Meet Beauty 2018 | Nowości i #darylosu

niedziela, 29 kwietnia 2018
Witajcie
Nie mogę uwierzyć, że to już tydzień minął od tego fantastycznego Weekendu. Jeśli nie wiecie, poprzedni weekend spędziłam w Warszawie na czwartej edycji konferencji Meet Beauty. Jestem z nimi od samego początku i bardzo się cieszę, za każdym razem gdy mam możliwość uczestniczyć w tym wydarzeniu. Niedługo z pewnością napiszę Wam moją relację i opinię o tegorocznej edycji, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu. Nie chciałabym pominąć niczego istotnego, w niektórych sprawach też chcę przemyśleć swoje stanowisko by nie wydać opinii pod wpływem emocji. 


W końcu jednak udało mi się dobrać na spokojnie do cudownych toreb z prezentami, które przywiozłam z konferencji. Znalazło się w nich mnóstwo fantastycznych produktów, które w najbliższym czasie będę testować. Pozwolę sobie pochwalić się Wam tym, co znalazło się w mojej torbie żebyście mogli dawać mi znać, co Was zainteresowało, co przetestować najpierw i o czym opowiedzieć na blogu lub instagramie (tam jestem o wiele częściej więc wpadajcie!) 


Stoisko Marki Pollena Eva było pierwszym, które odwiedziłam. Tam po zbadaniu stanu mojej skóry przemiłe Panie wybrały dla mnie Termopeeling do mycia ciała, serum tonizujące, którego jestem bardzo ciekawa oraz krem na noc, który natychmiast po powrocie do domu poszedł w ruch! Super, że każda z nas mogła otrzymać produkty przeznaczone do swojego typu cery.  No i nie ukrywajmy, te produkty są po prostu piękne!


W sobotę rano zajrzałam też na stoisko marki Efektima. Do tej pory kojarzyłam tę markę głównie ze słyszenia i z jednorazowej przygody z płatkami pod oczy. Teraz miałam okazję dotknąć cudownie pachnących peelingów do ciała i zdecydowanie jeśli gdzieś zobaczycie ten kokosowy, bierzcie bez zastanowienia!


Na stoisku Mustela i Roge Cavailles otrzymałam próbki łagodnie działających produktów do pielęgnacji skóry oraz wybrałam sobie cudownie pachnący olejek do kąpieli! Już nie mogę się doczekać, kiedy go użyję.


W sobotę brałam też udział w warsztatach organizowanych przez markę Neess. Podczas tych zajęć odbył się mały konkurs, w którym wzięłam udział i przywiozłam do domu dodatkową torbę akcesoriów, wśród których znalazły się szczotko - pędzelki - czy jestem ostatnią osobą na świecie, która ich jeszcze nie próbowała? W torbie znalazła się też gąbka do czyszczenia pędzli na sucho - fajny gadżet, z którego na pewno będę korzystać, ale nie wiem czy kupiłabym to sobie sama. Szczoteczka do mycia i masażu twarzy, naklejki na paznokcie oraz pilniczki także znalazły się w torbie i są miłymi drobiazgami, które na pewno mi się przydadzą.


Niedzielę w większości spędziłam na warsztatach. Pierwszymi tego dnia były warsztaty makijażowe z marką Pierre Rene podczas których obdarowano uczestników kilkoma produktami. Osobiście bardzo cieszę się z pomadek Miyo Lip Me. Uwielbiam takie ciemne, szalone kolory! W mojej paczce znalazł się odcień metalicznego fioletu o nazwie Ursula, a cudny jagodowy odcień  Cruella de Vill dostałam od mojej przyjaciółki Indii, której ten kolor się nie spodobał. Oprócz tego płynny rozświetlacz w ciekawym różowym odcieniu oraz coś, co może stać się hitem czyli płyn Liquid Primer, który według tego, co przeczytałam w internecie ma być czymś w stylu Duraline i po pierwszych testach zapowiada się super ciekawie. No i puder matujący, o którym tylko wspominam, że jest, ale przemilczmy jego odcień...


W niedzielę byłam też na warsztatach paznokciowych z Pierre Rene. Tym razem w paczce znalazł się lakier hybrydowy w nowej, ulepszonej formule w uroczym odcieniu pudrowej lawendy, oliwka do skórek w kropelkach oraz takie drobiazgi jak pilniczki i polerka.

