsystencji, ciężko się nakłada. Nie daje koloru poza drobnym rozświetleniem
-Jasne metaliczne szampańskie złoto, genialne!
-Bardzo ciepłe żółte złoto o dobrej pigmentacji i fajnej konsystencji
-Kolejny suchy i zbity brokacik, tym razem bardziej szampańsko-beżowy niz złoty.
-Zupełnie niepozorny cień, mocno błyszczący jaśniutki brąz ze srebrnym blaskiem
-Przyjemny w konsystencji metaliczny cień, jasny beż ze srebrnym blaskiem
- Tak samo jak wyżej tylko nieco cieplejszy blask
-Satynowy cień w kolorze ciepłego beżu, dość słabo napigmentowany

-Jasny kakaowy brąz, matowy
-Matowy jasny taupe, chłodny brąz z nuteczką fioletu
-Neutralny jasny brąz, matowy, idealne konsystencja!
-Meteliczny cień o świetenej pigmentacji, coś pomiędzy Rose Gold a miedzią
-Matowa brzoskwinka, bardzo jasna, nie tak źle napigmentowana (na zdjęciu zlała się ze skorą mojej dłoni)
-Znów metaliczny tym razem kolorze szampana
-Matowy morelowy odcień, ciepły beż lekko pomarańczowy w tonacji

-Matowy ciemny brąz z rożowymi i złotymi drobnkami
-Matowy odcień czekolady
-Metaliczny złoty brąz, przepiękny!
-Matowy jasny brąz z chłodniejszym tonem
-Matowy jasny brąz z ciepleiszym tonem, bardzo ładny
-Mega błyszczące jasne złoto
-Matowy neutralny beż, chyba najlepiej napigmentowany ze wszystkich tego typu w tej palecie
-Metaliczna miedź, ale kiepska w pigmentacji
- Ceglany, rudy mat. Coś między brązem a pomarańczem
-Rewelacyjnie napigmentowany metaliczny cień, w kolorze pomiędzy Rose Gold a miedzianym
-Połyskujący rudy
-Matowy beż z pomarańczowo-różowym podtonem 
-Matowa pomarańcz ze złotymi drobinkami, niezbyt intensywna
-Mocne, metaliczne pomarańczowe złoto
-Kiepsko napigmentowana fuksja, kolor ładny i ciekawy, ale aż nieprzyjemny w dotyku, pod palcem mam wrażenie jakbym dotykała kredę
-Magenta w metelicznym wydaniu, nie dla mnie ale piękna i intensywna
-Kolejny szalony róż, też kiepski w pigmentacji
-Metaliczny jasny róż, dobrze napigmentowany, kolor "Legalnej Blondynki"
- Meteliczny jasny cień z różowym tonem
-Identyczny jak poprzedni, ale tak jakby mniej metaliczny bardziej drobinkowy
-Matowy pudrowy róż


Skrzydełko prawe: chłodne ocienie, intensywne kolory

-Matowa czerń z mnóstwem fioletowych drobinek, niestety beznajdziejnie napigmentowana
-Metaliczny ciemny fiolet
-Mat, ale trochę w nim minimalnych drobinek, taka satyna w sinym kolorze, beznadziejnie napigmentowana
-Kolejny cien dziwny w dotyku, mocny matowy fiolet
-Cudownie kremowa lawenda, metaliczny pastelowy fiolet z niebieskim połyskiem
-Kolejny lawendowy pastel, też z niebieskim poblaskiem, mniej błyszczący ale nie calkiem matowy
-Lśniący chłodny fiolet, bardzo jasny
-Perłowy granat na czarnej bazie, bardzo ładny
-Perłowy chabrowy kolor
-Matowy kobalt, trochę suchy ale ładnie napigmentowany
-Kiepski w pigmentacji perłowy kobalt
-Matowy turkus, bardzo ładny bardzo intensywny
-Pastelowa perła z niebieskim tonem
-Niemal identyczny pastelowy metalik
-Perłowa ciemna zieleń, właściwie bardziej czerń z zielonym połyskiem, zaskakująco mocna
-Metaliczny morsko-szmaragdowy, cudowny!
-Metaliczny turkusowo-zielony, morski... ogon Małej Syrenki!
-Metaliczna miętka
-Cudowna limonkowa matowa zieleń ze złotymi drobinkami, niestety fatalna pigmentacja
-Pastelowy żółty metalik
-UWAGA! On tam na prawdę jest! Matowy kurczaczkowy żółty, jak widać na zdjęciu pigmentacja zerowa, chociaz jak ktoś się dobrze przypatrzy to może ujrzy żółtawą smugę