Po konferencji wszyscy uczestnicy otrzymali przepiękne torby z upominkami, do których dopiero teraz miałam czas się dobrać. 


W pierwszej kolejności dobrałam się do cudownie zapakowanej paczki od o2skin. W ślicznej tubie znalazły się kremy na dzień i na noc z 30% zawartością tlenu. Mocno zainteresowały mnie te kosmetyki dlatego nie mogę się doczekać aż rozpocznę testy, a piękna tuba, w którą kremiki były zapakowane na pewno znajdzie zastosowanie w moim domu. Duży plus dla marki za ten pomysł na pakowanie upominków!


Marka O2Skin ma też pod swoimi skrzydłami także markę makijażową So Chic. Nigdy nie miałam styczności produktami tej firmy więc tym bardziej cieszę się, że będę mogła przetestować cztery fajne produkty - tusz do rzęs, lakiery do paznokci oraz fajnie zapowiadającą się matową pomadkę.


Wiecie, że nigdy nie próbowałam żadnych maseczek w płachcie? Pewnie zastanawiacie się w jakiej jaskini się chowałam przez ostatnie kilka lat? Otóż w żadnej, po prostu jakoś nigdy nie miałam okazji i nigdy nie było mi po drodze z takimi produktami dlatego też cieszę się, że marka Mediheal obdarowała mnie aż trzema maseczkami. Zobaczymy, może i ja dołączę do fanów azjatyckich maseczek.


Annabelle Minerals już po raz kolejny pojawiła się na Meet Beauty. Oczarowali mnie ślicznym stanowiskiem i pięknie zapakowanymi kosmetykami - tuby z papieru z recyklingu z uroczymi naklejkami przyciągały wzrok. Fajnie, gdyby więcej marek tak ślicznie opakowywało swoje produkty. Na stoisku otrzymałam olejek do twarzy przeznaczony do mojej suchej skóry. Ten produkt z pewnością będę testować. W torbie z upominkami znalazłam też drugą uroczą tubę. Tym razem w środku znalazły się dwa cienie glinkowe. Jeszcze nie wiem, czy będę ich używać czy znajdę dla nich nowy dom, szczerze mówiąc nie umiem pracować z sypkimi produktami, ale wciąż mam nadzieję, że kiedyś się nauczę.


W paczce od Neess znalazł się lakier hybrydowy -  bardzo się cieszę, że trafiłam na cudowny odcień granatu, bo widząc na instastory Meet Beauty kolor czerwony obawiałam się, ze tylko takie będą znajdowały się w paczkach. Nienawidzę czerwieni na paznokciach, ale uwielbiam kolor niebieski dlatego ogromnie się cieszę, że to właśnie taki lakier do mnie trafił. Oprócz tego otrzymałyśmy też rewolucyjną bazę peel off, o której na pewno Wam więcej opowiem jak już ją dokładnie przetestuję. W paczce znalazło się też kilka drobiazgów takich jak pyłki do zdobień ( które nie załapały się na zdjęcia bo już poszły w ruch), naklejki oraz pilniczki.


Ostatnia paczka to prezent od marki Tołpa. Fajnie, że marka postanowiła obdarować nas swoimi kultowymi kosmetykami i ciekawymi produktami, zamiast wrzucić do paczki cokolwiek. Peeling enzymatyczny muszę przetestować bo jest hitem internetu. Czarna maska z pewnością się przyda do oczyszczenia skóry po zimie, a żel do mycia twarzy to uniwersalny kosmetyk, który każdemu się przyda. W paczce była jeszcze maseczka, ale oczyszczająca w saszetce, ale już została zużyta więc nie załapała się na zdjęcia. 


Bardzo cieszę się z wszystkich produktów i dziękuję markom, które były z nami tego dnia.
Wy dajcie mi znać, który produkt macie i znacie, co Was zainteresowało, o czym powinnam napisać, a jeśli byłaś na Meet Beauty koniecznie napisz, z którego prezentu ucieszyłaś się najbardziej!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Share Week 2018

piątek, 6 kwietnia 2018
Witajcie!
Dziś nie będzie ani lakierowo, ani kosmetycznie. Ponieważ wciąż trwa akcja Share Week postanowiłam podzielić się z Wami swoimi ulubionymi blogami i nie tylko. Myślę, że zbyt mało doceniamy siebie nawzajem. Polscy twórcy odwalają kawał dobrej roboty, a nie zawsze docierają do większej liczby odbiorców. Zobaczcie więc, kto inspiruje mnie na co dzień!