-Prawie czarny brąz z mnóstwem srebrnych drobinek, dosyć mocny
-Metaliczny brąz, chłodny ze srebrnym połyskiem
-Kolejny matowy taupe, bardzo zimny
-Ni to srebro, ni to brąz, bardzo mocno błyszczacy i mocno napigmentowany
-Ledwo napigmentowane coś jakby szarawy brąz z drobinkami srebra
-Perłowa biel z lekko beżowym tonem
-Perłowy baaaardzo jasny zimny odcień szarawego beżu
-Czerń w tym zestawie w prawie każdej postaci ledwo zipie więc i tu bez szału, Matowa
-Drobinkowa czerń, ze sreberkiem, znów ładna ale ledwo zipie
-Perłowa czerń, nawet niezła
-Stalowa szarość, perłowa, bardzo przyjemna
-Matowy jasny szary, dobrze napigmentowany
-Metaliczne srebro, bardzo dobre
-Metaliczna, drobinkowa biel, taka sobie
-Matowa biel, bardzo przeciętna


Pomadki:
 Różowe:
-Bezbarwny błyszczyk z różowymi drobinkami
-Kremowy blady róż
-Najlepiej kryjąca ze wszystkich półmatowa brzoskwinka
-Półtransparentny Barbie róż
-Fuksja półtransparentna
-Błyszczyk w kolorze  magenta, minimalnie kryjacy
-Piekny kolor wina, w połowie kryjący
-Zapowiadała się pięknie ale to tylko bezbarwny błyszczyk z fioletowymi drobinkami

Brzoskwiniowe:
-Brzoskwionowy błyszczyk, bez krycia
-Kremowa brzoskwinka, kryjąca
-perłowy błyszczyk z mnóstwem drobinek
-kremowy błyszczyk, nie daje koloru
-mocno napigmentowana kremowa pomadka w ciepłym ceglastym kolorze
-Ciemniejsza brzoskwinka, kremowa, kryjąca
-Ciepła czerwień z różowymi drobinkami, błyszczykowa
-półtransparentna ciepła czerwień
Czerwone:
-Bezbarwny błyszczyk ze srebrnymi drobinkami
-Transparentna ciepła czerwień z lekkimi drobinkami
-kryjąca strażacka czerwień
-głęboka czerwień, lekko kryjąca
-Nieco ciemniejsza czerwień o takiej samej koonsystencji jak wyżej
-kryjąca ciemna czerwień
-póltransparentna winna czerwień
-głębokie bordo o lekkim kryciu

Nudowe:
-beżowy błyszczyk
-bezbarwny blyszczyk ze złotymi drobinkami
-perłowa złota pomadka, nie daje mocnego krycia
-beżowy błyszczyk z dużą ilością złota
-kolejny beżowy błyszczyk
-w połowie kryjąca pomadka w odcieniu naturalnym
-Naturalny kolor, w połowie kryjący, dośc ciemny
-Nude z duzą ilością brązu, ciemny, w połowie kryjący
Eyelinery:
-Metaliczny złoty brąz o dobrej pigientacji
-Metaliczna złoto-zgniła zieleń, dobrze napigmentowana
-Mocno błyszczące złoto, może nie kryje super, ale jest widoczne przez super blask
-butelkowa zieleń, metaliczna, dobra pigmentacja
-zieleń z drobinkami, słabo napigmentowana, bardzo żelowa
-metaliczny szmaragd, średnio kryjący
-Fioleto-brąz, bardzo ciemna śliwka? lekko połyskująca, dobre krycie
-Meteliczny fiolet o średnim kryciu i mocnym metalicznym blasku
-ciepły śliwkowy fiolet o mocnej pigmentacji
-Matowy grafit, tragicznie suchy, nie da się go ładnie nałożyć, prawie nie kryje
-Meteliczny granat, średnie krycie
-Matowy kobalt, bardzo dobrej jakości
-Chłodny matowy szary brąz, trochę suchy ale daje radę
-znów metaliczny złoty brąz, bardzo podobny do pierwszego ale nieco ciemniejszy, bardziej czekoladowy niż złocisty
-Niby brąz ale dużo w nim srebrzystości, słabo kryje
-matowa klasyczna czerń, ładnie napigmentowana
-Grafitowa szarość, metaliczna, nawet niezła
-Srebro, mocno błyszczące, słabo kryjące