Zacznę może od instagramowych twórców, bo jednak moja działalność w internecie idzie co raz bardziej w tym kierunku.

- Kapasovia - Uwielbiam jej instastory! Jest dla mnie inspiracją nie tylko ze względu na swój ogromny talent makijażowy i cudowne prace, ale także prywatnie. Zmierzyła się z ogromną ilością problemów, z wieloma takimi, z jakimi ja muszę się zmierzyć i nadal robi to co kocha. Skoro ona dała radę, to ja też mogę! Potrzebowałam takiej motywacji by ruszyć dalej.

- ifritmakeup - Jej bloga znam od dawna i zachwycałam się zawsze cudownymi zdjęciami, ale to instargam pochłonął mnie bez reszty. Szalone, niecodzienne makijaże, ogromna kopalnia inspiracji, w dodatku wszystko pięknie podane w formie naprawdę profesjonalnych zdjęć. Jeśli nudzą Was bezbarwne instagramowe konta to zajrzyjcie tutaj! 


Jeśli zaś chodzi o blogi, na które zaglądam regularnie:

- Miss Lilith - Trafiłam na jej bloga zupełnie przypadkiem i zastanawiam się jak mogłam jej nie znać. Cudowne zdjęcia, piękne makijaże i inspirujące wyzwania za którymi kryje się śliczna, inteligentna dziewczyna. 

- Agwer - jej chyba nie muszę nikomu przestawiać. Chciałam tylko powiedzieć, że od zawsze wzdycham do jej pięknych zdjęć. Gdy widzę jak pięknie wygląda jej instagram to aż wstyd mi za mój własny i mam chęć uczyć się, ćwiczyć i robić to, co robię jeszcze lepiej.

- Agu Blog -  dla mnie jest to po prostu najlepszy blog w sieci. Zachwycają mnie jej zdjęcia, sprawiające wrażenie lekkiego bałaganu, trochę misz-maszu, a jednak wszystko do siebie idealnie pasuje. Cudowne poczucie estetyki. Do tego świetne teksty, które przyjemnie się czyta. A za tym wszystkim stoi przepiękna kobieta, osoba o wielkim sercu. Inspirująca całą sobą. 

- Fabjulus -  niekosmetycznie, ale uwielbiam i chcę się z Wami podzielić. Piękna kobieta, inteligentna i z fantastycznym poczuciem humoru. Gdy trafiłam na jej bloga, zupełnie z przypadku po prostu usiadłam i na raz przeczytałam wszystkie posty. Niestety dawno się nie udzielała na swoim blogu co znacząco wpłynęło na obniżenie jakości mojego życia. Bez wpisów Julii jakoś smutniej mi się żyje.  Mam nadzieję, że wróci do regularnego pisania, a ja w oczekiwaniu na nowe posty pocieszam się podglądając ją na instastory. 



Na dziś to tyle, ale cieszę się, że mogłam Wam polecić kilka osób, które mnie inspirują i motywują do działania. Jeśli kogokolwiek stąd nie znacie to koniecznie zajrzyjcie i zostawcie trochę miłości, bo dziewczyny odwalają kawał dobrej blogowej roboty!
Koniecznie dajcie znać w komentarzu kogo Wy polecacie i chętnie podglądacie!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Jak nakładać lakiery metaliczne? | Golden Rose Metals Swatche

sobota, 31 marca 2018
Witajcie!
Po małej przerwie wracamy do standardowych, paznokciowych postów! Dzisiaj pokażę Wam lakiery, które trafiły do mnie niedawno. Bardzo byłam podekscytowana tymi lakierami i bardzo chciałam jak najszybciej je przetestować  ponieważ w mojej kolekcji brakowało lakierów o takim wykończeniu. A metaliczny trend co raz bardziej zaczyna do mnie przemawiać. W ankiecie na instagramie zapytałam Was czy lubicie tego typu wykończenie na paznokciach i większość z Was stwierdziła, że nie. Chciałabym Was jednak przekonać, że taki manicure może wyglądać pięknie i efektownie! 

Większość osób nie lubi metalicznych lakierów na paznokciach ponieważ często źle zaaplikowane lub nałożone na nieprzygotowany paznokieć potrafią wyglądać niezbyt schludnie, a nawet kiczowato. 


Jak więc aplikować lakier metaliczny by wyglądał pięknie i efektownie?


Ważne jest przygotowanie płytki. Metaliczne wykończenie potrafi nieestetycznie podkreślać bruzdy i nierówności na paznokciach. Żeby uniknąć tego negatywnego efektu warto najpierw lekko wyrównać płytkę paznokcia bloczkiem. Usunie to część bruzd i sprawi, że paznokcie będą gładsze. Dodatkowo na zmatowionych paznokciach lakier utrzymuje się znacznie dłużej. 

Ważny jest także wybór bazy. Najlepsze są te gęstsze, które pokrywają paznokieć nieco grubszą warstwą i wypełniają nierówności. Jeśli nierówności są duże nałożenie dwóch warstw może być konieczne. Na rynku jest wiele baz, które przeznaczone są właśnie do paznokci z bruzdami, warto się nimi zainteresować jeśli chcemy uzyskać efekt pięknego, gładkiego lakieru metalicznego. 



Częstym problemem jest też niewłaściwa aplikacja. Wiele osób narzeka na to, że lakiery metaliczne zostawiają smugi od pędzelka. Często winę ponosi tutaj sam pędzelek, który może być za twardy i mało elastyczny. Jeśli jednak pędzelek, tak jak w lakierach Golden Rose jest miękki i elastyczny, a mimo to wciąż na paznokciach pozostają nam smugi winna jest niewłaściwa aplikacja. Żeby lakier wyglądał gładko i efektownie najlepiej nabierać go niewielką ilość na pędzelek i nakładać cienką warstwę możliwie jak najmniejszą ilością ruchów. Trzeba też pracować szybko nim lakier zacznie zastygać, bo wtedy pędzelek, nawet najbardziej miękki może lekko ściągać lakier i robić smugi. 

Tak przygotowane paznokcie sprawiają, że nawet lakier metaliczny, który jest trochę wymagający będzie wyglądać pięknie i elegancko.


Podsumowując, żeby nasz metaliczny lakier wyglądał pięknie powinnyśmy:
- wyrównać płytkę paznokcia polerką
- nałożyć bazę wygładzającą nierówności
- Szybko pracować z lakierem
- nakładać lakier małą ilością pociągnięć

Czego unikać przy aplikacji lakieru metalicznego?
- długiej pracy z lakierem
- twardych pędzelków
- wielu pociągnięć pędzelka
- dokładania lakieru w jednym miejscu np. na samą końcówkę paznokcia
- nakładania na "goły" paznokieć



Jeśli właściwie zaaplikujemy lakier metaliczny możemy cieszyć się pięknym, błyszczącym efektem na paznokciach. Jeśli nie wierzycie, że się da, to zerknijcie do poprzedniego posta. Tam pokazuję wam wszystkie lakiery z serii Metals na swoich, odpowiednio przygotowanych paznokciach!

Mam nadzieję, że ten wpis zachęci Was do spróbowania lakierów metalicznych na sobie, a także sprawi, że również pokochacie takie wykończenie!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

Golden Rose Metals | Recenzja

środa, 28 marca 2018
Witajcie! Trend na metaliczne wykończenia jest ostatnio co raz bardziej popularny. Zaczęliśmy od metalicznych cieni i rozświetlaczy, a teraz trend ten przeniósł się także na usta, ubrania czy gadżety. Nowy trend nie ominął także paznokci i chociaż wielu z nas metaliczne lakiery kojarzą się z latami 90-tymi i paznokciami naszych mam i babć, to mimo wszystko warto przyjrzeć się nowej modzie, bo mataliczne wykończenie może wyglądać bardzo efektownie i nowocześnie.

Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o lakierach Golden Rose z serii Metals. W swoich zbiorach mam niemal całą kolekcję tych małych cudeniek, więc testy przeprowadziłam bardzo rzetelnie i jeśli zastanawiacie się czy warto je kupić to zapraszam do dalszej części wpisu.



Nie mogę wspomnieć o przyciągającej uwagę szacie graficznej, ale to nie ona jest najważniejsza. Lakiery te mają też fajną formułę. Nie są zbyt gęste, mają dobrą pigmentację i szybko schną, przez co dość łatwo się z nimi pracuje. Po pomalowaniu wyglądają przepięknie i cudownie mienią się w świetle. Naprawdę zwracają na siebie uwagę. Oczywiście do noszenia na co dzień są raczej dla osób odważnych i takich, które mogą sobie pozwolić na zwracający uwagę manicure, ale mam wrażenie, że na co dzień, te lakiery robią nam stylizację, a na wieczór z powodzeniem zastąpią biżuterię. Niestety te lakiery mają jedną wadę. Dla mnie nie aż tak dużą, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele z Was może uznać to za poważny minus. Ich trwałość to zaledwie 2-3 dni, po tym czasie lakier zaczyna ścierać się z końcówek. Szkoda, bo naprawdę są cudowne i przyciągają wzrok.