Róże:
-Fajny naturalny matowy kolor, przygaszony neutralny róż
-Cukierkowy jasny roż, matowy, zaskakująco dobrze kryje
-Naturalny przygaszony róż, tym razem cieplejszy, matowy ze złotym brokatem
-Ciemny matowy róż, mocno przybrudzony, 
-Bardzo intensywna fuksja, która jakoś dziwnie się nakłada, matowa
-Ładna jasna brzoskwinka, matowa
-Perłowy, rozświetlający róż w ciepłym odcieniu brzoskwini i pomarańczu ze złotym połyskiem
-Moim zdaniem to jest rozświetlacz, bardzo ładny, szampański, bez drobinek, 


Ufff, to wszystko! Kto przeczytal do końca? A kto do połowy? Dajcie znać, kto był najbardziej wytrwały?
Dzięki i do następnego :*


Czytaj dalej »

Sephora Brilliant Makeup Palette | prezentacja

niedziela, 3 stycznia 2016
Witajcie! Dziś chciałbym pokazać wam jeden z prezentów świątecznych. Paletę Sephora Brilliant Makeup Palette dostałam od mojego ukochanego mężczyzny. Trzeba przyznać, że postarał się i cieszyłam się jak dziecko na widok opakowanego w czerwony  papier pudełeczka z charakterystyczną czerwoną naklejką. Paleta jest przepiękna i sprawiła mi ogromną radość, mimo, że jako makijażowa maniaczka mam już wszystko. 

W palecie znajdziemy 130 elementów. 72 cienie do powiek w różnych kolorach i o różnych wykonczeniach, 32 kremowe pomadki, 18 kremowych eyelinerów i 8 róży do policzków.

Całość zamknięta jest w cudownie wygladajacej palecie z migoczącym tłoczeniem imitującym, jak sama nazwa wskazuje, bryliant. Naprawdę elegancka i designerska całość. 

Pierwsze co widzimy otwierając wieko palety to cienie. Jak już wspomniałam jest ich aż 72. Z jednej strony mamy odcienie bardziej naturalne i cieplejsze. Głównie beże i brązy, ale takze caly rządek róźowych odcieni. Z drugiej odcienie sa bardziej szalone i raczej w chłodnej tonacji. Pośród niebieskości i zieleni znajdziemy tez chlodne odcienie brązu.

Po rozsunięciu na boki skrzydełek z cieniami odkryjemy co kryje się w głębi. Są to kremowe pomadki i błyszczyki. Znajdziemy tu barwny neutralne, błyszczyki z drobinkami i kilka bardzo ładnych intensywnych Kolorów.

Niżej mamy jeszcze jedną szufladkę. To moja ulubiona część palety. 18 kremowych eyelinerów, w większości świetnie napigmentowanych. Są zarówno matowe jak i błyszczące. Pełen  przekrój kolorów -od klasycznej czerni do intensywnego kobaltu.


Drugą część szufladki zajmują róże. A dokładniej siedem róży i przepiękny złocisty rozświetlacz. Róże również mają piękne kolory, od neutralnych codziennych do intensywnych, matowe i połyskujące.


Paleta jest w tej chwili mocno przeceniona, jeśli wasz mężczyzna nie postaral się tak jak mój, to nie będzie lepszej okazji. Ja zdecydowanie polecam! Fajny bajer, może nie dla osób które lubią minimalizm, ale jeśli ktoś lubi mieć wybór i dużo opcji i od czasu do czasu poeksperymentować to jest to fajna opcja.

Nie dodałam swatchy bo post byłby tasiemcem, jeśli chcecie, żeby pokazać te 130 elementów na skórze i wypowiedzieć się na temat jakości poszczególnych (bo różnią się od siebie bardzo)  to dajcie znać w komentarzach żeby swatche pojawiły się w kolejnym poscie :)


Dajcie znać czy chciałybyście dostać taki prezent.
Dzięki i do następnego  :*

Instagram | Facebook | Zblogowani | Bloglovin | Nailpolis |
Czytaj dalej »

Morskie fale | Zdobienie | BPS

piątek, 28 sierpnia 2015
Witajcie ponownie! Na początek dziekuję że tak licznie komentowałyście poprzedni wpis. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że ostatnio było tu pustawo. Ale naprawdę się staram wracać do pisania. Słowo harcerza (którym nigdy nie byłam)!
Dzisiaj chciałabym wam pokazać manicure idealnie dopasowany do miejsca w którym mieszkam, morze mam na wyciągnięcie ręki, to i pazurki musiały oddać zaistniałą sytuację. Gradient imitujący morskie fale wykonany tintem z Sephory - Tie Dye, ozdobiony srebrnymi muszelkami, które nadają charakteru całości. Zapraszam do obejrzenia!







Ćwieki w kształcie muszelek długo mi się marzyły. Te są bardzo fajne. Przyszły do mnie w strunowym woreczku w liczbie 20 sztuk. To wystarczająca ilość żeby wykonać ładne zdobienie. Występują w dwóch rozmiarach 3 i 5 mm oraz w dwóch kolorach. Ja wybrałam te mniejsze w kolorze srebrnym. Nakładają się bez problemu i dobrze przylegają do paznokci. Dzięki temu nie zaczepiają o ubrania czy włosy. Są wielorazowe, nie wycierają się, nie tracą połysku, więc jeśli delikatnie usuniemy je i oczyścimy z resztek lakieru, będą nam służyły bardzo długo.


Ćwieki możecie kupić na dziale Nail Art a konkretnie tutaj Kosztują $2.78 ale korzystając z kodu rabatowego JJG10 uzyskacie 10% zniżki na zakupy! Pamiętajcie też, że wysyłka jest darmowa na cały świat! 





Dajcie znać co o tym sądzicie!
Czytaj dalej »

Chyba ostatnie w blogosferze - Ulubieńcy roku 2013

piątek, 14 lutego 2014
Dobra, wiem, jestem chyba ostatnią osobą w blogosferze która publikuje taki post :P W połowie drugiego miesiąca roku... Spóźnialska byłam zawsze, ale chyba przegięłam tym razem.
No ale zabierałam się za ten post jak pies za jeża, no po prostu nie mogłam jakoś się za niego wziąć, nie wiedziałam jak to ugryźć, jak się za to zabrać, ale w końcu się biorę za siebie i za niego. Co ma być to będzie.


 Twarz:

 Bell Long Lasting 01 Beige
Długo miałam problem z dobraniem idealnie jasnego podkładu do swojej mlecznej cery. Wszystkie są dla mnie za ciemne. Ten kupiłam latem i do opalonej cery był idealny, teraz niestety ten też jest za ciemny. Ma bardzo fajną, lekką konsystencję. Przyjemnie się go aplikuje, nie robi smug i ładne wtapia się w skórę. Nie ma jakiegoś powalającego krycia, ale ja też takiego nie potrzebuję. Jedyna wada to trwałość, dość szybko ściera się z twarzy, jednak to mu wybaczam, bo kosztował mnie całe 7 zł. No i opakowanie szybko się brudzi, ale chyba nie ma podkładu, z którym nie byłoby takiego problemu.