Żeby jednak nie być gołosłowną mówiąc, że te lakiery są piękne i warto się do nich przekonać, pokażę Wam lakiery Golden Rose z serii Metals na swoich paznokciach. Mam w swoich zbiorach niemal całą kolekcję tych lakierów więc mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam też w wyborze odpowiedniego koloru dla siebie.



Golden Rose Metals 101 - Ten kolor to klasyczne srebro. Nie za jasne, nie zbyt szare, idealne! Ma jednak mniej metaliczną, bardziej drobinkową formułę



Golden Rose Metals 102 - jaśniutkie złoto w neutralnej tonacji, nawet lekko wpadającej w chłodną. Jak nie lubicie ciepłego żółtego złota to będzie strzał w dziesiątkę. Tak jak poprzedni kolor ma drobinkową formułę.



Golden Rose Metals 103 - Nie mam pojęcia jak nazwać ten kolor. Trochę szary brąz, trochę nudziak, trochę srebrzysty... Myślicie że Taupe będzie dobrym określeniem na ten kolor? 



Golden Rose Metals 104 - pudrowy chłodny róż lekko wpadający w lawendę z wyraźnymi srebrzystymi refleksami.



Golden Rose Metals 105 - z tym to dopiero mam problem! Na pierwszy rzut oka metaliczny, czekoladowy brąz, na drugi już widać w nim oberżynowe podtony. Piękny i nietypowy!



Golden Rose Metals 108 - dość ciekawy odcień miedzi, ma coś z odcienia rdzy, ale też srebra i złota. 


Golden Rose Metals 111 - Ten kolor najmniej mi się podoba. Niby czerwień, ale jakaś taka wyblakła, trochę pomidorowa, trochę srebrzysta. Mam wrażenie, że moje dłonie wyglądają w nim niezdrowo.



Golden Rose Metals 112 - cudowny, intensywny, chłodny róż z pastelowymi refleksami. Przepiękny!


Golden Rose Metals 113 - Coś dla fanek koloru roku 2018. Ultra violet w metalicznym wydaniu



Golden Rose Metals 114 - Stalowy niebieski z lekkimi zielonymi, syrenkowymi podtonami. Ciekawy kolor, który cudownie się mieni w słońcu.

To już wszystkie kolory, które mam w kolekcji. Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda jeśli planujecie zakup tych lakierów!

Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »

NYX FACE AWARDS | Wodnica

niedziela, 25 marca 2018
Witajcie!
Dzisiaj nie będzie paznokciowego wpisu, za to chciałabym poinformować Was, że postanowiłam w tym roku spróbować swoich sił w konkursie Nyx Face Awards. Stworzyłam więc swój pierwszy filmik, który możecie zobaczyć na instagramie oraz na Youtube [KLIK]. Udział w tym konkursie to dla mnie sporo stresu, ale też ogromna radość, że się udało mimo sporej ilości przeciwności losu i mnóstwa obaw.
Dlatego jeśli podoba Wam się moje zgłoszenie bardzo proszę o łapki w górę, serduszka i komentarze. A jeśli lubicie takie klimaty to też koniecznie dajcie znać, mam w głowie jeszcze sporo pomysłów, ale nie wiem czy tego typu treści się Wam spodobają!







Już niedługo wracam z normalnymi postami, a Wy tymczasem trzymajcie za mnie kciuki!
Czytaj dalej »

Błękitny mani z pastelowym pyłkiem | Zdobienie

niedziela, 18 marca 2018
Witajcie!
Gdy jakiś czas temu robiłam to zdobienie towarzyszyła mi myśl o nadchodzącej wiośnie.  Jak widać za oknami wiosna wystawiła nas wszystkich dając przelotną nadzieję i znów ustępując miejsca zimie. Ja jednak się nie poddaję i zamierzam przyciągnąć ją myślami i pastelowymi kolorami między innymi na paznokciach. Błękitny lakier w połączeniu z kolorowym pyłkiem wygląda według mnie uroczo i wiosennie.  Czy tylko mi kojarzy się z delikatnymi wiosennymi kwiatami? 