Puder Rimmel Stay Matte 03
Puder matujący o bardzo fajnym wykończeniu. Nie daje takiego płaskiego, papierowego matu, a delikatne i trwałe zmatowienie twarzy, utrwala makijaż, niewiele kosztuje i ogólnie zachwycona jestem nim od dawna. Raz zdradziłam go z inglotem i szybko wróciłam do mojego ulubieńca. Nie zawiera żadnych drażniących skórę substancji więc nadaje się dla cery wrażliwej. Kosztuje około 20 złotych za całkiem spore opakowanie i przy codziennym stosowaniu wystarcza na naprawdę długo, a nieco większa ilość wklepana w skórę pozwala ukryć drobne niedoskonałości. Przyczepiłabym się jednak do opakowania, bo może się otworzyć w torebce, a przeźroczyste wieczko w kosmetykach prasowanych moim zdaniem wygląda nieestetycznie gdy już sięgniemy dna.



Usta

Szminka Rimmel Lasting Finish by Kate 16
Śliczny koralowy róż, moim zdaniem bardzo kobiecy. Ma satynowe wykończenie i przyjemną konsystencję. Świetnie nakłada się na wargi równomiernie pokrywając je kolorem. Ktoś pisał, że podkreśla suche skórki i niedoskonałości ust, ja osobiście tego nie zauważyłam, chociaż moje usta zdecydowanie nie są idealne. Duży plus za opakowanie, trwałe, estetyczne, bez zbędnych udziwnień, jedynie napis na zatyczce ma kolor zbliżony do koloru pomadki. No i nie otwiera się w torebce. Mi osobiście bardzo to odpowiada, lubię takie eleganckie minimalistyczne opakowania.

Masełko do ust Nivea lip butter raspberry rose
 Masełko to pielęgnuje moje usta już od pół roku. Chwyciłam za nie na jakiejś promocji w rossmannie i to był strzał w dziesiątkę! Moje usta mają tendencję do bardzo bolesnych, krwawiących pęknięć. Te masełko chroniło moje usta przed wiatrem, mrozem, palącym słońcem i wszystkimi czynnikami zewnętrznymi, które mogłyby im zaszkodzić. Bardzo ładnie pachnie, malinowo bez chemicznych nut. Po raz kolejny będę się czepiać opakowania. Po pierwsze masełko trzeba nakładać palcami co jest bardzo niehigieniczne. Po drugie opakowanie wyrabia się po jakimś czasie i strasznie ciężko je otworzyć, zdarzyło mi się szarpać z nim tak długo, że pękł mi paznokieć :(

Pomadka ochronna Nivea Friuty Shine
Kolejne ochronne mazidełko dla moich spierzchniętych ust. Tym razem o wiele lżejsze. Nie nawilża może tak mocno jak powyższe masełko i nie utrzymuje się tak długo, ale też bardzo je lubię. Nadaje lekki kolor ustom i delikatnie pielęgnuje wargi. Pięknie owocowo pachnie, ma słodki smak, chociaż producent wcale tego nie zapewnia. Pozostawia usta miękkie, gładkie i zmysłowe. Moim zdaniem idealny na randkę ;)



Oczy

 Tusz Sephora Atomic Volume
Mam go aż dwa opakowania. Tak naprawdę nie wiem czym się różnią poza faktem że jedno opakowanie jest błyszczące, a drugie matowe. Tusz z pierwszego opakowania ma chyba bardziej intensywną, głęboką czerń, ale nie jestem pewna czy to fakt, czy tylko siła autosugestii. Ten tusz jest moim ideałem ze względu na szczoteczkę, a raczej gumowy grzebyczek o wypustkach różnej długości. Fantastycznie rozczesuje rzęsy, nie pozwala im się sklejać i nie daje brzydkiego efektu pajęczych nóżek. Rzęsy są idealnie rozdzielone i pogrubione. Moje są z natury długie, ale cienkie a Już jedna warstwa daje na nich efekt sztucznych rzęs! Według producenta działa również jak odżywka i pielęgnuje rzęsy.

 Sephora Eyeliner Longue Tenue

Ten liner występuje w dwóch wersjach; precyzyjnej z cienkim pędzelkiem oraz o przedłużonej trwałości z gąbeczkowym aplikatorem. Mam obie wersje, ale jak widać jeden jest z tej starej wersji. Dużej różnicy między nimi nie widzę, poza oczywiście aplikatorem. Zdecydowanie wygodniejszy do malowania jest pędzelek z wersji precyzyjnej. Jest mięciutki i elastyczny, zupełnie inny niż np. w linerach wibo. Kosmetyk jest w płynnej formie, bardzo łatwo go precyzyjnie nałożyć i zmalować nawet najbardziej wymyślną kreskę. Szybko zasycha na powiekach, ma intensywny głęboki kolor i matowe wykończenie. Gdy zaschnie na powiece nic go z niej nie ruszy. Przyznam się, że kiedyś po powrocie z imprezy w nocy położyłam się spać w pełnym makijażu i gdy wstałam po dobrych kilku godzinach snu kreska wciąż była idealna, jakbym dopiero co ją namalowała. Ten precyzyjny raczej nie ustępuje mu trwałością, jednak nie testowałam go w aż tak ekstremalnych warunkach.Nie kosztuje mało, bo 30-40 zł, ale jest mega trwały i mega wydajny.

 L'oreal SuperLiner Blackbuster

Jeden z tych linerów wygrałam w wakacje w konkursie na fanpage firmy. Pomimo moich niezbyt dobrych wspomnień z tą marką liner zasługuje na miejsce w Ulubieńcach. Gdybym pisała jego recenzję raczej nie byłaby ona zbyt pochlebna bo liner ma niezbyt intensywny kolor i przy używaniu go do takich makijaży jakimi go reklamowano byłby kompletnym niewypałem. Bardzo nierównomiernie się nakłada, robią się "smugi" na kresce (jeśli wiecie o co mi chodzi) i na pewno przy takim użytkowaniu wystarczyłby na najwyżej kilka użyć. Ja jednak używałam go na co dzień, do cienkiej, delikatnej kreseczki. Wtedy jego niezbyt intensywny kolor stawał się atutem, wydajność znacznie się zwiększyła, bo służył mi około 3 miesięcy, a smugi nie były widoczne. Duży plus za trwałość bo chociaż nie dorównywał Sephorze trzymał się nieźle nawet gdy zdarzyło się mi potrzeć oko. No i znów przyczepię się opakowania. Na zdjęciu widzicie zupełnie nowy egzemplarz oraz ten po kilku miesiącach używania. Widzicie jak paskudnie wygląda? Napisy ścierają się już po dwóch tygodniach i wygląda to bardzo nieestetycznie. Za tą cenę wymagałabym żeby produkt nie wyglądał jak chińska tanizna z bazaru.


 Sephora Cień do powiek

Pojedynczy cień do powiek w solidnym okrągłym opakowaniu. Piękna, matowa, głęboka czerń. Cień jest bardzo miękki i dobrze napigmentowany. Gładko i równomiernie się rozprowadza, nie osypuje i jest wyjątkowo trwały. Dobrze się rozciera i łączy z innymi kolorami. Można go nałożyć zarówno na mokro jak i na sucho, co daje całkiem fajne możliwości wykorzystania cieni. Naprawdę jestem z niego bardzo zadowolona. Mam z tej serii także zielony opalizujący cień, który jest równie dobry jakościowo i równie wydajny, jednak bardzo rzadko go używam.


 Rimmel Glam'eyes mono 500 Posh Peacock

Jeden z niewielu cieni, które sama sobie kupiłam. Trafił do mnie latem, kiedy chętnie podkreślałam dolną powiekę intensywnymi kolorami. Cień ma doskonałą pigmentację. Głęboki opalizujący kobalt uzyskujemy na oku już po pierwszym pociągnięciu pędzelka. Jest trwały, nie osypuje się, nie roluje i jest odporny na ścieranie. Spokojnie utrzymywał się na oku cały dzień, nawet przy dużym upale.