Do tego zdobienie jest niesamowicie proste więc mam nadzieję, że Was zainspiruję, zwłaszcza, że będzie wyglądało dobrze w wielu połączeniach kolorystycznych!






Mam ogromną nadzieję, że mimo swej prostoty zdobienie Wam się spodoba! 

Dzięki i do następnego :* 

Czytaj dalej »

Polska pielęgnacja twarzy

wtorek, 13 marca 2018
Witajcie!
Pielęgnacja twarzy jest ważna w każdym wieku. Odpowiednio dbając o swoją skórę inwestujemy w swoją i jej przyszłość. Zadbana, dobrze odżywiona i nawilżona skóra odwdzięczy nam się pięknym, promienistym wyglądem i gładkością teraz oraz mniejszą ilością zmarszczek i młodszym wyglądem w przyszłości. Dodatkowo nie zapominajmy, że pielęgnacja jest pierwszym etapem makijażu - na wypielęgnowanej skórze każdy kosmetyk będzie prezentował się o wiele lepiej i dłużej się utrzyma.


Szukając odpowiednich produktów pielęgnacyjnych sięgamy po różne opcje - te tańsze, drogeryjne, wysokopółkowe z przełomowym składem i nietypowymi składnikami, wegańskie, ekologiczne czy naturalne. Wybór na rynku jest ogromny nie tylko pod względem ceny czy składu, ale także pod względem kraju produkcji danego kosmetyku. Osobiście uważam, że jeśli tylko mamy taką możliwość, warto wspierać polskie marki. Często ich nie doceniamy, ale warto wiedzieć, że rodzime marki oferują nam kosmetyki dobrej jakości zwykle w bardzo przystępnych cenach.

Obecnie w mojej pielęgnacji skóry znajdują się wyłącznie polskie produkty. Niektóre z nich poznałam niedawno, inne towarzyszą mi od lat. Wszystkie jednak sprawdzają się bardzo dobrze na mojej suchej i wrażliwej skórze, dlatego myślę, że warto podzielić się z Wami i polecić do wypróbowania.


Pierwszy etap w mojej pielęgnacji to demakijaż i oczyszczanie. W zmywaniu makijażu pomaga mi produkt, który znam od wielu lat i wiem, że jest ulubieńcem naprawdę wielu kobiet. Mowa o płynie micelarnym Be Beauty czyli marki dostępnej w Biedronce. Może tego nie wiecie, ale jest to kosmetyk produkowany w Polsce i nie bez powodu ma tak szerokie grono fanek. Doskonale zmywa makijaż, nawet ten mocniejszy nie podrażniając przy tym skóry twarzy ani oczu. Jest wydajny, tani i łatwo dostępny, bo możemy go chwycić podczas podstawowych zakupów spożywczych więc jeśli jakimś cudem jeszcze go nie próbowałyście to koniecznie sprawdźcie. W tej cenie nie znajdziemy chyba nic równie dobrego.

Po zmyciu makijażu przechodzę do dalszego oczyszczania tym razem przy pomocy żelu Tołpa dermo face physio oraz szczoteczki do twarzy z Mary Kay. Żel ten już kolejny raz gości w mojej łazience co świadczy o tym, że się polubiliśmy. Według producenta nadaje się on do zmywania makijażu, ja jednak nie przepadam za żelami do zmywania makijażu oczu więc stosuję go jako kolejny krok w oczyszczaniu twarzy. Dzięki jego łagodnej formule oraz delikatnemu masażowi szczoteczką pozbywam się z twarzy ewentualnych resztek makijażu i mam pewność, że moja skóra jest czysta i odświeżona.


Po spłukaniu żelu wodą delikatnie osuszam ją ręcznikiem (ważne, żeby do twarzy mieć osobny ręcznik i często go zmieniać!), a następnie przecieram tonikiem. Do tego celu stosuję odżywczy płyn micelarnu-tonik 2w1 marki Vianek. Jego podwójne działanie i naturalny skład skłoniły mnie do zakupu ale jednak do zmywania makijażu ten produkt się u mnie nie sprawdził. Świetnie za to sprawdza się do przecierania buzi po myciu oraz rano. Daje mi on uczucie świeżości i doskonale oczyszczonej skóry, a dodatkowo ma też nawilżać, i chociaż akurat tego w jego działaniu nie zauważyłam to mimo wszystko używam tego produktu z przyjemnością.