 Inglot Soft Precision Eyeliner 34

Ze względu na konieczność temperowania kredek mam obecnie tylko tę jedną, służącą mi do podkreślania linii wodnej. To śliczna perłowa biel. Bardzo miękka kredka, nie drapie oka ani nie podrażnia. Nie zauważyłam by po jej użyciu oczy szczypały bądź łzawiły. Jest dosyć wydajna, mam ją już pół roku a zużyłam może 1/3. Bardzo ładnie rozjaśnia kąciki oczu oraz linię wodną. Dosyć długo się utrzymuje, bo jeśli pomaluję się rano to o godzinie 16 wciąż ją widzę, więc to moim zdaniem zadowalający wynik. Duży plus za zatyczkę z trwałego, grubego plastiku, która nie zsuwa się z kredki ani nie popękała, dzięki temu kredka nie wala się po kosmetyczce luzem i nie brudzi opakowań innych kosmetyków, jak to często zdarzało mi się z innymi kredkami.


 Zapachy

 Lacoste Touch of Pink

Perfumy, którym jestem wierna od zawsze. Seksowny, magnetyczny, z charakterem, a jednak przekornie grzeczny. Tak bym opisała ten zapach! Połączenie kwiatu pomarańczy, jaśminu i wanilii daje naprawdę niezwykłe połączenie i zwraca uwagę, zwłaszcza męską ;) Do tego bardzo intensywnie pachnie, więc nie trzeba wylewać na siebie zbyt dużych ilości i naprawdę długo się utrzymuje. Nie pryskam nim na ubrania tylko odrobinę na włosy i na gołe ciało, a mimo to ubrania przesiąkają zapachem tak, ze można go wyczuć nawet po praniu.

 
 Avon Pure O2

Jak się zapewne domyślacie Lacosta odrobinę za droga by używać jej na co dzień, do szkoły czy wyjście do sklepu. Rolę jego zastępcy pełni więc o wiele delikatniejszy (i tańszy) zapach z Avonu. I nie odkryłabym go gdyby nie moja mama. Osobiście Avonu nie cierpię i nic od nich nie chcę i nie kupuję, więc gdy pokazała mi ten zapach za nic nie chciałam uwierzyć skąd pochodzi. A jednak, nawet w Avonie coś dobrego może się trafić. Ma podobny skład zapachowy do Touch of Pink (porównajcie sobie w internecie, różnią się naprawdę odrobinę) jednak jest dużo subtelniejszy.



 Lakiery:

 MIYO mini drops

Z tego miejsca chciałabym wyróżnić nie jeden produkt, a całą markę. Lakiery MIYO mini drops to zdecydowanie moje ulubione lakiery. Kosztują grosze, mają świetne kolory, szybko schną, czego chcieć więcej? No dobra, trwałością nie dorównują lakierom z wyższych półek, ale też nie są z wyższej półki. Moja kolekcja tych lakierów liczy 18 sztuk (na zdjęciu jest mniej bo robiłam je już trochę czasu temu) i ciągle się powiększa, bo gama kolorystyczna jest naprawdę bogata, a cena 3.49zł za 7 ml to po prostu marzenie. To moje ulubione lakiery nie tylko tego, ale i poprzednich lat.

Hean limited edition
Teraz chciałabym wyróżnić nie markę, ale kolekcję lakierów. Hean wypuścił pod koniec roku świetną kolekcję karnawałową. Na zdjęciu znajdują się tylko trzy, ja posiadam pięć z sześciu brokatów i bardzo je sobie chwalę. Fantastycznie ożywiają manicure i gościły na moich paznokciach od października bardzo często :)


Mam jeszcze pytanie do was, macie, znacie, polecacie jakiś niedrogi, jasny podkład? Nie musi być bardzo kryjący, ani wybitnie trwały. Wystarczy, że utrzyma się przez 3-4 godziny i nie będzie robił ciemniejących smug.






Macie jakieś z tych produktów? Podzielcie się swoimi opiniami na ich temat :)
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.