Po toniki przychodzi kolej na serum. Obecnie w tej roli występuje u mnie płynna esencja pod krem marki Tołpa z serii dermo face hydrativ. Kosmetyk ten ma wygodną formę aplikacji w postaci pompki, która dozuje odpowiednią ilość esencji. Wklepuję ją w skórę palcami i pozostawiam na chwilę do wchłonięcia. Produkt ten jest lekki i szybko się wchłania w skórę więc stosuję go zarówno rano jak i wieczorem. Mam jednak mieszane uczucia co do tego kosmetyku i chyba nie będę do niego wracać bo jednak oczekuję od serum czy esencji mocniejszego i widoczniejszego nawilżania.


Po zastosowaniu esencji pod krem przychodzi czas - właśnie na kremy. Wieczorem używam kremu Tołpa lipidowy krem regenerująy z serii dermo atopic, który już po kilku użyciach stał się moim ulubieńcem i zdecydowanie będę do niego wracać! Produkt przeznaczony do skóry atopowej doskonale się sprawdza na mojej suchej cerze. Jego bogata konsystencja pozostawia na skórze delikatny film, który według producenta ma zapobiegać utracie wody ze skóry. Wiem, że nie każdy lubi kosmetyki wyczuwalne na twarzy, ja jednak wieczorem uwielbiam to uczucie skóry otulonej dobroczynnymi składnikami. Krem ten już po pierwszym użyciu daje efekt miękkiej, ukojonej i odżywionej skóry oraz wyraźnie łagodzi podrażnienia, a po dłuższym używaniu zauważalnie wpłynął na kondycję cery, a ilość suchych skórek wyraźnie się zmniejszyła.

Rano decyduję się na lżejszy krem czyli Tołpa krem intensywnie nawilżający z serii estetic. Krem ma lekką konsystencję i momentalnie się wchłania pozostawiając skórę miłą w dotyku. Zauważyłam też, że po jego zastosowaniu skóra jest ukojona i przyjemnie nawilżona. Ponieważ krem szybko się wchłania i nie pozostawia nawet najmniejszego filmu na twarzy, idealnie spisuje się pod makijaż. Podkłady się na nim nie ślizgają i nie ważą. Bardzo się z nim polubiłam ale nie wiem czy będę do niego wracać przez mocny zapach, który dość długo się utrzymuje i strasznie mnie drażni.


Oprócz kremów do twarzy stosuję też krem pod oczy. Zarówno rano jak i wieczorem aplikuję odżywczy krem pod oczy z marki Vianek. Lubię jego przyjemną, gęstą konsystencję i piękny zapach. Rano używam go bardzo niewiele i daję mu czas by się wchłonął, ale wieczorem sobie nie żałuję i aplikuję grubą warstwę, która otula moją wrażliwą skórę, pięknie ją nawilża i odżywia. Duży plus dla tego kremu za wygodne opakowanie z pompką i naprawdę fajne działanie. To, oraz naturalny skład i przystępna cena sprawiają, że z pewnością będę wracać do tego kosmetyku.


Można by pomyśleć, że to już wszystko, ale ja nie zapominam też o ustach! Ich pielęgnacja jest dla mnie ważna, bo kocham matowe pomadki, a żadna, nawet najpiękniejsza nie będzie się dobrze prezentować na wysuszonych ustach z ostającymi skórkami. Z tym problemem radzę sobie dzięki kultowej już pomadce z peelingiem Sylveco. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że odkryłam ją niecały rok temu! Dla mnie jest to przełomowy kosmetyk w mojej pielęgnacji bo nie tylko pięknie usta nawilża i pozostawia miękkie, ale także - dzięki zawartym w pomadce drobinkom cukru -  peelinguje wargi pozbywając się suchych skórek i poprawiając krążenie wokół ust, przez co wydają się pełniejsze i bardziej jędrne.


To już wszystkie kroki w mojej pielęgnacji twarzy. Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki i jak Wam się sprawdziły, a jeśli macie swoich ulubieńców koniecznie podzielcie się nimi ze mną w komentarzach! Być może dzięki Wam odkryję kolejny fantastyczny produkt!


Dzięki i do następnego :*
Czytaj dalej »



SZABLON BY: PANNA VEJJS.